Diuna [Dune - pl]
- Автор: Херберт Фрэнк
- Год: 1985
- Язык: польский
- Год: Iskry
- ISBN: 83-207-0772-2
- Переводчик: Marek Marszal
- Жанр: Научная фантастика
Электронная книга - «Diuna [Dune - pl]». Краткое содержание книги:
Nagroda Nebula 1965.
Nagroda Hugo 1966.
— Polityką.
— Kull Wahad — zawołała stara. Rzuciła surowe spojrzenie na Jessikę.
— Ja mu nie mówiłam, Wasza Wielebność — powiedziała Jessika.
Matka Wielebna ponownie skupiła uwagę na Paulu.
— Wpadłeś na to nie mając prawie żadnych poszlak — zauważyła. — Rzeczywiście polityką. Pierwszymi szkołami Bene Gesserit kierowali ci, którzy dojrzeli potrzebę stałej ciągłości w sprawach ludzkich. Zrozumieli, że takiej ciągłości nie będzie bez oddzielenia rasy ludzkiej od rasy zwierzęcej — w celach rozrodczych.
Nagle słowa starej utraciły dla Paula swą szczególną ostrość. Obraziły w nim to coś, co jego matka nazywała instynktem prawości. Nie żeby go Matka Wielebna okłamywała. Było jasne, że ona wierzy w swoje słowa. Chodziło o rzecz istotniejszą, związaną z jego straszliwym przeznaczeniem. Powiedział:
— A matka mówiła mi, że wiele absolwentek szkół Bene Gesserit nie zna swojego pochodzenia.
— Zapisy linii genetycznych zawsze zostają w naszych rejestrach — powiedziała. — Twoja matka wie, że pochodzi albo od Bene Gesserit, albo też jej ród sam z siebie był do przyjęcia.
— Dlaczego więc nie może znać swoich rodziców?
— Niektóre znają… Wiele nie zna. Mogłyśmy, na przykład, planować skrzyżowanie jej z bliskim krewnym, by uzyskać dominantę pewnej cechy genetycznej. Powodów jest wiele.
Znów Paul odczuł obrazę prawości.
— Sporo na siebie bierzecie — rzekł.
Matka Wielebna zagapiła się na niego w zamyśleniu: czyżby usłyszała krytycyzm w jego głosie?
— Dźwigamy ciężkie brzemię — powiedziała.
Paul czuł, że coraz bardziej wychodzi z szoku wywołanego próbą. Spojrzał prosto w jej taksujące oczy i powiedział:
— Twierdzisz, że mogę być Kwisatz Haderach. Co to jest, człowieczy gom dżabbar?
— Paul — powiedziała Jessika — nie wolno ci przemawiać takim tonem do…
— Ja to załatwię, Jessiko — przerwała stara. — Otóż, chłopcze, czy słyszałeś o serum prawdomówczyni?
— Zażywacie je, by rozwinąć dar wykrywania kłamstwa. Wiem to od matki.
— Widziałeś kiedyś trans prawdy?
Pokręcił głową.
— Nie.
— Serum jest niebezpieczne — powiedziała — ale daje szósty zmysł. Kiedy dar serum spłynie na prawdomówczynię, może ona zobaczyć wiele miejsc w swej pamięci, w pamięci swego ciała. Widzimy tyle dróg przeszłości… lecz są to jedynie drogi kobiece. — Nuta smutku zagościła w jej głosie. — Ale jest miejsce, którego nie może zobaczyć żadna prawdomówczyni. Odpycha nas ono, przeraża. Mówi się, że pewnego dnia pojawi się mężczyzna i odnajdzie w darze serum swoje wewnętrzne widzenie. Zobaczy to, czego my nie możemy — zarówno kobiecą, jak i męską przeszłość.
— Wasz Kwisatz Haderach?
— Tak, ten, który jest w wielu miejscach naraz: Kwisatz Haderach. Wielu mężczyzn zażyło serum, bardzo wielu, ale żadnemu się to nie udało.
— Zażyli i zawiedli, wszyscy?
— Och, nie! — Potrząsnęła głową. — Zażyli i umarli.
Próbować zrozumieć Muad’Diba bez zrozumienia jego śmiertelnych wrogów Harkonnenów to próbować zobaczyć Prawdę nie znając Kłamstwa. Jest to próba ujrzenia Światła bez poznania Ciemności. To niemożliwe.