Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Другие детективы » Detektyw Diamond i śmierć w jeziorze [The Last Detective - pl]
Detektyw Diamond i śmierć w jeziorze [The Last Detective - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Detektyw Diamond i śmierć w jeziorze [The Last Detective - pl]

Электронная книга - «Detektyw Diamond i śmierć w jeziorze [The Last Detective - pl]». Краткое содержание книги:

Peter Diamond to ostatni prawdziwy detektyw. Gliniarz z niezłomnymi zasadami. Kieruje się sztuką dedukcji, nie ufa technice i komputerom. Nie wierzy w skuteczność metod nowoczesnych laboratoriów. Śledztwo prowadzi zawsze po swojemu.
Jego metody zostają wystawione na próbę, kiedy w jeziorze policja znajduje nagie ciało kobiety. Patolodzy i genetycy uznają wkrótce, że mają dość dowodów, by wskazać podejrzanego. Ale Diamond nie przerywa śledztwa…
1 ... 35 36 37 38 39 40 41 42 43 ... 83
Перейти на страницу:

Diamond zwrócił się do Wigfulla.

– On uważa, że pani Plato jest podejrzana. Co o tym sądzisz? Teoria została potwierdzona niechętnym skinieniem głowy.

– Niewykluczone. To spokojna kobieta, dość ładna, ale nie olśniewająca piękność. Może w przypływie zazdrości wpadła w popłoch. Tak mogło być.

– Czy ma jakieś alibi? – zapytał Dalton.

– Czy ma samochód? – zapytał Diamond.

– Owszem, ma. Volvo. Siedzą w obrocie nieruchomościami i materialnie mają się całkiem dobrze. On jeździ land-roverem. Co do alibi, oboje byli w domu około pierwszej, a potem Roger wyjechał, żeby dokonać wyceny. Po południu Valerie poszła na zakupy.

– Czyli nie ma alibi – powiedział Dalton.

– Poczekaj – rzekł Wigfull. – Skoro poszła na zakupy, mogli ją widzieć ludzie w sklepach.

– A jeśli była w supermarkecie?

– Może zachowała rachunki kasowe.

Dalton wzruszył ramionami i wycofał się z dyskusji.

– Jaka była, kiedy z tobą rozmawiała? – zapytał Diamond Wigfulla. – Wyglądała na zdenerwowaną?

– Nieszczególnie. Była powściągliwa.

– A mąż?

– Był bardziej nerwowy, ale to nic dziwnego, skoro żona myślała, że ją okłamuje.

– Czy odniosłeś wrażenie, że pokłócili się o to?

– Postawiłbym na to wszystkie pieniądze.

– A jednak odrzucasz ich jako ewentualnych podejrzanych.

– Tak, ale może sam pan zechce z nimi porozmawiać.

– Dziękuję za radę – powiedział z sarkazmem Diamond. Rozparł się w krześle i położył ręce na brzuchu, jakby chciał zmierzyć jego obwód. – Panowie, nie muszę wam mówić, że nie jestem szczególnie zachwycony waszym wkładem.

Wigfull zawzięcie bronił swojego stanowiska.

– Uważam, że Platowie powiedzieli mi prawdę. Warto przypomnieć, że ich zeznanie zgadza się z zeznaniami profesora Jackmana.

– Mów dalej.

– Potwierdza to zeznanie Jackmana w sprawie zaginięcia listów Jane Austen. Jeśli zabrała je Géraldine, jak sądził, nie chciałaby się z nim spotkać, kiedy wróci z Paryża. Nic dziwnego, że zaczęła wydzwaniać tu i tam, żeby móc się gdzieś na jakiś czas przyczaić.

– Kryjówka.

– Tak.

– To Jackman tak to nazwał, nie ja – wyjaśnił Diamond. – Poprzedniego wieczoru powiedział mi, że kryjówek jej nie brakowało. To dlatego, jak twierdził, tak długo nie zgłaszał jej zaginięcia. Zakładał, że żyje, dopóki nie usłyszał o zwłokach z jeziora.

– Pytanie za milion. Co się stało, kiedy Platowie odmówili schronienia pani Jackman? Inni jej przyjaciele chyba nie odebrali od niej telefonu.

– Albo któreś z nich kłamie – podsunął Croxley.

Diamond zrobił grymas, w którym gniewne spojrzenie złagodzone zostało zaciekawioną miną.

– A co to ma znaczyć?

– Może kłamie kolejna osoba, do której zadzwoniła, morderca. Ktoś, kto zaproponował jej schronienie, a potem ją zabił.

– Dlaczego?

Wyglądało na to, że Croxley nie jest w stanie przedstawić prawdopodobnego motywu, wtrącił się więc pełen energii Halliwell.

– Z powodu listów Jane Austen. Musiała je ze sobą zabrać.

– Zabić kogoś za parę listów?

– Trochę były warte.

– Według szacunków Jackmana ponad dziesięć tysięcy – przyznał Diamond. – Ale ludzie, z którymi zadawała się Geraldine, nie są kompletnymi idiotami. Wiedzieli, jakie niebezpieczeństwo wiązałoby się z próbą sprzedaży tak rzadkich listów. Nie, nie kupuję tego.

