Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Śmierć I Sąd - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Śmierć I Sąd

Электронная книга - «Śmierć I Sąd». Краткое содержание книги:

W pociągu z Padwy do Wenecji ginie z rąk nieznanych sprawców wpływowy adwokat. Pociąg śmierci – krzyczą nagłówki gazet, rozpętując sensację. Dociekliwy komisarz Brunetti podejrzewa jednak coś więcej niż pospolite zabójstwo na tle rabunkowym. Kiedy kilka dni później dochodzi do rzekomego samobójstwa znanego księgowego, Brunetti nabiera pewności, że ma do czynienia z poważną, niebezpieczną aferą. Poszukując związku między tajemniczymi zgonami, pod niechętnym spojrzeniem swego przełożonego, odważnie zagłębia się w świat przestępczego podziemia Wenecji, by dokonać przerażającego odkrycia: działa tam potężny gang o międzynarodowych powiązaniach; kierują nim najbogatsi i najszacowniejsi obywatele miasta. Śmierć i sąd to kolejna, czwarta już powieść ze znakomitej serii kryminalnej amerykańskiej pisarki Donny Leon (Śmierć w La Fenice, Strój na śmierć, Śmierć na obczyźnie); jej akcja rozgrywa się w niepowtarzalnej scenerii Wenecji. Wzbudzający zaufanie i sympatię komisarz Guido Brunetti z właściwą sobie konsekwencją dąży do utrzymania praworządności w mieście, gdzie wartości etyczne kruszeją szybciej niż zmurszałe ściany zabytkowych pałaców.
1 ... 30 31 32 33 34 35 36 37 38 ... 59
Перейти на страницу:

Sierżant skręcił w bok, żeby wykonać polecenie, Brunetti zaś ruszył schodami na piętro. Zanim dotarł na górę, z korytarza wiodącego do jego gabinetu wyłoniła się pani Elettra.

– O, jest pan, commissario. Vice-questore dopytywał się o pana.

Brunetti przystanął w pół drogi i patrzył, jak pani Elettra schodzi w dół. Długi szal barwy szafranu, lekki niczym pajęczyna, falował na wysokości jej ramion, utrzymywany w horyzontalnej pozycji przez prądy wznoszącego się, nagrzanego powietrza. Gdyby Nike z Samotraki zstąpiła z postumentu, odzyskała głowę i zaczęła schodzić po schodach Luwru, wyglądałaby właśnie tak.

– Hm? – mruknął Brunetti, kiedy signorina Elettra się z nim zrównała.

– Vice-questore powiedział, że bardzo by chciał się z panem widzieć.

– Bardzo by chciał? – powtórzył Brunetti.

Paola często wspominała żartobliwie jakąś postać z Dickensa, która zapowiadała złe nowiny, oznajmiając, że wiatr wieje z takiej lub innej strony; komisarz nie pamiętał, co to była za postać ani o którą stronę świata chodziło, ale jeśli Patta bardzo chciał się z nim widzieć, wiatr wiał od strony jego gabinetu.

– Jest u siebie? – Komisarz ruszył z powrotem na dół.

– Tak. Całe przedpołudnie spędził na telefonie.

To również zapowiadało burzę.

– Avanti! – zawołał vice-questore Patta, kiedy Brunetti zastukał do drzwi, a gdy podwładny wszedł do środka, dodał wskazując na krzesło: – Usiądź proszę, chciałbym omówić kilka spraw.

Uprzejmy ton szefa sprawił, że Brunetti od wejścia miał się na baczności.

– Słucham? – Sięgnął do kieszeni po notes, aby pokazać przełożonemu, iż traktuje ich rozmowę z należytą powagą.

– Co ci wiadomo o śmierci Rina Favera?

– Favera?

– Tak, księgowego z Padwy, którego w zeszłym tygodniu znaleziono martwego w jego garażu. – Patta odczekał dłuższą chwilę, aby jego milczenie stało się bardziej wymowne. – Tego, co popełnił samobójstwo.

– A tak, Favero. Podobno miał w kalendarzyku numer telefoniczny Carla Trevisana.

– Podejrzewam, że miał w kalendarzyku wiele różnych numerów – rzekł Patta.

– Przy numerze Trevisana nie figurowało nazwisko.

– Aha. Coś jeszcze?

– Miał kilka takich numerów. Bez nazwisk. Usiłujemy je sprawdzić.

– Usiłujemy? Kto usiłuje? – W głosie Patty słychać było tylko uprzejmą ciekawość. Ktoś, kto go dobrze nie znał, nie zorientowałby się, że maskuje groźbę.

– Policja w Padwie.

– Dowiedziałeś się, co to za numery?

– Nie, panie komendancie.

– Czy prowadzisz śledztwo w sprawie śmierci Favera?

– Nie, panie komendancie – odparł zgodnie z prawdą Brunetti.

– Dobrze. – Patta popatrzył na biurko i odłożył na bok kartkę, na której coś sobie wcześniej zanotował, po czym spojrzał na następną. – A co możesz mi powiedzieć, jeśli chodzi o sprawę Trevisana?

– Miało miejsce kolejne morderstwo.

– Masz na myśli Lotta? Sądzisz, że są powiązane?

Brunetti wziął głęboki oddech. Trevisan i Lotto dobrze się znali, pracowali ze sobą i zginęli w identyczny sposób, może nawet zostali zastrzeleni z tej samej broni, a Patta pytał, czy morderstwa są powiązane.

