Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Planeta śmierci 3 - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Planeta śmierci 3

Электронная книга - «Planeta śmierci 3». Краткое содержание книги:

Pyrrus to zabójcza planeta. Ale w galaktyce istnieje świat jeszcze bardziej przerażający. Felicity jest ponurą areną nieustającej krwawej wojny dzikich plemion. Tylko osadnicy z Pyrrusa, wyposażeni genetycznie w niezwykłe umiejętności walki, mogą odważyć się postawić stopę na powierzchni groźnej planety. I tylko Jason Dinalt może stanąć na ich czele…
In Deathworld 3, Jason invites those Pyrrans who cannot adapt to the changes on their home world to colonize Felicity, a planet rich in mineral wealth, but home to humans who are divided into two primitive societies, reminiscent of early Asia. One is an agrarian society living in towns and cities; the other is composed of nomadic clans that constantly fight amongst each other, strongly reminiscent of the Mongols before they invaded China and settled down. The two are divided by an impassible, miles-high, continent-spanning cliff. Most of the warlike clans have recently been united under a wily leader calling himself Temujin.
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 ... 46
Перейти на страницу:

Kerk, teraz ty.

Kerk łypnął groźnie na Jasona i z niesmakiem zacisnął usta.

— Zawsze namawiasz mnie na coś na co zupełnie nie mam ochoty.

— To dowód dojrzałości — Jason uśmiechnął się ironicznie. — Tryumf ego nad id. Czy to znaczy, że pomożesz?

— Owszem. Nie chcę lecieć na inną planetę i sam projekt nie budzi mego entuzjazmu, jednak nie widzę innego wyjścia.

— Dobrze, a ty Brucco? Będziemy potrzebowali chirurga.

— Poszukajcie innego. Teca, mój asystent, powinien sobie poradzić. Moim badaniom nad formami życia na Pyrrusie daleko do końca. Zostanę w mieście tak długo, dopóki będzie istniało.

— To może cię kosztować życie.

— Prawdopodobnie, ale moje obserwacje i zapiski będą niezniszczalne.

Nikt nie wątpił, że mówił szczerze i nikt nie próbował zaprzeczać. Jason zwrócił się do Mety:

— Będziesz potrzebna jako pilot, gdy odejdzie załoga transportująca.

— Jestem potrzebna na Pyrrusie do obsługi naszego statku.

— Są inni piloci. Sama ich przecież wyszkoliłaś. Jeśli zostaniesz, będę musiał poszukać innej.

— Zabiję ją, jeśli to zrobisz! Dobrze, będę pilotować twój statek.

Jason uśmiechnął się i posłał jej całusa. Udała, że tego nie widzi.

— To już coś — stwierdził. — Brucco zostaje i sądzę, że Rhes również, by nadzorować osiedlanie się Pyrrusan z miasta między jego ludzi.

— Mylisz się. Teraz osiedlaniem kieruje komitet i wszystko idzie tak gładko, jak tylko można by było sobie życzyć. Nie mam zamiaru przez resztę życia tutaj zostać… jak to się nazywało?… jako karczownik. Ta nowa planeta wygląda interesująco i mam wielką ochotę na eksperyment.

— To najlepsza wiadomość, jaką dziś usłyszałem. A teraz wróćmy do faktów. Statek wyląduje tu za około dwa tygodnie, więc jeśli teraz wszystko dogramy, to powinniśmy być gotowi i wystartować wkrótce po jego przybyciu, Napiszę, by dla dobra sprawy zabrano jak najwięcej ładunku, a wy zajmijcie się resztą. Zwerbujcie ochotników. W mieście zostało około dwadzieścia tysięcy ludzi, ale na statku nie zmieścimy więcej niż dwa tysiące. To stary, wysłużony wojskowy transportowiec. Pochodzi z demobilu z czasów wojen na obwodzie. Nazywa się „Waleczny”. Wybierzemy najlepszych, założymy osadę i wrócimy po resztę. Do roboty!

— Stu sześćdziesięciu ośmiu ochotników, łącznie z Grifem — dziewięcioletnim chłopcem! Z tylu tysięcy! To po prostu niemożliwe! — Jason był załamany, choć nikt z pozostałych nie wyglądał na szczególnie zadziwionego.

— Na Pyrrusie — owszem — stwierdził Kerk.

— Tak, na Pyrrusie i tylko na Pyrrusie — odrzekł cierpko Jason. — Jeśli chodzi o niespotykany refleks i zadziwiającą głupotę, to rzeczywiście ta planeta bije wszelkie rekordy. „Tu się urodziłem. Tu zostanę. Tu umrę.” Uff. — Odwrócił się z palcem wycelowanym w Kerka. — Dobrze, nie będziemy się teraz o nich martwić. Ocalimy ich nie pytając o zgodę. Zabierzemy na Felicity tych 168 ochotników, oczyścimy z grubsza planetę i otworzymy kopalnię. Potem wrócimy po resztę. Tak właśnie zrobimy.

