Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Триллеры » Obiecaj mi
Obiecaj mi - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Obiecaj mi

Электронная книга - «Obiecaj mi». Краткое содержание книги:

Min??o sze?? lat od czasu, kiedy Myron po raz ostatni bawi? si? w detektywa. U boku nowej dziewczyny – Ali Wilder – prowadzi spokojne i uporz?dkowane ?ycie, za? jego psychopatyczny przyjaciel Win, nie musi, jak dawniej, nieustannie ratowa? mu ?ycia. Ale to, co dobre, dobiega w?a?nie ko?ca… Jaki? czasu temu Myron wym?g? na dw?ch nastoletnich dziewczynach, Aimee i Erin, wi???c? obietnic? – w razie jakichkolwiek k?opot?w, zwr?c? si? do niego o pomoc. Kilka dni p??niej telefon dzwoni – o drugiej w nocy! Spe?niaj?c swoje przyrzeczenie, Myron zabiera nastolatk? z Manhattanu i odwozi do domu jej przyjaci??ki w New Jersey. Nast?pnego dnia rodzice Aimee odkrywaj ? znikni?cie c?rki. Morderstwo, czy ucieczka z domu? Myron by? ostatni? osob?, kt?ra j? widzia?a? automatycznie staje si? g??wnym podejrzanym…
1 ... 33 34 35 36 37 38 39 40 41 ... 92
Перейти на страницу:

Jeb i Orville nie wyglądali groźnie. Jeb nosił apaszkę pod szyją i marynarkę. Orville preferował styl Woodstock – kucyk, niechlujny zarost, okulary z zabarwionymi na różowo szkłami i farbowana po zawiązaniu na supły koszula. Teraz siedzieli w samochodzie i obserwowali Myrona.

Jeb zaczął nucić, jak zawsze, mieszając angielskie słowa ze swoimi, hiszpańskimi. W tym momencie śpiewał „Messaee in a Bottle” Police.

– Mam nadzieję, że ktoś dostanie, mam nadzieję, że ktoś dostanie, mam nadzieję, że ktoś dostanie moją mensaje en una botella.

– To mi się podoba, facet – rzekł Orville.

– Dzięki, mi amigo.

– Człowieku, gdybyś był młodszy, powinieneś spróbować w „American Idol”. Ten hiszpański tekst. Spodobałby się im. Nawet temu Simonowi, któremu nigdy nic się nie podoba.

– Uwielbiam Simona.

– Ja też. Facet jest spoko.

Patrzyli, jak Myron wsiada do samochodu.

– Jak myślisz, co on robił w tym domu? – zapytał Orville. Jeb śpiewał.

– Pytasz, czy nasza miłość przetrwa, yo no se, yo no se.

– To Beatlesi, prawda?

– Prawda.

– I yo no se. Nie wiem.

– Znów masz rację.

– Fajnie. – Orville spojrzał na zegar na desce rozdzielczej. – Nie powinniśmy zadzwonić do Rochestera i powiedzieć mu, co widzieliśmy?

Jeb wzruszył ramionami.

– Może i tak.

Myron Bolitar ruszył. Pojechali za nim. Rochester odebrał telefon po drugim sygnale.

– No, facet opuścił tamten dom – powiedział Orville.

– Śledźcie go dalej – rzekł Rochester.

– Twoja forsa – rzekł Orville, wzruszając ramionami. – Jednak myślę, że to strata czasu, człowieku.

– Może doprowadzić was do miejsca, gdzie trzyma dziewczyny.

– Jeśli, no, weźmiemy go teraz za dupę, doprowadzi nas wszędzie, gdzie zechcemy.

Chwila wahania. Orville uśmiechnął się i pokazał Jebowi podniesiony kciuk.

– Jestem pod jego domem – rzekł Rochester. – Chcę, żebyście go tam zgarnęli.

– Jesteś pod czy w?

– Pod czy w czym?

– Jego domu.

– Na ulicy. W samochodzie.

– Zatem nie wiesz, czy on ma telewizor plazmowy?

– Co? Nie, nie wiem.

– Jeśli mamy trochę nad nim popracować, byłoby dobrze, gdyby miał. W razie gdyby był oporny, rozumiesz, o czym mówię? Jankesi grają z Bostonem. Jeb i ja chcielibyśmy obejrzeć to w HD. Dlatego pytam.

Następna chwila wahania.

– Może ma – powiedział Rochester.

– Byłoby fajnie. LCD też byłby niezły. Byleby z ekranem wysokiej rozdzielczości. Nawiasem mówiąc, masz jakiś plan?

– Zaczekam, aż podjedzie pod dom – odparł Dominick Rochester. – Powiem mu, że chcę z nim porozmawiać. Wejdziemy do środka. Wy też.

