Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Miasto i miasto [The City & The City - pl]
Miasto i miasto [The City & The City - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Miasto i miasto [The City & The City - pl]

Электронная книга - «Miasto i miasto [The City & The City - pl]». Краткое содержание книги:

China Miéville stworzył swą najdoskonalszą dotąd powieść — egzystencjalny thriller rozgrywający się w mieście najniezwyklejszym ze wszystkich, realnych czy wyimaginowanych…
Gdy w ponurym, chylącym się ku upadkowi mieście Besźel położonym gdzieś na skraju Europy znaleziono ciało zamordowanej kobiety, wydawało się, że inspektora Tyadora Borlú z Brygady Najpoważniejszych Zbrodni czeka kolejna rutynowa sprawa. W miarę postępów śledztwa Borlú odkrywa jednak dowody wskazujące na spiski znacznie dziwniejsze i groźniejsze niż wszystko, co mógłby sobie wyobrazić. Wkrótce inspektorowi i bliskim mu ludziom zaczyna grozić niebezpieczeostwo. Borlú musi przekroczyć granicę niepodobną do żadnej innej i wyruszyć do jedynego miasta na Ziemi, które jest równie dziwne jak to, w którym mieszka…

Powieść nagrodzona „Arthur C. Clarke Award 2010” oraz „Hugo Award 2010”.
1 ... 29 30 31 32 33 34 35 36 37 ... 85
Перейти на страницу:

— Ehe. Dowiedziałeś się od tego adwokata?

— O jakim adwokacie mówisz? To radny Syedr był tak uprzejmy, że zadzwonił do mnie dziś rano.

— Zadzwonił do ciebie osobiście? O kurwa. Przepraszam, szefie. Jestem zaskoczony. I co, powiedział, że mamy ich zostawić w spokoju? Myślałem, że układ polega między innymi na tym, że Syedr nigdy się otwarcie nie przyznaje do kontaktów z PO. Dlatego wysłał tego prawnika, który wydawał się nieco za drogi dla bandy bojówkarzy.

— Borlú, wiem tylko tyle, że Syedr właśnie przed chwilą dowiedział się o wczorajszym tête á tête i był wściekły, że wspomniano przy okazji o nim. Zadzwonił do mnie i z wielką irytacją groził różnymi sankcjami przeciwko tobie, jeśli jeszcze raz go oplujesz, wymieniając jego nazwisko w podobnym kontekście i tak dalej. Nie wiem i nie chcę wiedzieć, co cię zaprowadziło w tę akurat ślepą uliczkę, ale mógłbyś się zastanowić nad pewnym zbiegiem okoliczności, Borlú. Tego samego ranka, kilka godzin po twojej bajecznie owocnej, publicznej kłótni z patriotami, niespodziewanie znalazł się ten materiał i przywołanie Przekroczeniówki utrącono. I, nie, ja również nie mam pojęcia, co to może oznaczać, ale to interesujący fakt, nie sądzisz?

* * *

— Nie pytaj mnie, Borlú — powiedziała mi Taskin, gdy do niej zadzwoniłem. — Nie mam pojęcia. Dopiero przed chwilą się o tym dowiedziałam. Docierają do mnie plotki, nic więcej. Nyisemu nie jest zadowolony z tego, co się stało, Buric się wściekł, Katrinya nie potrafi tego pojąć, a Syedr jest zachwycony. Wszystko to tylko szepty. Od kogo wyciekły wiadomości, kto próbuje komu podłożyć świnię, tego nie potrafię ci powiedzieć. Przykro mi.

Poprosiłem ją, żeby miała uszy otwarte. Zostało mi parę dni na przygotowania. Gadlem przekazał dane o mnie odpowiednim urzędom w Besźel oraz swemu odpowiednikowi w Ul Qomie, z którym miałem się kontaktować.

— Odpowiadaj na cholerne wiadomości — zażądał. — Załatwimy ci wizę i kurs orientacyjny.

Poszedłem do domu, przyjrzałem się ubraniom, położyłem na łóżku starą walizkę i wybrałem kilka książek.

Jedna z nich była nowym zakupem. Przyszła pocztą dziś rano, z dodatkową opłatą za ekspres. Zamówiłem ją przez Internet, korzystając z linka na fracturedcity.org.

Egzemplarz Między miastem i miastem był stary i sfatygowany. Nie brakowało w nim stron, ale okładka była zagięta, a kartki brudne i pokryte notatkami co najmniej dwóch różnych osób. Pomimo tych braków musiałem zapłacić wygórowaną sumę, ponieważ książka była w Besźel zakazana. Ryzyko nie było zbyt wielkie, nawet jeśli moje nazwisko znalazło się na liście prowadzonej przez księgarnię. Bez większych trudności upewniłem się, że książkę uważano — przynajmniej w Besźel — raczej za nieco krępujący anachronizm niż za wezwanie do buntu. Większość pozycji znajdujących się na indeksie traktowano jako niezbyt szkodliwe, rzadko uciekając się do sankcji. Nawet cenzorzy raczej nie zawracali sobie nimi głowy.

