Żniwo
- Автор: Герритсен Тесс
- Язык: польский
- Жанр: Триллеры
Электронная книга - «Żniwo». Краткое содержание книги:
Dwie osoby gotowe do operacji i tylko jedno serce, które można przeszczepić. Gdy doktor Abby DiMatteo podejmowała decyzję, by dokonać przeszczepu u umierającego siedemnastolatka, nie przypuszczała, że wywoła tym lawinę wydarzeń. Kim jest czterdziestosześcioletnia, bogata kobieta, która, wedle przełożonych, winna była otrzymać narząd? Tego Abby nie wie. Wie jednak, że coś jest nie w porządku – jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki pojawia się drugie serce i operacja może się odbyć. Cud? To mało prawdopodobne. W wyniku podjętych decyzji, pracę traci przełożona kobiety, a sama Abby zaczyna stawiać sobie niewygodne pytania. Czy to możliwe, że narządy do transplantacji pochodzą z nie do końca legalnych źródeł? Gdzie leżą granice etyki lekarskiej? Dyrekcja nie życzy sobie rozgłosu, ale sumienie zmusza Abby do poprowadzenia prywatnego śledztwa.
– Co się dzieje?
– Chodzi o panią Voss, tę po przeszczepie. Ma temperaturę, trzydzieści osiem i sześć.
– A inne objawy?
– Ciśnienie – sto na siedemdziesiąt. Puls – dziewięćdziesiąt sześć.
– Zaraz tam jadę. – Abby odłożyła słuchawkę i zapaliła lampę. Była druga nad ranem. Krzesło przy łóżku było puste. Już nie siedział na nim Pete. Z westchnieniem wstała i powlokła się przez pokój do umywalki. Potarła twarz zimną wodą, ale wcale jej to nie otrzeźwiło. Wszystko widziała jak przez mgłę.
– Obudź się, obudź się – powtarzała sobie. – Musisz być przytomna i musisz wiedzieć, co robisz. Gorączka pooperacyjna. Trzy dni po transplantacji. Po pierwsze, trzeba sprawdzić ranę. Zbadać płuca i brzuch. Zlecić prześwietlenie i badanie krwi. I zachować zdrowy rozsądek.
Nie mogła sobie pozwolić na popełnienie najdrobniejszego błędu. Nie teraz i z pewnością nie w przypadku tej pacjentki. Przez ostatnie trzy dni jeździła do pracy do Bayside z myślą, że być może już tam nie pracuje. Każdego popołudnia o piątej oddychała z ulgą, udało jej się przeżyć kolejne dwadzieścia cztery godziny. Z każdym mijającym dniem obawy wydawały się słabnąć. Groźby Parra oddalały się. Wiedziała, że Wettig był po jej stronie, no i oczywiście Mark. Z ich pomocą może – ale tylko może – utrzyma swoją posadę. Nie chciała, żeby Parr miał jakikolwiek powód do kwestionowania jej kompetencji jako lekarza. Starała się więc być szczególnie dokładna na każdym kroku w pracy. Wszystkie wyniki laboratoryjne sprawdzała po kilka razy, wielokrotnie badała pacjentów. Trzymała się też z daleka od Niny Voss. Kolejna burza wywołana przez Wiktora Vossa byłaby ostatnią rzeczą, jakiej teraz potrzebowała. Niestety, Nina Voss miała gorączkę, a Abby była jedynym obecnym w tym momencie lekarzem. Musiała robić to, co do niej należało. Wsunęła stopy w tenisówki i wyszła z dyżurki.
W nocy szpital był miejscem z innej rzeczywistości. Przymglone światła, białe ściany, puste korytarze, które zdawały się wić jak tunele. Abby wlokła się właśnie jednym z takich tuneli. Ciało miała ciągle jeszcze odrętwiałe, mózg pracował powoli. Tylko serce reagowało prawidłowo: biło mocno i szybko. Weszła na oddział intensywnej terapii. Na noc przyciemniano światła, w pokoju pielęgniarek szesnaście monitorów wyświetlało pracę serc szesnastu pacjentów – nowoczesna technika szpitala. Abby wystarczył tylko jeden rzut oka na monitor z numerem piętnaście. Nina Voss miała przyspieszony puls. Zadzwonił telefon. Pielęgniarka podniosła słuchawkę i po chwili powiedziała:
– To doktor Levi, chce rozmawiać z dyżurującym stażystą.
– Przyjmę – Abby sięgnęła po słuchawkę. – Halo, doktorze Levi? Mówi Abby DiMatteo.
