Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Kroki w nieznane. Tom 6
Kroki w nieznane. Tom 6 - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Kroki w nieznane. Tom 6

Электронная книга - «Kroki w nieznane. Tom 6». Краткое содержание книги:

Kolejny tom „Kroków w nieznane” otwierają klasyczne już opowiadania Clarke’a i Keyesa. Oba weszły do monumentalnego wydawnictwa „Science Fiction Hall of Fame” — antologii najlepszych opowiadań w historii fantastyki naukowej, wytypowanych przez amerykańskich autorów. Arthur C. Clarke, człowiek o ogromnej skali zainteresowań i rozległej wiedzy, jeden z pionierów astronautyki, występuje również po raz drugi — jako futurolog. „Ryzyko prorokowania” to rozdział 2 jego głośnej (i zasługującej na wydanie w całości) książki „Profile przyszłości”. Clarke przeprowadził tu interesujący eksperyment myślowy: przed przystąpieniem do rozważań o przyszłości postarał się wniknąć w przyczyny błędów popełnionych przez niektórych proroków w przeszłości.
Odmienny styl fantastyki reprezentuje Brytyjczyk, urodzony w 1936 roku J. C. Bollard, jeden z ojców „nowej fali”. Jego poetyckie, mroczne obrazy wyrażające nastroje zagrożenia i przeczucie nieuchronnej klęski na długo pozostają w pamięci. Jak powiedział jeden z krytyków, „jego opowiadania docierają do nas z wyjątkową natarczywością, jak listy z butelek wrzuconych do oceanu, listy wymagające natychmiastowej odpowiedzi”.
Brytyjską fantastykę reprezentuje również Bob Shaw, bardzo interesujący autor średniego pokolenia, znany już naszym czytelnikom ze swego słynnego opowiadania „Światła minionych dni”, oraz John Brunner, autor wielu opowiadań i powieści, z których najbardziej znana „Stand on Zanzibar” daje panoramiczną wizję przeludnionego świata przyszłości.
James Blish jest autorem bardzo popularnym i cenionym na terenie anglojęzycznej fantastyki. Jego dowcipne i okrutne opowiadanie ze szczególną jaskrawością uświadamia problem przeludnienia.
R. A. Lafferty, jeden z najciekawszych autorów amerykańskiej science fiction, jest samoukiem z Oklahomy. Lafferty nie potrzebuje odległych planet jako tła do swoich fantazji — miejscem akcji jego opowiadań jest nasz świat, ale odbity w wyobraźni poety czy dziecka, świat pełen tajemniczych znaków i zagadkowych powiązań. Ulubionymi jego bohaterami są Indianie, Cyganie i nieznośne genialne dzieci, w których szkolą nie zdołała jeszcze zabić całościowego, magicznego widzenia świata.
Dobiegający czterdziestki Barrington Bayley jest autorem dotychczas nie znanym polskiemu czytelnikowi. Opowiadania fantastyczno-naukowe publikował pod różnymi pseudonimami od piętnastego roku życia. Bayley ma swój bardzo wyrazisty styl, wynikający z połączenia poetyckiego, nostalgicznego nastroju z wyrazistym i oryginalnym — to jest nie ogranym w literaturze fantastycznej — pomysłem naukowym.
Radziecka fantastyka poniosła ostatnio ciężkie straty: zmarli w pełni sił twórczych Iwan Jefremow oraz autor bardzo lubianych także przez polskich czytelników opowiadań — Ilja Warszawski. W krótkich formach na czoło wysunął się Kirył Bułyczow, który stworzył własny styl z połączenia realistycznej obserwacji obyczajowy, humoru i fantastyki. Jego ciekawa twórczość zostanie wkrótce przedstawiona szerzej oddzielnym tomem.
Niejednokrotnie już tłumaczony Dymitr Bilenkin to miniaturce „Nie zdarza się” doskonale ilustruje pewien, niestety dość rozpowszechniony, styl myślenia, pretendujący do miana naukowego.
Tradycyjną, kosmiczną fantastykę reprezentują opowiadania Puchowa. „Wyprawa myśliwska” wzbogaca katalog kosmicznych potworów, proponowany przez innego radzieckiego autora — Wolina. l wreszcie opowiadania rodzime, bardzo zróżnicowane stylistycznie. Obok autorów znanych i wypróbowanych, jak Konrad Fiałkowski — prezentujący początek interesująco zapowiadającej się powieści — i Janusz Zajdel, przedstawiamy dwóch młodych autorów.
Zbigniew Prostak z Przemyśla zwraca uwagę umiejętnością konstruowania fabuły tradycyjnego opowiadania, zaś Krzysztof Malinowski, znany dotychczas głównie jako tłumacz, pisze fantastykę eksperymentującą i awangardową, przypominającą doświadczenia nie tłumaczonego u nas Harlana Ellisona.
1 ... 33 34 35 36 37 38 39 40 41 ... 65
Перейти на страницу:

