Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне

Электронная книга - «Diabelska wygrana». Краткое содержание книги:

Romans, kt?rego nigdy nie zapomnisz! Szukaj?c zemsty za ?mier? brata, Damien Falon zastawia pu?apk? na pi?kn? Alex? Garrick. Wygrywa od niej fortun? przy karcianym stole, nie ??da jednak pieni?dzy, lecz tego, by Alexa sp?dzi?a z nim noc. Wbrew jego oczekiwaniom Alexa okazuje si? delikatn? i mi?? dziewczyn? i Damien wkr?tce przy?apuje si? na tym, ?e pragnie nie tylko jej cia?a. Tymczasem niespodziewane komplikacje powoduj?, ?e musi broni? honoru Alexy, proponuje jej wi?c ma??e?stwo…
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 ... 75
Перейти на страницу:

Aleksa przesunęła dłonią po ciężkiej, różowej narzucie.

– Wiem, że tego nie aprobujesz, ale nic na to nie poradzę. Jeśli rzeczywiście jest taki zły, jak myślisz, z pewnością odkryję prawdę. Tymczasem lord Fa¬lon jest pierwszym mężczyzną, dzięki któremu po¬czułam, że naprawdę żyję.

– Mieć wrażenie, że się naprawdę żyje, to jedno, a wylądować z nim łóżku to już zupełnie co innego.

– Jane!

– Cóż, taka jest prawda. Powinnaś uważać, moja droga, obie dobrze o tym wiemy.

Jane była starsza od Aleksy i z pewnością nie można o niej powiedzieć, że była naiwna. Ku wiel¬kiemu rozczarowaniu ojca postanowiła nie wycho¬dzić za mąż, twierdząc, że jeszcze nie poznała od¬powiedniego mężczyzny. Lecz sezon towarzyski dopiero się rozpoczął. J ane była ładna, zgrabna, a ze względu na majątek i wpływy ojca o jej przychylność bezustannie zabiegała cała rzesza konkurentów. Być może w najbliższym czasie Jane będzie gotowa, aby dokonać wyboru.

Aleksa pochyliła się i uściskała znacznie niższą przyjaciółkę

– Będę uważać. Obiecuję

* * *

Był już niemal świt, kiedy Damien wrócił do apartamentu, który wynajął na czas trwania se¬zonu, w hotelu Clarendon, jednym z najbardziej prestiżowych w Londynie. Sciany były wyłożone boazerią z ciemnego drewna, podłogi pokrywały perskie dywany, co nadawało temu miejscu bardzo męski charakter, a zarazem przypominało mu o rodzinnym domu, łagodząc nieco awersję do za¬tłoczonych ulic, hałasu i smrodu miasta.

Lokaj otworzył przed nim drzwi z ciętego szkła.

Wszedł do pogrążonego w półmroku holu, gdzie za źródło światła służyło kilka pozłacanych świecz¬ników. Damien ledwie to zauważył, skupiając my¬śli na minionym wieczorze. Spotkanie z damą w ogrodzie sprawiło, że jego ciało było napięte ni¬czym cięciwa łuku.

Od wielu dni chodził za nią, obserwował każdy jej ruch, rozmyślając o nagrodzie, jaką w końcu od niej zdobędzie. Po pocałunku, po jej ognistej na niego reakcji, poczuł, że potrzebuje kobiety. Bardzo. Wcześniej odwiedził Satynową Podwiąz¬kę, zapłacił sowicie za małą, śliczną kurtyzanę o ciemnokasztanowych włosach i pozwolił, by za¬spokoiła jego żądze. Teraz po raz pierwszy od bar¬dzo dawna czuł się rześki, wypoczęty i gotowy do kontynuowania swojej kampanii.

Wchodząc po schodach wyłożonych rozanym drewnem, uśmiechnął się nieznacznie. Spotkanie w ogrodzie wypadło nawet lepiej, niż sobie zapla¬nował. Oczywiście nie miał zamiaru całować Alek¬sy. Ostatnią rzeczą, jakiej sobie życzył, było zraże¬nie do siebie tej kobiety.

