Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне

Электронная книга - «Weronika postanawia umrzeć». Краткое содержание книги:

Weronika postanawia umrzeć. Chcąc popełnić samobójstwo zażywa tabletki, jednak zostaje uratowana i rozpoczyna się nowe życie – nowe życie Weroniki. Dowiaduje się ona, że z powodu uszkodzenia serca pozostał jej tylko tydzień życia. Podczas tego tygodnia Weronika, przebywając w szpitalu psychiatrycznym Villete, uczy się życia lepiej, niż w czasie minionych kilkudziesięciu lat. Odkrywa, że szaleństwo w życiu jest niezwykle potrzebne. Po raz pierwszy zaczyna dostrzegać i poznawać samą siebie…
Ciekawe zakończenie, którego jednak nie zdradzę czytelnikom…
Chwile, które Weronika spędziła w szpitalu są jakby drogą, którą powinien przejść każdy z nas, aby nauczyć się w pełni przeżywać swoje życie. W powieści nie znajdziemy oczytanych i znanych pouczeń, dotyczących idealnego sposobu na życie. Autor w sposób dość czytelny, ale nie narzucający się, skłania nas do przemyślenia pewnych spraw- tych najważniejszych, ale często wypychanych z naszej świadomości przez codzienność, rutynę.
Ta książka może wiele nauczyć ludzi wiodących tak zwane „normalne życie”- czyli praktycznie każdego z nas. Warto zapamiętać, że należy być tym, kim chce się być, a nie tym, kim inni chcą nas widzieć. Pod tym względem życie chorego umysłowo, „nienormalnego”, jest właśnie… „normalne”. Człowiek „nie w pełni władz umysłowych” może robić właśnie to, na co ma ochotę, nie obchodzi go zdanie „innych”- „inni” wytłumaczą sobie jego zachowanie wariactwem.
Wspaniała powieść, którą czyta się jednym tchem (sprzyja temu również wydanie Drzewa Babel). Słusznie książki P. Coelho są głośne i popularne. Dzięki nim można dostrzec wiele spraw, które do tej pory mijaliśmy obojętnie…
1 ... 27 28 29 30 31 32 33 34 35 ... 37
Перейти на страницу:

Jednak im częściej stosowano mu tę terapię, tym jej efekt zanikał szybciej. Edward od razu rozpoznał siedzącą obok dziewczynę.

– Podczas snu mówiłeś o wizjach Raju – odezwała się, gładząc go po głowie.

Wizje Raju? Ach, wizje Raju. Edward spojrzał na nią i poczuł, że chce wszystko jej opowiedzieć. Ale właśnie w tym momencie weszła pielęgniarka ze strzykawką.

– Muszę ci teraz zrobić zastrzyk – powiedziała do Weroniki. – To zalecenie doktora Igora.

– Już dziś dostałam jeden i nie chcę więcej – odpowiedziała. – Nie mam też najmniejszej ochoty stąd wychodzić. Nie będę słuchać żadnych poleceń, ani podporządkowywać się żadnym regułom. Do niczego mnie nie zmusicie.

Pielęgniarka była przyzwyczajona do tego typu reakcji.

– A zatem będziemy zmuszeni wstrzyknąć go silą.

– Muszę z tobą porozmawiać – odezwał się Edward. – Zgódź się na ten zastrzyk.

Weronika podciągnęła rękaw swetra i pielęgniarka wstrzyknęła jej narkotyk.

– Grzeczna dziewczynka – skomentowała. Dlaczego nie wyjdziecie z tej ponurej sali i nie pójdziecie się przejść po parku?

– Wstydzisz się tego, co się wydarzyło wczoraj 183 wieczorem – zaczął Edward, gdy wyszli już na zewnątrz.

– Wstydziłam się, ale teraz jestem dumna. Chcę usłyszeć o wizjach Raju, bo sama niemal miałam jedną z nich.

– Muszę wybiec spojrzeniem daleko, poza mury Villete.

– To zrób to.

Edward popatrzył za siebie, ale nie na ściany zabudowań, ani nie na park, gdzie chorzy spacerowali w milczeniu, lecz na pewną ulicę na innym kontynencie, w kraju gdzie albo padał rzęsisty deszcz albo nie padało wcale.

Edward poczuł zapach tamtej ziemi. Była pora · sucha i pyl wciskał mu się do nosa. Sprawiało mu to przyjemność, bo czuć zapach ziemi, to czuć, że się żyje. Jechał na zagranicznym rowerze, miął siedemnaście lat, właśnie wyszedł z amerykańskiego college'u w Brasilii, gdzie uczyły się wszystkie dzieci dyplomatów.

