Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Триллеры » Zabawa w Boga
Zabawa w Boga - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Zabawa w Boga

Электронная книга - «Zabawa w Boga». Краткое содержание книги:

Cassandra Kingsley ma wszystko: rozpocz??a sta? na psychiatrii, mieszka we wspania?ym domu, a jej m??em jest najlepszy kardiochirurg bosto?skiego Memorial Hospital. Tymczasem dziewczyna, wbrew rozs?dkowi, bada wraz z patologiem Seibertem seri? nag?ych zgon?w pooperacyjnych, do kt?rych dochodzi w szpitalu. W obliczu powa?nych problem?w zdrowotnych i ma??e?skich rzuca ?ledztwo, ale wraca do niego po tajemniczej ?mierci Seiberta. Teraz musi ju? walczy? nie tylko o sw?j wzrok i rodzin?, ale tak?e o ?ycie. A kr?g podejrzanych zaw??a si? stopniowo do najbli?szych jej ludzi…
1 ... 36 37 38 39 40 41 42 43 44 ... 62
Перейти на страницу:

Boże, jaki był głupi. Przecież to jasne, że tych dwoje łączy romans. Nic dziwnego, że nigdy nie narzekała, gdy nie wracał na noc ze szpitala. Może pod jego nieobecność spotykali się z sobą w domu? Podpowiadany mu przez wyobraźnię obraz George'a w ich sypialni przyprawiał go o szaleństwo. Jakaś para stała w drzwiach prowadzących na werandę, śmiejąc się i o czymś żywo rozprawiając; w Thomasie nagle ocknęła się obawa, że ci ludzie wiedzą o jego małżeńskiej porażce i właśnie o nim rozmawiają. Szybko wyjął kolejną pigułkę, połknął ją i wszedł do wewnątrz, aby znów się napić.

Gorączkowo rozglądając się za Thomasem, Cassi torowała sobie drogę wśród stłoczonych w salonie gości.

Tuż przy wejściu do baru natknęła się na doktora Obermeyera.

– Co za spotkanie! – zawołał. – Moja pacjentka, która sprawia mi najwięcej kłopotu!

Cassi roześmiała się nerwowo. Przypomniała sobie, że nie dotrzymała obietnicy i nie zadzwoniła dziś do doktora.

– Jeśli mnie pamięć nie myli, miałaś dzisiaj ze mną ustalić termin operacji – powiedział doktor Obermeyer. – Rozmawiałaś już z Thomasem?

– Czy nie mogłabym przyjść w tej sprawie jutro rano do biura? – wymijająco zapytała Cassi.

– A może ja porozmawiam z twoim mężem – rzekł doktor. – Czy jest również tutaj?

– Nie – odparła Cassi. – To znaczy przyszliśmy razem, ale sądzę, że nie jest to odpowiednia pora…

Nagle straszliwy krzyk wstrząsnął ścianami domu. Wszyscy obecni zastygli w miejscu i zamilkli zaskoczeni. Cassi natychmiast rozpoznała ten głos: to Thomas! Rzuciła się w kierunku jadalni, skąd dobiegł krzyk, za nim nastąpił drugi, po czym rozległ się brzęk tłuczonego szkła.

Torując sobie drogę wśród gości, Cassi zobaczyła wreszcie Thomasa. Stał przy bufecie z płonącą gniewem twarzą; u jego stóp leżały rozbite talerze. Naprzeciwko, z wyrazem zdumienia i przerażenia w oczach, stał George Sherman z kieliszkiem w jednej ręce i kanapką w drugiej.

W tej chwili, już na oczach Cassi, George poklepał Thomasa po ramieniu i powiedział: – Nie masz racji, Thomas.

Thomas wściekłym ruchem odtrącił rękę George'a. – Nie dotykaj mnie! – wrzasnął. – I żebyś nigdy nie śmiał dotknąć mojej żony, rozumiesz? – krzyczał, mierząc zakrzywionym palcem w twarz George'a.

