Alfa Eridana [Альфа Эридана - pl]
- Автор: Журавлева Валентина Николаевна, Колпаков Александр Лаврентьевич
- Год: 1962
- Язык: польский
- Год: Iskry
- Переводчик: Janina Dziarnowska
- Жанр: Научная фантастика
Электронная книга - «Alfa Eridana [Альфа Эридана - pl]». Краткое содержание книги:
Siedząc w kabinie przemyślałem wiele spraw. Odrzuciłem moje poprzednie domysły, nieśmiało próbowałem wyobrazić sobie, jak oni rozmawiają, patrzą, myślą… I im więcej zastanawiałem się nad tym problemem, tym wyraźniej przypominały mi się słowa Lenina, że istoty rozumne na innych planetach mogą — w zależności od warunków — okazać się zupełnie innymi, nie podobnymi do ludzi. Lenin wypowiedział tę myśl jeszcze w 1916 roku. Jasny umysł Lenina już wówczas rozumiał to, co nawet w naszych czasach nie jest wszystkim dostępne…
Później w notatkach przekazanych mi przez staruszka, Łański znalazł następujące słowa Lenina:
„Jest zupełnie możliwe, że na planetach układu słonecznego i w innych miejscach wszechświata istnieje życie i mieszkają tam istoty rozumne. Możliwe, że w zależności od siły przyciągania danej planety, właściwości jej atmosfery i innych warunków te rozumne istoty odbierają świat zewnętrzny innymi zmysłami, które znacznie się różnią od naszych zmysłów.
Proszę zwrócić uwagę, do niedawna przypuszczano, że życie w głębinach oceanu jest niemożliwe, a to na skutek olbrzymiego ciśnienia wody. Obecnie ustalono, że na dnie oceanów żyje, przystosowanych odpowiednio, wiele gatunków ryb i innych różnorodnych żywych stworzeń. Oczy niektórych są zastępowane przez narządy dotyku, innym znów oczy służą jako reflektory oświetlające drogę”.
— Miałem takie wrażenie — ciągnął Szewcow — jak gdybym stał się bardziej dojrzały, doświadczony, mądry. A przede wszystkim — ciążyła na mnie odpowiedzialność. Minęło około dwudziestu miesięcy (według czasu rakietowego) od chwili, gdy „Szperacz” opuścił Ziemię. Przez dwadzieścia miesięcy starałem się nie myśleć o Ziemi. Na początku miałem przeprawę z czarnym pyłem, potem… Tak, zdawało mi się, że będę mocniejszy, jeżeli nie będę myślał co Ziemi. Zaniechałem słuchania muzyki, przestałem oglądać mikrofilmy. Znalazłem nawet uzasadnienie: przekonałem siebie, że należy skoncentrować się wyłącznie na pracy bezpośredniej…
Popełniłem błąd. Już pierwsze moje kroki na obcej planecie nie były właściwe. Przed pół wiekiem dla załóg statków kosmicznych wydano specjalną instrukcję: „O możliwościach spotkania innych istot rozumnych”. Otóż w tej instrukcji mówiło się, że należy zachować jak najdalej posuniętą ostrożność, gdyż najlepszy astronauta może okazać się kiepskim psychologiem. Instrukcja nakazywała kapitanowi statku, który spotka się z rozumnymi istotami, przy pierwszych już komplikacjach porzucić obcą planetę. Surowe, lecz nieodzowne zarządzenie…
„Szperacz” wylądował na planecie, którą zamieszkiwały istoty rozumne. Był to świat obcy. I oto stosunki między dwoma światami stały się zależne od jednego człowieka… W tak skomplikowanej sytuacji błędy są nieuniknione. W szczególności, jeżeli człowiek jest zmęczony lub chory.
Zazwyczaj my, astronauci, wzruszamy tylko ramionami, Przypominając sobie starą instrukcję. Możliwe” że była to odkrywcza żądza, być może — lekkomyślność: z odległości każdy problem wydaje się mniej skomplikowany. A może i tutaj odbijał się wpływ tradycji literackiej: w powieściach astronauci, gdy się tylko dorwali do „obcych”, z niezwykłą łatwością przenikali w cudzy świat… Kiedy jednak wypadło mnie jako pierwszemu z ludzi spotkać się z rozumnymi istotami obcego świata, jakkolwiek nie od razu, zrozumiałem, jak słuszna jest wydana przed pół wiekiem instrukcja.
Jedynie niezwykle pomyślny zbieg okoliczności pozwolił uniknąć katastrofy. Nie wiedziałem, co się kryje w gąszczu spiralnych drzew. Nie przypuszczałem, że zadziwiające stworzenie — widmo, w specyficzny sposób reaguje na historię ludzkości… Czekały mnie niespodzianki. Na przykład potem dopiero dowiedziałem się, że widmo mogło czytać moje myśli (przynajmniej tę część myśli, które były związane z obrazami wzrokowymi).
Zrozumieć błędy — nie znaczy jeszcze, że można je naprawić. Zrozumiałem wiele… lecz niczego nie naprawiłem.
„Szperacz” pozostał na planecie.
Część trzecia
Ludzie i gwiazdy
A my
Na słońca wyzwalamy burze.
Protuberancji zachwyceni grą.
Jest coś, co ludzkie] kazało naturze
Rozszerzać myśli i działania krąg.
Niby jednego łańcucha ogniwa
Niebieskie ciała
Wspólny wiąże traf.
Czuję, jak nasza ziemia oddziaływa
Na losy słone, na tok niebieskich spraw’