Książkę opublikowano w dawno już nieistniejącym wydawnictwie prowadzonym przez hipisów i anarchistów, ale, sądząc po pierwszych stronach, jej ton był znacznie bardziej oschły, niż sugerowałaby to odjechana, jaskrawa okładka. Linijki tekstu nie były zbyt równe, zauważyłem też z westchnieniem, że nie ma skorowidza.

Położyłem się na łóżku i zadzwoniłem do dwóch kobiet, z którymi się spotykałem, by je zawiadomić, że wyjeżdżam do Ul Qomy.

— Bomba — odpowiedziała dziennikarka, Biszaya. — Pamiętaj zajrzeć do galerii Brunai. Jest tam wystawa Kounellisa. Wyślij mi pocztówkę.

Historyczka, Sariska, sprawiała wrażenie bardziej zaskoczonej i rozczarowanej faktem, że nie wiedziałem, kiedy wrócę.

— Czytałaś Między miastem a miastem? — zapytałem.

— Jasne. Kiedy byłam na studiach. W okładce Bogactwa narodów. — W latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych XX wieku można było niekiedy kupić zakazaną literaturę w okładkach zdartych z legalnie wydanych książek. — Czemu pytasz?

— I co na ten temat sądzisz?

— Kurde, w tamtych czasach książka robiła porażające wrażenie. Co więcej, czytanie jej wydawało się aktem wielkiej odwagi. Dopiero potem uświadomiłam sobie, że to wszystko śmieszne. Czyżbyś w końcu wstąpił w wiek młodzieńczy, Tyador?

— Niewykluczone. Nikt mnie nie rozumie. Nie prosiłem się na ten świat.

Nie zapamiętała jednak zbyt wiele z samej książki.

— Kurwa, nie wierzę — rzekła Corwi, gdy zadzwoniłem do niej. Powtarzała to raz po raz.

— Ehe. Powiedziałem Gadlemowi to samo.

— Odwołali mnie ze sprawy?

— Nie jestem pewien, czy są jacyś „oni”. Ale, niestety, nie możesz ze mną jechać.

— I to wszystko? Spławili mnie i tyle?

— Przykro mi.

— Niech to szlag. — Oboje umilkliśmy na blisko minutę, słuchając swych oddechów jak zakochane nastolatki. — Pytanie brzmi, kto ujawnił to nagranie? — odezwała się wreszcie. — Nie, pytanie brzmi, jak je znaleźli? Po co? Ile godzin nagrań musieli przejrzeć, z ilu kamer? Skąd wzięli czas na cały ten syf? Dlaczego akurat w tej sprawie?

— Nie muszę wyjeżdżać natychmiast. Tak sobie pomyślałem… Kurs orientacyjny mam pojutrze…

— I co?

— No wiesz.

— Co wiem?

— Przepraszam, zastanawiałem się na głos. Chodzi mi o tę taśmę, która tak nagle spadła nam na głowę. Chcesz jeszcze przez chwilę poprowadzić to śledztwo? Zadzwonić w parę miejsc, złożyć wizytę albo dwie. Jest pewna kwestia, którą chciałbym wyjaśnić, nim przyślą mi wizę i tak dalej… Myślałem o tej furgonetce, tak beztrosko wyjeżdżającej do cudzoziemskich krajów. Możesz mieć przez to kłopoty — to ostatnie zdanie wypowiedziałem żartobliwym tonem, jakbym chciał ją zachęcić. — Oczywiście zdjęli cię ze sprawy, więc to byłoby nieoficjalne.

To nie była prawda. Nic jej nie groziło. Miałem prawo zaaprobować wszelkie jej poczynania. Ja mogłem mieć kłopoty, ale nie ona.

— Kurwa, zgadzam się — odparła. — Jeśli oficjalne czynniki nam brużdżą, zostają nam tylko nieoficjalne kroki.

Rozdział jedenasty

— Tak? — Mikyael Khurusch przyjrzał mi się uważnie zza drzwi swego zapuszczonego gabineciku. — Ach, to pan, inspektorze. O co… hej?

— To tylko drobiazg, Khurusch.

— Wpuść nas — zażądała Corwi. Uchylił szerzej drzwi, by zobaczyć również i ją, a potem otworzył je z westchnieniem.

— W czym mogę wam pomóc? — zapytał, splatając i rozplatając dłonie.

— Jak sobie radzisz bez furgonetki? — zapytała Corwi.

— Jest cholernie ciężko, ale jeden kolega mi pomaga.

— To miło z jego strony.

— Jasne — zgodził się Khurusch.

— Kiedy dostałeś na nią wizę DUK, Khurusch? — zapytałem.

— Kiedy co? — zdziwił się. — Nic nie wiem…

— To ciekawe, że mącisz sprawę — przerwałem. Jego reakcja potwierdziła moje domysły. — Nie jesteś aż tak głupi, by po prostu wszystkiemu zaprzeczyć, no bo przecież przepustki są rejestrowane. Ale w takim razie o co właściwie pytamy? Dlaczego nie chcesz nam tego powiedzieć? Na czym polega trudność?

— Czy możemy zobaczyć twoją przepustkę, Khurusch?

Gapił się na Corwi przez kilka sekund.

— Nie mam jej tutaj. Jest w domu. Albo…

1 ... 29 30 31 32 33 34 35 36 37 ... 85
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)