Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Dzieci Umysłu [Children of the Mind - pl]
Dzieci Umysłu [Children of the Mind - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Dzieci Umysłu [Children of the Mind - pl]

Электронная книга - «Dzieci Umysłu [Children of the Mind - pl]». Краткое содержание книги:

Ostatni tom sagi o Enderze. Sojusznicy Endera wyruszają na spotkanie lusitańskiej flotylli sposobiącej się do zniszczenia planety zamieszkanej przez trzy rasy istot rozumnych. Czy uda im się nie dopuścić do masakry? Jaką rolę odegra Ender? Odpowiedzi na te pytania są bardziej zaskakujące niż ktokolwiek mógłby się spodziewać.
1 ... 32 33 34 35 36 37 38 39 40 ... 85
Перейти на страницу:

— Nie możesz składać takich obietnic.

— No dobrze. Jeśli obudzę się i zobaczę, że mnie dusisz albo dławisz poduszką, wtedy przestanę cię lubić.

— A co z topieniem?

— Nie, nie umiem otwierać oczu pod wodą. Nie odkryję, że to ty.

Oboje parsknęli śmiechem.

— W takiej chwili na wideo — rzekła Val — bohater i bohaterka śmieją się, a potem się obejmują. Głos Jane przerwał im z obu terminali.

— Przepraszam, że zakłócam czuły nastrój, ale mamy tu nowy świat. Między powierzchnią planety a orbitującymi wokół niej sztucznymi obiektami przesyłane są impulsy elektromagnetyczne.

Oboje natychmiast spojrzeli na monitory, na strumienie danych przekazywane przez Jane.

— To nie wymaga szczegółowej analizy — uznała Val. — Ten świat aż kipi od techniki. Jeśli to nie planeta descolady, założę się, że tu się dowiemy, gdzie ona jest.

— Niepokoi mnie tylko, czy nas już wykryli i co w związku z tym zamierzają. Jeśli dysponują techniką pozwalającą wysyłać obiekty w kosmos, to może mają i taką, która pozwala je w kosmosie zestrzeliwać.

— Obserwuję przestrzeń i uważam na zbliżające się ciała — uspokoiła go Jane.

— Sprawdźmy, czy te fale e-m przenoszą cokolwiek przypominającego język — zaproponowała Val.

— Strumienie danych — odpowiedziała Jane. — Analizuję je pod kątem poszukiwania wzorców binarnych. Ale wiecie, że de-kodowanie skomputeryzowanego języka wymaga trzech lub czterech poziomów obróbki zamiast normalnych dwóch. I nie jest łatwe.

— Sądziłem, że binarny jest prostszy od języków mówionych — zdziwił się Miro.

— Jest, jeśli to program i dane numeryczne — zgodziła się Jane. — Ale jeśli to digitalizowane obrazy? Jak długa jest linia rastra? Jaką część transmisji stanowi nagłówek? A jaką dane korekcji błędów? Ile z tego jest binarną reprezentacją graficznej reprezentacji języka mówionego? A jeśli wszystko jest dodatkowo zaszyfrowane, żeby uniknąć przechwycenia? Nie mam pojęcia, jaka maszyna wysyła ten kod i jaka go odbiera. Dlatego, choć wykorzystuję prawie całą swoją moc, mam ciężki problem… Poza tym…

Nad terminalem pojawił się diagram.

— Myślę, że to reprezentacja molekuły genetycznej.

— Molekuły genetycznej?

— Podobnej do descolady — wyjaśniła Jane. — To znaczy podobnej na sposób, w jaki różni się od ziemskich i typowych dla Lusitanii molekuł genetycznych. Jak myślicie, czy to sensowny odczyt czegoś takiego?

W powietrzu nad terminalami błysnęła masa dwójkowych cyfr. Po chwili zmieniły się w notację heksadecymalną. Potem w rastrowy obraz, który przypominał raczej zakłócenia sygnału niż jakikolwiek sensowny wizerunek.

— W ten sposób skanowanie nie wychodzi. Ale jako zestaw instrukcji wektorowych, sygnał konsekwentnie daje mi taki rezultat…

Na ekranie pojawiały się kolejne molekuły.

— Po co ktoś miałby transmitować informacje genetyczne? — zdziwiła się Val.

— Może to rodzaj języka? — zgadywał Miro.

— Kto mógłby odczytać taki język?

— Może ci, którzy potrafili stworzyć descoladę.

— Myślisz, że rozmawiają manipulacjami genetycznymi?

— Może wyczuwają geny. Tyle że z nieprawdopodobną czułością. Subtelności, odcienie znaczeń… Kiedy wysłali statki w kosmos, musieli jakoś się z nimi porozumiewać. Więc posyłają obrazy, a tamci z obrazów rekonstruują wiadomości i, hm… wąchają je.

— To najgłupsze wyjaśnienie, jakie słyszałam — stwierdziła Val.

— No cóż — mruknął Miro. — Jak sama powiedziałaś, jesteś żywa od niedawna. Na świecie jest wiele głupich wyjaśnień i nie sądzę, żebym akurat tym pobił rekord.

