Zadziwiający Maurycy i jego uczone szczury [The Amazing Maurice and his Educated Rodents - pl]
- Автор: Пратчетт Теренс Дэвид Джон
- Год: 2004
- Язык: польский
- Год: Pr
- ISBN: 83-7337-621-6
- Переводчик: Dorota Malinowska-Grupinska
- Жанр: Фэнтези
Электронная книга - «Zadziwiający Maurycy i jego uczone szczury [The Amazing Maurice and his Educated Rodents - pl]». Краткое содержание книги:
A zdaniem Maurycego najtrudniej jest określić różnicę między szczurem a człowiekiem.
Można też powiedzieć, że jest to opowieść o opowieściach. A zdaniem Malicii, kiedy samemu nie tworzy się opowieści, staje się tylko postacią w opowieści snutej przez kogoś innego.
A ta opowieść zaczyna się, przynajmniej jej część zaczyna się w powozie pocztowym jadącym przez góry z odległego miasta na równinie. W powozie siedzi chłopiec z fujarką w ręce. Pozornie nie ma tam nikogo więcej. Z kim więc rozmawia chłopiec?
— Nie wiem. To ty się znasz na szczurach.
— Ale przecież zgodziliśmy się, że trzeba je wypuścić.
— Ja… ja… miałam wrażenie…
— Szczurzy król potrafi mówić do ludzi, prawda? — zapytał Keith. — Czy do nas nie przemawiał?
— Ale przecież to jest prawdziwe życie — zaprotestowała Malicia.
— A ja myślałem, że to przygoda — odparł Keith.
— Do licha! Zapomniałam. Co się z nimi dzieje?
Szczury już nie były spokojne, czujne, uważne. Ogarniała je panika.
Nagle ze ścian wyłoniły się inne szczury, biegały jak oszalałe. Były dużo większe od tych w klatkach. Jeden ugryzł chłopca w nogę i odskoczył.
— Postaraj się je deptać, tylko nie strać równowagi — polecił Keith. — Nie są przyjazne!
— Mam je rozdeptywać?! — wykrzyknęła Malicia. — Fuj!
— Nie znajdziesz w swej torbie nic, co by pomogło w walce ze szczurami? Masz przecież mnóstwo rzeczy przeciw piratom, bandytom i złodziejom!
— Tak, ale nigdy nie czytałam książki, której akcja rozgrywałaby się w piwnicach urządzonych przez szczurołapów! — odkrzyknęła Malicia. — Oj! Jeden mi siedzi na karku! I jeszcze jeden. — Pochyliła się gwałtownie, by zrzucić szczury, ale natychmiast odskoczyła, bo kolejny rzucił się na jej twarz.
Keith chwycił ją za rękę.
— Tylko nie upadnij, bo cię zagryzą! Próbuj dostać się do drzwi!
— Są takie szybkie — jęknęła Malicia. — Jeden zaplątał mi się we włosy…
— Nie ruszaj się, głupia! — odezwał się głos w jej uchu. — Stój spokojnie, bo jak nie, to cię ugryzę.
Poczuła na sobie pazury, a potem zobaczyła, jak szczur zeskakuje na ziemię. Po chwili kolejny wykorzystał ją jako trampolinę.
— W porządku — odezwał się głos za nią. — Teraz nie ruszaj się, nie depcz po nikim i nie wchodź nam w drogę!
— Co to jest? — wysyczała z odrazą, czując, że szczur zsuwa się po jej spódnicy.
— Przypuszczam, że to Przecena — powiedział Keith. — Oto nadchodzi klan.
W pomieszczeniu pojawiało się coraz więcej szczurów, ale te zachowywały się zupełnie inaczej. Nie rozbiegały się, rozciągnęły w linię, która powoli sunęła do przodu. Kiedy atakował wrogi szczur, linia w jednej chwili zamykała się wokół niego niczym pięść, a kiedy się rozwierała, nieprzyjaciel już nie żył.
Dopiero gdy wrogie szczury rzuciły się do ucieczki, linia podzieliła się na pary polujące na uciekinierów. I nagle, w ciągu zaledwie kilku sekund, wojna się zakończyła. Kilku niedobitków z piskiem zniknęło w różnych dziurach.
Szczury należące do klanu wydały okrzyk radości, wiwat, który oznaczał: „Ja żyję! Po tym wszystkim, co się wydarzyło!”.
— Ciemnaopalenizno? — odezwał się Keith z pytaniem w głosie. — Co ci się stało?
Ale Ciemnaopalenizna tylko wspiął się na tylne łapy i wskazując drzwi po drugiej stronie piwnicy, wykrzyknął:
— Jeśli chcesz pomóc, otwórz te drzwi. Prędko!
Potem błyskawicznie skoczył do kanału, a za nim reszta klanu. Jeden ze szczurów stepował.
Rozdział 11
I tam znalazł pana Królika, w płaszczu poszarpanym kolcami jeżyn.