Planeta śmierci 3
- Автор: Гаррисон Гарри Максвелл
- Серия: Мир смерти [pl] #3
- Год: 1998
- Язык: польский
- Год: Amber
- Переводчик: Barbara Gentkowska
- Жанр: Боевая фантастика
Электронная книга - «Planeta śmierci 3». Краткое содержание книги:
In Deathworld 3, Jason invites those Pyrrans who cannot adapt to the changes on their home world to colonize Felicity, a planet rich in mineral wealth, but home to humans who are divided into two primitive societies, reminiscent of early Asia. One is an agrarian society living in towns and cities; the other is composed of nomadic clans that constantly fight amongst each other, strongly reminiscent of the Mongols before they invaded China and settled down. The two are divided by an impassible, miles-high, continent-spanning cliff. Most of the warlike clans have recently been united under a wily leader calling himself Temujin.
Gdy w końcu prawie osiągnął szczyt, nie miał siły, aby przeciągnąć się przez krawędź. Odpoczywał parę sekund, wciągnął głęboko powietrze i wyprostował nogi. Robiąc jednocześnie skręt, uchwycił się skalnego załomu. Przez moment tak wisiał. Wreszcie bardzo wolno, czepiając się palcami małych występów, wciągnął się i położył, wyczerpany na szczycie.
Wierzchołek był zdumiewająco mały — widział to teraz, łapiąc powietrze. Nie większy niż kanapa.
Podczołgał się do krawędzi i pomachał ręką do żołnierzy w dole. Przywitał go ryk radości, kiedy go zobaczono. Z czego tu się cieszyć? Podszedł do przeciwnej krawędzi i od razu się cofnął. Z leżącego poniżej urwiska łucznicy wypuścili w jego stronę chmurę strzał. Tylko dwie z nich osiągnęły taką wysokość, że mogły go trafić. Spojrzał jeszcze raz i zobaczył pozycje wroga. Wszystko było widoczne i w zasięgu rzutu — zarówno pozycje na krawędzi urwiska, jak i rząd łuczników, strzegących grani.
— Jesteś dobry, Jason — powiedział głośno. — Sprawdzasz się w każdym świecie!
Siedząc ze skrzyżowanymi nogami, zrobił na końcu liny wielką pętlę, otaczając nią szczyt skały. Na pewno się nie ześlizgnie. Następnie opuścił powoli jej koniec przez krawędź skały. Krótkie szarpnięcie dato mu znać, że lina dotarła do gruntu. Skrócił linę i trzema pociągnięciami zasygnalizował, że wejście jest bezpieczne. Potem usiadł i czekał.
Wstał dopiero wtedy, gdy lina zaczęła gwałtownie drgać. Kerk był już blisko, w ogóle nie zadyszany, niosąc na plecach olbrzymi wór z bombami.
— Możesz mi podać rękę i pomóc przejść przez krawędź? — zapytał.
— Oczywiście. Tylko nie ściskaj mi jej za bardzo, bo złamiesz.
Jason położył się twarzą do skały i wyciągnął dłoń. Kerk puścił linę i w akrobatycznym chwycie złapali się za przeguby. Jason nie próbował ciągnąć — nawet gdyby próbował, to i tak nie dałby rady unieść Kerka. Rozciągnął się tylko płasko na skale, próbując znaleźć najlepsze oparcie. Kerk przerzucił ramię przez krawędź i wspiął się na szczyt.
— Bardzo dobrze — ocenił, patrząc w dół na nieprzyjacielskie pozycje. — Nie mają szans. Wziąłem trochę dodatkowych mikrogranatów. Zaczynamy?
— Może pozwolisz mi rzucić pierwszą bombę na otwarcie sezonu?
Kiedy rozległ się łoskot eksplozji, armia Temuchiua odpowiedziała jak echo zwycięskim rykiem i zaczęła forsować skalne rumowisko. Bitwa wkrótce zostanie wygrana, a wraz z nią cała wojna. Jason usiadł i przyglądał się Kerkowi, który ciesząc się jak dziecko, radośnie bombardował wrogie pozycje.
Ta część planu została osiągnięta. Jeśli reszta pójdzie równie dobrze, Pyrrusanie będą mieli swoje kopalnie i planetę. Ich ostatnia bitwa będzie wygrana. Szczerze w to wierzył. Był coraz bardziej zmęczony.
Rozdział XV
Czarodziejskim grzmotem i błyskawicą
Zabił łasice, oczyścił góry.
Stos kciuków sięga wysoko
Wyżej, niż głowa człowieka.
Gdy wieść, nadeszła o obcych,
Ogromną zebrał armię
Wielki Temuchin.
I ruszy; zabijać wrogów…