Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Триллеры » Ukarać Zbrodnię
Ukarać Zbrodnię - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Ukarać Zbrodnię

Электронная книга - «Ukarać Zbrodnię». Краткое содержание книги:

W małym miasteczku Charlotte w Karolinie Północnej następuje seria dziwnych zgonów, jednak nikt nie przypuszcza, że są one dziełem wyrafinowanego zabójcy.
Nikt, oprócz Melanie May, policjantki, która dostrzegła pewną prawidłowość: wszyscy zmarli mężczyźni znęcali się nad kobietami lub dziećmi, lecz uniknęli kary za swoje przestępstwa. Melanie, ryzykując karierę, namawia do współpracy Connora Parksa, agenta FBI i znakomitego specjalistę w dziedzinie tworzenia portretów psychologicznych przestępców.
Melanie rozpoczyna oficjalne śledztwo w sprawie tajemniczego mordercy nazwanego Mrocznym Aniołem, jednak na skutek działalności tajemniczych sił sama staje się jego celem. Im bardziej ona i Connor zbliżają się do odkrycia przerażającej prawdy, tym ciaśniej pętla zaciska się na szyi Melanie. Zdezorientowana i zagubiona, z determinacją walczy już nie tylko o doprowadzenie śledztwa do końca, lecz także o ocalenie własnego życia. Długo jednak nie domyśla się, gdzie kryje się prawdziwe zło…
1 ... 30 31 32 33 34 35 36 37 38 ... 79
Перейти на страницу:

Ashley natomiast wszystkich do siebie zrażała. Może na tym polegał problem.

– Idę napełnić dzbanek – oznajmiła Melanie.

– Pomogę ci – zaofiarowała się Weronika, sięgając po pusty koszyk. – Masz jeszcze tortille?

– Owszem, całą paczkę. Na tylnym siedzeniu w samochodzie. Przyniesiesz ją, Ash?

Ashley poszła po toftillę, Mia do toalety, Melanie i Weronika do kuchni.

– Przepraszam za Ashley. Nie wiem, co w nią wstąpiło – usprawiedliwiała się Melanie.

– Wygląda na to, że czuje się przeze mnie zagrożona, nie mam tylko pojęcia, dlaczego.

– Weronika zasępiła się.

Jednak Melanie dobrze wiedziała, o co chodzi. Ashley, przy całym swoim cynizmie i agresywnej cierpkości, w gruncie rzeczy była osobą bardzo niepewną siebie i przewrażliwioną. Uśmiechnięta, otwarta i zadowolona z życia Weronika nie miała podobnych problemów. Jeśli nękały ją jakieś kłopoty, potrafiła się z nimi uporać.

Tak, Melanie rozumiała Ashley, co nie znaczyło, że zamierza jej pobłażać i przymykać oczy na siostrzane humory.

– Dobrze, że możemy być przez moment same – szepnęła. – Chciałabym o czymś z tobą porozmawiać.

– O co chodzi?

– Pamiętasz, opowiadałam ci o śmierci Jima McMilliana?

– Pamiętam.

– Odkryłam coś… Tak przynajmniej myślę. Zależy mi na twojej opinii.

W oczach Weroniki pojawił się błysk zainteresowania.

– Mów.

– Zaczęłam trochę szperać i…

– Można się przyłączyć, czy będę wam przeszkadzać? – W drzwiach stała Ashley z paczką tortilli, którą znalazła w samochodzie. Melanie skinęła dłonią, by weszła. Skoro zamierzała wtajemniczyć Weronikę, równie dobrze mogła zapoznać siostrę ze swoją teorią. Tym bardziej że była to tylko wstępna i dość mglista teoria, wysnuta przez Mel zupełnie prywatnie, a nie służbowa tajemnica. Oczywiście gdyby jej przypuszczenia okazały sie trafne, sprawa natychmiast trafiłaby na pierwsze strony gazet.

– Nie będziesz przeszkadzać – uspokoiła Ashley. – Posłuchaj mojej teorii, potem powiesz mi, co o tym myślisz. Przysuń sobie stołek.

– Co tu się dzieje? – Teraz z kolei na progu kuchni pojawiła się Mia.

– Nasza siostrzyczka ma jakąś teorię i chce, żebyśmy jej wysłuchały. – W głosie Ashley nie było już śladu wcześniejszych fochów. – Domyślam się, że to jakaś ponura historia?

Melanie parsknęła śmiechem. Taką Ashley lubiła: ironiczną, zachowującą lekki dystans wobec świata, przenikliwą.

– Zdecydowanie ponura. Ashley zatarła ręce.

– Uwielbiam ponure historie. Mia usadowiła się na stołku.

– Możemy popijać, jak będziesz mówiła?

– Alkoholiczka.

– Stara zrzęda.

– Moje panie. – Melanie zastukała kilka razy łyżką w blat, chcąc uspokoić siostry. – Zanim zacznę, muszę was uprzedzić, że moja teoria jest genialna, więc wysilcie mózgi. – Wzięła głęboki oddech. – Doszłam do wniosku, że na terenie Charlotte i hrabstwa Mecklenburg grasuje seryjny morderca. On albo ona zabija mężczyzn, którzy znęcali się nad kobietami, używali wobec nich przemocy i gwałcili, a jednak uszli sprawiedliwości.

Weronika omal nie zakrztusiła się margaritą, Mia wypuściła z ręki puszkę lemoniady, Ashley gwizdnęła cicho i mruknęła:

– A niech cię, Batmanico.