– Tak uważam.

– W tej sytuacji tym bardziej powinieneś się skoncentrować na szukaniu winnych, a sprawę Favera zostawić policji w Padwie, której ona podlega. – Patta odłożył na bok drugą kartkę i zerknął na trzecią.

– Czy to wszystko, panie komendancie? – spytał Brunetti.

– Na razie tak – rzekł vice-questore, nie zadając sobie trudu, żeby podnieść wzrok.

Brunetti schował notes do kieszeni, wstał i wyszedł z gabinetu Patty. Uprzejmość szefa nie dawała mu spokoju, więc zatrzymał się przy biurku sekretarki.

– Czy wie pani, z kim rozmawiał przez telefon?

– Nie, ale wiem, że jest umówiony na obiad w Do Forni – oznajmiła pani Elettra, wymieniając restaurację znaną niegdyś z dobrej kuchni, a obecnie z wysokich cen.

– Czy to pani robiła rezerwację?

– Nie. Najwyraźniej jeden z rozmówców zarezerwował tam stolik, bo szef polecił mi odwołać rezerwację w Corte Sconto, którą sam zrobił wcześniej.

Wspomniana restauracja mieściła się w tej samej kategorii cenowej co poprzednia. Brunettiemu brakowało śmiałości, żeby prosić pracownicę policji, aby sprzeniewierzyła się swoim zasadom, na szczęście nie musiał, bo signorina Elettra sama podjęła inicjatywę.

– Może zadzwonię tam późnym popołudniem i spytam, czy nie znaleźli notatnika, który vice-questore u nich zostawił. Mała szansa, żeby znaleźli, bo nigdy go ze sobą nie nosi. Ale jeśli powiem, że w takim razie chciałabym zadzwonić do osoby, z którą jadł obiad, aby spytać, czy niechcący nie wzięła notatnika, myślę, że podadzą mi jej nazwisko i numer.

– Będę pani ogromnie wdzięczny – powiedział Brunetti. Nie miał pojęcia, czy ta informacja okaże się ważna, ale w ciągu wielu lat pracy przekonał się, że dobrze jest wiedzieć, z kim spotyka się Patta, szczególnie wtedy gdy traktuje komisarza w miarę uprzejmie, co nie zdarza mu się często.

Rozdział 20

Godzinę po tym, jak Brunetti wrócił do swojego gabinetu, zadzwonił do niego della Corte. Telefonował z Padwy, najwyraźniej z automatu, ponieważ dźwięk klaksonów i inne hałasy uliczne były tak głośne, że chwilami zagłuszały słowa.

– Wiemy, w której restauracji jadł kolację tego wieczoru, kiedy umarł – oznajmił kapitan.

Brunetti domyślił się, że della Corte mówi o Faverze. Nie zainteresował się, co to za restauracja ani jak policji udało się zdobyć informację; od razu zadał pytanie, które miało największe znaczenie dla śledztwa:

– Czy był sam?

– Nie – odparł zadowolonym tonem della Corte. – Był w towarzystwie kobiety, na oko dziesięć lat młodszej od niego. Eleganckiej i bardzo atrakcyjnej. Tak przynajmniej powiedział kelner.

– Co jeszcze? – spytał Brunetti, świadom, że to nie wystarczy, aby zidentyfikować nieznajomą.

– Chwileczkę. Już mam. Trzydzieści pięć lat, włosy ciemnoblond, ani długie, ani krótkie. Mniej więcej wzrostu Favera.

Przypomniawszy sobie opis Favera znajdujący się w protokole sekcji, Brunetti pomyślał, że jak na kobietę była wysoka.

– Niewiele mówiła, ale kelner odniósł wrażenie, że to babka z klasą; w każdym razie tak ją określił.

– Gdzie jedli kolację? Ona i Favero?

– W restauracji nieopodal uniwersytetu.

– Jak się o tym dowiedziałeś?

– Nikt z obsługi nie czytuje „Gazzettino”, więc nie widzieli zdjęcia Favera, kiedy ukazał się artykuł o jego śmierci. Kelner zobaczył je dopiero dziś rano, kiedy poszedł do fryzjera i zaczął przeglądać jedną ze starych gazet leżących na stosie. Rozpoznał Favera na zdjęciu i zadzwonił do nas. Rozmawialiśmy przez telefon, ale zamierzam pomówić z nim osobiście. Pomyślałem, że może miałbyś ochotę pójść ze mną.

– Kiedy?

– Skoro to restauracja, może w porze obiadowej?

Brunetti zerknął na zegarek. Była za dwadzieścia jedenasta.

– Dotarcie na stację zajmie mi pół godziny. Wsiądę w pierwszy pociąg jadący do Padwy. Wyjdziesz po mnie na dworzec?

– Pewnie.

Della Corte czekał na peronie, kiedy pociąg wjechał na dworzec w Padwie. Brunetti ruszył w jego stronę, przeciskając się przez tłum studentów, którzy zaczęli szturmować drzwi wagonu, gdy tylko pociąg stanął. Uścisnęli sobie ręce i skierowali się w dół po schodach, które prowadziły do korytarza biegnącego pod torami. Kolejnymi schodami weszli na górę, po czym wyszli na ulicę; przy krawężniku czekał samochód policyjny z kierowcą i włączonym silnikiem.

1 ... 30 31 32 33 34 35 36 37 38 ... 59
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)