Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Żmijowa Harfa
Żmijowa Harfa - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Żmijowa Harfa

Электронная книга - «Żmijowa Harfa». Краткое содержание книги:

W Spichrzy, najpiękniejszym mieście Krain Wewnętrznego Morza, nadchodzi czas karnawału. Zbójca Twardokęsek liczy, że wreszcie wypocznie, posili się i nażłopie trunków na koszt księcia. Czy mu się to uda?
Na ulicach i w zaułkach Spichrzy narasta świąteczny zamęt. Mieszkańcy, przerażeni wieściami o rzezi, zgotowanej przez szczuraków okolicznym miasteczkom, topią strach w winie i wyrzekają przeciw księciu i radzie miejskiej. Tumult przeradza się w krwawą ludową rewoltę, kiedy rozjuszeni rzemieślnicy zaczynają mordować patrycjuszy.
Tymczasem Szarka, niepomna na marzenia kompana, w towarzystwie wiedźmy i żalnickiej księżniczki ugania się po mieście w poszukiwaniu Koźlarza. Ciekawa, co tym razem zgotowali jej bogowie, zapędza się do wieży Śniącego, gdzie wśród zwierciadeł ukryta jest podobno przyszłość Krain Wewnętrznego Morza. A Zarzyczka, wypowiadając życzenie, budzi przepowiednię i stare legendy zaczynają się wypełniać na nowo.
Żmijowa harfa – kontynuacja Plew na wietrze – to historia świata w przededniu wojny, która zmieni zarówno bogów, jak i śmiertelników.
Anna Brzezińska – mediewistka, jedna z najpopularniejszych polskich autorek fantasy, trzykrotna laureatka Nagrody Fandomu Polskiego im. Janusza A. Zajdla.
1 ... 29 30 31 32 33 34 35 36 37 ... 145
Перейти на страницу:

– Nie rozłączajcie się – Szarka nie odrywała wzroku od zwierciadła, a Jadziołek na jej ramieniu przestępował niespokojnie z nogi na nogę. – Słyszysz, wiedźmo? Ani kroku samopas i trzymajcie się zaraz za mną. I cokolwiek się będzie działo, cokolwiek, powtarzam, nie dotykajcie tych luster.

Księżniczka poczuła, jak chropowata, ciepła ręka wiedźmy zaciska się kurczowo na jej palcach. Przecież to tylko świątynia, pomyślała. Przecież dzień w dzień tyle luda tędy się przewija, co przez pomniejszy jarmark. Po co tedy te strachy i skradania? A potem przypomniała sobie taniec Nur Nemruta.

– Słusznie – przytaknął karzeł. – Pono tu wczoraj jakaś babina objawienie miała.

– I co? – wiedźma popatrzyła na niego wielkimi, niebieskimi oczyma.

– A to – dobitnie rzekł Szydło – że Nur Nemrut doszczętnie dech z niej wytrząsł. I ja tak sobie myślę – po – skrobał się po głowie – piękna rzecz wyrocznia i wszelkiemu człekowi bardzo przydatna. Ale ja się bynajmniej dla pospólnego pożytku na nędzną śmierć nie skażę. I wam też nie radzę.

– Dokąd wiedzie ten korytarz? – spytała Szarka.

– A skąd mnie wiedzieć? – zaśmiał się niziołek. – Ja człek prosty, mało pobożny. Ale gadają, że gdzieś pośrodku wieży Nur Nemrut śni, tedy chodźmy się mu pokłonić, jako chcieliście.

Rudowłosa przygryzła wargę, ale nic nie powiedziała. Z wolna ruszyła szpalerem zwierciadeł. Przypominała Zarzyczce sprężonego do skoku płowego kota, jednego z tych, które skalmierscy panowie hodowali w dworskich zwierzyńcach.

Jej odbicie rozpryskiwało się w lustrach na tuziny drobnych odłamków.

Kilka kroków od portalu korytarz rozgałęział się w wiele odnóg. Skręcili w prawo, a potem jeszcze raz. Coś jest nie tak, pomyślała księżniczka. Czuła, że przejście wznosi się nieznacznie, lecz po chwili nie potrafiła już odgadnąć, w którym kierunku idą ani skąd przyszli. Niemal przeoczyła szparę, która znienacka otworzyła się z lewa pomiędzy taflami. A później spostrzegła, że takich szczelin jest znacznie więcej, tylko niemal nie sposób je wypatrzyć wśród wszechobecnych refleksów i odbić.

Wszędzie było bardzo cicho. Jedynie podkute buty Szarki podzwaniały lekko.

– A gadają, że wszystkie drogi prowadzą do Nur Nemruta – zaśmiał się piskliwie karzeł.

– Zgubimy się – płaczliwie oznajmiła wiedźma. – Na zawsze się zgubimy. Będziemy łazić po wieży, póki nie osłabniemy z głodu, a potem przyjdą po nas stworzenia zwierciadeł. Słyszałam w opactwie Jałmużnika, że tym sposobem Nur Nemrut niejednego grzesznika umorzył…

– Pomnę, że pół tuzina lat temu – ożywił się niziołek – znalazło się paru śmiałków, co postanowili wynieść skarby z wieży Śniącego. Było o tym swego czasu głośno po gospodach. Ciemną nocką zakradli się do wieży, a trzeba wam wiedzieć, że Servenedyjki nawet za bardzo nie pilnują wejścia, boć wiadomo, że się bóstwo samo potrafi obronić. No, weszli do środka, a potem słuch o nich zaginął. Dobry miesiąc przeszedł, nim ich kapłani przypadkiem odnaleźli. Ze szczętem nieżywych, ale nie z tego najgorsza groza po ludziach poszła – łypnął ku niewiastom, by sprawdzić, czy opowieść budzi należyty postrach. – Bo jak ich ci kapłani znaleźli, to jeno pół człeka w korytarzu leżało. Reszta, znaczy się, głowa cała i ramiona, ledwie majaczyła po drugiej strome zwierciadła. A jak ich wyciągnąć chcieli, to się te trupy na dwa kawałki rozpadły. Sztywne nogi popod murem kapłani zagrzebali, a tamte kadłubki w głąb luster coś pociągnęło. Ale długo jeszcze potem nocami płacz z wieży okrutny słychać było, jak ich zwierciadlane stwory dręczyły a prześladowały za świętokradztwo.

