Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Остросюжетные любовные романы » Śmiertelna ekstaza [На польском]
Śmiertelna ekstaza [На польском] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Śmiertelna ekstaza [На польском]

Электронная книга - «Śmiertelna ekstaza [На польском]». Краткое содержание книги:

Drew Mathias, zdolny elektronik i entuzjasta gier komputerowych, nie miał żadnego powodu, żeby odebrać sobie życie. Podobnie jak wzięty nowojorski adwokat S.T. Fitzhugh, wpływowy senator Peary czy Cerise Devane, przebojowa właścicielka popularnego brukowca. Tych czworga nie łączyło nic poza tym, że postanowili odejść z tego świata. Śledztwo nie przyniosło żadnego rezultatu, ale porucznik Eve Dallas z nowojorskiej policji nie chce uwierzyć, że były to samobójstwa. Kto jednak i dlaczego chciałby pozbawić życia czworo niezwiązanych ze sobą ludzi? I jak tego dokonał?
Porucznik Dallas postanawia mimo wszystko poszukać odpowiedzi na te pytania. Oczywiście może liczyć na pomoc świeżo poślubionego męża – superprzystojnego, superinteligentnego i bogatego Raorke’a – który kocha ją do szaleństwa i zrobi dla niej wszystko.
1 ... 31 32 33 34 35 36 37 38 39 ... 74
Перейти на страницу:

– Nie ma sprawy. Straszny hałas jest o te samobójstwa.

– Być może. – Jego biuro było większe niż jej – był starszy stopniem i uwielbiał przestrzeń. Był dumny ze swojego wielkiego ekranu telewizyjnego, który jak zwykle był nastawiony na kanał z klasycznymi filmami. Właśnie Indiana Jones znalazł się w dole pełnym żmij. – Choć ta sprawa ma ciekawe strony.

– Zechcesz podzielić się ze mną tymi rewelacjami?

– Po to tu przyszłam. – Skopiowała wcześniej dane o senatorze i wyciągnęła z kieszeni dysk. – Mam tu przekrój mózgu, ale obraz jest niewyraźny. Mógłbyś go trochę wyczyścić i wyostrzyć?

– A czy niedźwiedzie mogą srać w zalesionym parku? – Wziął dysk i załadował do komputera. Po chwili wpatrywał się w obraz ze zmarszczonymi brwiami. – Żałosny widok. Cos ty robiła, rejestrowałaś obraz jakimś ręcznym aparatem, e kranu?

– Lepiej będzie, jeśli me będziemy mówić o szczegółach.

Odwrócił się i popatrzył na nią z tą samą miną.

– Balansujesz na linie, Dallas?

– Trzymam równowagę.

– Miejmy nadzieję. – Uznając, że lepiej będzie zrobić to ręcznie, Feeney wysunął klawiaturę. Jego mistrzowskie pałce tańczyły po klawiszach jak palce wirtuoza harfy po strunach. Gdy przysunęła się bliżej, wzdrygnął się. – Nie pchaj się, dziecko.

– Chcę zobaczyć.

Dzięki jego zabiegom, obraz stał się wyraźniejszy i nabrał lepszego kontrastu. Eye starała się powstrzymać niecierpliwość, kiedy dostrajał obraz, nucił i pogwizdywał. Za nią toczyła się straszliwa walka między wężami i Harrisonem Fordem.

– To chyba wszystko, co można zrobić na tej maszynie. Jak chcesz więcej, wezmę to do głównego komputera. Rzucił jej przelotne spojrzenie. – Trzeba się do niego zalogować.

Wiedziała, że dla niej byłby skłonny obejść przepisy, ryzykując rozmowę z wywiadem wewnętrznym.

– Na razie wystarczy. Widzisz to, Feeney? – Stuknęła palcem w ekran tuż pod ledwie widocznym cieniem.

– Widzę cholernie posiekany mózg. Musiał solidnie grzmotnąć łbem.

– Ale tu. – Ledwie mogła to dostrzec, lecz była pewna, że to jest to. Widziałam to już. Na dwóch innych przekrojach.

– Nie jestem neurologiem, ale przypuszczam, że nie powinno tego być w normalnym mózgu.

– Nie. – Wyprostowała się. Nie powinno.

Przyjechała do domu późno. Na progu powitał ją Summerset.

– Jest do pani dwóch… dżentelmenów, poruczniku. Wzdrygnęła się i natychmiast pomyślała o informacjach, które podstępem zdobyła.

– Są ubrani w mundury?

Wąskie usta Summerseta zacisnęły się jeszcze bardziej.

– Nie. Zaprowadziłem ich do frontowego salonu. Upierali się, że zaczekają, choć nie zostawiła pani wiadomości, o której wróci. a Roarke musiał zostać w biurze.

– W porządku, poradzę sobie. – Zapragnęła wielkiego talerza z jedzeniem, gorącej kąpieli i chwili czasu do namysłu. Od razu jednak zeszła kręconymi schodami do salonu, gdzie znalazła Leonarda i Jessa Barrowa. Poczuła ogromną ulgę, która zaraz ustąpiła miejsca złości. Ten głupek Summerset znał Leonarda i mógł jej powiedzieć, kto czeka w salonie.