Pewnego dnia, obiecywał sobie chłopak, nie zaprogramuje dla siebie sesji warunkujących. Jak się inteligentnie domyślał, warunkowanie blokowało znaczną ilość ciekawych informacji wyłączając połowę jego umysłu. Było w statku coś takiego, co nasuwało przypuszczenie, że kryje się w tym wszystkim coś więcej niż…

— Cześć, Abel, nad czym tak myślisz? — Doktor Francis usiadł koło niego. - Co cię trapi?

— Obliczałem właśnie jedną rzecz — wyjaśnił Abel pospiesznie. - Niech mi pan powie: przyjmując, że każdy członek załogi zużywa około trzech funtów żywności niewtórnej dziennie, czyli z grubsza pół tony rocznie, cały ładunek musiałby wynosić około 800 ton, nie licząc żadnej rezerwy potrzebnej po wylądowaniu. Z tego wynika, że na statku powinno być co najmniej 1500 ton. To duże obciążenie. - Ale nie w liczbach bezwzględnych, Abel. Stacja jest zaledwie niewielką cząstką całego statku. Główne reaktory, zbiorniki paliwa i magazyny ważą w sumie 30 000 ton. Stąd się bierze siła grawitacyjna, która utrzymuje cię na podłodze.

Abel wolno potrząsnął głową.

— Chyba nie, doktorze, przyciąganie musi być wynikiem gwiezdnych pól grawitacyjnych; w przeciwnym razie waga statku musiałaby wynosić około 6X1020 ton.

Doktor Francis przyglądał się Ablowi z namysłem, świadom, że młody człowiek przyparł go do muru. Liczba, którą wymienił, była bliska masy Ziemi.

— To bardzo skomplikowane zagadnienia, Abel. Ja bym sobie na twoim miejscu nie zawracał tym głowy. Mechanika gwiezdna to sprawa kapitana Petersa.

— Nie mam zamiaru włazić na jego podwórko — zapewnił go Abel. - Chcę się po prostu trochę dokształcić. (Czy nie uważa pan, że warto w tym celu złamać nawet do pewnego stopnia przepisy? Byłoby na przykład ciekawie zbadać skutki stałej izolacji. Można by wybrać małą grupkę osób, poddać ją jakimś sztucznym bodźcom czy nawet ściśle odizolować od reszty załogi i uwarunkować psychicznie tak, żeby wierzyły, że są znów na Ziemi. Byłby to bardzo cenny eksperyment, doktorze.

Czekając w sali konferencyjnej, aż generał Short zakończy swoje przemówienie inauguracyjne, Francis powtarzał sobie w myśli ostatnie zdanie Abla, zastanawiając się, co by chłopak, ze swoim bezgranicznym entuzjazmem, powiedział na krąg tych ponurych, zrezygnowanych twarzy wokół stołu.

— …przykro mi tak samo, jak i wam, panowie, że musimy poniechać eksperymentu, teraz jednak, kiedy Departament Kosmosu podjął tę decyzję, naszym obowiązkiem jest zastosować się do niej. Oczywiście nasze zadanie nie będzie, łatwe. Należy wycofywać się etapami i przystosowywać załogę stopniowo tak, żeby ich powrót na Ziemię miał charakter łagodnego lądowania ze spadochronem. - Generał był energicznym mężczyzną po pięćdziesiątce, krzepkim, o ostrych rysach, ale łagodnych oczach. Zwrócił się do doktora Kersha, odpowiedzialnego za sprawy wyżywienia i zdrowia na Stacji. - Z tego, co pan mi mówi, doktorze, wynika, że możemy nie mieć tyle czasu, ile byśmy sobie życzyli. Wygląda na to, że z tym Ablem są rzeczywiście problemy.

Kersh uśmiechnął się.

— Słyszałem, jak w jadalni mówił do doktora Francisa, że chciałby przeprowadzić eksperyment z małą grupką osób wybranych spośród załogi. Próba na odosobnienie, wyobraża sobie pan. Obliczył, że dwuosobowe załogi traktorów mogłyby działać w odosobnieniu do dwóch lat, kiedy zaczną się pierwsze wyprawy eksploracyjne.

Kapitan Sanger, mechanik, dodał:

— On próbuje także bojkotować sesje warunkujące. Ma pod słuchawkami podkładki z gumy piankowej, dzięki czemu traci około 90 % poddźwięków. Zauważyliśmy to, kiedy taśma elektroencefalografu nie wykazała fal alfa. Z początku myśleliśmy, że to uszkodzenie kabla, ale kiedy sprawdziliśmy na monitorze, okazało się, że ma oczy otwarte. Po prostu nie słuchał.