Po wyjściu Kerka, Jason osunął się na krzesło.

— Mam nadzieję — mruknął.

Rozdział III

Z komory powietrznej dochodził przytłumiony odgłos; zgrzytu metalu. To mechanicy stacji transferowej mocowali! elastyczny rękaw komunikacyjny do kadłuba statku. Sygnał interkomu rozległ się w chwili, gdy podłączono sieć rakiety do zewnętrznego systemu łączności.

— Stacja transportowa 70 Ophiuchi do „Walecznego”. Rękaw uszczelniony, ciśnienie wyrównane. Możecie otwierać.

— Gotów do otwarcia — powiedział Jason, zdejmując blokadę komory powietrznej.

— Jak dobrze być znów na ziemi — stwierdził jeden z członków załogi transportującej, wchodząc do śluzy. Reszta parsknęła śmiechem, jakby powiedział coś zabawnego. Śmieli się wszyscy, oprócz nachmurzonego pilota, który z nienaturalnie wygiętą ręką stał przy wyjściu. Żaden z nich nic nie mówił ani nie spojrzał w jego kierunku, ale on dobrze wiedział, z czego się śmieją.

Jason wcale mu nie współczuł. Meta zawsze lojalnie ostrzegała mężczyzn, którzy usiłowali ją podrywać. Być może w romantycznie przyćmionym świetle sterowni nie wziął jej słów na serio, więc… złamała mu rękę. Jason zachował kamienny wyraz twarzy, gdy mężczyzna mijał go, wchodząc do przejścia.

Rękaw, wykonany z przezroczystego plastyku, przypomniał poskręcaną pępowinę. Łączył statek ze stacją transferową — masywnym, iskrzącym się światłami cielskiem, majaczącym nad nimi. Widać było jeszcze dwa takie rękawy, służące do komunikacji między statkami a portem kosmicznym. Kosmodrom zawieszony był na orbicie zerowego ciążenia, między dwoma, tworzącymi podwójny system, słońcami. Mniejsze z nich, 70 Ophiuchi B — właśnie wschodziło nad stacją.

— Mamy tu przesyłkę dla „Walecznego” — powiedział urzędnik wynurzający się z otworu rękawa. — Ładunek czekał na wasze przybycie. — Otworzył książkę pokwitowań. — Podpiszecie?

Jason nabazgrał swoje nazwisko i odsunął się nieco, by przepuścić dwóch ludzi z obsługi przeładunkowej, taszczących masywną pakę przez rękaw i śluzę.

Właśnie próbował wsunąć ostry pręt pod taśmy zaciskowe, gdy weszła Meta.

— Co to jest? — zapytała, lekkim ruchem wyjmując mu z rąk narzędzie. Wcisnęła je głęboko pod taśmy i szarpnęła. Rozległ się trzask rozrywanego metalu.

— Jesteś dobrym materiałem na żonę — powiedział Jason, ocierając palce z kurzu — ale założę się, że z pozostałymi nie pójdzie ci tak łatwo. — Pochylił się nad skrzynią. — To jest urządzenie, które może się nam bardzo przydać przy podboju planety. Żałuję, że nie miałem go, gdy po raz pierwszy przeleciałem na Pyrrusa. Mogło uratować wielu ludzi.

Meta odrzuciła wieko i spojrzała na jajowaty kształt.

— Co to — bomba?

— Nie, na Boga, to coś znacznie lepszego. — Przechylił pakę i jakiś przedmiot wytoczył się na podłogę. Było to prawie idealnie gładkie, błyszczące, metalowe jajo ponad metrowej wysokości. Jeździło na sześciu gumowych kołach, po trzy z każdej strony, a na czubku miało panel kontrolny, osłonięty przezroczystą pokrywą. Jason podniósł osłonę, nacisnął przycisk ON i na tablicy zapaliły się światełka.

— Jak się nazywasz? — zapytał.

— To biblioteka — odpowiedział głuchy, metaliczny głos.

— Do czego może służyć ta zabawka? — spytała Meta, zbierając się do wyjścia.

— Zaraz ci wyjaśnię — odparł Jason, wyciągając rękę, by ją zatrzymać. — To urządzenie stanowi naszą inteligencję, oczywiście w sensie militarnym. Już zapomniałaś, ile nas kosztowało zdobycie informacji o historii waszej planety? Potrzebowaliśmy faktów na których moglibyśmy się oprzeć, a nie wiedzieliśmy nic. No, ale teraz jest inaczej — poklepał gładki bok biblioteki.

— Sądzisz, że ta zabaweczka wie coś, co mogłoby nam pomóc?

— Ta zabaweczka, jak ją raczyłaś określić, kosztowała mnie ponad dziewięćset tysięcy kredytów, plus opłaty przewozowe.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 ... 46
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)