Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Gniazdo Światów - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Gniazdo Światów

Электронная книга - «Gniazdo Światów». Краткое содержание книги:

Gniazdo światów to jedno z najwybitniejszych dokonań polskiej fantastyki powojennej, powieść zaczynająca się dość niewinnie i niepozornie, lecz proponująca czytelnikowi grę, po której bez mała odmieni się jego spojrzenie na świat.
„Gniazdo światów” jest powieścią krakowskiego fizyka, pracownika Uniwersytetu Jagiellońskiego, dwukrotnego laureata Nagrody Fandomu Polskiego im. Janusza A. Zajdla. Książka ta nie należy całkowicie do żadnego nurtu obecnego w literaturze współczesnej. Znajdują się w niej wątki charakterystyczne dla kilku nurtów, ale przede wszystkim tworzy ona własną kategorię literacką. Nawet fantastyczna przynależność „Gniazda światów” budzi wątpliwości, gdyż przekracza ono granice science fiction. Można je zaliczyć do bardzo popularnego od pewnego czasu autotematycznego nurtu książek o książkach, ale to niewiele powie o tej powieści. Jest to na pewno również „proza filozoficzna”, a także rzecz metaliteracka. Najlepiej jednak charakteryzuje tę książkę określenie wymyślone specjalnie dla tej powieści przez innego pisarza fantastę, Jacka Dukaja, który nazwał „Gniazdo światów” kryminałem ontologicznym. „Śledztwo” prowadzone w tej książce jest bowiem specyficzne i dotyczy bardzo specjalnej sprawy – istnienia wszechświata.
„Gniazdo światów” to nie jedna książka, lecz pięć książek zamkniętych jedna w drugiej na podobieństwo powieści szkatułkowej. Bohaterowie, o których czytamy, posiadają swój egzemplarz „Gniazda światów”, a w nim są inni bohaterowie, czytający swoje wersje tej książki. W każdym kolejnym świecie jest coraz więcej wersji „Gniazda światów”. Porównując ze sobą światy ze swojej wersji powieści jeden z bohaterów odkrywa tajemnicę rzeczywistości. Można powiedzieć, że autor tworzy ontologię dzieła literackiego. W „Gnieździe światów” bohaterowie żyją szybciej, gdy czytamy powieść, a ich życie zwalnia, gdy przerywamy lekturę. Niezwykłe jest to, że postacie z naszej wersji książki zaczynają sobie zdawać sprawę, że są bohaterami powieści. Trzy z nich określa się nawet jako alter ego autora pierwszej wersji (czyli tej, którą my czytamy). W pewnym momencie bohater zwraca się wprost do czytelnika i prosi go o coś, przez co czytelnik staje się aktywnym uczestnikiem świata przedstawionego, zostaje wciągnięty w dzieło literackie, tracąc bezpieczną pozycję biernego obserwatora. Huberath pokazuje nam, jak bardzo się mylimy myśląc, że jako czytelnicy nic nie wnosimy do lektury. Czytanie to, wbrew pozorom, działanie, aktywny proces zmiany treści dzieła. Książka czytana wielokrotnie zmienia swą treść, odkrywamy w niej coraz to nowe szczegóły, inaczej interpretujemy przedstawione wydarzenia. „Gniazdo światów” to gra, zagadka, wymuszająca rozwiązanie jej nie tylko przez bohaterów, lecz także przez czytelnika. Przy okazji stawiania czoła problemowi i docierania do prawdy Huberath pokazuje, jak problem fizyczny, który rozwiązać można przy pomocy równań matematycznych, przeistacza się w metafizyczny. A problemy metafizyczne dotykają żywo każdego człowieka. Autor okazuje także optymizm epistemologiczny twierdząc, że możliwe jest poznanie prawdy o rzeczywistości.
Powieść ta słusznie określana jest jako jedno z najwybitniejszych dokonań polskiej fantastyki. Jako że nie mieści się ona w głównym nurcie literatury współczesnej, została zepchnięta do getta fantastyki, chociaż wyraźnie się z niego wyłamuje. Jest ona nowatorską, oryginalną i odważną, a co najważniejsze, udaną próbą wstrząśnięcia czytelnikiem oraz nawiązania z nim kontaktu, przez zatarcie granicy między czytelnikiem, bohaterami a autorem. Potrzeba wielkiego kunsztu literackiego, by napisać rzecz potrafiącą wywołać katharsis i realnie przenieść czytelnika w świat wykreowany przez autora.
Jest to znakomita, wciągająca i trzymająca w napięciu lektura, od której trudno się oderwać. Otwiera ona przed czytelnikiem fascynujące perspektywy interpretacyjne, zmuszając go zarazem do refleksji na tematy zaliczane do filozoficznych (problem istnienia świata realnego, kwestia poznania prawdy czy poznania w ogóle, tematy związane ze światem przedstawionym dzieła literackiego etc.). Te wycieczki w tematy filozoficzne są główną atrakcją i walorem powieści, to one nadają jej wagę i przyciągają uwagę.
1 ... 37 38 39 40 41 42 43 44 45 ... 67
Перейти на страницу:

