Niebanalna więź
- Автор: Уотерс Сара
- Язык: польский
- Жанр: Историческая проза
Электронная книга - «Niebanalna więź». Краткое содержание книги:
Tam, wśród pospolitych złodziejek, morderczyń i ulicznic, spotyka Selinę Dawes, która do niedawna święciła triumfy w londyńskim towarzystwie jako nadzwyczaj uzdolnione medium. Początkowo Margaret sceptycznie odnosi się do talentu dziewczyny. Potem jednak stopniowo zaczyna wkraczać w świat duchów i cieni.
Między obiema młodymi kobietami wytwarza się niezwykła więź…
Znałam tę opowieść z relacji panny Craven, od Stephena, pani Wallace oraz samej Seliny, choć w gruncie rzeczy najwierniej odpowiadała tej ostatniej wersji, która jako winowajcę wskazywała ducha. Spojrzałam na pana Hithera.
– Sama nie wiem, co myśleć – powiedziałam. – Nie znam się na spirytyzmie. Sądzi pan, że nastąpiło nadużycie?
– Kolosalne nadużycie – potwierdził. Nie miał co tego najmniejszych wątpliwości.
– Pan nie ma wątpliwości – odrzekłam, przypominając sobie pewien szczegół z opowieści Seliny. – Ale czy każdy spirytysta podziela pańskie zdanie? Czy nie znaleźli się tacy, którzy zwątpili w wersję panny Dawes?
Odrobinę pochylił głowę. Owszem, powiedział, w "pewnych kręgach" istotnie znaleźli się tacy, którzy zwątpili.
Zwątpili? W jej uczciwość?
Zamrugał, po czym ściszył głos, zaskoczony i jakby urażony.
– Zwątpili – wyjaśnił – w jej mądrość. Panna Dawes jest potężnym medium, a zarazem bardzo młodym. Panna Silvester była jeszcze młodsza, jeśli dobrze pamiętam, liczyła sobie zaledwie piętnaście lat. Zdarza się, że osoby w równie młodym wieku padają ofiarami wybryków niesfornych duchów, Peter Quick zaś potrafił być czasem bardzo niesforny…
Dodał, iż być może panna Dawes wykazała pewien brak rozwagi, narażając dziewczynę na kontakt z owym duchem, choć po prawdzie robiła to nieraz z innymi paniami. Pozostawało również pytanie na temat ukrytych zdolności samej panny Silvester. Kto wie, czy nie zadziałały one na Petera? Kto wie, czy nie maczały w tym palców jakieś siły nieczyste? Bywa, że upodobają sobie one niedoświadczonego spirytystę i wykorzystują go, by siać grozę.
– A to właśnie grozę – ciągnął – a nie cuda naszej działalności – o nie! – tak chętnie opisują gazety. Obawiam się, że wielu spirytystow, w tym również takich, którzy niegdyś sławili dokonania panny Dawes, zwróciło się przeciwko niej, kiedy najbardziej potrzebowała pomocy. Podobno jest tym bardzo rozgoryczona. I zwróciła się przeciwko nam, nawet tym, którzy nadal myślą o niej życzliwie.
Spoglądałam na niego bez słowa. Słyszeć, jak wychwala Selinę, jak z szacunkiem mówi o niej "panna Dawes" i "panna Selina Dawes" zamiast "Dawes", "więźniarka" albo "ta kobieta" – nie sposób rzec, jakie to było poruszające. Jej historia opowiedziana w mrocznym półświatku więzienia, tak odmiennym od znanej mi rzeczywistości, że nikt – ani więźniarki, ani strażniczki, ani nawet ja sama – nie wydaje się w nim istnieć naprawdę, brzmiała inaczej niż w ustach pana Hithera.
– Czy rzeczywiście odnosiła przed aresztowaniem znaczne sukcesy? – spytałam wreszcie.
Pan Hither klasnął w dłonie. Ależ tak, Boże miłosierny, jej seanse były absolutnie niewiarygodne!
– Naturalnie nigdy nie była tak znana jak najlepsze londyńskie media, pani Guppy, pan Home czy panna Cook z Hackney…
Słyszałam o nich. Podobno pan Home umiał lewitować i wyciągał z kominka rozżarzone węgle. Pani Guppy teleportowała się kiedyś z Highbury do Holborn podczas zapisywania na liście zakupów słowa "cebula".
– Teraz się pani uśmiecha – powiedział pan Hither. – Jest pani taka jak wszyscy. Im bardziej niezwykłe zdolności, tym chętniej o nich słuchacie, by zaraz uznać je za brednie.
Nadal spoglądał na mnie życzliwie. Przyznałam mu pewną rację. Ale Selina Dawes: jej zdolności nie były tak spektakularne jak zdolności pana Home'a i pani Guppy, prawda?
