Szaman Morski
- Автор: Borchardt Karol Olgierd
- Язык: польский
- Жанр: Морские приключения
Электронная книга - «Szaman Morski». Краткое содержание книги:
- Ludzi by wiedzieli, że Pan Bóg jest i żyliby parzondnie. A tak pomyśli pan sam, do czego doszło. W tym Rzymie, panie, kabiety z Łabędziami żyli! Nu to troszeczku nieładnie, że tak robili. Nu wie co, nu pa mojemu tak nie możno. Z łabędziami! Nu takie żytie, panie, do niczego dobrego doprowadzić i nie mogło. Nu i doprowadzili Rzym do upadku. Nu tak długo takie rzeczy byt' nie mogo! Nu widzisz pan sam.
Na pomoc „Polonii” przybył w 1935 roku na linię palestyńską „Kościuszko”. Tak się złożyło, że w jednym z pierwszych rejsów miało wypaść na „Kościuszce” jesienne Święto Szałasów. Z rozkazu kapitana Eustazego przed wyjściem z Konstancy na rufie statku pobudowano na tę uroczystość szałasy. Do pomocy cieśli jako instruktor przydzielony został koszer, inaczej: szef kuchni koszernej i wyrocznia na statku w sprawach, co trefne, a co nietrefne.
Po wyjściu „Kościuszki” z Konstancy do Palestyny, gdy nadeszło Święto Szałasów, zwane również Kuczkami, kapitan Eustazy jako pierwszy gość znalazł się w tych zbudowanych przez cieślę „kuczkach”. Tłumy oblegały rufę i coraz to inne znakomitości znikały w szałasie, by porozmawiać z kapitanem Eustazym.
W południe kapitan zjawił się na mostku w doskonałym humorze. Oficerowie nie mogli powstrzymać się od pytania: po co kapitan siedzi w „kuczce”? Sprowokowali tym wypowiedź długa, w miarę zawiłą, okraszoną wymienianymi z pamięci nazwami, tytułami rozdziałów Biblii i numeracją wersetów.
- KochAAAni moi! - rozpoczął kapitan Eustazy. - Sześć dni pracujecie, a siódmego odpoczywacie, nie wiedząc, że odpoczynek ten zawdzięczacie Mojżeszowi, który go ustanowił, prowadząc synów Izraela z Egiptu do dzisiejszej Palestyny. W Biblii, w Drugiej Księdze Mojżeszowej - EXODUS, czyli WYJŚCIA, rozdział dwudziesty, napisano: „Sześć dni robić będziesz, ale dnia siódmego odpocznienie jest”. „Odpocznienie” to nie tylko jest, ale musi być, bo w EXODUS, rozdział trzydziesty pierwszy, powiedziano: „Przez sześć dni odprawowana będzie robota, ale w dzień siódmy sabbat jest, odpocznienie święte Panu. Każdy, kto by robił robotę w dzień sabbatu, śmiercią umrze!”
Tu kapitan Eustazy dla większego efektu zrobił małą pauzę, po czym mówił dalej:
- Pracujecie teraz na linii palestyńskiej. A przecież Palestyna zawdzięcza swe istnienie Mojżeszowi. Pamiętacie, w jaki sposób została założona Palestyna? W rozdziale trzydziestym trzecim NUMERI, KSIĘGI LICZB, jest napisane: „I rzekł Pan do Mojżesza: mów do synów izraelskich: gdy przejdziecie za Jordan do ziemi chananejskiej, tedy wypędźcie wszystkie obywatele onej ziemi od oblicza waszego i wytraćcie wszystkie malowania ich i wszystkie obrazy bałwanów ich wygubcie, także wszystkie wyżyny ich spustoszcie. A jeźliż nie wypędzicie obywateli tej ziemi od oblicza waszego, tedy oni, które pozostawicie z nich, będą wam jako żądła w oczach waszych i jako ciernie na boki wasze, i będą was trapić w tej ziemi, w której wy mieszkać będziecie, bom wam dał tę ziemię w dziedzictwo”.
