Ja, nieśmiertelny [This Immortal - pl]
- Автор: Желязны Роджер Джозеф
- Год: 1994
- Язык: польский
- Год: Zysk i S-ka
- ISBN: 83-86211-32-6
- Переводчик: Edward Szmigiel
- Жанр: Научная фантастика
Электронная книга - «Ja, nieśmiertelny [This Immortal - pl]». Краткое содержание книги:
Książka zapewnia wyjątkowo silną dawkę emocji każdemu miłośnikowi literatury fantasy i science fiction…
Otworzyłem więc dzieło Percy'ego B. Shelley'a i zajrzałem do środka.
List był napisany na pustych stronach na końcu książki, w języku greckim. Ale nie współczesnym. Klasyczną greką.
Brzmiał mniej więcej tak:
„Drogi przyjacielu, choć brzydzę się pisaniem czegokolwiek, czego nie mogę poprawić, czuję, że najlepiej będzie, jeśli niezwłocznie to zrobię. Jestem chory. George chce, abym poleciał do Aten. I tak zrobię, jutro rano. Przedtem jednak, jeżeli chodzi o bieżące sprawy…
Dopilnuj, aby Veganin opuścił Ziemię za wszelką cenę żywy.
To ważne.
To najważniejsza sprawa na świecie.
Bałem się powiedzieć ci o tym wcześniej, bo myślałem, że Myshtigo może być telepatą. Dlatego nie uczestniczyłem w tej wycieczce od samego początku, choć bardzo tego chciałem. Dlatego udawałem, że go nienawidzę, po to, abym jak najbardziej mógł trzymać się od niego z daleka. Dopiero kiedy upewniłem się, że nie posiada zdolności telepatycznych, postanowiłem przyłączyć się do was.
Obecność Dos Santosa, Dianę i Hasana nasunęła mi podejrzenie, że Radpol może łaknąć jego krwi. Przypuszczałem, że jeśli jest telepatą, to szybko to wykryje i podejmie niezbędne kroki, żeby zapewnić sobie bezpieczeństwo. Gdyby nie był telepatą, to i tak pokładałem wielką wiarę w jego zdolności, żeby się bronić prawie przed wszystkim, włącznie z Hasanem. Ale nie chciałem, żeby zorientował się, że ja to wszystko o nim wiem. Próbowałem cię jednak ostrzec, jeżeli przypominasz sobie.
Tatram Yshtigo, jego dziadek, to jedna z najwspanialszych, najszlachetniejszych żyjących istot. To filozof, wielki pisarz, bezinteresowny nadzorca służby publicznej. Poznałem go podczas mojego pobytu na Talerze, trzydzieści kilka lat temu, i zaprzyjaźniliśmy się serdecznie. Od tamtej pory byliśmy w stałym kontakcie ze sobą i to jeszcze wtedy, tak dawno temu, powiedział mi b planach Konglomeratu Vegańskiego dotyczących przyszłych losów Ziemi. Musiałem również przysiąc, że dochowam tajemnicy. Nawet Cort nie może wiedzieć, że o tym wiem. Staruszek straciłby twarz, z opłakanymi skutkami, gdyby to się przedwcześnie wydało.
Veganie są w bardzo kłopotliwej sytuacji. Nasi emigranci wymusili na nich ekonomiczną i kulturalną zależność od Vegi. Podczas Rebelii Radpolu uświadomiono Yeganom — i to w sposób bardzo obrazowy! — że istnieje ludność tubylcza, która posiada własne, silne struktury organizacyjne i pragnie odrodzenia naszej planety. Yeganie też by chcieli, aby to nastąpiło. Nie chcą Ziemi. Po co im ona? Jeżeli ich celem jest wyzysk Ziemian, to mają ich więcej na Talerze, niż my ich mamy tu na Ziemi — a nie robią tego; w każdym razie nie na wielką skalę czy złośliwie. Nasza była ludność przedłożyła wyzysk przez obcych, którego doświadcza, nad powrót na Ziemię. Ruch Propagatorów Powrotu to przegrana sprawa. Nikt nie wraca. Dlatego pożegnałem się z tą organizacją. I przypuszczam, że taki był powód także twojego odejścia. Veganie chcieliby pozbyć się problemu rodzimej planety Ziemian. Jasne, chcą odwiedzać Ziemię. Przyjazd na naszą planetę i zobaczenie na własne oczy, co można zrobić ze światem, jest dla nich pouczającym, otrzeźwiającym, wywołującym pokorę i absolutnie przerażającym doświadczeniem.
Musieli znaleźć sposób na obejście naszego rządu byłej ludności na Talerze. Taleranie nie mieli za bardzo ochoty rezygnować ze swojego jedynego roszczenia do podatków i istnienia: Biura.
Jednak po wielu negocjacjach i ekonomicznych perswazjach, włącznie z ofertą pełnego Vegańskiego obywatelstwa dla naszej byłej ludności, wydawało się, że znaleziono wyjście. Wprowadzenie planu w życie złożono na kark rodu Shtigów, zwłaszcza Tatrama.
W końcu znalazł sposób, jak mu się wydawało, na przywrócenie Ziemi autonomii i zachowanie jej integralności kulturalnej. Dlatego wysłał swojego wnuka, Corta, w celu przeprowadzenia „inspekcji”. Cort to dziwna istota; ma prawdziwy talent do aktorstwa (cały ród Shtigów jest bardzo utalentowany) i bardzo lubi udawać. Przypuszczam, że chciał odegrać rolę obcego, i jestem pewien, że zrobił to z dużą wprawą i skutecznością. (Tatram poinformował mnie również, że będzie (to ostatnia rola Corta. Myshtigo umiera na „dinfan”, nieuleczlną chorobę; a tajcże przypuszczam, że właśnie dlatego został wybrany.) Uwierz mi Konstantinie Karaghiosisie Koronesie No-mikosie (i kimkolwiek byś jeszcze był), Conradzie, kiedy mówię, że nie przyjechał, żeby przeprowadzać inspekcję nieruchomości: Nie.
Pozwól mi jednak na jeszcze jeden, ostatni Byrono-wski gest. Uwierz mi, że on musi żyć, i pozwól mi dotrzymać słowa i dochować tajemnicy. Nie będziesz tego żałował, kiedy dowiesz się wszystkiego.
Przepraszam, że nie udało mi się ukończyć twojej elegii, i niech cię wezmą diabli za to, że przywłaszczyłeś sobie moją Larę, wtedy w Kerchu!