— Przypuszczam, że dokonują jakiegoś eksperymentu i przesyłają dane tam i z powrotem — uznała Val. — Chyba nie wszystkie komunikaty przekładają się na diagramy. Prawda, Jane?

— Przepraszam, jeśli zasugerowałam coś takiego. To była tylko niewielka klasa impulsów, które potrafiłam w jakiś sensowny sposób rozszyfrować. Są jeszcze takie… Wydają się raczej analogowe niż cyfrowe i gdybym przerobiła je na dźwięk, brzmiałyby tak…

Komputery wyemitowały serię zgrzytliwych trzasków i jęków.

— A gdybym przełożyła je na rozbłyski światła, wyglądałyby tak…

Nad terminalami zatańczyły iskry, pulsujące i z pozoru losowo zmieniające barwy.

— Kto może wiedzieć, jak wygląda albo jak brzmi język obcych — zakończyła Jane.

— Widzę, że nie będzie to łatwe — stwierdził Miro.

— Ale nieźle znają się na matematyce — dodała Jane. — Matematykę łatwo wyłapać i dostrzegłam już przebłyski sugerujące, że operują na wysokim poziomie.

— Jedno pytanie, Jane. Z ciekawości. Gdyby nie było cię z nami, ile czasu zabrałaby nam analiza danych i otrzymanie wyników, jakie zdążyłaś już osiągnąć? Gdybyśmy wykorzystywali tylko komputery statku?

— Gdybyście musieli programować je dla każdego…

— Nie, nie. Zakładając, że mają dobry software.

— Mniej więcej do siedmiu ludzkich pokoleń — oświadczyła Jane.

— Siedmiu pokoleń?

— Oczywiście, nie próbowaliby tego dokonać z dwójką dyletantów i dwoma komputerami bez żadnego sensownego oprogramowania. Posadziliby setki ludzi, a wtedy zajęłoby to kilka lat.

— A ty spodziewasz się, że będziemy kontynuować tę pracę, kiedy już wyciągną ci wtyczkę?

— Mam nadzieję, że zanim mnie wykasują, zdążę rozwiązać problem tłumaczenia.

* * *

Grace Drinker była zbyt zajęta, żeby zobaczyć się z Wang-mu i Peterem. Właściwie to zobaczyła ich, przebiegając z pokoju do pokoju w swej chacie z mat i patyków. Nawet im pomachała. A jej syn spokojnie powtarzał, że jest chwilowo nieobecna, ale powinna wrócić, jeśli tylko mają ochotę zaczekać… a skoro już czekają, może zjedzą z rodziną obiad? Trudno nawet się rozzłościć, skoro kłamstwo jest tak oczywiste, a gościnność tak serdeczna.

Obiad trwał długo i tłumaczył, dlaczego Samoańczycy są zwykle tak wielcy we wszystkich kierunkach. Musieli wyewoluować do takich rozmiarów, gdyż mali Samoańczycy z pewnością eksplodowali po śniadaniu i nigdy nie jedli obiadów. Owoce, ryby, taro, słodkie ziemniaki, znowu ryby, jeszcze owoce… Peter i Wang-mu sądzili, że w hotelu dobrze ich karmią, ale teraz zrozumieli, że szef kuchni był drugorzędnym kuchcikiem. Hotelowych posiłków nie dało się nawet porównać do tego, co działo się w domu Grace Drinker.

Jej mąż był jowialnym mężczyzną o zadziwiającym apetycie. Śmiał się, kiedy tylko nie jadł i nie mówił, a czasem nawet wtedy. Wyraźnie bawiło go tłumaczenie gościom, co oznaczają rozmaite nazwy.

— A imię mojej żony naprawdę znaczy „Opiekunka Pijaków”.

— Wcale nie — zaprotestował jego syn. — Znaczy „Ustawiająca Rzeczy we Właściwym Porządku”.

— Dla pijaków! — krzyknął ojciec.

— Nazwisko nie ma nic wspólnego z imieniem. — Syn najwyraźniej zaczynał się irytować. — Nie we wszystkim trzeba się doszukiwać głębokich znaczeń.

— Dzieci łatwo wprawić w zakłopotanie — stwierdził ojciec.

— Zawstydzić. Muszą robić dobrą minę do każdej gry. A święta wyspa… Jej nazwa brzmi naprawdę ’Ata Atua, co znaczy „Śmiej się, Boże”.

— Wtedy wymawiałoby się ją ’Atatua, a nie Atatua — wtrącił znowu syn. — „Cień Boga”. Tyle naprawdę znaczy nazwa, jeśli w ogóle znaczy coś innego niż „święta wyspa”.

— Mój syn jest zbyt dosłowny — wyjaśnił ojciec. — Wszystko traktuje poważnie. Nie usłyszy żartu, choćby Bóg wykrzyczał mu go do ucha.

1 ... 32 33 34 35 36 37 38 39 40 ... 85
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)