Namiętność
- Автор: Клейпас Лайза
- Язык: польский
- Жанр: Триллеры
Электронная книга - «Namiętność». Краткое содержание книги:
Powieściopisarka Amanda Briars, dobiegająca 30. panna, postanawia w dniu swoich urodzin zaznać zmysłowych przyjemności i w tym celu wynajmuje na jedną noc profesjonalistę, który świadczy tego rodzaju usługi. W jej domu zjawia się niezwykle przystojny i uwodzicielski dżentelmen, który budzi w niej namiętności, o jakie nigdy siebie nie podejrzewała… Jednak coś go powstrzymuje przed spełnieniem jej życzenia do końca.
Zafascynowany Amandą, Jack Devlin robi wszystko, żeby ją zdobyć. Dobrze wychowana Amanda boi się naruszyć konwenanse, gdy tymczasem Jake, nieślubny syn hrabiego i otoczony dwuznaczną sławą londyński biznesmen, nie chce się dostosować do wymogów społeczeństwa. Los jednak ich połączył, a zderzenie dwóch tak odmiennych światów wyzwoli emocje, których żadne się nie spodziewało…
– Tak byłoby najlepiej. Wolałabym zakończyć romans z poczuciem niedosytu, niż pozwolić, żeby się ciągnął w nieskończoność, dopóki nie będziemy już mogli na siebie patrzeć. Poza tym szanse, że ktoś nas przyłapie, będą z czasem rosły… a ja nie mam zamiaru zostać wyrzutkiem społeczeństwa.
Odwrócił jaku sobie i spostrzegła, że jest trochę rozbawiony, ale również zirytowany.
– Za trzy miesiące nadal będę cię pragnął – stwierdził. -Więc kiedy nadejdzie ten czas, rezerwuję sobie prawo do próby przekonania cię, żebyś zmieniła zdanie.
– Będziesz mógł próbować wszelkich sposobów – zapewniła go z uśmiechem. – Nie uda ci się jednak nakłonić mnie do zmiany decyzji. Mam bardzo silną wolę.
– Ja również.
Spojrzeli na siebie wyzywająco i widać było, że obojgu sprawia to radość. Jack wziął Amandę za ramiona, przyciągnął do siebie i już miał ją pocałować, gdy nagle przerwał im jakiś hałas. Ktoś wchodził do domu. Jack zamarł bez ruchu.
– To służba – powiadomiła go Amanda, więc wstał sprężyście i pomógł jej podnieść się z dywanu.
Chociaż znała Sukey przez całe życie i stale musiała znosić jej wścibskie uwagi na temat braku męskiego towarzystwa, była zawstydzona, że pokojówka zastanie ją w tak kompromitującej sytuacji. Policzki jej poczerwieniały, chociaż za wszelką cenę starała się zrobić obojętną minę. Sukey stanęła w drzwiach salonu i kiedy zdała sobie sprawę, że Amanda jest sama w domu z Jackiem Devlinem, oniemiała ze zdumienia. Jej pani miała suknię i włosy w nieładzie, w salonie panował bardzo intymny nastrój, więc nie było wątpliwości, co się tu wydarzyło.
– Bardzo przepraszam, panienko – wyjąkała Sukey.
Amanda natychmiast do niej podeszła.
– Dobry wieczór, Sukey. Mam nadzieję, że ty i Charles dobrze się bawiliście w ten świąteczny wieczór.
– Bardzo dobrze, proszę pani. Bardzo udany wieczór. Czy coś mam jeszcze zrobić, zanim pójdę spać?
Skinęła głową.
– Proszę, przynieś do mojej sypialni dzban z gorącą wodą.
– Dobrze. – Sukey odwróciła się i szybko poszła do kuchni, starając się nawet nie spojrzeć w stronę gościa pracodawczyni.
Zanim Amanda zdążyła się poruszyć, poczuła, że Jack od tyłu obejmuje ją w talii. Delikatnie przyciągnął ją do siebie, tak że oparła się plecami o jego pierś, i pocałował ją w szyję. Jego gorące usta muskały ją lekko, wywołując w całym ciele przyjemne dreszcze.
– Jest jden warunek, który chciałem dodać do naszej umowy – wyszeptał, nie podnosząc głowy.
– Co to takiego? – Dźwięk własnego głosu, nagle tak nisiego i zmysłowego, zabrzmiał obco w uszach Amandy.
– Jeśli mamy być kochankami przez tak krótki czas, to chcę go jak najlepiej wykorzystać. Obiecaj mi, że niczego mi nie odmówisz, Amando. – Przesuwał dłonie po jej bokach i szeptał: – Chcę spróbować z tobą wszystkiego.
– Co to znaczy „wszystkiego"? – zdumiała się.
Nie odpowiedział, tylko roześmiał się cicho. Amanda zwróciła się ku niemu ze zmarszczonym gniewnie czołem.
– Nie spodziewasz się chyba, że zgodzę się na twoją propozycję, skoro nawet nie wiem, o co chodzi.
Usta Jacka drgały, choć starał się tłumić rozbawienie.
– Dałem ci egzemplarz wspomnień Gemmy Bradshaw – powiedział z poważną miną. – Znajdziesz tam wiele pożytecznych wskazówek.