Francis bębnił palcami po stole.

— To i tak było bez znaczenia. Ten program z poddźwiękami to była lekcja matematyki — czterocyfrowy układ antylogarytmów.

— Może lepiej, że to stracił — roześmiał się Kersh. - Prędzej czy później zorientuje się, że kopuła porusza się po orbicie eliptycznej dziewięćdziesiąt trzy miliony mil odległej od czerwonej gwiazdy klasy spektralnej G0.

— A co pan na to bojkotowanie ćwiczeń warunkujących, doktorze Francis? — zapytał Short. Kiedy Francis niezdecydowanie wzruszył ramionami, dodał: — Myślę, że trzeba się tą sprawą zająć poważnie. Od dzisiaj będziemy ściśle przestrzegali programu.

Francis odrzekł apatycznie:

— Abel sam podejmie warunkowanie. Nie ma potrzeby nic robić. Bez codziennego normalnego kontaktu poczuje się wkrótce zagubiony. Ćwiczenia z poddźwiękami opierają się na elementach głosu jego matki; kiedy przestanie je słyszeć, straci równowagę psychiczną, będzie się czuł kompletnie opuszczony.

Short wolno skinął głową.

— Miejmy nadzieję. - Następnie zwrócił się do doktora Kersha: — Doktorze, czy mógłby pan z grubsza powiedzieć, ile czasu potrzeba na zorganizowanie ich powrotu? Biorąc pod uwagę, że należy im dać całkowitą swobodę i że każdy z nich będzie musiał udzielić przynajmniej setki wywiadów dla telewizji i prasy z całego świata.

Kersh starannie dobierał słowa.

— Oczywiście to musi potrwać lata, generale. Trzeba będzie zrewidować wszystkie programy warunkujące i… może jako punkt zwrotny upozorować zderzenie z meteorem… No cóż… plus minus trzy do pięciu lat. Może więcej.

— Dobra. A pan co o tym sądzi, doktorze Francis?

Francis obracał w rękach suszkę, chciał potraktować problem poważnie.

— Nie mam pojęcia. Zorganizować ich powrót. Co pan właściwie ma na myśli, generale? Zorganizować powrót czyj? Zirytowany warknął: — Sto lat.

Przy stole rozległy się chichoty i Short uśmiechnął się do niego nie bez sympatii. - To o pięćdziesiąt lat więcej, niż miał trwać sam eksperyment, doktorze. Trochę pan przesadził.

Francis potrząsnął głową.

— Pan się myli, generale. Pierwotny projekt przewidywał, że mają dotrzeć na Alfę Centauri. Nie było ani słowa o powrocie. - Śmiechy ucichły, a Francis był wściekły na siebie za swoją głupotę; zadzieranie z generałem nie pomoże ludziom ze Stacji.

Ale Short nie robił wrażenia urażonego.

— W porządku, wiadomo, że to musi potrwać. - I spoglądając na Francisa dodał dobitnie: — Mamy na względzie dobro kobiet i mężczyzn na statku, a nie nasze; jeżeli potrzeba na to stu lat, to będzie sto lat, ani roku mniej. Czy pan wie, że szefowie z Departamentu Kosmosu myślą o piętnastu latach? Co najmniej. - Przy stole dało się zauważyć ożywienie. Francis przyglądał się Shortowi zdumiony. W ciągu piętnastu lat wiele może się zmienić, może znów wzrosnąć zainteresowanie opinii publicznej Kosmosem.

— Departament zaleca kontynuowanie eksperymentu, z pewnymi niezbędnymi cięciami budżetu. Zawrócenie statku na początek. Należy teraz wzbudzić w załodze przekonanie, że są w drodze powrotnej, że ich misja polegała na rekonesansie i że lecą ku Ziemi z niezwykle ważnymi informacjami. Kiedy wysiądą ze statku, będą traktowani jak bohaterowie i łatwo się pogodzą z odmiennością otaczającego ich świata. - Short popatrzył po obecnych w oczekiwaniu odpowiedzi. Kersh niepewnie spoglądał na swoje ręce, a Sanger i Chalmers bezmyślnie bawili się suszkami. Zanim zdążył podjąć, Francis wziął się w garść. Zdawał sobie sprawę, że jest to ostatnia szansa na uratowanie eksperymentu. Niezależnie od tego, jak dalece inni nie zgadzali się z Shortem, nie odważyliby się z nim dyskutować.

1 ... 33 34 35 36 37 38 39 40 41 ... 65
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)