W kuchni zaległa martwa cisza. Melanie omiotła spojrzeniem nieruchome twarze trzech kobiet.

– Skoro się uspokoiłyście, pozwólcie, że opowiem wam, jak doszłam do tego wniosku. Po pierwsze nie żyje trzech facetów, którzy wyróżnili się ciężką ręką wobec kobiet. Jim McMillian oskarżony o gwałt i przemoc. Adwokaci ratują mu tyłek, chociaż wszyscy wiedzą, że powinien dostać wyrok. W osiem miesięcy po procesie dziwnym zrządzeniem losu umiera. Następny, Thomas Weiss. Po raz pierwszy zetknęłam się z nazwiskiem tego przyjemniaczka, kiedy tak skatował swoją dziewczynę, że trafiła do szpitala. Poszłam do Weroniki, ale nie miałyśmy wystarczających dowodów, żeby postawić go w stan oskarżenia, więc sprawa uszła mu na sucho. W kilka dni później gość umiera…

– Dziwnym zrządzeniem losu – dodała Weronika, po czym opowiedziała o pszczołach, uczuleniu i wypadku samochodowym.

– A trzeci? – zapytała Mia z wypiekami na twarzy. – Kto to taki?

– Samson Gold. Narkoman, który regularnie znęcał się nad swoją przyjaciółką. Policja machnęła na to ręką, ale los nie pozostał obojętny. Facet jakimś cudem wszedł w posiadanie czystej hery zmieszanej z koką i nie przeżył.

Ashley zmarszczyła czoło.

– Gdzie go wykopałaś?

– Przepraszam?

– Jak się o nim dowiedziałaś? Sprawa McMilliana była nagłośniona przez media, z Weissem zetknęłaś się w pracy. Gdzie znalazłaś tego Golda? Czytając nekrologi?

Melanie pokręciła głową.

– Nieważne. Istotne jest tylko to, że wszyscy trzej maltretowali kobiety i teraz nie żyją. Moim zdaniem to nie przypadek.

– Niesamowite. – Mia zsunęła się ze stołka i sięgnęła po pudełko z tortillami. – Jak w kinie.

– Rozcięła taśmę klejącą paznokciem i otworzyła pudełko. – Co masz zamiar zrobić?

– Nie wiem. – Melanie spojrzała na Weronikę.

– Masz jakiś pomysł?

Pani prokurator zamyśliła się.

– Interesująca teoria. Sensacyjna, jeśli okaże się, że masz rację. Znalazłaś jakiś trop, który łączyłby tych trzech mężczyzn?

– Sprawdziłam szczegóły dotyczące ich zgonów w biurze koronera i przejrzałam raporty policyjne, ale dotąd nie natrafiłam na żaden punkt zaczepienia – przyznała Melanie. – Wiem jednak, że mam rację. Czuję to w kościach.

– Na twoim miejscu byłabym bardzo ostrożna – powiedziała Weronika. – Dobrze wiem, co mówię. Widziałam już wiele niemal oczywistych spraw, które skończyły się niczym, i wielu naprawdę dobrych gliniarzy, którzy przejechali się na braku dowodów. W dodatku nie pracujesz w FBI, co działa na twoją niekorzyść. Zdajesz sobie sprawę równie dobrze jak ja, że nikt nie potraktuje cię poważnie.

Weronika, niestety, miała rację.

– Uważasz, że powinnam to zostawić?

– Potrafisz?

– Nie potrafię. Nie mogłabym spać spokojnie.

– A dlaczego nie? – Mia podniosła kieliszek. – Fajny gość! Daje draniom popalić. Odczep się od niego.

Zaszokowana Melanie spojrzała na siostrę.

– Nie mówisz chyba poważnie?

– A jakże, mówi – odezwała się Ashley. – Dlaczego by nie?

– No właśnie, dlaczego by nie? – Mia mówiła już mocno bełkotliwie. – Nie wyrywaj się tak, siostrzyczko. Zostaw faceta w spokoju, może dobierze się do Boyda i Stana.

Melanie zmarszczyła czoło. – Upiłaś się, Mia.

Jakby na potwierdzenie tych słów, Mia zachwiała się i chwyciła krawędzi blatu.

– Czy muszę być pijana, żeby życzyć mojemu mężowi śmierci? Nienawidzę tego sukinsyna.

– Mia. – Melanie przemawiała do siostry spokojnie i cierpliwie. – Rozumiem, co czujesz. Przeżywasz trudny okres, ale morderstwo zawsze jest złem. Nie mów podobnych rzeczy nawet żartem.

– Nie sądzę, żeby Mia żartowała – powiedziała Ashley.

– Nienawidzisz Stana tak samo jak ja Boyda – ciągnęła Mia. – Chce zabrać ci Caseya. Spieprzył ci życie. Powiesz mi może, że nie czujesz do niego nienawiści?

– Owszem, bywają momenty, kiedy go nienawidzę. Czasami życzę mu, żeby po prostu zniknął z powierzchni ziemi. Ale dam sobie z nim radę. Muszę. Nie zamierzam liczyć na to, że sprzątnie go jakiś psychol.

– A ja nie daję sobie rady, rozumiesz? – Mia zrobiła nieszczęśliwą minę. – Nie jestem taka silna jak ty.

1 ... 30 31 32 33 34 35 36 37 38 ... 79
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)