– Nie przeczytałam tej książki w całości – odparła zadziornie. – Tylko fragmenty. Uznałam ją za zbyt drastyczną, więc nie czytałam dalej.
– Nigdy nie przyszłoby mi do głowy, że dama, która decyduje się na utratę dziewictwa w powozie, okaże się taka pruderyjna. – Widząc jej srogą minę, uśmiechnął się szeroko. – Zawrzyjmy więc taki układ. Za trzy miesiące zakończymy nasz romans, na twoje życzenie, ale pod warunkiem, że zrobisz ze mną wszystko, co zostało opisane we wspomnieniach Gemmy.
– Chyba nie mówisz poważnie? – zawołała Amanda z przerażeniem.
– Oczywiście, w granicach rozsądku. Nie ma pewności, że wszystko, co opisano w tej książce, jest fizycznie możliwe. Ale można by się o tym przekonać. To by było bardzo interesujące, nie sądzisz?
– Jesteś zdemoralizowany – oznajmiła srogo. – Zepsuty do szpiku kości degenerat.
– Zgadza, się. I przez następne trzy miesiące będę do twojej dyspozycji. – Spojrzał na nią łobuzersko. – Nie pamiętam dokładnie, jak się zaczyna pierwszy rozdział.
Amanda była przerażona, ale jednocześnie chciało jej się śmiać. Zastanawiała się, czy oburzająca propozycja Jacka jest poważna.
– Zdaje się, że na początku pewien dżentelmen otwiera wskazane mu drzwi do sypialni.
Jack przerwał jej namiętnym pocałunkiem.
– Tak, teraz pamiętam. Właśnie tak się to zaczyna – powiedział cicho. – Zabiorę cię na górę i pokażę, co się zdarzyło potem.
Amanda poprowadziła go w stronę schodów, ale zatrzymała się, zanim weszła na pierwszy stopień. Nagle obezwładniła ją nieśmiałość. W ciemnym powozie łatwo było zapomnieć o rzeczywistości, tutaj jednak, w znajomym wnętrzu własnego domu, dotarło do niej aż nazbyt jasno, na co się zdecydowała.
Jack chyba zrozumiał jej wahanie, ponieważ również się zatrzymał i przyparł ją do barierki schodów, zagradzając drogę opartymi o balustradę ramionami. Uśmiechał się ledwo dostrzegalnie.
– Zanieść cię na górę? – zapytał.
Weszła na pierwszy stopień, więc ich twarze znalazły się na tym samym poziomie.
– Nie, jestem za ciężka. Upuścisz mnie albo się przewrócisz i oboje skręcimy sobie kark.
W jego niebieskich oczach migotało diabelskie rozbawienie.
– Kiedy ty wreszcie zaczniesz mnie doceniać? Zaraz dam ci pierwszą nauczkę.
– Nie chodzi o to, tylko… – Pisnęła zaskoczona, kiedy wziął ją na ręce i lekko uniósł do góry. – Przestań! Nie, Jack! Upuścisz mnie.
On jednak trzymał ją mocno i wnosił po schodach, jakby była lekka niczym piórko.
Jesteś o połowę mniejsza ode mnie – stwierdził. – Mógłbym cię tak nieść na koniec świata i nawet bym się nie zasapał. Tylko przestań się wiercić. Zarzuciła mu ręce na ramiona.
– Dobrze, już udowodniłeś, co chciałeś udowodnić. A teraz mnie puść.
– Oczywiście, zaraz to zrobię – zapewnił ją. – Położę cię prosto na łóżko, jak tylko dotrzemy do sypialni. Które to drzwi?
– Drugie w tym korytarzu – powiedziała. Jej głos brzmiał niewyraźnie, ponieważ ukryła twarz na piersi Jacka. Jeszcze nigdy nikt jej tak nie niósł. Być może było to trochę śmieszne, ale w jakiś pierwotny, prymitywny sposób bardzo jej się to podobało. Oparła policzek o ramię Devlina i po prostu cieszyła się tym, że niesie ją w ramionach silny, przystojny mężczyzna.
Dotarli do sypialni i Jack zamknął za sobą drzwi, popychając je obcasem. Ułożył ją ostrożnie na dużym łóżku pod żółtozłotym baldachimem, zawieszonym na ozdobnych spiralnych słupkach. Znad dzbana z gorącą wodą, który pokojówka ustawiła na toaletce z przyborami do mycia, unosiły się kłęby dymu. Języki ognia tańczyły w kominku, strzelając coraz to wyżej, w miarę jak zajmowały się kolejne polana.
Amanda patrzyła na Jacka szeroko otwartymi oczami, zastanawiając się, czy zamierza się tu przed nią całkiem rozebrać. Rzucił surdut na pobliski stolik, zdjął kamizelkę i rozwiązał fular.
Amanda przełknęła ślinę. Serce biło jej coraz szybciej, a krew wydawała się bardziej gorąca.
– Jack – powiedziała cicho. – Chyba nie zamierzasz naprawdę odegrać pierwszego rozdziału?
Uśmiechnął się, kiedy zrozumiał, że ma na myśli pierwszy rozdział Grzechów pani B.