Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Pierworodny
Pierworodny - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Pierworodny

Электронная книга - «Pierworodny». Краткое содержание книги:

Silvanos, dostojny założyciel zjednoczonego państwa elfów znanego jako Silvanesti, umiera i zostaje pochowany w kryształowym grobowcu. Tron Mówcy Gwiazd przechodzi na jego syna — Sithela, który sam jest ojcem dwóch bliźniaczych synów. Książęta Sithas i Kith-Kanan reprezentują rodzące się w narodzie nowe frakcje. Niestabilna sytuację starają się wykorzystać wrogowie — zarówno ci zewnętrzni jak i wewnętrzni. Nieznani najeźdźcy pustoszą dalekie prowincje państwa, narastają niepokoje wśród ludu, mnożą się kolejne spiski pałacowe. Drogi rywalizujących ze sobą braci rozchodzą się. Obaj zmuszeni będą dokonywać dramatycznych wyborów, które położą kres jedności i zadecydują o losach ich rodziny i wszystkich elfów...
1 ... 34 35 36 37 38 39 40 41 42 ... 86
Перейти на страницу:

— Zabierzcie ciało do piwnicy i połóżcie je tam. Być może jutro uczeni kapłani będą w stanie odkryć, co tak naprawdę się wydarzyło — rzekł opanowanym głosem.

Czterech strażników dźwignęło ciało martwego wojownika na ramiona i ruszyło w górę schodów. Stankathan wskazał im drogę do pałacowych piwnic. Po jakimś czasie, gdy majordomus i żołnierze powrócili, Sithas nakazał strażnikom oddalić się. Do służącego rzekł jednak:

— Kiedy rankiem Mówca się zbudzi, natychmiast opowiedz mu, co się wydarzyło, i przyślij po mnie.

— Tak też się stanie. Wasza Wysokość.

Ranek nastał chłodny, z kłębiących się na północy szarymi chmurami. Sithas i Sithel stali po przeciwnych stronach stołu, na którym złożono ciało Nortifinthasa. Wszystkich pozostałych wyproszono z piwnicy. Sithel pochylił się nad ciałem żołnierza, by drobiazgowo przyjrzeć się jego ubraniom. Dotykał palcami każdego szwu, zaglądał w każdą kieszeń, obejrzał nawet włosy zmarłego. W końcu Sithas nie mógł się już powstrzymać.

— Co robisz, ojcze?

— Wiem, że kapitan Coryamis nie wysiałby tego wojownika z powrotem bez jakiejkolwiek wiadomości.

— Skąd wiesz, ze go posłano? Mógł przecież zdezerterować.

Sithel wyprostował się.

— Nie on. Nortifinthas był dobrym żołnierzem. Gdyby zdezerterował, nie powróciłby do Silvanostu. — Mówiąc te słowa. Sithel znieruchomiał. Sięgnął po świecę, która była jedynym źródłem światła w piwnicznych mrokach, i przysunął ją do talii wojownika. — Tutaj! — Mówca pospiesznie wepchnął kaganek w dłoń syna i skwapliwie odpiął z ciała wojownika pas z przytroczonym do niego mieczem. Chwilę później pokazał go Sithasowi. — Widzisz?

Sithas, mrużąc oczy, przyjrzał się wewnętrznej stronie pasa. Na pociemniałej skórze faktycznie wyskrobano słowa, jednak zdawały się one przypadkowe i pozbawione — Nie rozumiem — przyznał książę. — Widzę pismo, ale to tylko pozbawione sensu brednie.

Sithel odpiął od pasa pustą pochwę i złożył ją na piersi wojownika. Następnie zwinął pas i wetknął go pod szatę.

— Jest wiele rzeczy, których musisz się jeszcze nauczyć; rzeczy, które zdobywa się wraz z doświadczeniem. Chodź ze mną, a pokażę ci, jak umarli mogą przemawiać do żywych, nie ubywając magii.

Opuścili piwnicę. W zamku na ich powrót czekał już cały tłum dworzan i służących. Widząc to, Sithel niezwłocznie nakazał wszystkim powrócić do swych obowiązków, podczas gdy on sam w towarzystwie syna udał się do Wieży Gwiazd.

— To miejsce jest jak mrowisko — rzekł Sithel, krocząc żwawo Drogą Procesyjną.

— Jak cokolwiek można tu choćby przez chwilę zachować w tajemnicy?

Książę był szczerze zaintrygowany, jednak ukrywał swe zdumienie pod pełną refleksyjności maską, zapożyczoną od kapłanów Matheri. Dopiero gdy zostali zupełnie sami, zamknięci w audiencyjnej sali wieży, jego ojciec przemówił ponownie.

— Coryamis wysłał tego żołnierza z powrotem, jako kuriera — przyznał Mówca. — Zobaczmy więc, jakież to wieści nam przyniósł.

Szmaragdowy tron Mówcy nie był w całości wykonany z kamienia. Fasetowane klejnoty przeplatały się tu z — wyciosanymi w rzadkim i niezwykle pięknym drewnie — kolumnami. Kolumny te miały rozmaitą długość i grubość, a niektóre spośród nich inkrustowane były złotem i srebrem. Sithas z niemym zdziwieniem przyglądał się ojcu, który — jedna po drugiej — wyciągał drewniane kolumny z prastarego, świętego tronu. Za każdym razem, gdy wyjmował kolejny kawałek drewna, owijał wokół niego skórzany pas. Następnie przez sekundę przyglądał się wyskrobanym w nim zapiskom, odwijał pas i umieszczał drewno z powrotem w tronie. Za piątym razem z ust Sithela wyrwał się triumfalny okrzyk. Mówca w milczeniu odczytał zapisane na drewnianym klocku litery, odwrócił go nieznacznie i zabrał się do odczytywania kolejnego rzędu zapisków. Kiedy skończył, podniósł wzrok na syna, a jego twarz była poszarzała z przerażenia.

