Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Классические детективы » Ksi?ga wszystkich dokona? Sherlocka Holmesa
Ksi?ga wszystkich dokona? Sherlocka Holmesa - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Ksi?ga wszystkich dokona? Sherlocka Holmesa

Электронная книга - «Ksi?ga wszystkich dokona? Sherlocka Holmesa». Краткое содержание книги:

Ksi?ga wszystkich dokona? Sherlocka Holmesa
1 ... 391 392 393 394 395 396 397 398 399 ... 480
Перейти на страницу:

Piękny wiosenny dzień chylił się ku końcowi. Powoli zapadał zmierzch. Nawet Little Ryder Street, jedna z mniejszych uliczek odchodzących od Edgware Road, odległa o rzut kamieniem od okrytego złą sławą Tyburn Tree, wydawała się cudownie złocista w promieniach zachodzącego słońca. Kierowaliśmy się w stronę wielkiego staromodnego budynku, zbudowanego we wczesnogeorgiańskim stylu. Dom miał ceglaną fasadę, a na parterze były dwa okna wykuszowe. Tam właśnie mieszkał nasz klient, a okna te, jak się okazało, były częścią ogromnego salonu, w którym przesiadywał całymi dniami. Zanim weszliśmy do środka, Holmes zwrócił moją uwagę na niewielką mosiężną tablicę, na której widniało to nietypowe nazwisko.

- Nadgryziona zębem czasu, Watsonie - skomentował odbarwioną powierzchnię tabliczki. - Warto to odnotować, nasz gospodarz naprawdę nosi takie nazwisko.

Weszliśmy do klatki schodowej, wspólnej dla mieszkańców i pracowników biur. Na ścianie obok numerów lokali widniały nazwiska mieszkańców i nazwy biur. Wyglądało raczej na to, że dom był schronieniem dla ludzi samotnych. Drzwi otworzył nasz klient, przepraszając, że robi to sam, gdyż gosposia wyszła o czwartej. Wysoki przygarbiony pan Nathan Garrideb był łysy i wychudzony. Mógł mieć około sześćdziesięciu lat. Miał bardzo bladą twarz i szarą cerę, jaka cechuje ludzi, dla których obcy jest wysiłek fizyczny. Duże okrągłe oprawki okularów i malutka kozia bródka w połączeniu ze zgarbioną sylwetką sprawiały wrażenie, jakby człowiek ten wyjątkowo uważnie i z ogromną ciekawością przyglądał się rozmówcy. Wyglądał na sympatycznego, acz nieco ekscentrycznego.

Pokój także był dziwaczny. Wyglądał raczej jak małe muzeum. W tym obszernym pomieszczeniu wszędzie stały szafki i regały, wypełnione po brzegi okazami geologicznymi i anatomicznymi. Przy wejściu po obu stronach drzwi stały gablotki z motylami i ćmami. Duży stół na środku pokoju był zagracony kawałkami minerałów, jakimś gruzem, szczątkami kości, spośród których wyzierał długi mosiężny tubus mikroskopu. Gdy rozglądałem się dookoła, zwróciłem uwagę na różnorodność zainteresowań naszego gospodarza. Zauważyłem szkatułkę ze starymi monetami. Obok niej stała gablota z narzędziami wykonanymi z krzemienia. Szafka za stołem zastawiona była skamieniałościami. Na ścianie wisiały czaszki, pod którymi widniały tabliczki z napisami: „Neandertalczyk”, „Homo heidelbergensis” czy „Człowiek z Cro-Magnon”. Najwyraźniej pan Nathan Garrideb był specjalistą w wielu dziedzinach. Stał przed nami, a w prawej dłoni trzymał skrawek irchy, którym polerował monetę.

- Z Syrakuz, z najwspanialszego okresu - wyjaśnił, pokazując nam numizmatyczny okaz. - Pod koniec całkowicie stracili swą świetność. Bardzo ich jednak cenię, choć niektórzy wolą szkołę aleksandryjską. Proszę usiąść na tym krześle, panie Holmes. Panowie pozwolą, że zabiorę stąd te kości. Pan Watson, jak mniemam? Czy byłby pan tak miły i przesunął ten japoński wazon. Jak panowie widzą, pełno tu przedmiotów związanych z moimi zainteresowaniami. Lekarz namawia mnie, bym częściej wychodził z domu, jednak po cóż miałbym to robić, jeśli tutaj jest tak wiele interesujących rzeczy. Gdybym chciał skatalogować kolekcję znajdującą się choćby na jednym z tych regałów, zajęłoby mi to pewnie ze trzy miesiące.

Holmes rozejrzał się z zainteresowaniem.

- Chce pan powiedzieć, że w ogóle pan stąd nie wychodzi? - zapytał.

