Zbyt idealnie
- Автор: Ортолон Джулия
- Язык: польский
- Жанр: Современные любовные романы
Электронная книга - «Zbyt idealnie». Краткое содержание книги:
Amy Baker ma zmierzyć się z lekiem przed podróżami. Wybiera się jako niania w rejs po Karaibach. I gubi się już w pierwszym porcie St. Barts. Statek odpływa, a ona zostaje na wyspie bez pieniędzy. Nie ma nawet szczoteczki do zębów!
Guy Gaspar mieszka w wieży fortecznej i nigdy nikomu się nie pokazuje. Jest ponoć szpetnym, odpychającym samotnikiem, wiec miejscowi nazywają go Bestia. Amy zgłasza się do pracy w forcie, ale spotyka tam tylko jego przystojnego asystenta.
W rzeczywistości Guy to seksowny i bogaty Byron Parks, który z talentem odgrywa role i Bestii, i swojego pracownika. Na wyspie szuka odrobiny spokoju i prywatności. Jako Bestia rozmawia z Amy za pomocą internetu. Nawiązują pełna romantyzmu korespondencje. Byron z wzajemnością zakochuje się w rozmówczyni. Czy odkrycie prawdziwego oblicza księcia z bajki nie zniszczy ich cudownego romansu?
– Nigdy nie myślałam o tym w ten sposób. Jednak szczerze mówiąc – pogłaskała go po policzku – nie sądzę, żebym dobrze się czuła z innym mężczyzną niż ty.
Przewrócił się na plecy i spojrzał w sufit.
– Chciałbym, żebyś spróbowała.
Zamrugała zaskoczona.
– Chcesz, żebym była z kimś innym?
– Nie. Mam ochotę zabić na samą myśl, że jakiś inny mężczyzna mógłby cię dotknąć, ale… -Warknął i głośno odetchnął. – Chcę, żebyś była szczęśliwa. – Ujął jej policzek. – Chciałbym wiedzieć, że dałem ci dość wiary, abyś o to powalczyła, jeśli ja nie mogę być tym mężczyzną.
– Czy ja nie życzą tobie tego samego? Kiedy chcę wrócić do domu ze świadomością, że przed wyjazdem pomogłam ci zaakceptować samego siebie? Jeśli mnie stać na odwagę, aby otworzyć się przed tobą, dlaczego ty nie masz odwagi, aby mi się pokazać?
– Nie.
– Guy. – Prawie go walnęła ze złości. – Nie mogę znieść myśli, że kiedy wyjadę, ty pozostaniesz zamknięty w wieży i sam przez resztę życia.
– Trudno powiedzieć, żebym siedział zamknięty. To ja trzymam klucz.
– Co z tego, skoro nie użyjesz go, aby siebie wypuścić?
– Czym to się różni od twojego zamknięcia się w powozowni?
– Nieprawda, ja przynajmniej zaczęłam podróżować.
– Sama.
– Dlaczego się o to sprzeczamy?
– Bo jesteś uparta. – Słychać było uśmiech w jego głosie. -Jak zwykle.
– Ja jestem uparta? – Sapnęła, udając oburzenie. – A ty?
– To co innego. Ja mam powód.
– O którym nie chcesz mi powiedzieć. – Rozbawienie zniknęło z jej głosu. – Wiesz, jak to boli?
– Amy… wyjeżdżasz za dwa tygodnie. Nie możemy po prostu cieszyć się swoim towarzystwem do tego czasu?
Milczała przez chwilę.
– Mogę o coś zapytać?
– O Boże.
– Gdyby nie moja sytuacja z Meme, czy ty… czy chciałbyś, abym wróciła tu, tak jak kiedyś mówiłeś?
– Czy to pytanie z cyklu „Gdybym mógł mieć wszystko, czego zapragnę, to czy chciałbym żyć z tobą"? W takim razie odpowiedź brzmi tak. Oddałbym wszystko, żeby spędzić z tobą resztę życia. Ale to nie wchodzi w grę.
– Wiem – powiedziała radośnie. – Mógłbyś pojechać ze mną. Zamknę cię w swojej powozowni, wyłączę wszystkie światła i nieprzyzwoicie się z tobą zabawię.
– Kuszące. Ale to też nie wchodzi w grę. A co z tobą? Gdybyś mogła mieć, co zechcesz, co by to było?
– Poza tobą? Niech się zastanowię. Pisałabym książki dla dzieci na poważnie, nie tylko dla zabawy.
– To dlaczego nie piszesz?
– Nie wiem. – Wzruszyła ramionami. – Nigdy nie myślałam o tym na serio. Chyba dlatego, że mnie to przeraża. Moje opowieści to coś, co łączy mnie z mamą. Nie wiem, jak zniosłabym odrzucenie ze strony wydawcy.
Pościel zaszeleściła, gdy usiadł.
– Ale pomyśl, jakie ekscytujące byłoby, gdybyś je opublikowała. Podzieliłabyś się z innymi dziećmi cudami, który stworzyłyście z matką. Wiem, że perspektywa ciekawej pracy połączona z ryzykiem odrzucenia jest potworna, ale potem przychodzi niesamowita duma, najwspanialsze uczucie pod słońcem.