Spod obsuniętej na nos peruki wiedźmy dobiegło zduszone chlipanie. Szydło wykrzywił się z ukontentowaniem. Wiedźmie przerażenie wielce mu schlebiało.

– Nie zgubimy się – twardo oznajmiła Szarka. – Nie zgubimy się, bo nas jadziołek wiedzie. A opowieści o zwierciadlanych stworach niezawodnie sami kapłani rozpuszczają, żeby się tu nikt po nocy nie pętał a dobytku nie tłukł. Tyle, że teraz nie nocka, a myśmy się za wejście opłacili. Nic nam nie będzie. I nie rycz, wiedźmo, bo jeszcze nie ma nad czym.

– One tylko wydają się proste – powiedziała powoli księżniczka. – Korytarze. Tak naprawdę, zwierciadła są… – urwała, szukając właściwego słowa – zwichrowane. Kąty. Coś jest nie tak z kątami.

– Byłam ciekawa, kiedy zauważysz – uśmiechnęła się Szarka, a kilkanaście rudowłosych wojowniczek uśmiechnęło się w tej samej chwili w zwierciadłach. – Powała się wznosi lekko i zakrzywia co parę tuzinów kroków. A lustra w korytarzach… z nimi dzieje się coś innego…

– Tafle – podpowiedziała Zarzyczka, przypatrując się odbiciu kobiety w brunatnym płaszczu: jej twarz była skurczona od strachu. – Tafle załamują się do środka…

Jest jeszcze coś, pomyślała niespokojnie, zaś palce wiedźmy drgnęły w jej dłoni niczym przerażone zwierzątko. Cisza. Dlaczego jest tak cicho?

– Gdzie są kapłani? – Zdziwiła ją nagła piskliwość własnego głosu.

Szarka znów uśmiechnęła się przelotnie. Jakby karciła niesforne dziecko.

– Patrzą na nas – z przekonaniem odezwał się karzeł. – Nie puściliby nas samopas, nie strzeżonych. Wyście zanadto znaczne osoby. I nie zabyliby o wiedźmie, która snadnie może wieszczyć. A bogowie jedni wiedzą, co ona w tych zwierciadłach zobaczy…

– Nie boję się kapłanów – rudowłosa potrząsnęła głową. – Zdziwiłabym się, gdyby nie próbowali położyć rąk na obręczy dri deonema. Jednak na razie chcę się przekonać, czym jest Nur Nemrut. I zwierciadła.

– Po co więc ciągniecie nas za sobą? – spytała księżniczka. – Co z tego, że was szukają, skoro i nami nie pogardzą? A zeszłej nocy zbyt wiele stosów rozniecono w Spichrzy.

– Tego nie możesz wiedzieć, księżniczko – odparła Szarka, a jadziołek na jej ramieniu zaświergotał niespokojnie. – Nie możesz wiedzieć, kto i kogo szuka. Nie możesz nawet wiedzieć, dlaczego za mną poszłaś. Z własnej woli, bo nikt nie wypychał cię za bramy cytadeli. Być może… być może potrafiłabym to wyjaśnić… – zawahała się – ale lepiej będzie, jeśli przekonasz się na własne oczy.

– To zwierciadła! – wybuchła wiedźma. – Nur Nemrut nas przywabił! Na zatracenie!

– Nikt go nigdy nie widział, prawda? – spokojnie ciągnęła Szarka. – Nur Nemruta, pana snów i przyszłości. Który objawia się jedynie we wnętrzu zwierciadeł. Boga, który śni świat. Którego sen jest zakładnikiem Krain Wewnętrznego Morza… a może to one są zakładnikiem jego snu? Pamiętasz przecież tę przepowiednię, księżniczko, o końcu świata i odchodzących bogach. O powrocie Annyonne i przebudzeniu Nur Nemruta…

Jadziołek zaskrzeczał głośniej, załopotał skrzydłami.

– Czego ty chcesz? – spytała cicho Zarzyczka.

– Zajrzeć przepowiedni w twarz. Nie obchodzi mnie przyszłość. Moja przyszłość.

– A przyszłość Krain Wewnętrznego Morza? – z nieoczekiwaną powagą spytał niziołek.

– Nie, karle – rudowłosa przymrużyła oczy. – Zbyt daleko od domu zawędrowałam, żeby na to odpowiedzieć. Odpowiedzieć cokolwiek.

– Ja chciałabym wiedzieć – wyszeptała Zarzyczka. – I więcej jeszcze. Chciałabym, żeby wszystko było jak kiedyś. Zwyczajnie. Jak należy. Żeby powrócili żmijowie.

– Więc przypatruj się zwierciadłom, księżniczko – cierpko odparła Szarka. – Choć to, co w nich zobaczysz, może nie przypaść ci do smaku.

– A ja wcale nie jestem ciekawa – wiedźma poprawiła perukę. – Po co tę przyszłość wydłubywać? Żeby nam w oczy gołym czerepem zaświeciła? Lżej to niby komu od tego, że własny los zawczasu zna? Radośniej?

1 ... 29 30 31 32 33 34 35 36 37 ... 145
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)