- Czasami odwiedzam domy aukcyjne Christie’s lub Sotheby’s. Poza tym rzadko opuszczam ten pokój. Mam słabe zdrowie, a badania pochłaniają dużo czasu. Może pan sobie wyobrazić, panie Holmes, jak bardzo byłem zaskoczony i jednocześnie szczęśliwy, słysząc o tym niewiarygodnym uśmiechu losu. Brakuje tylko jednego Garrideba, by osiągnąć cel, ale jestem pewien, że go znajdziemy. Miałem brata, niestety, już nie żyje, moje krewne nie spełniają wymaganego kryterium. Ale przecież na świecie na pewno ktoś jeszcze jest. Słyszałem, że zajmował się pan dziwnymi sprawami, dlatego napisałem do pana. Oczywiście, ten dżentelmen z Ameryki pewnie miał rację, i należało się z nim przedtem porozumieć, działałem jednak w dobrej wierze.

- Bardzo mądrze pan postąpił - rzekł Holmes. - Proszę mi powiedzieć, czy naprawdę zależy panu na posiadłościach w Stanach Zjednoczonych?

- Ależ skąd, sir! W żadnym wypadku nie porzuciłbym swoich zbiorów. Ten dżentelmen natomiast twierdzi, że gdy tylko sprawa zakończy się szczęśliwie, wykupi tę ziemię ode mnie. Wspominał o pięciu milionach dolarów. Obecnie na rynku jest mnóstwo okazów, które mogłyby powiększyć moją kolekcję, a na które mnie teraz nie stać. Proszę tylko pomyśleć, ile można zrobić, mając pięć milionów dolarów! Mógłbym zająć się gromadzeniem zbiorów narodowych. Byłbym Hansem Sloanem7 naszych czasów.

Oczy skrywane za wielkimi okularami zapłonęły z podniecenia. Nie było wątpliwości, że pan Nathan Garrideb zrobi wszystko, aby tylko odszukać człowieka o takim samym nazwisku.

- Cóż, miło było pana poznać, nie chcemy jednak zabierać zbyt wiele czasu, jest pan przecież zajęty badaniami - powiedział Holmes. - Lubię osobiście spotkać się z osobą, dla której pracuję. Mam parę pytań, bo choć opowiedział mi pan całą historię, po wizycie Amerykanina pojawiły się pewne niejasności. Rozumiem, że o jego istnieniu dowiedział się pan dopiero w ubiegłym tygodniu?

- Zgadza się. Był tu w zeszły wtorek.

- Czy wspominał panu o naszej dzisiejszej rozmowie?

- Tak, przyszedł od pana prosto do mnie. Wcześniej jednak był bardzo rozgniewany.

- Jaki miał ku temu powód?

- Twierdził, że ucierpiał jego honor. Gdy od panów wrócił, był już w dobrym nastroju.

- Czy przedstawił jakiś plan?

- Nie, sir. O niczym nie wspominał.

- Czy prosił pana o pieniądze?

- Ależ skąd!

- Nie domyśla się pan, o co mu tak naprawdę chodzi?

- Poza tym, o czym mówił, nie.

- Czy powiedział mu pan o naszej rozmowie telefonicznej?

- Owszem, sir.

Holmes zamyślił się. Dostrzegłem, że te odpowiedzi nieco go zdziwiły.

- Czy w pańskiej kolekcji znajdują się jakieś drogocenne okazy?

- Nie. Nie jestem zamożny. To piękny zbiór, ale niezbyt cenny.

- Nie obawia się pan złodziei?

- Skądże!

- Od jak dawna pan tu mieszka?

- Od pięciu lat.

Przesłuchanie przerwało głośne pukanie do drzwi. Ledwie nasz gospodarz otworzył, do pokoju wpadł podekscytowany prawnik.

- Tu pan jest, Holmesie! - krzyknął, machając gazetą nad głową. - Liczyłem na to, że jeszcze pana tu złapię. Panie Nathanie Garridebie, moje gratulacje! Jest pan bogaty!

Nasza sprawa znalazła szczęśliwy finał. A jeśli o pana chodzi, panie Holmes, musimy pana przeprosić za niepotrzebne zamieszanie. - Następnie podał gospodarzowi gazetę z zakreślonym ogłoszeniem.

Razem z Holmesem pochyliliśmy się, by zza jego ramienia przeczytać następujący tekst: HOWARD GARRIDEB. KONSTRUKTOR MASZYN ROLNICZYCH.

Snopowiązałki, pługi ręczne i parowe, siewniki, brony, furmanki, wózki kołowe i inne. Kosztorys budowy studni artezyjskiej. Biuro mieści się w Grosvenor Buildings, w Aston.

- Wspaniale! - wykrzyknął gospodarz. - Znalazł się trzeci Garrideb!

- Prowadziłem poszukiwania w Birmingham - rzekł Amerykanin - i mój znajomy przesłał mi to ogłoszenie z lokalnej gazety. Musimy się pośpieszyć i doprowadzić sprawę do końca. Powiadomiłem tego mężczyznę, że złoży pan wizytę w jego biurze jutro po południu, o czwartej.

1 ... 391 392 393 394 395 396 397 398 399 ... 480
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)