Pomyślała nad tym chwilę i wtedy zdała sobie sprawę, że Guy ma rację. Nie była pewna, czy da radę, ale miał słuszność. Wtedy pojawiła się kolejna myśl i Amy zagryzła usta.
– Dobrze, zrobię to, ale pod jednym warunkiem. Pokażesz mi się, nim wyjadę.
Jęknął.
– Nigdy się nie poddajesz, co?
– Nigdy. – Wyszczerzyła zęby. – Zamęczę cię. Zdajesz sobie z tego sprawę, prawda?
– Tego się właśnie obawiam.
– I słusznie. Bo każda bestia ma słaby punkt.
Zatańczyła palcami na jego żebrach.
– Ku jej zaskoczeniu sapnął i odskoczył.
– O mój Boże! – Zaśmiała się. – Masz łaskotki!
– Nawet się nie waż! – ostrzegł ją, gdy znowu go połaskotała. Ignorując ostrzeżenie, przeszła do ataku i wkrótce miała go pod sobą, gdy wił się na plecach. Usiadła na jego biodrach i przytrzymała ręce na materacu.
– Widzisz? Nie masz co ze mną walczyć. Powinieneś się poddać.
– Jeśli idzie o walkę z tobą, nigdy się nie poddam.
– Zobaczymy. – Pochyliła się i pocałowała go długo i głęboko.
Rozdział 15
W obliczu nierozwiązanego problemu rozważ wszelkie możliwości.
Jak wieść idealne życie
Amy była wściekła. Naprawdę wściekła. Byron nieraz w ciągu ostatnich tygodni widział ją złą, sfrustrowaną i wkurzoną, ale nigdy aż do tego stopnia. Nigdy tak jak tego wieczoru, kiedy została im już ostatnia noc.
Zastanawiał się tylko, jak to się stało, że ich czas upłynął tak szybko. Gdzie podziały się te tygodnie? Jutro Amy poleci do domu. Spodziewał się, że spędzą tę ostatnią noc w jego łóżku, tak jak spędzali każdą kolejną od pierwszego razu, gdy się kochali. Ale nie. Amy postawiła tacę z posiłkiem w windzie kuchennej, a potem oznajmiła, że jeśli Guy chce spędzić z nią czas, to może przyjść do jej pokoju.
Będzie czekać. Z włączonym światłem.
Wiedział, że mówiła serio. Stał teraz na dziedzińcu, otoczony dźwiękami nocy, i patrzył na zamknięte drzwi do jej pokoju. Wewnątrz paliło się jasne światło, chociaż dawno już minęła północ. Wcześniej wyjrzała parę razy. Zastanawiał się, czy go zauważyła. Jednak od dłuższego czasu już nie wychodziła. Zasnęła przy włączonym świetle?
Czuł, że sam coraz bardziej złości się z powodu jej uporu.
Ich ostatnia wspólna noc, a ona postanowiła wykorzystać ją w taki sposób?
Pomyślał o czasie, który razem spędzili. Nie tylko o kochaniu się. Tyloma rzeczami się dzielili – nie wiedziała nawet o połowie tego. Zaprzyjaźniła się z nim jako Lance'em, kiedy wędrowali po wyspie, kupując meble, a potem je ustawiali. Śmiali się i godzinami rozmawiali, a każda chwila niemal go zabijała. Byt z nią przez cały dzień, pragnął do bólu ją dotknąć, pocałować, powiedzieć jej, że ją kocha… nic dziwnego, że kiedy co noc do niego przychodziła, niemal ją pożerał.
Ale nie on jeden czuł ten nienasycony głód. Przychodziła do niego z takim zapałem, że prawie przyprawiała go o utratę zmysłów. Czasem ogarniała ich taka namiętność, że tracili oddech. Nieraz turlali się i bawili z dziecięcą żywiołowością, która go zadziwiała. Nie wiedział nawet, że istnieje takie szczęście. Ale po rozkoszy kochania się z nią przychodziło desperackie pragnienie, żeby tulić Amy, gdy zasypiała, bo wiedział, że nie zatrzyma jej przy sobie na zawsze.
Gorzej było, o wiele gorzej, gdy błagała go, aby jej się pokazał. Ile razy prawie się poddał? Ile razy łudził się, że mogłaby zaakceptować to, kim jest, i to, że ją oszukał?
Stał teraz na dziedzińcu, patrzył na światło w pokoju Amy i zdał sobie sprawę z prawdy, jaka stała za mitem o puszce Pandory. Ostatnia rzecz, która się z niej wymknęła, okazała się najstraszniejsza: nadzieja.
Nigdy tego nie rozumiał, aż do tej chwili.
Nadzieja sprawiała, że wszystko bolało bardziej, bo podtrzymywała przy życiu tęsknotę. Nie pogodził się z faktem, że Amy nigdy by mu nie wybaczyła, gdyby poznała prawdę, bo nadzieja cały czas szeptała „a może jednak" i „a gdyby".