Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Sekret Alchemika Sędziwoja
Sekret Alchemika Sędziwoja - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Sekret Alchemika Sędziwoja

Электронная книга - «Sekret Alchemika Sędziwoja». Краткое содержание книги:

Pan Tomasz otrzymuje z Muzeum Narodowego w Krakowie list informujący o propozycji wymiany traktatu „O rtęci siedemnastowiecznego alchemika Michała Sędziwoja na przechowywany w muzeum atanator, specjalny piec alchemiczny. Pan Samochodzik i Paweł Daniec jadą do Krakowa, gdzie okazuje się, że autorkami tej propozycji wymiany są dwie młode dziewczyny, Sanisława i Katarzyna Kruszewskie. Po początkowej rywalizacji panowie i panie łączą wysilki, aby rozwiązać szyfr z „Niemej księgi”, rzedstawiającej etapy produkcji złota. Doświadczenie przeprowadzone przez kuzynki w obecności pana Tomasza i Pawła zdumiewa bu muzealników.
1 ... 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40
Перейти на страницу:

– Przynieś. Cztery.

Znowu znikła na piętrze.

– A więc do szklanego naczynia wsypujemy szczyptę czerwonej tynktury – powiedziała Stasia. – A potem zalewamy ją merkuriuszem – nalała z butli jakiegoś płynu. Pomimo działającego wyciągu buchnął upiorny duszący smród. Zwiększyła szybkość obrotów wentylatora i po chwili znowu można było swobodnie oddychać.

– Do roztworu wrzucamy przedmiot – klucz chlapnął w ciecz. – Teraz wystarczy poczekać…

Wróciła Kasia ze szklankami.

– Przygotujemy eliksir życia – powiedziała. – Napijecie się z nami.?

Szef skrzywił się.

– Wybaczcie – powiedział. – Ale ważyłyście ten proszek z takich

paskudztw, że chyba nie zamierzacie pić jego roztworu?

Stasia uśmiechnęła się pogardliwie.

– Jak sobie życzycie.

Do szklanek wrzuciły po szczypcie tynktury i zalały płynem z butelki. Proszek rozpuścił się bardzo szybko. Stuknęły się szklankami nad stołem.

– Za następne stulecie – powiedziała Kasia. – Oby nam, droga kuzynko przyniosło wiele nowych ciekawych doświadczeń.

– Miejmy nadzieję, że będzie spokojniejsze niż poprzednie trzy – dodała Stasia, po czym obie wychyliły zawartość. Zaraz też zaczęły się gwałtownie krztusić i najwyraźniej nie mogły złapać oddechu. Zwaliły się na podłogę. Szef złapał się za głowę, a potem przyskoczył do jednej i wetknął jej palec do gardła, by zmusić ją do wyplucia tego, co połknęła. Ja zająłem się drugą. Kasia omal nie odgryzła mi palców. Odzyskiwały oddech.

– Wszystko pod kontrolą – powiedziała Stasia. – Po prostu trochę to dławiące…

– Co to za świństwo – Szef podniósł butelkę. – Surowy eter? Chyba

zwariowałyście.

Przyniosłem z piętra zauważoną podczas śniadania butelkę wody mineralnej. Przyssały się do niej jak cielęta i szybko opróżniły całkowicie.

– Wariatki – skwitował Pan Samochodzik.

– To jest kamień filozoficzny – zaprotestowała Kasia. – Zresztą sami zobaczycie.

Szczypcami wyjęła z miski klucz od mieszkania Szefa. Zmienił kolor. Był teraz złocisty, piękną głęboką barwą. Przypomniał mi się złoty pociąg pod górą Sobiesz i tysiące sztab złota w rdzewiejących wagonach…

Szef obejrzał go obojętnie i przyczepił do pęczka.

– Ładne doświadczenie – powiedział.

Przyszły już do siebie. Na dole silnie cuchnęło, wyciąg nie był w stanie oczyścić piwniczki z wszystkich oparów eteru.

– Chodźmy na górę, bo głowy nas rozbolą – poleciła Stasia.

Z ulgą wyszliśmy na powietrze. Łapałem dłuższą chwilę oddech.

– W czasie okupacji, gdy były problemy z wódką, ludzie tak właśnie się oszałamiali – powiedział Szef. – Szklanka herbaty, a do środka kilkanaście kropli eteru. Na pewno dobrze się czujecie?

– Zupełnie dobrze – powiedziała Kasia. – Nic nam nie będzie.

– Mimo wszystko chyba powinnyście zwymiotować te paskudztwa -

poradziłem im życzliwie.

Stasia uśmiechnęła się.

– Wymiotować eliksirem życia? Chyba zwariowałeś. Będziemy na dniach likwidowały ten sklepik. Może coś was interesuje?

Szef wzruszył ramionami.

– Chyba nic szczególnie…

Kasia pochyliła się nad gablotką i wyjęła ze środka dwa złote zegarki firmy Patek. Oba ozdobione były herbem Leliwa. Przypomniał mi się wrak zegarka kupiony od Admana na Araracie. Miał sobie potrącić z okupu, a tymczasem nie dostał za nas ani grosza. Zawstydziłem się. Postanowiłem wpłacić sto dolarów na rzecz jakiejś kurdyjskiej organizacji i choć w ten sposób uregulować ten dług.