Massmoudieh leżał na kanapie w kuchni otoczony ciemną kałużą; w kącikach ust miał zaschłą, różową pianę; jego ciało na piersiach stanowiło krwawą, postrzępioną masę. Musiał dostać kilkadziesiąt pchnięć bagnetem. Kanapa była podziurawiona w wielu miejscach. Chłopcy sierżanta Kusyja nie zawsze trafiali do celu. Fatima siedziała w fotelu z głową odchyloną do tyłu. Na wysokości prawego obojczyka zaczynała się brunatnoczerwona głęboka bruzda i kończyła na wysokości lewego biodra. Jak wstęga upiornego orderu. Seria z karabinu przebiła oparcie fotela na wylot, kałuża krwi zebrała się za nim.

Wbiegł na piętro. Drzwi były rozbite. Mryna leżała na podłodze; widać było, gdzie została trafiona – krwawych plam było przynajmniej osiem; mętny wzrok wbiła w sufit; usta rozdziawione jak do krzyku. Ostrożnie obszedł ją, aby nie wdepnąć w kałużę. Lustro stłuczono, ale komoda ocalała. Wziął grzebień z szuflady i schował do kieszeni.

Apartament Wilcoxów był zdemolowany. Wokół walały się puste butelki po wódce. Brenda leżała na tapczanie zwinięta w kłębek. Tutaj spotkała ją seria pocisków. Woniało alkoholem.

Może dobrze – pomyślał. – Może była nieprzytomna.

Nie zgwałcili jej. W przepoconej, brudnej odzieży, cuchnąca wódką, nie wydała się im wystarczająco ponętna.

Drzwi do jego mieszkania też rozbito. Anabel leżała z rozrzuconymi nogami na materacu. Głowę miała odgiętą do tyłu, twarzy nie było widać, tylko dziurki od nosa. Ciało miała półdziecinne, białe i nie uszkodzone. Podszedł krok bliżej. Na szyi zaciśnięto jej pasek od podomki.

Jej twarz wyglądała przerażająco: oczy nieruchome, białka nabiegłe krwią; skóra sinoszara, obrzmiała; z ust wyłaził napuchły język; pod jej lewą piersią zauważył niedużą owalną ranę od uderzenia bagnetem. Któryś z oprawców skrócił jej mękę. Uderzenie było bardzo silne, ostrze przebiło na wylot ją i materac.

Wrócił na parter. Włączył telewizor. Na ekranie ukazał się Thomp. Wyglądał starzej niż zwykle; wzrok miał przygaszony; twarz wisiała na kościach policzkowych, jak pranie na sznurku.

Byłby niezłą Śmiercią… – pomyślał Gavein. – Jest niezłą Śmiercią – poprawił się w myśli.

– …Komitet kierowany przeze mnie podjął niezbędne kroki, aby uwolnić Davabel od straszliwego zjawiska związanego z Davidem Śmiercią. Obecnie mogę zagwarantować, że człowiek ten nie żyje. Wierzymy zatem, że epidemia zgonów dobiegnie końca. Nie wiemy, ilu z nas jeszcze umrze, kto jeszcze zetknął się z Dawidem Śmiercią. Ja też się z nim zetknąłem. Ale wiem, że nie rozprzestrzeni się to na nikogo nowego. Ochroniliśmy nasze dzieci. Ochroniliśmy Davabel. Niestety cena, jaką za to zapłaciliśmy, jest wysoka. Zupełnemu zniszczeniu uległ Urząd Naukowy. Centralne Davabel przypomina wymarłą pustynię. Nie można winić nikogo, że chroniąc swoje życie, opuścił miejsce zamieszkania, nie będą wyciągane z tego powodu żadne konsekwencje. Ale teraz, gdy niebezpieczeństwo minęło, zostaną zapewnione warunki powrotu do domów rodzinnych. Jednocześnie zwracamy się do ludności z prośbą o cierpliwość i wyrozumiałość, ponieważ powrót do opuszczonych dzielnic miasta będzie możliwy dopiero po zabezpieczeniu opuszczonego mienia przez Gwardię i Obronę Cywilną. Chcemy uniknąć przypadków grabieży. Słowa szczególnego uznania chciałbym skierować do funkcjonariuszy Gwardii i żołnierzy Obrony Cywilnej. Oni to odegrali główną rolę w zapewnieniu bezpieczeństwa ludności podczas ewakuacji oraz podczas rozwiązania problemu Davida Śmierci…

Ostatnie słowa rozwścieczyły Gaveina. Thomp przebrał miarkę!

Wyciągnął z kieszeni chustkę do nosa i owinął nią zakrwawioną słuchawkę. Doskonale pamiętał numer. Po tamtej stronie linii zachrypiał czyjś głos.

– Z pułkownikiem Medvedcem. To ważne.