– Thomas! – bezradnie zawołał George.

Tymczasem Cassi wpadła między obu mężczyzn. – Co się z tobą dzieje, Thomas? – zawołała, chwytając go za klapy marynarki. – Panuj nad sobą!

– Mam panować nad sobą? – Thomas zwrócił się do niej. – Sądzę, że powinnaś raczej odnieść to do siebie! – Odepchnął jej rękę, odwrócił się i skierował ku wyjściu. Ballantine, który to zauważył, pobiegł za nim wołając, by zawrócił.

Cassi szybko przeprosiła George'a i również odeszła. Odprowadzały ją zaciekawione spojrzenia.

Tymczasem Thomas zdążył już włożyć płaszcz i zdenerwowany tłumaczył Ballantine'owi: – Bardzo cię przepraszam za to wszystko, ale dowiedzieć się, że żona ma romans z jednym z kolegów – to ponad moje siły.

– Nie mogę w to uwierzyć – odparł Ballantine. – Czy jesteś tego pewien?

– Całkowicie – odparł i chwycił za klamkę drzwi, żeby je otworzyć i wyjść. W tym momencie dopadła go Cassi, która zawisła u jego ramienia.

– Thomas, co ty wyprawiasz? – wołała walcząc z napływającymi do oczu łzami.

Thomas nic nie odpowiedział. W dalszym ciągu usiłował otworzyć drzwi.

– Thomas, odezwij się! Co się właściwie stało?

Thomas odepchnął ją od siebie z taką siłą, że omal nie upadła na ziemię. Bezradnie patrzyła, jak wypadł na zewnątrz.

W ostatniej chwili usiłowała zatrzymać go jeszcze na podeście schodów.

– Thomas, jeśli wyjeżdżasz, to jadę razem z tobą. Wezmę tylko płaszcz z szatni.

Thomas zatrzymał się na moment. – Nie chcę, żebyś ze mną jechała. Zostań i dalej sobie romansuj.

Z rozpaczą odprowadzała go wzrokiem. – Romansować? To przecież był twój pomysł, żeby tu przyjechać!

Thomas nic nie odpowiedział. Cassi uniosła nieco swoją długą suknię i wybiegła za nim. Gdy dopadła porsche'a, trzęsła się jak w gorączce, nie wiadomo czy z zimna, czy z przeżywanych emocji.

– Czemu mnie tak traktujesz? – szlochała.

– Wiele można o mnie powiedzieć, ale jednego na pewno nie: że jestem głupi – uciął, zatrzaskując przed nią drzwi samochodu. Rozległ się warkot uruchamianego silnika.

– Thomas, Thomas! – wołała Cassi jedną ręką waląc w szybę samochodu, drugą usiłując otworzyć drzwi. Nie zważając na nią ruszył i gdyby w porę się nie cofnęła, samochód by ją potrącił. Oniemiała z rozpaczy patrzyła, jak porsche coraz szybciej się oddala i ginie w ciemności nocy.

Otępiała z bólu wolnym krokiem wróciła do rezydencji. Chciała się ukryć w jakimś pokoju na górze, zanim przyjedzie taksówka. Gdy znalazła się w hallu, odetchnęła, widząc, że goście bawią się i rozmawiają, jakby nic się nie zdarzyło. Tylko George i Ballantine czekali na nią przy wejściu.

– Przepraszam za wszystko – powiedziała z zażenowaniem.

– Nie masz za co – stwierdził Ballantine. – Wiem, że George rozmawiał z tobą. Martwimy się o Thomasa – sądzimy, że jest przepracowany. Mamy plany odciążenia go w pracy, ale ostatnio jest tak rozdrażniony, że do tej pory nie udało się nam o nich porozmawiać.

Ballantine i George wymienili spojrzenia.

– Tak jest – potwierdził George. – Moim zdaniem, ten niefortunny epizod najlepiej świadczy, że mamy rację.