Chwila ciszy w słuchawce, a po chwili zapytał:
– Pani ma dzisiaj dyżur? – Z tonu głosu domyśliła się, że był zaskoczony. Wiedziała, jaki był powód. Abby była ostatnią osobą, jaką Levi chciałby widzieć w pobliżu Niny Voss. Dzisiaj nie miał jednak wyboru, to ona miała dyżur.
– Właśnie miałam pójść zbadać panią Voss – oznajmiła Abby. – Pielęgniarki mówią, że ma gorączkę.
– Tak, powiedziano mi o tym. – Znowu umilkł na dłuższą chwilę. Próbowała podtrzymać rozmowę.
– Przeprowadzę rutynowe badanie. To, co zwykle w przypadku gorączki. Badanie moczu, krwi, prześwietlenie klatki piersiowej. Jak tylko będę miała wyniki, zadzwonię do pana.
– Dobrze – powiedział krótko. – Będę czekał na telefon.
Abby założyła świeży fartuch i weszła do sali Niny Voss. Paliła się tam tylko jedna lampa, której przyćmione światło padało na łóżko. Nina miała zamknięte oczy, ręce skrzyżowane na piersiach, a włosy w blasku lampy były srebrnego koloru. Królewna Śnieżka w szklanej trumnie – pomyślała Abby.
Podeszła do łóżka i powiedziała łagodnie:
– Pani Voss?
Nina otworzyła oczy. Powoli skupiła wzrok na Abby.
– Tak?
– Nazywam się DiMatteo, jestem lekarzem na chirurgii. – Zauważyła błysk w oczach kobiety. Zna moje nazwisko – pomyślała Abby. Pewnie jej naopowiadano, że jestem złodziejem organów.
Nina Voss nie odezwała się, rzuciła na Abby spojrzenie bez wyrazu.
– Ma pani gorączkę – wyjaśniła Abby. – Musimy sprawdzić, dlaczego. Proszę mi powiedzieć, jak się pani czuje, pani Voss?
– Jestem… zmęczona. To wszystko – wyszeptała. – To tylko zmęczenie.
– Muszę sprawdzić, jak wygląda szew. – Abby włączyła mocniejsze światło i delikatnie zdjęła opatrunek z piersi. Blizna była czysta. Żadnych zaczerwienień ani opuchlizny. Abby wyciągnęła stetoskop i dalej rutynowo badała wszystko zgodnie z tym, co się robi w przypadku gorączki pooperacyjnej. Tempo oddechu było w normie. Brzuch w porządku. Uszy, nos i gardło czyste. Nie znalazła nic alarmującego, nic, co mogłoby wywoływać gorączkę. Przez cały czas Nina milczała, ale jej oczy pilnie śledziły każdy ruch Abby.
– Wszystko wydaje się być w jak najlepszym porządku. Musi jednak istnieć jakiś powód gorączki. Trzeba zrobić prześwietlenie i pobrać trzy razy krew do badania. – Uśmiechnęła się przepraszająco. – Przykro mi, ale chyba nie będzie pani miała okazji teraz pospać.
Nina pokręciła głową.
– I tak nie śpię za dobrze. Miewam sny. Dużo dziwnych snów…
– Złych snów?
Nina wzięła głęboki oddech i powoli westchnęła.
– O chłopcu.
– O jakim chłopcu, pani Voss?
– O tym chłopcu. – Kobieta ostrożnie dotknęła dłonią piersi. – Powiedzieli mi, że to był chłopiec. Nie wiem nawet, jak miał na imię, ani dlaczego umarł. Wiem tylko, że był to chłopiec – spojrzała na Abby. – To prawda?
Abby skinęła głową.
– Tak powiedzieli na sali operacyjnej.
– Była tam pani?
– Asystowałam doktorowi Hodellowi. Na ustach Niny pojawił się nikły uśmiech.
– To dziwne, była pani tam?
Przez chwilę obie milczały. Abby – z powodu irracjonalnego poczucia winy. Nina Voss zastanawiała się nad dziwnym zbiegiem okoliczności. Abby przyciemniła lampę. Pokój znów wypełnił się jakąś nieziemską poświatą.
– Pani Voss – powiedziała Abby. – Parę dni temu to serce, pierwsze serce… – Odwróciła wzrok, nie mogła patrzeć Ninie Voss prosto w oczy. – Wtedy czekał chłopiec, siedemnastolatek. W tym wieku inni chłopcy zwykle chcą mieć dziewczynę albo samochód. Ale ten chciał tylko wrócić do domu. Nic więcej, tylko wrócić do domu. – Westchnęła. – Nie mogłam pozwolić, żeby umarł. Wtedy nie znałam pani. To nie pani leżała na tym łóżku. To on. Ja musiałam dokonać wyboru. – Zamrugała oczami, poczuła, że do oczu napływają jej łzy.