Wsunął klucz do ciężkiego, mosiężnego zamka, a wtedy jego uśmiech nieco stwardniał, zdławiony nutą goryczy. Od początku wiedział, że Aleksa Garrick nie wystraszy się tak łatwo. Była przyzwy¬czajona do sterowania mężczyznami, zabawiania się ich uczuciami, prowadzenia gry zwanej flirtem.

Zanim doszło do pocałunku, zastanawiał się, czy ona wciąż jest dziewicą, ale potem nie miał już cie¬nia wątpliwości, bo drżenie jej ciała powiedziało mu, że nigdy dotąd nie zaznała prawdziwej na¬miętności. Ale fakt, że była nietknięta, czynił tę zdobycz jeszcze słodszą.

Pomyślał o ich następnym spotkaniu, do którego miało dojść za kilka dni w pałacu księcia Dan¬dridge w Grosvenor. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, zanim nastanie noc, Aleksa Garrick stanie się jego dłużniczką. A będzie to dług ogromny.

To był kolejny klucz do niej, jaki odkrył. Pan¬na Garrick lubiła stoły obite zielonym suknem. Lu¬biła je odrobinę za bardzo. Zwykle towarzyszył jej brat, który pilnował, by nie grała za ostro i nie popa¬dła w tarapaty. Lecz skoro wicehrabiego nie będzie w polu widzenia, a myśli Aleksy będą krążyć wokół rozwijającego się między nimi zauroczenia, trudno przewidzieć, jaką kwotę może przegrać.

Nie w tym rzecz, że była złym graczem. Jeśli doj¬dzie do gry, zamierzał ją oszukać.

Damien zamknął drzwi do swojego niedużego, lecz eleganckiego apartamentu. Było w nim nieco duszno, lecz otwarcie okien wpuściłoby' do środka jedynie ciężkie londyńskie powietrze. Załował, że nie jest w domu, w zamku Falon, w salonie z wido¬kiem na ocean, że nie oddycha świeżą bryzą zrywa¬jącą się z morskich fal.

Miał jednak nadzieję, że wkrótce tam wróci, mo¬że już za dwa tygodnie. Aleksa Garrick chwyciła przynętę, a więc niebawem zatrzasną się misternie zastawione na nią sidła.

Idąc przez pokój, rozwiązał i zdjął fular, po czym zaczął rozpinać koszulę. Ta mała dziwka była nie¬zła, lecz nie zaspokoiła jego pożąąania do Aleksy Garrick. Chciał ją posiąść, ukarać za to, do czego się przyczyniła. Zrobi to dla Petera.

A teraz, gdy skosztował odrobinę jej słodyczy, pomyślał, że w pewnym stopniu zrobi to również dla siebie.

Nie zamierzał zaprzeczać, że sprawi mu to ogromną przyjemność.

Rozdział 2

– Jak wyglądam? – Aleksa stała przed oprawio¬nym w złoconą ramę lustrem i obracała się, trzy¬mając rąbek jedwabnej spódnicy, sprawdzając nie¬mal nieprzyzwoicie wycięty dekolt alabastrowej sukni z podwyższoną talią.

Suknia miała krótkie bufiaste rękawy z najcień¬szego tiulu, a stanik był bogato zdobiony perłami, które ciągnęły się delikatnymi liniami poniżej pier¬si, szeleszcząc zmysłowo przy każdym jej ruchu i odbijając blade światło lampy. Perły miała wple¬cione również w wieniec z warkocza kasztanowych włosów, sznur na szyi, i po jednej kołysało się obok każdego jej ucha.

– Nigdy nie wyglądałąś cudowniej – powiedziała J ane. Aleksa uśmiechnęła się.

– Dziękuję. – Myśląc o oczekującym ją wieczorze i przystojnym, śniadym lordzie, odetchnęła gtęboko, by uspokoić nerwy. – Jestem spięta jak kotka, a on pewnie nie spędzi tu dużo czasu, o ile w ogóle się zJawI.

