Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Otchłań w niebie - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Otchłań w niebie

Электронная книга - «Otchłań w niebie». Краткое содержание книги:

Do układu Trilandu dotarły sygnały z okolic gwiazdy OnOff. Ich natura wskazywała, że są wytworem istot o zaawansowanej technologii. W stronę OnOff ruszają dwie floty międzygwiezdne — Queng Ho i Emergentów. Queng Ho to kupcy, natomiast o Emergentach niewiele wiadomo oprócz tego, że na ich planecie panują tyrańskie rządy. Czy tak różne społeczności zdołają dojść do porozumienia i nawiązać przyjacielskie stosunki z Obcymi, czy też dojdzie do zbrojnej konfrontacji?
1 ... 35 36 37 38 39 40 41 42 43 ... 201
Перейти на страницу:

Dwanaście

Pham Trinli zamknął połączenie. Pospiesznie złożył antenę i ruszył w dół szczeliny, w drogę powrotną. Więc daliśmy się wykiwać. Tomas Nau był zbyt sprytny, by pozwolić im na tak łatwe zwycięstwo, a przy tym miał nad nimi jakąś nieuchwytną przewagę. Trinli widział już setki operacji, niektóre były znacznie mniejsze od tej, inne trwały przez stulecia. Nigdy jednak nie spotkał się z taką precyzją, tak fanatycznym przywiązaniem do szczegółów, jak w analizie zaszyfrowanych sygnałów Jimmy’ego. Nau dysponował jakimś magicznym oprogramowaniem albo zespołem maniaków. Pham Trinli już teraz zastanawiał się, jak mógłby to wykorzystać w przyszłości.

Na razie jednak ważne było tylko przetrwanie. Jeśli Diem się wycofa, pułapka zastawiona przez Nau może się nie zamknąć albo przynajmniej nie będzie tak groźna w skutkach.

Diamentowa powierzchnia po jego lewej stronie świeciła jasno; Trinli mógł podziwiać największy klejnot wszechczasów, przez który przenikał blask słońca. Światło przed nim było niemal równie intensywne, oślepiające aureole otaczały szczyty lodowych gór. Srebrna płachta, przymocowana tylko w trzech miejscach, unosiła się coraz wyżej ponad powierzchnię skał.

Nagle Pham stracił oparcie pod nogami i rękami. Obrócił się w miejscu, wreszcie pochwycił jakiś skalny występ. Czuł drżenie gór. Szczelina zaczęła się wypełniać mgłą na całej swej długości — diamentowa góra ruszyła z miejsca. Powoli, centymetr na sekundę, ale poruszała się. Pham widział pierwsze promienie słońca przechodzące przez otwór. Przed operacją oglądał uważnie mapę skał. Diament Jeden i Diament Dwa stykały się ze sobą wzdłuż długiej płaszczyzny. Inżynierowie Emergentów wykorzystali dolinę ponad tą płaszczyzną jako miejsce składowania śniegu i lodu z Arachny.

Wszystko bardzo wrażliwe… i niezbyt dobrze wymodelowane. Część substancji lotnych wsunęła się pomiędzy dwie góry. Światło wędrujące pomiędzy Pierwszym i Drugim Diamentem natrafiło na ten śnieg i lód. Powstała para, która odpychała diamenty od siebie. To, co jeszcze przed chwilą stanowiło kilkusetmetrową osłonę, teraz zamieniało się w poszarpaną przepaść, miliony luster i pryzmatów tworzyły piekielną tęczę.

— Sto czterdzieści pięć kilowatów na metr kwadratowy.

— To maksymalna wartość — powiedział ktoś z tłumu. OnOff świeciła ponad sto razy jaśniej niż standardowe słońce. Odtwarzała procesy znane z poprzednich Wybuchów, choć ten był silniejszy niż większość. OnOff miała świecić z tą samą mocą przez kolejne dziesięć tysięcy sekund, by potem gwałtownie zmniejszyć promieniowanie do dwóch solarów i pozostać na tym poziomie przez kilka lat.

Nikt nie wznosił triumfalnych okrzyków. Przez ostatnie kilkaset sekund tłum zgromadzony w audytorium zachowywał niemal absolutne milczenie. Początkowo Qiwi była pochłonięta wyłącznie swą złością i poczuciem krzywdy. Uspokoiła się jednak, gdy pękło pierwsze, a potem drugie mocowanie srebrnej płachty, a promienie słońca dotknęły powierzchni lodu.

— Mówiłam Jimmy’emu, że to nie wytrzyma. — W jej głosie nie było już jednak gniewu. Świetlny spektakl był naprawdę piękny, dokonywał jednak znacznie większych zniszczeń, niż planowali. Ze wszystkich stron sączyły się strumienie gazów — a żałosne silniczki elektryczne nie mogły w żaden sposób temu zapobiec. Wszyscy zdawali sobie sprawę, że miną jeszcze Msekundy, nim skały znów się uspokoją.

