Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне

Электронная книга - «Opal księżniczki Sissi». Краткое содержание книги:

Książę Aldo Morosini po odnalezieniu historycznych kamieni szlachetnych - Błękitnej Gwiazdy i Róży Yorku - popada w apatię i przygnębienie. Kiedy jednak Szymon Aronow proponuje mu, by wyruszył do Wiednia śladem trzeciego z zaginionych klejnotów, opalu księżniczki Sissi, Aldo odzyskuje dawny entuzjazm. Nowe wyzwanie sprowadza go w najpiękniejsze zakątki Austrii. Jednak atmosfera tych miejsc jest tylko na pozór sielankowa. Na drodze Morosiniego stają bezwzględni złoczyńcy, gotowi za wszelką cenę zdobyć klejnot dla siebie. Czy piękna Anielka Solmańska ma z nimi coś wspólnego?...
1 ... 32 33 34 35 36 37 38 39 40 ... 69
Перейти на страницу:

- Nie było takiej siły, która... Elza szalała ze szczęścia i babce zmiękło serce. Zastosowano najwyższe środki ostrożności i wieczorem na spektaklu przyszła w takim stroju, jaki pan widział.

- Lecz dlaczego w czerni? Powiedziała pani, że podczas spotkania z Rudigerem była w bieli?

- Ma teraz trzydzieści pięć lat i nosi żałobę po ojcu i dziadkach.

- Dlaczego ukrywa twarz? Czy nie chce, żeby ją rozpoznano?

- Częściowo. Srebrna róża miała służyć jako znak rozpoznawczy. Ale narzeczony nie przybył na spotkanie. Może pan sobie wyobrazić zawód Elzy! Tymczasem przyszedł kolejny list, w którym Franz napisał, że przecenił swe siły, przeprasza i jest bardzo nieszczęśliwy. Pisał też, że lepiej zaczekać jeszcze kilka miesięcy, do pierwszego przedstawienia kolejnego sezonu...

- To trochę długo...

- Nie, jeśli się pamięta, że chodzi o chorego. Drugie spotkanie zostało więc wyznaczone na ubiegły miesiąc, kiedy pan również był w operze.

- I nic się nie wydarzyło. Przynajmniej ja niczego nie zauważyłem.

- Myli się pan! Próbowano porwać Elzę, kiedy wychodziła z teatru. Dwaj ludzie wtargnęli do auta, które na nią czekało. Przewrócili Mateusza i na złamanie karku ruszyli przez Wiedeń. Dzięki Bogu, Mateusz doścignął napastników, pozbył się ich i odwiózł Elzę do domu, lecz to było poważne ostrzeżenie. Spakowano walizki i w pośpiechu wrócono do Hallstatt.

- Biedna kobieta... westchnął Morosini. - Jej marzenie prysło jak bańka mydlana... Jak to przyjęła? Myślę, że nie było najmniejszej wątpliwości co do pochodzenia listów. Ktoś dowiedział się o smutnej miłości nieszczęśliwej kobiety i zdecydował się nią posłużyć, żeby wywabić ją z ukrycia. Dla mnie to jasne...

- Niestety, zrozumiano to zbyt późno. Babka odchodziła od zmysłów, kiedy się dowiedziała, co zaszło. Wysłała do mnie telegram do Budapesztu, prosząc, bym wróciła.

- Elza musi być załamana.

- Tak, trudno ogarnąć bezmiar jej rozpaczy. Patrząc na nią, zdaje się, że uleciało z niej życie. Z nikim nie rozmawia i całymi godzinami siedzi przy oknie w swym pokoju z oczami wbitymi w taflę jeziora, a kiedy czasem spojrzy na człowieka... zdaje się, że go nie widzi. A przecież bardzo mnie lubiła.

Liza umilkła, gdyż gorycz ścisnęła jej gardło.

Aldo padł przed nią na kolana, ujmując jej dłonie. Dotąd myślał, że Liza, opiekując się nieszczęśliwą kobietą, czyni to z obowiązku, lecz był poruszony tym, co zobaczył.

- Lizo, proszę dysponować mną do woli! Jak mógłbym pomóc? Jestem pani przyjacielem... i Adalbert również -dodał nie bez pewnego wysiłku.

Liza utkwiła błyszczące od łez oczy w Morosinim.

- Niech pan wstanie, proszę. To nie przystoi w kościele...

- A cóż się robi w kościele, jeśli nie modli? Proszę pozwolić sobie pomóc! Jeśli przyjaciółka jest w niebezpieczeństwie, to pani grozi ono również, a do tego nie mogę dopuścić! - oznajmił książę, wstając z klęczek i siadając na ławce.

- Nie, nie trzeba. Przynajmniej na razie... Dom nad jeziorem jest naszym najlepszym schronieniem. Lepiej wyjedźcie i zostawcie nas w spokoju. Za bardzo... rzucacie się w oczy, a wasza obecność może tylko przyciągnąć uwagę. Błagam, wyjedźcie stąd! W zamian obiecuję, że zrobię wszystko, żeby przekonać Elzę, aby pozbyła się nieszczęsnego klejnotu.

- Nie chce mnie pani więcej widzieć? - zapytał z goryczą, której nie osłodziła krótka odpowiedź Lizy. Było to stanowcze „nie chcę", a ponieważ Morosini milczał, dodała:

- Niechże pan wreszcie zrozumie. W razie zagrożenia możemy liczyć na pomoc wszystkich tutejszych mieszkańców. ..

