Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Крутые детективы » Najczarniejszy strach [Darkest Fear-pl]
Najczarniejszy strach [Darkest Fear-pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Najczarniejszy strach [Darkest Fear-pl]

Электронная книга - «Najczarniejszy strach [Darkest Fear-pl]». Краткое содержание книги:

Coben to współczesny mistrz thrillera, którego przyrównuje się zarowno do Agaty Christie, jak Roberta Ludluma. Precyzyjnie skonstruowana intryga, mistrzowsko stopniowane napięcie, fałszywe tropy prowadzące donikąd, pozornie niemożliwe do wyjaśnienia zagadki pojawiające się niemal na każdej stronie, zaskakujące zakończenie, którego nie domyśli się nawet najbardziej przenikliwy czytelnik, to podstawowe cechy jego pisarskiego stylu. Aż w ośmiu powieściach pojawia się ulubiony literacki bohater Cobena, Myron Bolitar, były pracownik FBI, agent sportowy i detektyw-amator w jednej osobie, który nieustannie wplątuje się w kryminalne kłopoty. Na Myrona jak grom spada wiadomość, że ma nieślubnego syna, którego istnienia nawet nie podejrzewał. Co więcej, Jeremy choruje na rzadką odmianę białaczki – by go uratować, konieczny jest przeszczep szpiku kostnego. Niestety, jedyny zarejestrowany dawca, niejaki Taylor, przepadł bez śladu. Myron ustala jego prawdziwe nazwisko – Lex. Ale Lex jest nieuchwytny, a podający się za niego człowiek przez telefon każe mu pożegnać się z chłopcem. Powtarza przy tym maniakalnie siej ziarno. Siej Ziarno to przydomek seryjnego porywacza i mordercy opisanego w serii artykułów przez Stana Gobbsa – dziennikarza, którego media i FBI oskarżyły o fabrykowanie informacji. Są na to niepodważalne dowody. Czy rzekomy zabójca i dawca to jedna i ta sama osoba…
1 ... 39 40 41 42 43 44 45 46 47 ... 62
Перейти на страницу:

– Federalne Biuro Śledcze – odezwał się głos.

– Tu Myron Bolitar. Dzwonię do Kimberly Green.

– Agentka specjalna Green jest w tej chwili niedostępna.

– Proszę mnie z nią połączyć. Porywacz Siej Ziarno być może porwał kolejną osobę.

Przyszło mu czekać dłużej, niż się spodziewał.

– O co ten cały raban?! – spytała go opryskliwie Kimberly Green.

– Przed chwilą do mnie zadzwonił – odparł.

– Już jedziemy – powiedziała.

Na skrzyżowaniu dróg numer 4 i 17 natknęli się na małe roboty, ale Myron przejechał po trawie, kosząc kilka pomarańczowych pachołków. Przy drodze 208 skręcił i zjechał z niej obok synagogi. Dwie mile dalej skręcili po raz ostatni w ulicę, przy której mieszkała Emily. Ten sam zakręt za nimi wzięły jednocześnie dwa samochody FBI.

– Jest!

Greg wskazał ręką, budząc się nagle z transu. Emily wkładała klucz do zamka. Myron gwałtownie zatrąbił klaksonem. Obejrzała się, zdezorientowana. Zawrócił forda i zahamował z poślizgiem. Wyskoczyli z samochodu, nim znieruchomiał wóz FBI, który właśnie nadjechał.

– Gdzie Jeremy? – spytali jednocześnie.

Emily przechyliła głowę w bok.

– Co? – odkrzyknęła. – Co się dzieje?

– Gdzie on jest, Emily?! – spytał Greg.

– Ze znajomą…

W domu rozdzwonił się telefon. Zamarli. Emily ocknęła się pierwsza. Wbiegła do środka, podniosła słuchawkę i odchrząknęła.

– Halo – powiedziała.

Ze słuchawki dobiegł krzyk Jeremy’ego.

30

Agentów FBI przyjechało sześcioro. Grupą dowodziła Kimberly Green. W milczeniu sprawnie zabrali się do roboty. Myron usiadł na jednej kanapie, Greg na drugiej, a Emily chodziła między nimi. Zapewne było w tym coś symbolicznego, ale Myron nie umiał powiedzieć co. Próbował otrząsnąć się z odrętwienia, doprowadzić do stanu użyteczności.

Telefon był krótki. Po krzyku Jeremy’ego głos wyszeptał: „Zadzwonimy”. I to był koniec rozmowy. Porywacz nie ostrzegł przed kontaktem z policją. Nie polecił przygotować okupu. Nie powiedział, kiedy zadzwoni.

Wszyscy siedzieli, mając w uszach szarpiący nerwy, przeraźliwy krzyk trzynastolatka i wyobrażając sobie, co takiego mogło go wywołać. O to właśnie chodziło temu sukinsynowi. Nie wolno było dać się wciągnąć w jego grę. Myron zamknął oczy i podjął walkę z własną wyobraźnią.

Greg skontaktował się z bankiem. Nie inwestował w ryzykowne przedsięwzięcia, dlatego zachował płynność aktywów. Gdyby zaszła konieczność zapłacenia okupu, był na to przygotowany. Funkcjonariusze FBI, z wyjątkiem Kimberly Green sami mężczyźni, założyli podsłuchy we wszystkich telefonach, włącznie z komórką Myrona. Porozumiewali się przyciszonymi głosami. Myron na razie ich nie naciskał. Ale nie mógł z tym czekać w nieskończoność.

Napotykając jego wzrok, agentka Green przyzwała go gestem. Wstał i przeprosił Grega i Emily. Wciąż zdruzgotani krzykiem Jeremy’ego, nie zwrócili na to uwagi.