Potem, czterysta sekund po Wybuchu, płachta zerwała się z zaczepów.

Uniosła się powoli, falując na tle fioletowego nieba. Pod spodem nie było ani jednego z członków załogi, którzy mieli tam znaleźć schronienie. Przez tłum przebiegł zaniepokojony pomruk. Nau zrobił coś ze swoim mankietem, a jego głos stał się nagle słyszalny w całej sali.

— Proszę się nie martwić. Załoga z pewnością widziała, że mocowania płachty nie wytrzymają naprężenia, i miała kilkaset sekund, by ukryć się w cieniu.

Qiwi skinęła głową, powiedziała jednak cicho do Ezra:

— Jeśli nie odpadli. Nawet nie wiedziałam, że tam będą. — Jeśli rzeczywiście odpadli, polecieli prosto na spotkanie słońcu… Nawet w ska fandrach termicznych ugotowaliby się w ciągu kilkudziesięciu sekund.

Czuł, jak jej mała dłoń wsuwa się do jego dłoni. Ciekawe, czy w ogólewie, że to zrobiła? Lecz po sekundzie uścisnął lekko jej rękę. Qiwi wpatrywała się w główne okno.

— Powinnam tam być. — Powtarzała to zdanie już kilkakrotnie, odkąd wróciła do środka, lecz teraz jej głos brzmiał zupełnie inaczej.

Potem obraz w oknach zadrżał, jakby ktoś jednocześnie uderzył we wszystkie kamery. Blask przeświecający przez Diament Drugi zapłonął mocniej, utworzył długą, poszarpaną linię. Po chwili dołączył do tego dźwięk, coraz głośniejszy jęk, który przybierał raz wyższe, raz niższe tony.

— Grupmistrzu! — Głos był donośny i stanowczy, zupełnie różny od zautomatyzowanych głosów emergenckich techników. Był to głos Ritsera Brughla. — Diament Drugi przemieszcza się, podnosi… — Teraz stało się to już oczywiste dla wszystkich. Przesuwała się cała góra. Miliardy ton w ruchu.

A jękliwy dźwięk, który wciąż wypełniał audytorium, towarzyszył zapewne skręcaniu siatki cumowniczej mocującej kwatery Queng Ho do powierzchni.

— Na szczęście nie jesteśmy na jego drodze. — Ezr wiedział to już z całą pewnością. Ogromny masyw przesuwał się powoli, lecz jego krawędź znajdowała się w bezpiecznej odległości od balonu Queng Ho, Hammerfest i okrętów. Rozedrgany widok zewnętrzny powoli się stabilizował.

Wszyscy w audytorium szukali jakiegoś punktu zaczepienia.

Hammerfest zostało wzniesione na Diamencie Pierwszym. Skalny masyw trwał nieporuszenie, wydawał się niezmieniony. Lecz okręty… W porównaniu z ogromem Diamentów wyglądały jak drobiny, w rzeczywistości jednak każdy z nich miał ponad sześćset metrów długości i ważył miliony ton. Teraz wszystkie kołysały się powoli na swych cumach przy Diamencie Pierwszym. Był to taniec lewiatanów, taniec, który mógł doprowadzić do straszliwej katastrofy.

— Grupmistrzu! — Znów Brughel. — Mam łączność audio z dowódcą Diemem.

— Przełącz go tutaj!

* * *

Za śluzą także panowały ciemności. Nie działało oświetlenie, brakowało atmosfery. Diem i jego towarzysze płynęli w górę tunelu, oświetlając sobie drogę lampkami przymocowanymi do hełmów. Zaglądali do pustych pokojów, do pomieszczeń o zniszczonych przegrodach, wypatroszonych na pięćdziesiąt metrów w głąb. To miał być niezniszczony statek. Diema ogarnął lodowaty chłód. Nieprzyjaciel wszedł tutaj po bitwie i wykończyłokręt, zostawił tylko pustą skorupę.

— Jimmy, „Daleki skarb” się rusza — powiedziała Tsufe za jego plecami.

— Tak, czuję. Wygląda na to, że kołysze się na cumie.

Diem odsunął się od liny i przystawił hełm do ściany. Tak. Gdyby była tu atmosfera, statek wypełniałyby przeróżne jęki i zgrzyty, odgłosy zniszczenia. Więc Wybuch spowodował znacznie większe zmiany, niż ktokolwiek przypuszczał. Jeszcze wczoraj ta wiadomość przeraziłaby go. Teraz…

— To już raczej nie ma znaczenia, Tsufe. Chodźmy. — Prowadził Do i Patii w górę drabiny. Pham Trinli miał rację, a ich misja skazana była na niepowodzenie. Lecz tak czy inaczej, chciał dowiedzieć się, jaką krzywdę im wyrządzono. I może przekazać prawdę innym Queng Ho.

1 ... 35 36 37 38 39 40 41 42 43 ... 201
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)