Cassi była zbyt roztrzęsiona, żeby cokolwiek powiedzieć.

– George wspominał również – rzekł Ballantine – że dał ci numer mojego prywatnego telefonu w szpitalu. Będę rad, jeżeli zechcesz mnie odwiedzić, Cassi. A propos: czy nie mogłabyś przyjść jutro rano? A teraz może wrócisz do gości lub może wolisz, żebym cię odwiózł do domu?

– Wolałabym wrócić do domu – odrzekła Cassi, wycierając oczy wierzchem dłoni.

– W porządku. Poczekaj chwilkę, proszę. – To mówiąc zaczął wchodzić po schodach prowadzących na drugie piętro.

– Bardzo cię przepraszam za wszystko – Cassi zwróciła się do George'a, gdy zostali sami. – Nie mam pojęcia, co wstąpiło w Thomasa.

George potrząsnął głową. – Gdyby on wiedział, Cassi, co ja czuję do ciebie, miałby wszelkie podstawy do zazdrości. A teraz uśmiechnij się. Po prostu chciałem ci powiedzieć coś miłego. Patrzył na nią z czułością, dopóki syn Ballantine'a nie zajechał po Cassi samochodem.

Kiedy Cassi przekręcała klucz w drzwiach domu, nie miała pojęcia, co ją może czekać za drzwiami. Była zaskoczona, gdy spostrzegła, że w salonie pali się światło. Jeśli Thomas nie pojechał do szpitala i był w domu, mogła się spodziewać, że zamknie się w swoim gabinecie. Nerwowo przemierzała korytarz poprawiając włosy, żeby wyglądać jak najlepiej.

Nie Thomas czekał na nią w salonie, ale teściowa. Patrycja siedziała w fotelu w skąpym świetle lampy. Z góry dochodził szum wody w łazience.

Przez chwilę obie kobiety patrzyły na siebie w milczeniu. Potem Patrycja sztywno uniosła się z fotela, ze zwieszonymi, jakby pod wielkim ciężarem, ramionami. Wychudłą twarz podkreślały głębokie bruzdy w okolicy ust. Podeszła do Cassi i spojrzała jej w oczy.

Cassi nie spuściła wzroku.

– Jestem wstrząśnięta – odezwała się w końcu Patrycja. – Jak mogłaś to zrobić? Gdyby Thomas nie był moim jedynym dzieckiem, może nie zabolałoby mnie to tak bardzo.

– O czym pani mówi, na Boga? – zapytała Cassi.

– Romansować z człowiekiem – ciągnęła Patrycja, nie zwracając uwagi na pytanie Cassi – który ciągle stara się podkopać jego pozycję? Jeśli chciałaś go zdradzić, czemu nie poszukałaś sobie kogoś spoza środowiska?

– Nie mam żadnego romansu – z rozpaczą protestowała Cassi. – Przecież to jeden wielki absurd. O Boże, to Thomas nie jest obecnie sobą!

Bezskutecznie szukała na twarzy teściowej choćby śladu zrozumienia, ale wzrok Patrycji wyrażał jedynie smutek i gniew.

Cassi wyciągnęła do niej ramiona. – Błagam, Thomas jest w niebezpieczeństwie. Dlaczego mi pani nie pomoże?

Patrycja była niewzruszona.

Z ramionami opuszczonymi w geście bezradności Cassi patrzyła, jak Patrycja powoli wlecze się ku drzwiom. Robiła wrażenie, jakby nagle się postarzała o co najmniej dziesięć lat. Gdyby tylko chciała ją wysłuchać! Ale Cassi nareszcie rozumiała, że Patrycja gotowa jest raczej uwierzyć w każde kłamstwo, niż dopuścić do siebie straszną prawdę, że Thomas jest narkomanem i że dzieje się z nim coś niedobrego.

1 ... 36 37 38 39 40 41 42 43 44 ... 62
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)