Zadziwiający Maurycy i jego uczone szczury [The Amazing Maurice and his Educated Rodents - pl]
- Автор: Пратчетт Теренс Дэвид Джон
- Год: 2004
- Язык: польский
- Год: Pr
- ISBN: 83-7337-621-6
- Переводчик: Dorota Malinowska-Grupinska
- Жанр: Фэнтези
Электронная книга - «Zadziwiający Maurycy i jego uczone szczury [The Amazing Maurice and his Educated Rodents - pl]». Краткое содержание книги:
A zdaniem Maurycego najtrudniej jest określić różnicę między szczurem a człowiekiem.
Można też powiedzieć, że jest to opowieść o opowieściach. A zdaniem Malicii, kiedy samemu nie tworzy się opowieści, staje się tylko postacią w opowieści snutej przez kogoś innego.
A ta opowieść zaczyna się, przynajmniej jej część zaczyna się w powozie pocztowym jadącym przez góry z odległego miasta na równinie. W powozie siedzi chłopiec z fujarką w ręce. Pozornie nie ma tam nikogo więcej. Z kim więc rozmawia chłopiec?
Rozległo się głośne i nieustępliwe stukanie w drzwi. Tak głośne, jakby ktoś raczej kopał w nie, a nie stukał.
Malicia odsunęła zasuwy.
— O co chodzi? — zapytała lodowato.
Przed progiem stała gromada mężczyzn. Ich przywódca, który wyglądał tak, jakby został przywódcą wyłącznie dlatego, że znalazł się z przodu, cofnął się na widok Malicii.
— O… to panienka…
— Tak. Mój ojciec jest tu burmistrzem, to wiecie, prawda? — upewniła się.
— E… oczywiście. O tym wie każdy.
— Dlaczego wszyscy trzymacie w dłoniach kije?
— E… chcieliśmy rozmawiać ze szczurołapami — powiedział rzecznik grupy. Starał się przy tym zerknąć jej przez ramię.
— Tu nie ma nikogo poza nami — zapewniła go Malicia. — A może myślicie, że znajdują się tu ukryte drzwi prowadzące do labiryntu piwnic, gdzie trzyma się przerażone zwierzątka w klatkach i gdzie zmagazynowane zostało skradzione jedzenie?
Przestąpił z nogi na nogę nerwowo.
— Panienka znowu opowiada te swoje historie.
— Macie jakieś kłopoty?
— Wydaje nam się… że szczurołapy… zachowały się… no… niegrzecznie. — Zbladł pod jej spojrzeniem.
— Tak?
— Oszukali nas przy gonitwach szczurów! — wykrzyknął jakiś mężczyzna z tyłu, odważniejszy, ponieważ ktoś oddzielał go od Malicii. — Musieli te szczury tresować! Jeden latał na gumie!
— A drugi ugryzł mojego Jacko w… w… część ciała, o której się nie mówi! — wykrzyknął ktoś inny z tyłu. — Nikt mi nie powie, że szczur zrobił coś takiego sam z siebie!
— Widziałam dziś jednego szczura w kapeluszu — powiedziała Malicia.
— Dzisiaj pojawiło się zdecydowanie zbyt wiele dziwnych szczurów — odezwał się jeszcze ktoś inny. — Mamusia mi mówiła, że widziała takiego, który tańczył po półkach w jej kuchni! A kiedy dziadek sięgnął po swoje sztuczne zęby, szczur ugryzł go nimi. Ugryzł go jego własnymi zębami.
— Co? Założył je sobie? — zapytała Malicia.
— Nie, chapnął nimi w powietrzu. Nasza sąsiadka otworzyła drzwi kredensu, a tam szczury pływały sobie w śmietanie. I nie tylko pływały. Musiały to wcześniej wyćwiczyć. Robiły figury, machając łapkami w powietrzu.
— Chcesz powiedzieć, że to był taniec synchroniczny? — dopytywała się Malicia. — No i kto teraz opowiada historie, co?
— Jesteś pewna, że nie wiesz, gdzie są szczurołapy? — zapytał podejrzliwie dowódca. — Ludzie mówili, że kierowały się w tę stronę.
Malicia przewróciła oczami.
— No dobrze, zgadza się. Przyszli tu obaj, a gadający kot pomógł nam nakarmić ich trucizną i teraz siedzą zamknięci w piwnicy.
Mężczyźni długą chwilę stali bez słowa.
— Tak, no jasne — westchnął ich dowódca. — Cóż, gdybyś zobaczyła szczurołapów, powiedz, że ich szukamy, dobrze?
Malicia zamknęła drzwi.
— To okropne, gdy nie chcą ci wierzyć — stwierdziła.
— A teraz opowiedz mi o szczurzych królach — powiedział Keith.
Rozdział 10
A kiedy zapadła noc, pan Królik przypomniał sobie, że w Ciemnym Lesie jest coś strasznego.