Na pamiątkę tych i wielu innych wydarzeń oraz praw, które w okresie wędrówki z Egiptu zostały postanowione, Pan nakazał przez Mojżesza synom Izraela co roku przez dni siedem mieszkać w „kuczkach”. Jak napisano w LEWTICUS, czyli w KSIĘDZE KAPŁAŃSKIEJ, rozdział dwudziesty trzeci: „iżem w namiotach kazał mieszkać synom izraelskim, gdym je wywiódł z ziemi egipskiej” i powiedziano w PROROCTWIE ZACHARIASZA: „Uderzy Pan narody, które nie przyszły obchodzić Święta Kuczek”! KochAAAni moi! Teraz rozumiecie, dlaczego siedzę w „kuczkach”?
Oficerowie zrozumieli, ale byli już mocno znużeni długim przemówieniem. Jednakże ich cierpliwość została narażona na dalszą próbę. Musieli jeszcze wysłuchać wiele razy powtarzanej przez kapitana jego ulubionej teorii o miłości do statku:
- KochAAAni moi! Powiedziałem wam o „kuczkach”, boście się mnie o to pytali, nie chcąc wcale zaprzątać tym waszej pamięci. Chcę natomiast, żebyście byli dobrymi marynarzami. Żeby zaś nimi być, musicie kochać wasz statek i waszą pracę. Ci, którzy statku nie kochają, nigdy nie będą dobrymi marynarzami. Trzeba przy tym zrozumieć, jak należy statek kochać. Jeśli miłość tę chcecie zrozumieć, musicie co dzień przeczytać rozdział trzynasty PIERWSZEGO LISTU ŚW. PAWŁA DO KORYNTIAN. Czytania go nie należy uważać za potrawę niedzielną, lecz za codzienny kawał chleba. Oto parę wersetów: „Choćbym mówił językami ludzkimi i anielskimi, ubogich miłości bym nie miał - stałem się jako miedź brząkająca albo cymbał brzmiący. I choćbym wynałożył na żywność dla ubogich wszystką majętność moją i choćbym wydał ciało moje, abym był spalony, a miłości bym nie miał - nic mi to nie pomoże. Miłość jest długo cierpliwa, dobrotliwa jest; miłość nie zajrzy, miłość nie jest rozpustna, nie nadyma się; nie czyni nic nieprzystojnego, nie szuka swoich rzeczy, nie jest porywcza do gniewu, nie myśli złego; nie raduje się z niesprawiedliwości, ale się raduje z prawdy!”
Jako dobry orator kapitan Eustazy przerwał znów na chwilę, powiódł uważnym wzrokiem po swych słuchaczach, a nie dostrzegając oznak znudzenia, ciągnął dalej:
- KochAAAni moi! Niektórzy z was na pewno śmieją się w duchu z tego, co mówię, ale sarni właśnie tak kochają, nie wiedząc o tym. Nie spotkałem oficera marynarki, który by nie uważał Syrenki w Kopenhadze za swoją narzeczoną. Dlaczego? Przecież jest to tylko w metal zamknięta forma pięknego kobiecego ciała, a jednak podoba się nam zupełnie bezinteresownie. Jest piękna, jak piękne jest to, co każdy z nas w swej głębi chowa: miłość i podziw dla morza. Syrenka nie potrafi chodzić po lądzie, marynarz właściwie też nie. Jest dla nas więcej niż bratnią duszą. Dlatego każdy z nas mógłby wyrazić jej swe uczucie w zdaniu: TY JESTEŚ DUSZĄ MOJEJ DUSZY. Nie spotkałem w życiu marynarza, który by nie zabrał z Kopenhagi jej fotografii...
Oficerowie postanowili za wszelką cenę przerwać monolog, skierowując tok myślenia kapitana Eustazego w inną stronę. Jeden z nich się odważył:
- Słuchając pana kapitana wydaje się, że pan kapitan jest uosobieniem samego dobra i samej miłości.
- KochAAAny mój - odpowiedział kapitan - i niesłusznie, jak o tym dobrze wiesz. Absolutnie dobrym jest tylko ten człowiek, który niczego się nie boi. A każdy z was wie, bo sam o tym głośno mówię, że zawsze boję się żony i czasami Pana Boga!