– Musimy porozmawiać – oświadczyła Green.

– Ależ proszę. Zacznijmy od tego, co pani odkryła na temat Dennisa Leksa.

– Nie jest pan członkiem rodziny. Mogę pana stąd wyrzucić.

– A pani nie jest we własnym domu – przypomniał. – Co się stało z Dennisem Leksem?

Kimberly Green podparła się pod boki.

– Ślepa uliczka – odparła.

– Jak to?

– Wytropiliśmy go. Nie ma z tym nic wspólnego.

– Skąd wiecie?

– No, wie pan, Myron. Nie jesteśmy głupi.

– Więc gdzie jest Dennis Lex?

– To nieistotne.

– Akurat! Nawet jeśli nie jest porywaczem, pozostaje dawcą szpiku kostnego!

– Nie on. Waszym dawcą jest Davis Taylor.

– Który przedtem nazywał się Dennis Lex.

– Tego nie wiemy.

– Co pani wygaduje? – spytał z grymasem Myron.

– Davis Taylor był pracownikiem koncernu Leksów.

– Słucham?

– Przecież mówię.

– To dlaczego oddał krew na apel ośrodka szpiku kostnego?

– Dyrektor fabryki, w której pracował, miał chorego siostrzeńca. Krew oddali wszyscy zatrudnieni.

Myron skinął głową. Nareszcie coś zaczęło się wyjaśniać.

– Gdyby tego nie zrobił, zwróciłby na siebie uwagę – powiedział.

– Właśnie.

– Macie jego rysopis?

– Pracował w pojedynkę, nie przyjaźnił się z nikim. Zapamiętali go jako brodatego, długowłosego blondyna w okularach.

– To przebranie. Dennis Taylor nazywał się naprawdę Dennis Lex. Co jeszcze?

Kimberly Green uniosła rękę.

– Wystarczy! – postawiła się, chcąc odwrócić sytuację. – Głównym podejrzanym pozostaje Stan Gibbs. O czym rozmawialiście wczoraj wieczorem?

– O Dennisie Leksie. Nie rozumie pani?

– Czego?

– Dennis Lex ma z tym wszystkim związek. Jest albo porywaczem, albo jego pierwszą ofiarą.

– Ani tym, ani tym.

– Więc gdzie się podział?

Machnęła ręką.

– O czym jeszcze rozmawialiście? – spytała.

– O ojcu Stana.

– O Edwinie Gibbsie? – To ją zainteresowało. – A konkretnie?

– O jego zniknięciu przed ośmiu laty. Ale to już wiecie.

Skinęła głową odrobinę zbyt skwapliwie.

– Wiemy – potwierdziła.

– I co się z nim stało?

Zawahała się.

– Uważa pan Dennisa Leksa za pierwszą ofiarę Siej Ziarna? – spytała.

– Myślę, że warto to sprawdzić.

– A według naszej hipotezy pierwszą jego ofiarą mógł być Edwin Gibbs.

Myron skrzywił się z niedowierzaniem.

– Czyżbyście sądzili, że Stan Gibbs porwał własnego ojca?

– Że go zabił. I innych też. Naszym zdaniem, nikt z porwanych nie żyje.

Myron nie przyjął tego do wiadomości.

– Macie jakieś dowody, motyw?

– Czasem jabłko pada niedaleko od jabłoni.

– Ta teza zrobi olbrzymie wrażenie na przysięgłych. Proszę państwa, jabłko pada niedaleko od jabłoni. Nie odwracaj kota ogonem. Fortuna kołem się toczy. – Myron pokręcił głową. – Czy pani słyszy, co pani mówi?

– Owszem, wyrwane z kontekstu brzmią bez sensu. Ale jeśli połączyć fakty… Osiem lat temu Stan usamodzielnia się. Ma dwadzieścia cztery lata, a jego ojciec czterdzieści sześć. Zdaniem wszystkich świadków, nie są w najlepszych stosunkach. I oto nagle Edwin Gibbs znika, a Stan nie zgłasza tego nikomu.

– Bzdury.

– Być może. Ale proszę dodać do tego to, co wiemy. Gibbs jako jedyny publikuje sensację. Popełnia plagiat. Ginie Melina Garston. Plus wszystko to, co powiedział panu wczoraj Eric Ford.

– I tak nie układa się to w logiczną całość.

– W takim razie, gdzie jest teraz Stan Gibbs?

Myron spojrzał na nią bacznie.

– Nie w domu? – spytał.

– Wczoraj wieczorem, po rozmowie z panem, wymknął się nam. Już się to zdarzało. Zwykle znajdujemy go po kilku godzinach. Ale nie tym razem. Raptem zniknął nam z oczu, a Siej Ziarno dziwnym przypadkiem porwał Jeremy’ego Downinga. Jak pan wyjaśni tę zbieżność?

Myronowi zaschło w ustach.

– Szukacie go? – spytał.

– Rozesłaliśmy komunikat policyjny. Ale Gibbs potrafi się kryć. Nie domyśla się pan, dokąd pojechał?

– Nie.

– Nic panu nie powiedział?

– Wspomniał, że być może wyjedzie na kilka dni. I że powinienem mu zaufać.

– Kiepski pomysł. Coś jeszcze?

Myron potrząsnął głową.

– Gdzie jest Dennis Lex? – spróbował znowu. – Widziała się pani z nim?

– Nie musiałam – odrzekła dziwnie monotonnym głosem. – Dennis Lex nie ma z tym nic wspólnego.

– Pani się powtarza. Ale skąd to wiecie?

– Od rodziny – odparła, w końcu ustępując.

1 ... 39 40 41 42 43 44 45 46 47 ... 62
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)