Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Szaman Morski - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Szaman Morski

Электронная книга - «Szaman Morski». Краткое содержание книги:

SZAMAN MORSKI - tytuł nadany przeze mnie kapitanowi Eustazemu Borkowskiemu jako bohaterowi książki - narodził się w lutym 1942 roku w Szkocji u podnóża góry Tinto. Znalazłem się tam na skutek (prawdopodobnie) skrzepu w głowie. Uderzy­łem się głową o nadburcie łodzi ratunkowej, gdy usiłowałem się dostać do niej po storpedowaniu „Pitsudskiego” w dniu 26 listopada 1939 roku na Morzu Północnym. Na „Piłsudskim” byłem starszym oficerem.
1 ... 35 36 37 38 39 40 41 42 43 ... 78
Перейти на страницу:

- Ludzi by wiedzieli, że Pan Bóg jest i żyliby parzondnie. A tak pomyśli pan sam, do czego doszło. W tym Rzymie, panie, kabiety z Łabędziami żyli! Nu to troszeczku nieładnie, że tak robili. Nu wie co, nu pa mojemu tak nie możno. Z łabędziami! Nu takie żytie, panie, do niczego dobrego doprowadzić i nie mogło. Nu i doprowadzili Rzym do upadku. Nu tak długo takie rzeczy byt' nie mogo! Nu widzisz pan sam.

Na pomoc „Polonii” przybył w 1935 roku na linię palestyńską „Kościuszko”. Tak się złożyło, że w jednym z pierwszych rejsów miało wypaść na „Kościuszce” jesienne Święto Szałasów. Z rozkazu kapi­tana Eustazego przed wyjściem z Konstancy na rufie statku pobu­dowano na tę uroczystość szałasy. Do pomocy cieśli jako instruktor przydzielony został koszer, inaczej: szef kuchni koszernej i wyrocznia na statku w sprawach, co trefne, a co nietrefne.

Po wyjściu „Kościuszki” z Konstancy do Palestyny, gdy nadeszło Święto Szałasów, zwane również Kuczkami, kapitan Eustazy jako pierwszy gość znalazł się w tych zbudowanych przez cieślę „kuczkach”. Tłumy oblegały rufę i coraz to inne znakomitości znikały w szałasie, by porozmawiać z kapitanem Eustazym.

W południe kapitan zjawił się na mostku w doskonałym humorze. Oficerowie nie mogli powstrzymać się od pytania: po co kapitan siedzi w „kuczce”? Sprowokowali tym wypowiedź długa, w miarę zawiłą, okraszoną wymienianymi z pamięci nazwami, tytułami roz­działów Biblii i numeracją wersetów.

- KochAAAni moi! - rozpoczął kapitan Eustazy. - Sześć dni pra­cujecie, a siódmego odpoczywacie, nie wiedząc, że odpoczynek ten zawdzięczacie Mojżeszowi, który go ustanowił, prowadząc synów Izraela z Egiptu do dzisiejszej Palestyny. W Biblii, w Drugiej Księdze Mojżeszowej - EXODUS, czyli WYJŚCIA, rozdział dwudziesty, napi­sano: „Sześć dni robić będziesz, ale dnia siódmego odpocznienie jest”. „Odpocznienie” to nie tylko jest, ale musi być, bo w EXO­DUS, rozdział trzydziesty pierwszy, powiedziano: „Przez sześć dni odprawowana będzie robota, ale w dzień siódmy sabbat jest, odpocz­nienie święte Panu. Każdy, kto by robił robotę w dzień sabbatu, śmiercią umrze!”

Tu kapitan Eustazy dla większego efektu zrobił małą pauzę, po czym mówił dalej:

- Pracujecie teraz na linii palestyńskiej. A przecież Palestyna zawdzięcza swe istnienie Mojżeszowi. Pamiętacie, w jaki sposób została założona Palestyna? W rozdziale trzydziestym trzecim NUMERI, KSIĘGI LICZB, jest napisane: „I rzekł Pan do Mojżesza: mów do synów izraelskich: gdy przejdziecie za Jordan do ziemi chananejskiej, tedy wypędźcie wszystkie obywatele onej ziemi od oblicza waszego i wytraćcie wszystkie malowania ich i wszystkie obrazy bałwanów ich wygubcie, także wszystkie wyżyny ich spustoszcie. A jeźliż nie wypędzicie obywateli tej ziemi od oblicza waszego, tedy oni, które pozostawicie z nich, będą wam jako żądła w oczach waszych i jako ciernie na boki wasze, i będą was trapić w tej ziemi, w której wy mieszkać będziecie, bom wam dał tę ziemię w dziedzictwo”.