– Pułkownika nie ma. Jest w ministerstwie. Proszę powiedzieć, o co chodzi, a ja mu to przekażę, gdy wróci. Mówi porucznik Adams.

– Słuchajcie no, Adams – Gavein nauczył się rozmawiać z funkcjonariuszami. – Jeśli chcecie jeszcze jutro pierdzieć w swój służbowy stołek, to dajcie mi Medvedca, Natychmiast! Mówi David Śmierć.

Po drugiej stronie zapanowała cisza. Ktoś przytkał dłonią słuchawkę. Rozległ się ledwie słyszalny stuk włączającego się aparatu zapisującego i namierzającego.

– Taak… proszę powtórzyć – powiedział Adams.

– Słyszeliście wyraźnie. Teraz ja czekam. Przez chwilę trwała milcząca rozgrywka.

– Nie ma Medvedca… Wróci za godzinę.

– Podajcie numer, pod którym go złapię. – Gavein starał się mówić możliwie najzwięźlej. Uważał, że w chwilach milczenia, nie są w stanie namierzyć, skąd dzwoni.

Mylił się oczywiście.

– To nie jest możliwe. Numery ministerstwa są utajnione. Proszę podać swój numer, pułkownik Medvedec zadzwoni zaraz, gdy wróci.

– To żarty – prychnął Gavein. – Za dziesięć minut chcę usłyszeć Medvedca. – Odłożył słuchawkę.

64.

Po dziesięciu minutach Adams przełączył rozmowę dalej. Zatrzeszczało.

– Słucham? – rozległ się głos Medvedca.

– Mówi Gavein Throzz. Czy mam wyjaśniać, że nie z zaświatów?

– To jednak pan…

– Dokonaliście zbiorowego morderstwa na niewinnych ludziach. Domagam się ukarania morderców, to znaczy oddziału sierżanta Kusyja, jak i inspiratorów, nawet jeśli w grę wchodzi sam Thomp. Ostatecznie, to pan jest od tego, żeby pilnować przestrzegania prawa.

– Rozmowę nagrywamy. Zostanie przedstawiona na posiedzeniu Komitetu Obrony.

– Doskonale. Przypominam panu, że policja ma chronić prawo – powtórzył Gavein bardziej uroczystym głosem. – A decyzje waszego komitetu są tegoż prawa pogwałceniem. Nie kwestionuję waszej obawy przede mną, gdyż dzieje się wiele rzeczy niejasnych. Ale nic nie tłumaczy zamordowania niewinnych ludzi tylko dlatego, że mieszkali w tym samym budynku co ja. Sprawcy, wracając z tej akcji, zabili doktora Yulliusa Saalsteina. Z pewnością pamięta go pan. Domagam się ukarania winnych tej zbrodni.

Po drugiej stronie słuchawki trwała cisza.

– Żądam ujawnienia przez telewizję wszystkich zbrodni komitetu Thompa. Żądam zapewnienia mojej żonie pomocy medycznej oraz zaopatrywania nas w żywność, energię i wszystkie potrzebne rzeczy. Jednakże widzę zagrożenie, jakie stanowi moja obecność dla Davabel. Widzę związek epidemii zgonów z moją osobą. Jasne, że mój wyjazd do Ayrrah przed upływem należytego czasu nie jest możliwy. Dlatego też, jeśli moja żona zostanie w zupełności wyleczona, zostanie jej zapewnione utrzymanie… otrzyma otwarte, dożywotnie konto, gotów jestem dla dobra publicznego rozważyć swój zgon – dodał ciszej, by Ra Mahleine nie dosłyszała. – Medvedec, słucha mnie pan?

– Tak.

– Proszę przekazać tę taśmę rządowi, a nie komitetowi Thompa. To zbrodniarz i głupiec.

– Ja nie jestem właścicielem taśmy. Trzeba podjąć decyzję. Wkrótce dostanie pan odpowiedź do domu.

– Medvedec, mam do pana zaufanie. Proszę go nie zawieść…

– Robię wszystko, co w mojej mocy!

Gavein odłożył słuchawkę i wyszedł przed dom. Trudno było wytrzymać w dusznym pomieszczeniu wśród zmasakrowanych zwłok. Na zewnątrz było ciepło, przewiewnie i słonecznie.

Ra Mahleine stała wsparta o Lorraine. Wcześniej sama wstała, żeby ją pocieszyć, ale obecnie z trudem trzymała się na nogach.

– Gdzie ty byłeś?! – fuknęła zagniewana. – Nie ruszaj ich, bo się jeszcze zakazisz! – Ta uwaga wywołała głośny szloch Lorraine.

Wylewność Ra Mahleine malała w miarę tego, im dłużej byli razem. To, że był w pobliżu, stawało się oczywiste jak to, że słońce wschodzi. Wtedy właśnie nadchodziła chwila, kiedy zaczynały ją denerwować drobiazgi.

1 ... 37 38 39 40 41 42 43 44 45 ... 67
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)