Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Триллеры » Fiołki Są Niebieskie
Fiołki Są Niebieskie - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Fiołki Są Niebieskie

Электронная книга - «Fiołki Są Niebieskie». Краткое содержание книги:

Detektyw Alex Cross przybywa do mieszkania swojej zamordowanej partnerki i przyjaciółki, agentki FBI.
Już wie, że za jej śmierć odpowiedzialny jest jego zaprzysięgły wróg, nieuchwytny psychopata, nazywający siebie Supermózgiem, który ma sumieniu wiele zbrodni.
Prowadzone od dłuższego czasu śledztwo nie przyniosło dotąd rezultatów. Można przypuszczać, że ktoś celowo blokuje pracę policji…
1 ... 38 39 40 41 42 43 44 45 46 ... 57
Перейти на страницу:

W Kalifornii była pierwsza. Zadzwoniłem do Tima, do redakcji. Odebrał niemal natychmiast.

– Bradley.

– Tu mówi Alex Cross.

– Cześć. Miałem nadzieję, że pan się odezwie. Jestem kolegą Jamilli Hughes.

Tyle to sam wiedziałem.

– Co u niej słychać? – zapytałem. – Wszystko w porządku?

– Po co pan pyta? Wczoraj pojechała do Santa Cruz. Wiedział pan o tym?

– Coś mi wspominała. Wzięła kogoś ze sobą? – spytałem. – Prosiłem ją, żeby tak zrobiła.

– Nie – odparł oschle. – Wciąż powtarza, że już dawno wyrosła z pieluch. I zawsze ma przy sobie ogromny rewolwer.

Zmarszczyłem brwi i pokręciłem głową.

– Więc co się stało? Co chciał mi pan przekazać?

– Może to nic takiego, ale Jamilla zwykle działa z niezwykłą dokładnością. Obiecała do mnie zadzwonić, a tym razem tego nie zrobiła. To było wczoraj. Cztery godziny temu zakręciłem do pana. Trochę się niepokoję. Pomyślałem, że pan wie lepiej ode mnie, co zrobić w takiej sytuacji.

– Zachowywała się tak już przedtem? – zapytałem.

– Chodzi o to, czy pracowała w dni wolne od służby? Tak. To cała Jam. Ale zawsze dotrzymywała każdego przyrzeczenia.

Nie chciałem martwić go więcej niż potrzeba, ale sam byłem mocno zdenerwowany. Powróciłem myślami do przeszłości. W ostatnich latach straciłem dwie bliskie osoby, a ich śmierć nie została wyjaśniona. Supermózg twierdził, że to on zabił Betsey Cavalierre. Do tego dochodziła jeszcze Maureen Cooke w Nowym Orleanie. Co się działo z Jamillą Hughes?

– Zadzwonię do komisariatu w Santa Cruz. Jamilla podała mi nazwisko i numer do porucznika z tamtejszego wydziału zabójstw. Chyba nazywał się Conover. Sprawdzę to w swoim notatniku. Zaraz to zrobię.

– Dobrze. Dziękuję panu. Bądźmy w stałym kontakcie – powiedział Tim. – Naprawdę jestem bardzo wdzięczny.

Zapewniłem go, że to nic takiego, i pięć minut później zatelefonowałem do komisariatu w Santa Cruz. Poprosiłem o połączenie z porucznikiem Conoverem. Okazało się, że ma wolny dzień. Narobiłem więc nieco rabanu, podpierając się nazwiskiem Kyle’a. Dyżurny sierżant, acz niechętnie, dał mi domowy numer Conovera.

Ktoś podniósł słuchawkę i usłyszałem głośną muzykę. Chyba U2.

– Mamy imprezę nad basenem. Przyjdź do nas – powiedział jakiś męski głos. – Albo daj znać w poniedziałek. No to na razie.

W słuchawce zapanowała cisza. Zadzwoniłem ponownie.

– Z porucznikiem Conoverem – oznajmiłem urzędowym tonem. – Mówi detektyw Alex Cross. To nagły przypadek. Chodzi o inspektor Jamillę Hughes z wydziału zabójstw w San Francisco.

– O cholera – dało się słyszeć po drugiej stronie, a potem: – Tu Conover. Kto mówi?

W oszczędnych słowach wyjaśniłem, kim jestem i co robię. Miałem wrażenie, że Conover albo jest pijany, albo na najlepszej drodze do upicia się. Co prawda, miał wolny dzień, ale w Santa Cruz dopiero dochodziła druga po południu.

– Pojechała na wzgórza, aby polować na wampiry – oznajmił i roześmiał się kpiąco. – W Santa Cruz nie ma wampirów, kolego detektywie. Można mi wierzyć. Nic jej nie będzie. W tej chwili już na pewno wraca do San Francisco.

– Jak do tej pory były dwa tuziny morderstw w wampirzym stylu. – Próbowałem go jakoś wyrwać z oparów zamroczenia. – Sprawcy pili krew ofiar.

– Powiedziałem wszystko, co wiem – oświadczył. – Najwyżej mogę tam wysłać kilka wozów patrolowych – dodał.

– Proszę to zrobić. Ja w tym czasie zawiadomię FBI. Oni przynajmniej wierzą w takie rzeczy. Kiedy ostatni raz widział pan inspektor Hughes?