Na pamiątkę tych i wielu innych wydarzeń oraz praw, które w okresie wędrówki z Egiptu zostały postanowione, Pan nakazał przez Mojżesza synom Izraela co roku przez dni siedem mieszkać w „kucz­kach”. Jak napisano w LEWTICUS, czyli w KSIĘDZE KAPŁAŃSKIEJ, rozdział dwudziesty trzeci: „iżem w namiotach kazał mieszkać synom izraelskim, gdym je wywiódł z ziemi egipskiej” i powiedziano w PROROCTWIE ZACHARIASZA: „Uderzy Pan narody, które nie przyszły obchodzić Święta Kuczek”! KochAAAni moi! Teraz rozu­miecie, dlaczego siedzę w „kuczkach”?

Oficerowie zrozumieli, ale byli już mocno znużeni długim prze­mówieniem. Jednakże ich cierpliwość została narażona na dalszą próbę. Musieli jeszcze wysłuchać wiele razy powtarzanej przez kapi­tana jego ulubionej teorii o miłości do statku:

- KochAAAni moi! Powiedziałem wam o „kuczkach”, boście się mnie o to pytali, nie chcąc wcale zaprzątać tym waszej pamięci. Chcę natomiast, żebyście byli dobrymi marynarzami. Żeby zaś nimi być, musicie kochać wasz statek i waszą pracę. Ci, którzy statku nie kochają, nigdy nie będą dobrymi marynarzami. Trzeba przy tym zrozumieć, jak należy statek kochać. Jeśli miłość tę chcecie zrozu­mieć, musicie co dzień przeczytać rozdział trzynasty PIERWSZEGO LISTU ŚW. PAWŁA DO KORYNTIAN. Czytania go nie należy uwa­żać za potrawę niedzielną, lecz za codzienny kawał chleba. Oto parę wersetów:  „Choćbym   mówił językami  ludzkimi  i   anielskimi,  ubogich miłości bym nie miał - stałem się jako miedź brząkająca albo cymbał brzmiący. I choćbym wynałożył na żywność dla ubogich wszystką majętność moją i choćbym wydał ciało moje, abym był spalony, a miłości bym nie miał - nic mi to nie pomoże. Miłość jest długo cierpliwa, dobrotliwa jest; miłość nie zajrzy, miłość nie jest rozpust­na, nie nadyma się; nie czyni nic nieprzystojnego, nie szuka swoich rzeczy, nie jest porywcza do gniewu, nie myśli złego; nie raduje się z niesprawiedliwości, ale się raduje z prawdy!”

Jako dobry orator kapitan Eustazy przerwał znów na chwilę, powiódł uważnym wzrokiem po swych słuchaczach, a nie dostrze­gając oznak znudzenia, ciągnął dalej:

- KochAAAni moi! Niektórzy z was na pewno śmieją się w duchu z tego, co mówię, ale sarni właśnie tak kochają, nie wiedząc o tym. Nie spotkałem oficera marynarki, który by nie uważał Syrenki w Kopen­hadze za swoją narzeczoną. Dlaczego? Przecież jest to tylko w metal zamknięta forma pięknego kobiecego ciała, a jednak podoba się nam zupełnie bezinteresownie. Jest piękna, jak piękne jest to, co każdy z nas w swej głębi chowa: miłość i podziw dla morza. Syrenka nie potrafi chodzić po lądzie, marynarz właściwie też nie. Jest dla nas więcej niż bratnią duszą. Dlatego każdy z nas mógłby wyrazić jej swe uczucie w zdaniu: TY JESTEŚ DUSZĄ MOJEJ DUSZY. Nie spotkałem w życiu marynarza, który by nie zabrał z Kopenhagi jej fotogra­fii...

Oficerowie postanowili za wszelką cenę przerwać monolog, skie­rowując tok myślenia kapitana Eustazego w inną stronę. Jeden z nich się odważył:

- Słuchając pana kapitana wydaje się, że pan kapitan jest uoso­bieniem samego dobra i samej miłości.

- KochAAAny mój - odpowiedział kapitan - i niesłusznie, jak o tym dobrze wiesz. Absolutnie dobrym jest tylko ten człowiek, który niczego się nie boi. A każdy z was wie, bo sam o tym głośno mówię, że zawsze boję się żony i czasami Pana Boga!

1 ... 35 36 37 38 39 40 41 42 43 ... 78
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)