- Oraz uroczego kuzyna, który jest również pani adoratorem? Dlatego dziwi mnie, że jeszcze się tu nie zjawił. Jest jak pies myśliwski, który zwietrzy zwierzynę z dziesiątek kilometrów.

- Fritz? Ależ to poczciwy chłopiec, niestety, trochę namolny. Na szczęście babka pozbyła się go, wysyłając do Wiednia. Zresztą, on nie ma pojęcia o domu nad jeziorem.

Liza wstała z ławki i książę uczynił to samo z nieprzyjemnym odczuciem, że nagle zaczął tak samo jej zawadzać jak Fritz... Ofiarował szczerą pomoc, która została odrzucona, ale widać było, że Liza wcale się tym nie przejęła. - A więc? - zapytała. - Wyjedziecie?

- Jeśli tak trzeba... odparł, wzruszając ramionami. -Lecz nie wcześniej niż za dzień lub dwa. Trąbiliśmy na lewo i prawo, że przyjechaliśmy łowić ryby, malować i zwiedzać. Zresztą Adalbert zaprzyjaźnił się z profesorem Schlumpfem. Nie miałbym odwagi rozdzielić ich zbyt gwałtownie.

- Biedny Adalbert! - rzuciła Liza ze śmiechem. - Dobrze znam professoral Wykorzysta każdą okazję, żeby popisać się wiedzą. Zresztą pański przyjaciel dorównuje mu w tej materii, wystarczyła jedna, krótka wspólna podróż, a dowiedziałam się od niego wszystkiego o XVIII dynastii faraonów.

Podała rękę księciu, który ujął ją pośpiesznie i przytrzymał.

- Gdzie mogę panią spotkać, na wypadek gdybym miał coś ważnego do przekazania?

- Ależ to proste. U mojej babki w Wiedniu lub Ischl...

- A dlaczego nie tutaj? Przecież chyba nie porzuci pani Elzy z dnia na dzień?

- Nie, ale chcę ją zabrać do Zurychu do dobrego lekarza... mam na myśli psychiatrę.

- Jest pani niezwykle przywiązana do Szwajcarii, chociaż macie w Wiedniu największego specjalistę w tej materii.

- Dlatego zamierzam zwrócić się właśnie do niego, kiedy Elza znajdzie się już w naszej najlepszej klinice. Tylko jak ją przekonać? Sądzę, że przeraziła ją próba porwania, a jednocześnie przywiązana jest do domu, który kocha. Tam pragnęła żyć z Rudigerem... A ja nie mogę i nie chcę jej do niczego zmuszać. A teraz proszę pozwolić mi odejść.

Książę wypuścił jej dłoń i usunął się na bok.

- Niech tak będzie... ale twierdzę, że popełnia pani błąd, odrzucając bezinteresowną pomoc.

- Doprawdy? Kogo chce pan przekonać? - nagle przybrała oschły ton. - Sam mi pan powiedział, że za wszelką cenę musi odzyskać opal.

- Niech pani myśli, co chce - odparł, czując, że blednie, i kłaniając się z zimną kurtuazją, dodał: - Sądziłem, że zna mnie pani lepiej.

Morosini dotarł do drzwi, nie odwracając się ani razu. Nie mógł widzieć, że Liza nie spuszcza oczu z jego eleganckiej sylwetki.

Książę czuł się urażony. Ostatnie słowa Lizy zirytowały go i zawiodły. Nie liczył na to, że dziewczyna go polubi, ale miał nadzieję, że po dwóch latach ścisłej współpracy ma prawo do szacunku, może nawet do odrobiny przyjaźni, a tymczasem ona potraktowała go jak handlarza, przedstawiciela świata, w którym rządzi pieniądz. To było nie do zniesienia.

Również Adalbert zdenerwował się okrutnie, kiedy przyjaciel zdał mu sprawę ze schadzki w kościele. Jego zwykle dobry humor zniknął bezpowrotnie dlatego, że Aldo udał się na spotkanie bez niego.

- Więc to tak? - grzmiał archeolog. - A więc wzgardziła naszą pomocą? W takim razie porzućmy zasady rycerskości!

- Co masz na myśli, przyjacielu?

- Nic takiego... Historia Elzy jest przeraźliwie smutna. Mogłaby posłużyć za kanwę powieści, lecz my mamy coś lepszego do roboty - misję do spełnienia! Czy wiemy, gdzie znajduje się opal arcykapłana?

- Owszem, ale nie mam pojęcia, jak go odzyskać, i wcale nie wierzę w niejasną obietnicę Lizy. Jej protegowana popada w obłęd i nie wiem, w jaki sposób mogłaby ją przekonać, by nam sprzedała swój drogi skarb.

- Ale może uda się przekonać pannę Kledermann, aby nam pożyczyła ów opal w diamentowej oprawie na kilka dni?

- Co ci chodzi po głowie? Zamierzasz wykonać kopię? Dobrze wiesz, że to prawie niemożliwe: jak znaleźć diamenty tej samej wielkości i jakości, a przede wszystkim identyczny opal... i genialnego szlifierza. I to wszystko w kilka dni? Jesteś szalony!

1 ... 32 33 34 35 36 37 38 39 40 ... 69
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)