Namyślał się przez chwilę.

– Nie pamiętam. Co najmniej dwadzieścia cztery godziny temu.

Odłożyłem słuchawkę. Nie polubiłem Conovera. Na nowo przemyślałem wszystko, co wydarzyło się od dnia, w którym poznałem Jamillę. Zakręciło mi się w głowie. Cały czas poruszaliśmy się po omacku, błądząc po nieznanym terenie. Co gorsza, Supermózg wciąż czyhał gdzieś w pobliżu.

Zatelefonowałem do Kyle’a i do American Airlines. Potem zawiadomiłem Tima Bradleya, że wybieram się do Kalifornii.

Santa Cruz.

Stolica wampirów.

Jamilla była w opałach. Czułem to przez skórę.

Rozdział 84

W czasie długiego lotu z Waszyngtonu do Kalifornii uświadomiłem sobie, że Supermózg od dwóch dni zostawił mnie spokoju. To dziwne. A może też gdzieś podróżował? Quepasa, Supermózgu? Może był ze mną w samolocie, w drodze do San Francisco? Przypomniałem sobie stary kawał o paranoi. Facet zwierza się psychiatrze, że nikt go nie lubi. To niemożliwe, odpowiada lekarz. Rozmawiał pan już z niktem?

Ze mną było jeszcze gorzej. W pewnej chwili wstałem z fotela i przeszedłem się po pokładzie, spoglądając na pasażerów. Żadnej znajomej twarzy. Supermózgu nie było. Kłów u nikogo także nie widziałem. Z wolna popadałem w obłęd.

Przyleciałem na międzynarodowy dworzec lotniczy w San Francisco i spotkałem się z federalnymi. Powiedzieli mi, że Kyle jest w drodze z Nowego Orleanu. Ostatnio coraz częściej namawiał mnie, żebym zmienił pracę i przeniósł się do FBI. Ze względów czysto finansowych miałbym na pewno lepiej. Agenci zarabiah więcej od policjantów. Godziny pracy też były wygodniejsze. Postanowiłem, że po zakończeniu śledztwa porozmawiam o tym z Naną i z dziećmi. Miałem przeczucie, że niedługo już będzie po wszystkim. Ciekawe, skąd mi się to wzięło?

Odjechałem z lotniska długim granatowym wozem, wraz z trzema agentami. Siedziałem z tyłu, w towarzystwie Roberta Hatfielda, starszego agenta z San Francisco. Pokrótce podał mi ostatnie ustalenia.

– Zlokalizowaliśmy miejsce pobytu tak zwanych wampirów. To stare ranczo u podnóża gór, na północ od Santa Cruz, blisko oceanu. Do tej pory nie wiemy, czy to właśnie tam przetrzymywana jest inspektor Hughes. Nikt jej nie widział.

– Co to za okolica? – zapytałem. Hatfield wyglądał młodo, trudno było dokładnie określić jego wiek. Był pomiędzy trzydziestką a pięćdziesiątką. Bardzo wysportowany. Starannie ostrzyżony. Najwyraźniej dbał o swój wygląd.

– Niemal pustkowie. Ze dwa duże rancza, a poza tym jedynie skały, drapieżne ptaki i pumy.

– A nie tygrysy?

– Ciekawe, że o to pan pyta. W miejscu, o którym mowa, trzymano dzikie zwierzęta: niedźwiedzie, wilki, tygrysy i nawet ze dwa słonie. Z tego co wiem, były tresowane dla potrzeb filmu i reklamy. Właścicielami rancza byli dawni hippisi, siedzący tam od lat sześćdziesiątych. Na swoją działalność mieli zgodę Departamentu Spraw Wewnętrznych. Prowadzili liczne interesy, między innymi z Tippi Hedren i z Siegfnedem i Royem.

– Zwierzęta wciąż są na tym terenie?

– Nie. Przedsiębiorstwo upadło jakieś pięć lat temu. Właściciele zniknęli. Nikt nie chciał kupić ziemi. To jakieś dwadzieścia dwa hektary, nie nadające się prawie do niczego. Zresztą, sam pan zobaczy.

– A co się stało z mieszkańcami zoo?

– Wiele zwierząt trafiło do innych ośrodków związanych z przemysłem filmowym. Część wzięła chyba Brigitte Bardot, a część ogród zoologiczny w San Diego.

Usadowiłem się wygodniej w fotelu i raz jeszcze zacząłem analizować tę sprawę. Nieoczekiwanie znów zaświtał mi promyk nadziei. Zastanawiałem się, czy jakiś tygrys przypadkiem nie został na ranczu. Puściłem wodze fantazji. W Azji i Afryce wampir o wiele częściej zmienia się w tygrysa niż w nietoperza. Tygrysy budzą większy strach niż małe latające ssaki. To samo można powiedzieć o okrutnie zmaltretowanych ciałach, które napawają przerażeniem. Santa Cruz chciało dorównać swojej sławie i rzeczywiście stać się stolicą wampirzego świata.

Po drodze minęliśmy farmę i niewielką winnicę. Poza tym nic ciekawego. Hatfield powiedział mi, że latem okoliczne wzgórza stają się złotobrązowe, niczym afrykańska sawanna.

1 ... 38 39 40 41 42 43 44 45 46 ... 57
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)