Wzruszył ramionami, mówiąc, że nasze definicje określenia "spektakularny" wcale nie muszą się pokrywać. Znowu podszedł do półki i wyjął kolejne tomisko – był to również "Spirytysta", ale wcześniejsze numery. Po chwili odnalazł szukany fragment i wręczył mi książkę, pytając czy nazwałabym to "spektakularnym".
Artykuł zawierał opis seansu Seliny przeprowadzonego w Holborn, kiedy to w ciemności rozlegało się bicie dzwonów i ktoś szeptał przez papierową tubę. Pan Hither podał mi kolejną książkę, wydrukowaną na innym papierze, zapomniałam jej tytułu: była to relacja z prywatnego spotkania w Clerkenwell, podczas którego niewidzialne ręce upuszczały kwiaty i wypisywały kredą imiona na tabliczce. Wcześniejszy numer tej samej gazety opisywał przypadek dżentelmena w żałobie, który ku swemu zdumieniu znalazł wiadomość z zaświatów w postaci purpurowego napisu na odsłoniętym ramieniu Seliny…
Pamiętam, że opowiadała mi o tym okresie swego życia. Mówiła o nim z dumą i nazywała go szczęśliwym; jej duma wprawiła mnie wówczas w przygnębienie, teraz zaś poczułam jeszcze większy smutek. Kwiaty i papierowe tuby, słowa wypisane na ciele – spektakl wydawał się tandetny, nawet jak na duchy. W Millbank Selina sprawiała wrażenie aktorki wspominającej błyskotliwą karierę. Ale rewelacje prasowe odsłoniły przede mną jej prawdziwą postać: była to kariera motyla lub ćmy, wieczna tułaczka od domu do domu, z jednej podłej dzielnicy do drugiej, cyrkowe sztuczki za grosze.
Pomyślałam o ciotce, która naraziła ją na taki los. I o tamtej zmarłej kobiecie, pani Brink. Dopiero pan Hither powiedział mi, że Selina mieszkała z panią Brink, w jej własnym domu.
O tak, potwierdził. Na tej podstawie oparto kolejne zarzuty, między innymi dotyczące oszustwa oraz użycia przemocy, tym potworniejsze, że zmarła dama ogromnie podziwiała Selinę, udzieliła jej schronienia, była dla niej niczym rodzona matka. To dzięki jej wsparciu Selina miała szansę rozwijać swój talent. I właśnie tam, w Sydenham, po raz pierwszy pojawił się Peter Quick.
– Przecież to właśnie on doprowadził do śmierci pani Brink – przypomniałam.
Pan Hither potrząsnął głową.
– Tylko duchy umiałyby to wytłumaczyć. Niestety, nie wezwano ich, by zeznawały w obronie panny Dawes.
Zaintrygowały mnie jego słowa. Popatrzyłam na pierwszą gazetę, noszącą datę aresztowania Seliny. Zapytałam o późniejsze numery. Czy zawierały opis rozprawy i uzasadnienie wyroku? Po krótkich poszukiwaniach pan Hither przyniósł żądane egzemplarze i skrzętnie uprzątnął pozostałe. Postawiwszy krzesło przy stole, usiadłam z dala od kobiety w białych rękawiczkach i zasłoniłam gazetą przeszkloną szafkę z "eksponatami". Kiedy pan Hither z uśmiechem skinął mi głową i wyszedł, pogrążyłam się w lekturze. Miałam przy sobie notes z zapiskami z Muzeum Brytyjskiego. Otworzyłam go i przystąpiłam do sporządzania notatek z procesu Seliny.
Najpierw przesłuchiwano panią Silvester, Amerykankę, matkę nerwowej dziewczyny, znajomą pani Wallace:
"Kiedy poznała pani Selinę Dawes?" – "Na seansie u pani Brink, w lipcu. W Londynie opisywano ją jako medium o nieprzeciętnych zdolnościach. Chciałam zobaczyć ją na własne oczy".
"I co sobie pani o niej pomyślała?" – "Od razu zauważyłam, że istotnie jest niezwykła. Wydawała się też nadzwyczaj skromna. W spotkaniu uczestniczyło dwóch energicznych młodzieńców; sądziłam, iż będzie próbowała z nimi flirtować. Nie uczyniła tego, co bardzo mnie ujęło. Generalnie zdawała się odpowiadać powszechnemu mniemaniu na swój temat. Oczywiście w przeciwnym razie nie przystałabym na to, by moja córka utrzymywała z nią jakiekolwiek stosunki".
"Dlaczego zależało pani na nawiązaniu owych stosunków?" – "Z powodów czysto formalnych, a dokładnie medycznych. Żywiłam nadzieję, że panna Dawes dopomoże córce w powrocie do zdrowia. Córka choruje od kilku lat. Panna Dawes przekonywała, iż jej dolegliwości są duchowej raczej niż fizycznej natury".
"Czy owa kuracja miała miejsce w Sydenham?" – "Tak".
"Jak długo trwała?" – "Dwa tygodnie. Dwa razy w tygodniu przez godzinę córka siedziała z panną Dawes w zaciemnionym pokoju".