Dzieci Diuny [Children of Dune - pl]
- Автор: Херберт Фрэнк
- Серия: Diuna #3
- Год: 1992
- Язык: польский
- Год: Phantom Press
- ISBN: 83-7075-060-5
- Переводчик: Marek Mastalerz
- Жанр: Научная фантастика
Электронная книга - «Dzieci Diuny [Children of Dune - pl]». Краткое содержание книги:
Od pewnego czasu w mieście Arrakin pojawia się starzec zwany Kaznodzieją i wygłasza dziwne przemowy do wciąż tłumnie przybywających na Diunę pielgrzymów. Kim jest? Czy tylko na wpół szalonym mistykiem, czy może kimś więcej?
Stilgar poczuł suchość w gardle. Te słowa mogłyby wyjść z ust Muad’Diba. Były paradoksalne, przerażające. Ale jeżeli pozwoli się na jakąkolwiek zmianę… Potrząsnął głową.
— Przeszłość może wskazać właściwy kierunek zachowania, jeżeli się nią żyje, Stil, ale okoliczności ulegają zmianom.
Stilgar musiał się z tym zgodzić. Jak więc należało się zachowywać? Spojrzał ponad ramieniem Leto na pustynię, nie dostrzegając jej. Tędy chadzał Muad’Dib. W miarę, jak słońce kontynuowało wspinaczkę, równina stawała się królestwem złotych cieni i purpurowych wirów kamiennego pyłu, zwieńczonych pióropuszami kurzu. Poznał teraz z daleka pyłową mgłę wiszącą zazwyczaj nad Granią Habbanja. Pustynia ukazywała się jego oczom jako ciąg malejących wydm, krzywizn przechodzących jedna w drugą. Przez przydymiony blask żaru widział rośliny wypełzające na skraj pustyni. Muad’Dib sprawił, że w tym niegościnnym miejscu zakiełkowało życie: miedziane, złote, czerwone kwiaty, kwiaty żółte, rdzawe i brunatne, szarozielone liście, kolce i krzaki dające skąpe, surowe cienie. Narastający żar dnia wprawiał je w falowanie wywołane wibracją powietrza.
Po chwili Stilgar powiedział:
— Jestem przywódcą Fremenów; ty jesteś synem księcia.
— Nie wiedząc co mówisz, powiedziałeś to — rzekł Leto. Stilgar zmarszczył brwi. Kiedyś, dawno temu, Muad’Dib zdeprymował go w ten sam sposób.
— Pamiętasz, prawda, Stil? — spytał Leto. — Byliśmy pod Granią Habbanja i kapitan sardaukarów — pamiętasz go: Aramszam? — zabił przyjaciela, by się uratować. A ty kilka razy tego dnia ostrzegałeś przed pozostawianiem przy życiu sardaukarów, którzy chodzili naszymi tajnymi ścieżkami. Ostatecznie, stwierdziłeś, z pewnością zdradzą wszystko, co widzieli, i należy ich zabić. A mój ojciec powiedział: „Nie wiedząc co mówisz, powiedziałeś to”. Poczułeś się dotknięty. Rzekłeś mu, że jesteś tylko zwykłym przywódcą Fremenów i że książęta lepiej się na tym wyznają.
Stilgar spojrzał z góry na Leto. „Byliśmy pod Granią Habbanja! My!” To… to dziecko — wtedy nawet jeszcze nie poczęte — wiedziało, co tam zaszło, znało szczegóły, szczegóły tego rodzaju, które mógł znać tylko ktoś, kto tam był. Miał oto następny dowód, że atrydzkie dzieci nie mogły być oceniane według zwykłych norm.
— Posłuchaj mnie — z naciskiem powiedział Leto. — Jeżeli zginę lub zniknę na pustyni, masz uciec z siczy Tabr. Rozkazuję ci. Zabierz Ghanię i…
— Nie jesteś jeszcze moim księciem! Jesteś dzieckiem!
— Jestem dorosłym w ciele dziecka — powiedział Leto. Wskazał w dół na małą rozpadlinę wśród skał. — Jeżeli umrę, stanie się to w tym miejscu. Zabierz moją siostrę i…
— Podwoję straże — rzekł Stilgar. — Nie przyjdziesz tu więcej. Idziemy stąd, a ty…
— Stil! Nie możesz mnie zatrzymać. Przypomnij sobie raz jeszcze, jak to było pod Granią Habbanja. Pamiętasz? Kombajn gąsienikowy stał zepsuty na piasku, a zbliżał się wielki Stworzyciel. Nic nie mogło uratować sprzętu. Mój ojciec obserwował to zdenerwowany, wiedząc, że nie ocali maszyny. Gurney myślał tylko o ludziach, których straciłby w piaskach. Pamiętasz, co powiedział? „Twój ojciec bardziej by się przejął ludźmi, których nie udało się ocalić”. Stil, nakazuję ci ratować ludzi. Są ważniejsi niż rzeczy. A Gnania jest najcenniejsza ze wszystkich, bo beze mnie jest jedyną nadzieją Atrydów.
— Nie będę tego więcej słuchał — rzekł Stilgar. Odwrócił się i zaczął schodzić ze skał w stronę oazy po drugiej stronie piasków. Usłyszał, że Leto podąża za nim. Po chwili chłopiec dołączył do niego i oglądając się, powiedział:
— Zauważyłeś, Stilgar, jak piękne są młode kobiety tego roku?
Życie pojedynczej istoty ludzkiej, tak jak życie rodziny bądź całych narodów, kontynuuje swe trwanie jako pamięć. Ludzie muszą pojąć, że jest to część procesu ich dojrzewania. Lud jest organizmem gromadzącym coraz więcej doświadczeń w podświadomych zasobach zbiorowej pamięci. Rodzaj ludzki ma nadzieję, że zdoła przywołać je wszystkie, jeżeli okażą się potrzebne w zmiennym wszechświecie, lecz wiele z tego, co zostało nagromadzone, może zostać utracone w losowej grze, którą nazywamy przeznaczeniem. Wiele może nie zostać włączone w procesy ewolucyjne i w ten sposób okazać się nieprzydatne w nieustających zmianach środowiska, które odciskają się na społecznościach. Gatunki mogą zapominać! To właśnie jest wyjątkową wartością Kwisatz Haderach, której Bene Gesserit nigdy nie podejrzewały: Kwisatz Haderach nie potrafi zapomnieć.