– Mimo wszystko – powiedział cicho Wigfull – warto by uczulić na to antykwariuszy handlujących starymi listami. Nie może ich być wielu.

Nagrodą było lodowate spojrzenie Diamonda i zwięzłe polecenie.

– To się tym zajmij.

– Gdybym był na jej miejscu, zabrałbym je do Ameryki – zauważył Dalton. – Osiągnęłyby lepszą cenę.

Diamond pokręcił głową.

– Nie jestem przekonany, żeby to listy były wiarygodnym motywem. Nie jestem nawet całkowicie przekonany o ich istnieniu.

– Myśli pan, że profesor kłamał?

– Był dziwnie skryty.

– W kwestii, skąd je ma?

– Tak.

Dalton wzruszył ramionami.

– Dobierzmy się więc do niego. Diamond machnął lekceważąco ręką.

– Za późno.

– Jest inny sposób, żeby sprawdzić, czy listy w ogóle istniały – ośmielił się wtrącić Croxley. – Trzeba wyciągnąć zeznanie z tego Amerykanina, doktora Junkera. Podobno je badał?

– Junker. – Diamond strzelił palcami. – Tak… wykreśliłem go, bo myślałem, że nadal podróżuje po Europie. Teraz powinien już być w Ameryce. Spróbujemy go przepytać. Na jakim uniwersytecie wykłada?

– W Pittsburghu – odparł Wigfull.

– Natychmiast do niego zadzwonimy.

– Nie robiłbym tego teraz – zauważył Wigfull.

– A to dlaczego?

Inspektor wyciągnął z kieszeni kalkulator.

– Dlatego że tam jest teraz dziesięć po piątej rano.

Rozdział 7

Diamonda połączono z doktorem Louisem Junkerem krótko po trzeciej po południu. Detektyw korzystał z głośno mówiącego telefonu, żeby Wigfull i Dalton, którzy byli z nim w gabinecie, mogli słyszeć odpowiedzi.

– Kto mówi? – zapytał głos z Pittsburgha.

– Nadkomisarz Peter Diamond z Bath w Anglii. Pan mnie nie zna.

– Zgadza się.

– Prowadzę śledztwo w sprawie śmierci pani Geraldine Jackman z Brydon House, w Bath.

Zapanowała zrozumiała cisza. Trzej detektywi czekali.

– Pani Jackman… nie żyje?

– Niestety, nie żyje.

– Zona Grega Jackmana? Nie żyje?

– Jej ciało wydobyto z wody. Wygląda na to, że została zamordowana.

– Zamordowana? – Głos podniósł się o oktawę. – To niemożliwe.

– Ostatni raz widziano ją żywą w poniedziałek, jedenastego września. O ile wiem, był pan gościem profesora Jackmana w Brydon House mniej więcej w tym czasie.

– Jedenasty września? Pozwoli pan, że zbiorę myśli, dobrze? Nie, wyleciałem do Paryża dzień wcześniej… Niech pan posłucha, panie…

– Diamond.

– Panie Diamond, ja nic o tym nie wiem, nic. To jest dla mnie całkowite zaskoczenie.

Diamond grzmiał pocieszająco w atlantycki kabel.

– Panie doktorze, nikt nie twierdzi, że jest pan zamieszany w śmierć pani Jackman. Mam po prostu nadzieję, że pomoże mi pan ułożyć w porządku wydarzenia z tamtego wieczoru. Zrobi to pan?

Zapadła cisza. Trwała wystarczająco długo, żeby Dalton zdążył kpiąco wyszeptać do Wigfulla.

– Dzwoni z drugiego telefonu do adwokata. Junker znów się odezwał.

– Skoro naprawdę pan sądzi, że mógłbym pomóc, zrobię wszystko, co w mojej mocy. Nadal staram się to ogarnąć. Czy Greg czuje się dobrze?

– Profesor Jackman ma się świetnie.

– Ostatni raz widziałem go w Paryżu. Przyleciał, żeby ze mną porozmawiać. Mówi pan, że którego dnia została zabita?

– Powiedziałem, że zaginęła w poniedziałek, jedenastego września.

– W tamten poniedziałek? O mój Boże… to było w dniu, w którym późno spotkaliśmy się w hotelu. Musiało być około jedenastej wieczór. Powiedział, że wyleciał po południu. Niech pan posłucha, jeśli podejrzewa pan Grega Jackmana, myślę, że powinien mi pan to powiedzieć. Był dla mnie bardzo miły. Oboje byli.

Junker mówił szybko, a bezcielesne słowa wypowiadane z obcym akcentem trudno zrozumieć. Diamond kazał włączyć magnetofon, żeby później przeanalizować odpowiedzi. Teraz musiał przeprowadzić efektywne przesłuchanie według wzorca: pytanie, odpowiedź.

1 ... 35 36 37 38 39 40 41 42 43 ... 83
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)