– Być może jest draniem, ale nie głupcem. Mo¬żesz być pewna, że przyjdzie. – Jane wygładziła nieposłuszny kosmyk wśród krótkich, ciemnych loczków. Sama również wyglądała ślicznie. – Naj¬pewniej zaczeka do końca wieczoru w nadziei, że dopadnie cię samą.

– Aleksa kiwnęła głową.

– A ty, Jane? Czy jest ktoś wyjątkowy, kogo będziesz dziś wypatrywać? Może to lord Perry.

– Lord Perry? On okazał większe zainteresowa¬nie tobą niż mną – powiedziała nagle zarumienio¬na lane.

– To nieprawda! Lord Perry był dla mnie miły wyłącznie ze względu na ciebie. Wie, że jesteśmy bliskimi przyjaciółkami. Myślę, że liczy na moją pomoc w zabiegach o' twoją rękę.

J ane rozpromieniła się.

– Naprawdę tak myślisz? – J ane miała na sobie bladoróżową suknię bogato wyszywaną i zdobioną lśniącymi błyskotkami. Teraz jej ciepłe brązowe oczy zapłonęły z podniecenia. Naprawdę wygląda¬ła dziś wyjątkowo atrakcyjnie.

– To jak najbardziej możliwe. – Reginald Cham¬ners, lord Perry, najwyraźniej był obiektem zainte¬resowania Jane. Aleksa miała nadzieję, że z wza¬jemnością – Ostatnio zachowywał się bardzo tro¬skliwie, szczególnie w twoim towarzystwie.

– Tak, chyba masz rację… – Uśmiechnęła się uj¬mująco, chwytając Aleksę za ramię. – Przyrzekam, że niedługo się tego dowiem. Chodźmy już. Naj¬wyższy czas, abyśmy dołączyły do towarzystwa.

Aleksa odetchnęła uspokojona, po czym obie ruszyły do drzwi. Znowu znajome łaskotanie. Nie doświadczyła tego już od bardzo dawna, a bez wąt¬pienia było to bardzo miłe uczucie.

Od śmierci Petera spędzała większość czasu, uni¬kając ludzi. Dzieląc z bratem zamiłowanie do koni, dużo jeździła wierzchem, bezskutecznie próbując pozbyć się poczucia winy, a doskonalenie jazdy konnej traktowała jako formę kary. I na mężczyzn zupełnie nie zwracała uwagi. A nawet gdyby było inaczej, ci, którzy odwiedzali ją w Marden, nie wzbudzali w niej nawet cienia zainteresowania.

Pomyślała o lordzie Palonie, zastanawiając się, kiedy hrabia się pojawi. Wciąż prawie nic o nim nie wiedziała, jednak intrygował ją jak żaden inny mężczyzna w całym jej dotychczasowym życiu. Uśmiechnęła się. Ten wysoki i śniady był całkowitą niewiadomą

Aleksa zamierzała powolutku odkrywać tajem¬nice, które tak usilnie próbował ukryć.

* * *

Zaplanowane przez księcia małe przyjęcie oka¬zało się fetą na trzysta osób, co nie stanowiło żad¬nego problemu w wielkim georgiańskim pałacu przy Grosvenor Squa~e. W blasku świec z kryszta¬łowych żyrandoli w Zółtym Salonie grała orkie¬stra, lecz Aleksa była zbyt zdenerwowana, żeby tańczyć. Dlatego wędrowała z jednej pełnej prze¬pychu sali do następnej, uśmiechając się, wdając się w zdawkowe konwersacje, i ciągle zastanawia¬jąc się, kiedy pojawi się hrabia.

O dziwo, był tam już od dłuższego czasu, zanim odkryła jego obecność w Sali Indyjskiej. Przynaj¬mniej tak się wydawało, sądząc po stercie wygra¬nych, jaką miał przed sobą na stoliku obitym zielo¬nym suknem.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 ... 75
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)