Powrót do Edenu
- Автор: Гаррисон Гарри Максвелл
- Год: 1992
- Язык: польский
- Год: Phantom Press
- ISBN: 83-70-75006-0
- Переводчик: Janusz Pultyn
- Жанр: Альтернативная история
Электронная книга - «Powrót do Edenu». Краткое содержание книги:
— Patrzycie zamiast pracować. Typowe dla Cór Gapiostwa. — Pominęła pełne szacunku powitanie Enge i zwróciła się do swej asystentki, Setèssei. — Na pewno podczas mej nieobecności doszło do wielu tragedii?
— Kilka wypadków.
— Śmiertelnych?
— Nie.
— Fatalnie. Poza tym miasto rośnie dobrze?
— Tak.
— Przynajmniej tyle. — Zwróciła się do Enge, nakazała słuchanie i posłuszeństwo. — Przejdź się ze mną brzegiem, byśmy mogły uniknąć widoku Cór i wszystkich myśli o Ugunenapsie.
— Z przyjemnością. Widzę fargi na pokładzie, wszystko więc poszło dobrze.
— Nie powiedziałabym. Jedna została w Alpèasaku. Far‹.
— Nie rozumiem. Dlaczego to zrobiła?
— Nie miała wyboru. Nie żyje.
Ambalasei powiedziała to ze złośliwą radością, potem szła w milczeniu, czekając, aż Enge trochę się pozbiera. Wtedy krótko i obojętnie przedstawiła przebieg wypadków.
— Zmarła z głupoty, tak uważam.
— Jesteś zbyt okrutna wobec zmarłej. Nigdy już nie przysporzy nam kłopotów. Zmarła w nadziei ujrzenia miasta żywym. Długo będziemy z żalem wspominać jej śmierć.
— Proponowałabym, byście wspominały ją z radością, bo gdyby nie zmarła, wszystko to dobiegłoby końca. Nie ucieszyłabyś się już z nowych nawróconych. Rozmawiałam z nimi, są ledwo Yilanè i strasznie głupie. Przypominają wytresowane zwierzęta. Nic nie wiedzą o Ugunenapsie, jeszcze mniej o nią dbają. Nauczyły się powtarzać wbite im w głowy wyrażenia. Robią to, by otrzymać pożywienie.
— Zrozumieją potem.
— Jeśli nie, będą z nich przynajmniej dobre pracownice, ale to ostatnia wyprawa misyjna. Zbliżanie się do miast jest zbyt niebezpieczne. Musisz znaleźć inny sposób zapewnienia wam przetrwania. Jeszcze raz przemyśl Osiem Zasad.
— Zrobię to, choć nie teraz. Zbyt mocno przepełnia mnie rozpacz po utraconej siostrze. Wiem, Ambalasei, nie musisz tego mówić, że była głupia i uparta. Ale zrobiła to dla nas i będziemy po niej lamentować.
— Wasz wybór. Ja wolę badać ten nowy kontynent. Gdy tylko ukończę przygotowania, wyruszę znowu w górę rzeki.
Enge pożegnała z szacunkiem odchodzącą Ambalasei. Trudno było jej uwierzyć, że nigdy już nie ujrzy Far‹. Żałowała teraz szorstkości, z jaką ją traktowała. Pustkę po niej trudno będzie wypełnić. Nie można jednak zbyt długo nad tym dumać.
Jedna z przybyłych patrzyła ze zdumieniem na cuda miasta. Enge podeszła do niej i wyraziła powitanie. Fargi cofnęła się.
— Nie bój się. Wszystkie tutaj to Córy Życia, nigdy cię nie skrzywdzą. Czy masz imię?
Fargi patrzyła tylko na nią, choć niepewnie poruszała szczękami.
— Czy rozumiesz, co mówię? — Pozostało to bez odpowiedzi. — Cóż, nauczysz się mówić. Wtedy nauczysz się prawd przekazanych przez Ugunenapsę…
— Pierwsza zasada — powiedziała fargi, powoli i niezdarnie. — Tkwimy między kciukami ducha życia imieniem Efeneleiaa.
— Nie jesteś więc yiliebe, widzę, że poznałaś mądrość…
— Druga zasada. Wszystkie mieszkamy w mieście. Trzecia zasada. Duch życia, Efeneleiaa, najwyższa eistaa miasta — Powoli przestała mówić, poruszając nadal szczękami i wiercąc się w próbie przypomnienia sobie następnych zasad. Nie mogła, więc zaczęła od początku. — Pierwsza zasada…
— Wystarczy, możesz przerwać.
— Jedzenie — jedzenie — jedzenie! — powiedziała fargi i otworzyła szeroko usta, jak pisklę w gnieździe.
Enge wzięła ją za rękę i poprowadziła do kadzi z żywnością. Była bardzo przygnębiona. Ambalasei miała rację. Fargi nauczyły się powtarzać dźwięki i ruchy, których nie mogły rozumieć, oczekując w zamian jedzenia. Wytresowane jak zwierzęta, nie są Yilanè. A Far‹ nie żyje.
Enge odegnała rozpacz. Jest wiele do zrobienia, bardzo wiele.
ROZDZIAŁ XVII
Es mo tarril drepastar, er em so man drija.
Jeśli ranny jest mój brat, krwawię i ja.