– Weźcie na pamiątkę – powiedziała. – Z tego co wiem, panu ten herb będzie pasował?

Szef uśmiechnął się z zażenowaniem.

– Moja rodzina od dawna nie używa tytułów, ani herbu – powiedział. – Krew też się trochę wymieszała. Kto dziś pamięta o pochodzeniu…

– My w każdym razie nie zapominamy – uśmiechnęła się Stasia. – Zegarki są na chodzie i jeszcze przez całe dziesięciolecia będą wam służyły.

Szef uśmiechnął się i schował ręce za siebie.

– To byłby dla nas zaszczyt, ale to zbyt drogi prezent – powiedział.

– Weźcie – poprosiła Kasia. – Może kiedyś będziecie chcieli powspominać tę noc alchemików…

Wreszcie Szef z ociąganiem wyciągnął dłoń.

– Dziękuję – powiedział. – To bardzo ładny prezent.

Poszedłem w jego ślady. Pożegnaliśmy nasze urocze przeciwniczki i zasiedliśmy w samochodzie. Kupione kilka dni temu krzesło Storma umieściłem na tylnym siedzeniu.

– Zdrzemnij się – poradził Szef. – A ja będę prowadził.

Uśmiechnąłem się z wdzięcznością i usadowiwszy się wygodnie na tylnym siedzeniu odpłynąłem w ramiona Morfeusza. Gdy otworzyłem oczy, mijaliśmy właśnie centrum handlowe w Jankach. Byliśmy więc na przedmieściach Warszawy.

– No, trochę odżywam – powiedziałem. – Noc była męcząca… Postrzelone dziewczyny.

– Ale przydały by nam się takie współpracownice – uśmiechnął się. – Trzeba przyznać, że główki mają nie od parady. Księgę odszukały, rozszyfrowały całą zagadkę… Gdybym miał dwa wolne etaty w naszej komórce, to bez wahania… Zresztą nic trudnego. Odchodzę niedługo na emeryturę, ty pójdziesz na moje miejsce, a twoje się zwolni. Zatrudnisz Stasię, chyba jest starsza… Albo obie na pół etatu.

– Różnice wieku są niewielkie, trudno ocenić – uśmiechnąłem się.

– Nie wiem wprawdzie, jakie mają wykształcenie… ale nawet jeśli

historią sztuki interesują się tylko amatorsko, to nie szkodzi. Czasem

amator-hobbysta może znać daną epokę lepiej niż zawodowy historyk.

– Skoro miały własny antykwariacik, to musiały się choć trochę

orientować w cenach, rynku i innych detalach.

– Mogły wynajmować kogoś do pomocy – powiedział. – Jakiegoś emerytowanego fachowca. No, nieważne. Nieźle sobie poradziły z tym starym alchemicznym przepisem…

– Liznęły trochę chemii – uśmiechnąłem się. – Ale mnie ta dziedzina wiedzy też nie jest obca.

– A więc co właściwe nam pokazały? – Szef był wyraźnie zaciekawiony. – Jakoś pozłociły mój klucz…

– To bardzo proste – uśmiechnąłem się. – Byłbym w stanie powtórzyć ich doświadczenie. Faktycznie wygląda to trochę niesamowicie, ale łatwo da się wyjaśnić…

– Nie mędrkuj, tylko mów konkretnie – huknął.

– A więc bierzemy trochę chlorku złotawego. Jest on ładnego czerwonego koloru.

– W reakcji nie brało udziału żadne ciało zawierające chlor – zauważył.

– Więc to był siarczan, albo co bardziej prawdopodobne azotan złotawy. Vitrol to prawdopodobnie kwas siarkowy, a Azoth Mędrcow – jak pan zauważył – kwas azotowy. Te dwa kwasy zmieszane w odpowiednich proporcjach tworzą tak zwaną wodę królewską – substancję rozpuszczającą złoto. W ogromnej temperaturze i ciśnieniu panujących w jaju filozoficznym sole metali mogły skrystalizować.

– A wiec mamy azotan albo siarczan złota… I co dalej? Numer, który pokazywali Sędziwój i Seton?

– Dokładnie tak. Następnie rozpuszczamy go w wodzie albo jeszcze lepiej w czystym eterze lekarskim.

– Hmm.

– Następnie wrzucamy do środka metalowy przedmiot. Najlepiej przetrzeć go wcześniej kwasem aby usunąć z jego powierzchni tłuszcze, tlenki i inne zanieczyszczenia. Tak jak zrobiły to z pańskim kluczem.

– Rozumiem. A potem na drodze elektrolizy, używając klucza jako elektrody, doprowadzić do osiadania na nim drobinek złota?

– Nie, Szefie. Po co tak się męczyć. Wystarczy poczekać piętnaście minut aż eter wywietrzeje. Azotan po rozpuszczeniu rozpada się na jony, azot ulatuje wraz z eterem, a na powierzchni klucza osadza się gruba na milimetr albo i lepiej warstewka metalicznego złota i to próby 999.

1 ... 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)