Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Ludzie [Humans - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Ludzie [Humans - pl]

Электронная книга - «Ludzie [Humans - pl]». Краткое содержание книги:

W poprzednim tomie — „Hominidach” — neandertalski fizyk Ponter Boddit, podczas eksperymentu z komputerem kwantowym przekroczył przypadkiem barierę pomiędzy alternatywną Ziemią, na której jego gatunek jest dominujący, a ludzie wymarli przed tysiącami lat. Po wielu przygodach, przy pomocy ziemskich naukowców, udało mu się wrócić do swojego świata.
W drugim tomie Ponter Boddit doprowadza do ponownego otwarcia portalu między światami. Wraca na Ziemię zamieszkałą przez Homo sapiens i znowu spotyka profesor Mary Vaughan. Podczas pierwszej oficjalnej wizyty delegacji ze świata Neandertalczyków dochodzi do incydentu, który stawia pod znakiem zapytania dalsze kontakty między gatunkami. Na szczęście, udaje się pokonać pierwsze trudności i rozpoczyna się wymiana kulturowa między obiema Ziemiami.
1 ... 28 29 30 31 32 33 34 35 36 ... 82
Перейти на страницу:

Pani ambasador kontynuowała przemówienie w tym tonie, mówiąc niewiele istotnych rzeczy, ale Gliksini — jak zwrócił uwagę Ponter — wsłuchiwali się w każde jej słowo. Ci znajdujący się bliżej niego dyskretnie mu się przyglądali, najwyraźniej zafascynowani jego wyglądem.

— A teraz mam przyjemność dokonać pierwszej wymiany między dwoma rodzajami ludzkości — oznajmiła Tukana. Widać nadszedł moment, gdy należało przejść do szpiku spraw. Ambasadorka zwróciła się do ciemnoskórego mężczyzny, który stal obok podwyższenia. — Jeśli mogę…?

Sekretarz Generalny wrócił na podium, niosąc drugą drewnianą skrzynkę. Tukana otworzyła swoją. Ponter domyślał się, że niedawno przysłano ją przez portal.

— W tym pudełku znajduje się dokładny model czaszki antropologicznego okazu z naszego świata — wyjaśniła Tukana. — Jego odpowiednik na tej wersji Ziemi określany jest mianem AL 2881. To przedstawicielka grupy nazywanej tutaj Australipithecus afarensis, znana także jako „Lucy”. — Tukana poleciła Kompanowi wymówić to imię z odpowiednim fonemem „i”.

Przez salę przebiegł pomruk. Ponterowi wcześniej objaśniono znaczenie takiego daru. Na obu wersjach Ziemi — w miejscu, które Gliksini określali jako Hadar, w Etiopii, oraz w północnowschodniej części Kakarana na świecie Pontera — procesy erozji gleby odsłoniły szczątki szkieletu dorosłej kobiety. Jednakże przebieg zjawisk pogodowych nie był jednakowy. Na tej wersji świata — z Nowym Jorkiem, Toronto i Sudbury — czaszka okazu została w dużym stopniu zniszczona przez czynniki erozyjne, zanim Donald Johnson odkrył ja w roku, który Gliksini określali jako 1974. Natomiast w świecie Tukany i Pontera szkielet odnaleziono, zanim doszło do znacznych jego uszkodzeń. Ponter wiedział, że to doskonały podarunek, podkreślający fakt, że na obu światach istnieją takie same skamieniałości i złoża minerałów, a wymiana informacji o ich lokalizacji bez wątpienia byłaby korzystna dla obu stron.

— Z wdzięcznością przyjmuję ten dar w imieniu wszystkich mieszkańców tej Ziemi — powiedział ciemnoskóry mężczyzna. — A w zamian, proszę, przyjmijcie nasz prezent. — Podał Tukanie skrzynkę. Otworzyła ją i wyjęła ze środka kawałek skały zatopionej w przezroczystym plastiku. — To fragment skały bazaltowej, przywieziony przez Jamesa Irwina z Hadley Rille. — Sekretarz zrobił pauzę dla efektu, z wyraźną przyjemnością widząc, że Tukana nie ma pojęcia, o czym on mówi. — Hadley Rille — wyjaśnił — znajduje się na Księżycu.

Tukana zrobiła wielkie oczy. Pontera także wprawiło to w osłupienie. Kawałek Księżyca! Jak mógł w ogóle wątpić, czy słusznie postąpili, wracając do tych ludzi!

Rozdział Siedemnasty

Mary zbiegła schodami do holu budynku ONZ. Ponter i Tukana właśnie wychodzili z sali obrad Zgromadzenia Ogólnego, otoczeni przez czterech umundurowanych policjantów, pełniących rolę ochroniarzy. Mary ruszyła ku neandertalczykom, ale jeden z oficerów zastąpił jej drogę.

— Przykro mi, nie mogę pani przepuścić — oznajmił.

Mary zawołała Pontera po imieniu. Odwrócił się w jej stronę.

— Mare! — usłyszała jego własny głos, a potem tłumaczenie Kompana: — Ona może przejść, oficerze. To moja przyjaciółka.