– Radykalne

– Gdzie on teraz jest?

Orville spojrzał na wyświetlacz GPS.

– Hej, jeśli się nie mylę, właśnie kierujemy się z powrotem do siedziby Bolitara.

Rozdział 21

Myron był dwie przecznice od swojego domu, gdy zadzwoniła jego komórka.

– Mówiłem ci kiedyś o Cingle Shaker? – zapytał Win.

– Nie.

– To prywatny detektyw. Gdyby była odrobinę gorętszą sztuką, stopiłyby ci się zęby.

– To naprawdę bombowo.

– Miałem ją – rzekł Win.

– No to się ciesz.

– I wróciłem po więcej. Nadal ze sobą rozmawiamy.

– Jestem wstrząśnięty – rzekł Myron.

Win wciąż rozmawiający z kobietą, z którą spał więcej niż raz – to jak srebrne wesele u normalnych ludzi.

– Czy jest jakiś powód tego, że dzielisz się ze mną teraz tym wzruszającym wspomnieniem? – zapytał i zaraz sobie coś przypomniał. – Zaczekaj, prywatny detektyw Cingle. Hester Crimstein dzwoniła do niej, kiedy mnie przesłuchiwano, prawda?

– Właśnie. Cingle zdobyła kilka nowych informacji o tych zaginięciach.

– Umówiłeś spotkanie?

– Czeka na ciebie u Baumgarta.

Baumgart’s, od dawna ulubiona restauracja Myrona, prowadząca kuchnię zarówno chińską, jak i amerykańską, niedawno otworzyła swoją filię w Livingston.

– Jak ją rozpoznam?

– Szukaj gorącej sztuki, której widok topi zęby – rzekł Win. – Ile kobiet u Baumgarta pasuje do tego opisu?

Win rozłączył się. Pięć minut później Myron wszedł do restauracji. Cingle nie rozczarowała go. Była wspaniale pozaokrąglana, zbudowana jak postać z komiksu Marvela. Myron podszedł do Petera China, właściciela, żeby się przywitać. Peter zmarszczył brwi.

– Co?

– To nie jest Jessica – powiedział Peter.

Myron i Jessica zawsze chodzili do Baumgarta, aczkolwiek do lokalu w Englewood. Peter nie mógł się pogodzić z ich zerwaniem. Niepisane prawo zabraniało Myronowi przyprowadzać tu inne kobiety. Przez siedem lat przestrzegał tego prawa, bardziej ze względu na siebie niż Petera.

– To nie jest randka.

Peter spojrzał na Cingle, a potem na Myrona, z miną mówiącą „komu wciskasz kit?”.

– Nie jest – powtórzył Myron i zaraz dorzucił: – Oczywiście zdajesz sobie sprawę, że nie widziałem Jessiki od kilku lat?

Peter uniósł palec.

– Lata płyną, ale serce zostaje w tym samym miejscu.

– Do licha.

– Co?

– Znów czytałeś ciasteczka szczęścia, prawda?

– Jest w nich wiele mądrości.

– Powiem ci coś. Poczytaj dzisiejszego „New York Timesa”. Kronikę towarzyską.

– Już czytałem.

– I co?

Peter znów uniósł palec.

– Nie pojedziesz na dwóch koniach, jeśli jeden zostaje w tyle.

– Hej, to ja ci to powiedziałem. I to w jidysz.

– Wiem.

– I nie pasuje do tej sytuacji.

– Siadaj już. – Peter zbył jego tłumaczenia machnięciem ręki. – I sam wybierz menu. Ja ci nie pomogę.

Kiedy Cingle wstała, żeby go powitać, klienci lokalu o mało nie poskręcali sobie karków, gwałtownie odwracając głowy w ich kierunku. Myron przywitał się i usiedli.

– Zatem jest pan przyjacielem Wina – powiedziała Cingle.

– Jestem.

Przyglądała mu się przez chwilę.

– Nie wygląda pan na psychopatę.

– Lubię myśleć o sobie jako o przeciwwadze. Na stoliku przed nią nie było żadnych papierów.

– Ma pani akta policyjne? – zapytał.

– Nie ma takich. Nawet jeszcze nie wszczęto oficjalnego śledztwa.

– Zatem co pani ma?

– Katie Rochester najpierw podjęła pieniądze z bankomatu. Potem uciekła z domu. Nie ma żadnych dowodów sugerujących coś innego, tylko oświadczenia jej rodziców.

– Inspektor, która zgarnęła mnie na lotnisku… – zaczął Myron.

– Loren Muse. Nawiasem mówiąc, jest dobra.

1 ... 33 34 35 36 37 38 39 40 41 ... 92
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)