— Co się stało, ojcze? — spytał Sithas. W odpowiedzi Mówca podał mu drewniany klocek i owinięty wokół niego pas.

Dopiero teraz książę zrozumiał. Wiadomość została spisana na pasie w chwili, gdy był on owinięty wokół drewna tej samej grubości jak to, które teraz trzymał w dłoniach. Kiedy oderwano od niego pas, litery na powrót stawały się pozbawioną sensu paplaniną. Rozumiejąc to, Sithas był teraz w stanie odczytać wysłaną przez Coryamisa ostatnią wiadomość.

W zapisku było wiele skrótów. Sithas odczytał wiadomość na głos, tylko po to, by upewnić się, że rozumie ją poprawnie.

Wielki Mówco — mówiły litery. — Piszą te słowa, wiedząc, że jutrzejszego dnia mogę zginąć i jest to jedyna szansa, którą mam, aby opowiedzieć o tym, co się wydarzyło. Dwa dni temu zostaliśmy zaatakowani przez bandą ludzi, elfów i mieszańców. Konni schwytali nas w pułapkę pomiędzy pogórzami Gór Khalkist i wodospadami rzeki Keraty. Zostało nas zaledwie piętnastu. Wiadomość tę prześlą wraz z mym najlepszym wojownikiem, Nortifinthasem. Wielki Mówco, ci ludzie i elfy nie są bandytami. To potężna kawaleria. Wiedzieli, gdzie nas zaskoczyć, i znali naszą liczebność, tak więc czuję, te zostaliśmy zdradzeni. W Silvanoście jest zdrajca. Odnajdź go, albo wszystko przepadnie. Ku chwale Silvanesti!

Przez długą chwilę Sithas, milcząc, wpatrywał się w ojca. W końcu wybuchnął.

— To potworne!

— Zdrada w moim własnym mieście. Kto mógłby to być? — spytał Sithel.

— Nie wiem, ale możemy się dowiedzieć. Ważniejszym pytaniem jest, kto opłaca zdrajcę? To z pewnością musi być cesarz Ergothu! — zdecydował książę.

— Tak. — Z pewnością nie było nikogo innego z taką ilością pieniędzy i motywem, by prowadzić równie podstępną i zwodniczą kampanię przeciwko elfiemu narodowi. Sithel spojrzał na syna, który nagle wydał mu się starszy o kilka lat. — Nie chcę wojny, Sithasie. Nie chcę jej. Nie otrzymaliśmy jeszcze odpowiedzi od imperatora i króla Thorbardinu, w której wyrażamy chęć spotkania. Jeśli oba narody zechcą przybyć i porozmawiać, zdobędziemy szansę na pokój.

— To również może dać naszemu wrogowi czas, którego z pewnością potrzebuje — odparł Sithas.

Mówca odebrał z dłoni syna pas i drewnianą kolumnę. Następnie umieścił klocek z powrotem w bocznej części tronu, pas natomiast zapiął wokół własnej talii. Zdawało się, że Sithel odzyskał już spokój i troska zniknęła z jego twarzy zastąpiona wyrazem głębokiej determinacji.

— Synu, czynię cię odpowiedzialnym za odnalezienie zdrajcy. Czy jest mężczyzną, czy kobietą, młodym czy starym, nie będzie dla niego litości.

— Odnajdę zdrajcę — przysiągł Sithas.

Każdego wieczoru w pałacu kolacja odbywała się w Sali Balifa. Posiłek był także osobliwym spotkaniem towarzyskim, jako że brali w nim udział wszyscy dworzanie, a także liczni przedstawiciele kapłaństwa i arystokracji. Mówca Sithel wraz z żoną Nirakiną zasiadali u szczytu ogromnego, owalnego stołu. Sithas i Hermathya zajmowali miejscu po lewej stronie Nirakiny, podczas gdy pozostali goście — kierując się hierarchią starszeństwa — zasiadali tuż za nimi Stąd też osobą siedzącą po prawej ręce Sithela był zawsze najmłodszy spośród dworzan. Tym razem miejsce to przypadło w udziale Tamanierowi Ambrodelowi, który w zamian za ocalenie życia lady Nirakiny został obdarowany jednym z pomniejszych tytułów.

Hala była pełna, choć w chwili, gdy Hermathya przybyła w towarzystwie Tamaniera, wszyscy z obecnych wciąż stali. Brakowało też Sithela, a nikt nie mógł zająć miejsca przy stole, dopóki nie uczynił tego sam Mówca. Jeśli chodzi o Sithasa, książę spokojny i niewzruszony stał tuż za swoim krzesłem. Hermathya miała nadzieję, że widząc ją pod rękę z oddanym królewskiej rodzinie Tamanierem, Sithas, zareaguje zazdrością, jednak następca tronu zdawał się nie odrywać wyroku od stojącego na siole złotego talerza.

1 ... 34 35 36 37 38 39 40 41 42 ... 86
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)