Policjant skinął głową i odsunął się na bok. Mary minęła go i zbliżyła się do Pontera.

— Jak według ciebie wypadliśmy? — spytał.

— Wspaniale. Czyj to był pomysł, żeby zrobić model waszej czaszki Lucy?

— Jednego z geologów pracujących dla INCO.

Mary z podziwem pokręciła głową.

— Doskonały wybór.

— Właśnie opuszczamy ten budynek i udajemy się na coś do jedzenia. Zechcesz nam towarzyszyć? — zaproponowała Tukana Prat.

Mary się uśmiechnęła. Ambasadorka nie miała być może wielkiej wprawy w sprawach dyplomacji, ale była ujmującą osobą.

— Bardzo chętnie — odparła Mary.

— W takim razie chodźmy. Mamy…hm, jak wy na to mówicie? Rezerwację? W jadłodajni niedaleko stąd.

Mary cieszyła się, że zabrała płaszcz. Ponter i Tukana sprawiali wrażenie, jakby było im dostatecznie ciepło bez wierzchnich okryć. Oboje mieli na sobie spodnie, które Mary już wcześniej widziała u Pontera, zakończone pokrowcami na stopy: Ponter ciemnozielone, a Tukana rdzawoczerwone. Oboje włożyli też podobne koszule z zapięciami na ramionach.

Mary na moment spojrzała w górę, na wieżę ONZ — wielką bryłę, której kształt wyraźnie rysował się na tle słońca. Oprócz niej neandertalczykom towarzyszyła dwójka amerykańskich i dwójka kanadyjskich dyplomatów. Czterech policjantów zajęło miejsce na skraju tej niewielkiej grupy, przemieszczającej się pasażem.

Tukana szła razem z dyplomatami. Ponter i Mary zostali nieco w tyle, pochłonięci rozmową.

— Jak się miewa twoja rodzina? — spytała Mary.

— Dobrze. Ale nie uwierzysz, co się stało podczas mojej nieobecności. Mój partner, Adikor, został oskarżony o zamordowanie mnie.

— Naprawdę? Dlaczego?

— To długa historia, jak wy byście powiedzieli. Na szczęście na czas wróciłem na swoją Ziemię i został oczyszczony z zarzutów.

— I teraz już wszystko jest u niego w porządku?

— Tak. Mam nadzieję, że kiedyś go poznasz. Jest…

Trzy dźwięki rozległy się niemal równocześnie: ciche „uf” Pontera, krzyk jednego z policjantów i głośny huk, przypominający grzmot pioruna.

Ponter osunął się na ziemię. Mary błyskawicznie zrozumiała, co się stało. Padła na kolana obok niego i zaczęła macać jego zakrwawioną koszulę, szukając rany postrzałowej, aby zatamować krwawienie.

Piorun? — pomyślała Tukana. Nie, to niemożliwe. Niebo, choć śmierdzące, było bezchmurne.

Odwróciła się i spojrzała na Pontera, który — cóż to? — leżał twarzą do dołu na chodniku, w powiększającej się kałuży krwi. Ten huk… ktoś użył broni na pociski — wystrzelił? — taki chyba był poprawny termin i…

Nagle Tukana poczuła, jak leci do przodu. Upadła twarzą do ziemi, uderzając wielkim nochalem w chodnik.

Jeden z gliksińskich egzekutorów wskoczył jej na plecy, przyciskając ją do ziemi i zasłaniając własnym ciałem. Szlachetny gest, owszem, ale Tukanie zupełnie to nie odpowiadało. Sięgnęła do tyłu, złapała egzekutora za ramię i przerzuciła go nad sobą, tak że zdumiony wylądował przed nią na plecach. Zerwała się na równe nogi. Choć z nosa ciekła jej krew, bez trudu wyłowiła chemiczny zapach, jaki towarzyszy strzałowi z broni. Obróciła głową w lewo, potem w prawo, i…

Tam! Oddalający się człowiek, a w jego ręku…

Śmierdząca broń.

Tukana puściła się pędem za nim. Jej masywne nogi zadudniły o ziemię.

— Ponter został trafiony w prawe ramię — poinformował Mary Hak przez zewnętrzny głośnik. — Jego puls jest szybki i słabnie. Ciśnienie krwi spada, podobnie jak temperatura ciała.

— Jest w szoku. — Mary wciąż badała ramię Pontera. Wreszcie znalazła miejsce, w które trafił pocisk, jej palec wsunął się w ranę aż po drugi kłykieć. — Wiesz, czy kula przeszła na wylot?

Jeden z policjantów stal teraz nad Mary; drugi przez radio wzywał pogotowie. Trzeci pospiesznie wprowadzał amerykańskich i kanadyjskich dyplomatów z powrotem do budynku.

— Nie jestem pewien — odparł Hak. — Nie zarejestrowałem jej wyjścia. — Na moment umilkł. — Ponter traci za dużo krwi. W jego zestawie medycznym jest kauteryzujący skalpel laserowy. Otwórz trzecią kieszeń po prawej stronie.

1 ... 28 29 30 31 32 33 34 35 36 ... 82
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)