– Dallas. – Na jej widok szeroka jak księżyc twarz Leonarda zmarszczyła się w uśmiechu. Podszedł do niej – wyglądał jak olbrzym w kostiumie z karmazynowej skóry wykończonym szmaragdową gazą. Nic dziwnego, że Mayis go uwielbiała. Uścisnął ją, prawie krusząc jej kości, po czym przyjrzał się jej spod zmrużonych powiek.

– Nie zajęłaś się jeszcze swoimi włosami. Sam będę musiał wezwać Trinę.

– Cóż. – Zmieszana Eye przeczesała palcami swoje krótkie, zmierzwione włosy. – Ostatnio naprawdę nie miałam czasu…

– Musisz znaleźć czas na to, żeby się pokazywać. Nie tylko sama jesteś ważną figurą, ale na dodatek jesteś żoną Roarke”a.

Do cholery, była przecież gliną. Podejrzani i ofiary mieli gdzieś jej fryzurę.

– Dobrze, gdy tylko…

– Zaniedbujesz wszystkie zabiegi – oskarżył ją, miażdżąc jej usprawiedliwienia, jak toczący się po zboczu głaz niszczy wszystko na swojej drodze. – Masz przemęczone oczy, trzeba by też poprawić brwi.

– Tak, ale…

– Trina skontaktuje się z tobą, żeby cię umówić na wizytę. Dobrze. – Wziął ją za rękę, poprowadził w głąb pokoju i niemal popchnął na krzesło. – Zrelaksuj się – rozkazał. Nogi w górę. Miałaś ciężki dzień. Chcesz, żebym ci coś podał?

– Nie, naprawdę, ja…

– Wino. Rozpromienił się na tę myśl i trącił ją w ramię.

– Przyniosę ci kieliszek. I nie martw się – Jess i ja nie będziemy cię długo męczyć.

– Nie ma sensu się spierać z urodzonym wychowawcą – rzekł Jess, kiedy Leonardo zniknął za drzwiami, by polecić podać Eye wina. – Miło znów cię widzieć, poruczniku.

– Nie powiesz mi, że ubyło mi wagi albo przytyłam, albo że potrzebuję masażu twarzy? – Oparła się wygodnie i westchnęła. Cudownie było siedzieć na krześle, które nie torturowało tyłka.

– Dobra, coś ci się należy za to, że musiałeś tolerować zniewagi Summerseta, zanim wróciłam do domu.

– Właściwie wyglądał na trochę przerażonego, kiedy nas tu zamykał. Zdaje się, że po naszym wyjściu dokładnie sprawdzi pokój, czy nie wynieśliśmy żadnej z tych błyskotek. – Usiadł po turecku na poduszce u jej stóp. Jego srebrzyste oczy uśmiechały się, a glos był łagodny i gładki jak bawarska kremówka. – Swoją drogą, wspaniałe drobiazgi.

– Podobają się nam. Jeżeli chciałeś zwiedzić dom, powinieneś powiedzieć mi o tym zanim Leonardo mnie posadził. Teraz muszę tu chwilę zostać.

– Wystarczy, że będę mógł na ciebie patrzeć. Mam nadzieję, że nie zrozumiesz tego źle, ale jesteś najbardziej atrakcyjnym gliniarzem, z jakim się zetknąłem.

– To myśmy się stykali, Jess? – Jej brwi uniosły się, znikając pod grzywką. – Musiałam nie zauważyć.

Zachichotał i swoją piękną dłonią klepnął ją lekko w kolano.

– Z przyjemnością zwiedzę sobie dom przy innej okazji. Tym razem jednak mam do ciebie prośbę.

– Chcesz załatwić jakiś problem z drogówką?

Uśmiechnął się promiennie.

– Skoro o tym wspomniałaś…

Wszedł Leonardo, dzierżąc w dłoni kryształowy kieliszek pełen białego wina o złotym odcieniu.

– Jess, nie drażnij jej.

Eye wzięła kieliszek i spojrzała w górę na Leonarda.

– On się ze mną nie drażni, on ze mną flirtuje. Widocznie podnieca go niebezpieczeństwo.

Jess wybuchnął melodyjnym śmiechem.

– Akurat. Z kobietami szczęśliwymi w małżeństwie flirtuje się najbezpieczniej. – Rozłożył ręce, gdy Eye popijała wino, przyglądając mu się. – Nie miałem nic złego na myśli. – Ujął jej dłoń i przeciągnął palcem po zawiłym wzorze na jej obrączce.

– Ostatni facet, który się do mnie przystawiał, dostał dożywocie- rzuciła od niechcenia Eye. – Przedtem zdążyłam mu przetrącić gnaty.

– Och. – Jess z chichotem wypuścił jej rękę. – Może niech lepiej Leonardo przedstawi tę prośbę.

– Chodzi o Mayis – rzekł Leonardo, a jego oczy natychmiast zajaśniały niezwykłym ciepłem. – Jess uważa, że dysk demo jest już w zasadzie gotowy. Sama wiesz, że muzyka i przemysł rozrywkowy to ciężki kawałek chleba. Spory tu tłok i konkurencja, ale Mayis uparła się, że sobie poradzi. Po tym, co się stało z Pandorą… – lekko się wzdrygnął. – No, po tym, co się stało, kiedy Mayis aresztowano i wyrzucono z Błękitnej Wiewiórki, kiedy przeszła przez to wszystko… Naprawdę było jej ciężko.

1 ... 31 32 33 34 35 36 37 38 39 ... 74
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)