Nienawidził Brasilii, ale kochał Brazylijczyków. Jego ojciec dwa lata wcześniej został mianowany ambasadorem Jugosławii, w czasie gdy nikomu się nawet nie śniło o je krwawym podziale. Ludzie różnej narodowości żyli we względnej harmonii, pomimo regionalnych konfliktów.

Pierwszą placówką ojca była właśnie Brazylia. Edward marzył o plażach, karnawale, meczach piłki nożnej, muzyce, ale znalazł się w odległej od morza stolicy, zbudowanej dla polityków, biurokratów, dyplomatów i ich dzieci, które nie za bardzo wiedziały, co mają tam robić.

Edward nienawidził życia w tym mieście. Spędzał dnie zakopany w szkolnych książkach, starając się, bez rezultatów, nawiązać kontakt z kolegami z klasy. Czyniąc wysiłki, bezskutecznie, by tak jak oni zainteresować się samochodami, obuwiem sportowym ostatniej mody, markowymi ubraniami – jedynymi tematami rozmowy wśród tej młodzieży.

Od czasu do czasu organizowano prywatkę, na której chłopcy upijali się w jednej części salonu, a dziewczyny udawały obojętność w drugiej. Zawsze krążyły narkotyki i Edward spróbował już praktycznie wszystkiego, nie gustując w niczym. Zbyt go podniecały lub usypiały i tracił zainteresowanie tym, co dziab się wokół.

Rodzina martwiła się. Przygotowywano Edwarda, by poszedł w ślady ojca i chociaż chłopiec posiadał niemal wszelkie konieczne talenty: chęć do nauki, dobry smak, łatwość uczenia się języków i interesowała go polityka, to brakowało mu cechy podstawowej, by zrobić karierę w dyplomacji. Miał trudności w kontaktach z ludźmi.

Choć rodzice zabierali go na niezliczone przyjęcia, otworzyli dom dla jego przyjaciół z amerykańskiego college'u i dawali mu wysokie kieszonkowe, to rzadko widywali go w czyimś towarzystwie. Pewnego dnia matka zapylała go, dlaczego nie zaprasza przyjaciół na obiad czy na kolację.

– Znam już wszystkie marki sportowych butów i imiona wszystkich dziewczyn, z którymi łatwo pójść do lóżka.

Nie mamy już sobie nic ciekawego do powiedzenia.

Aż w końcu pojawiła się pewna Brazylijka. Ambasador wraz z żoną uspokoili się, gdy syn zaczął wychodzić i wracać późno do domu, chociaż nikt dokładnie nie wiedział, skąd pochodzili ta dziewczyna. Któregoś wieczoru Edward po prostu przyprowadził ją do domu na kolację. Dziewczyna byli wykształcona i rodzice byli zachwyceni – chłopak w końcu nauczy się porozumiewać z obcymi. Poza tym, oboje pomyśleli, choć nie wypowiedzieli tego głośno, że ta dziewczyna zdejmuje im kamień z serca – Edward nie jest homoseksualistą!

Traktowali Marię (bo tak miała na imię) z uprzejmością przyszłych teściów, mimo iż wiedzieli, że za dwa lata zostaną przeniesieni na inną placówkę, i nie mieli najmniejszego zamiaru pozwolić, by ich syn poślubił dziewczynę z tak egzotycznego kraju. Planowali, że gdzieś we Francji lub w Niemczech znajdzie sobie kandydatkę na żonę z dobrego domu, która z godnością towarzyszyć mu będzie w jego błyskotliwej karierze dyplomaty, jaką już mu szykował ojciec.

Jednak Edward wyglądał na coraz bardziej zakochanego. Zaniepokojona matka postanowiła porozmawiać z mężem.

– Sztuka dyplomacji polega na wystawieniu na próbę cierpliwości przeciwnika – powiedział ambasador. – Bywa, że pierwszej miłości nigdy się nie zapomina, ale ona zawsze się kończy.

jednak wyglądało na to, że Edward całkowicie się zmienił. Zaczął przynosić do domu jakieś dziwa, książki, zbudował w swoim pokoju piramidę, m wieczór razem z Marią zapalali kadzidło i wpatrywali się godzinami w dziwny rysunek przybity gwoździem do ściany. Jego oceny w szkole amerykańskiej zaczęty się pogarszać. Matka nie rozumiała portugalskiego, ale widziała okładki książek, na których byty krzyże, stosy, wiszące czarownice i egzotyczne symbole.

– Nasz syn czyta niebezpieczne lektury – mówili do męża.

– Niebezpieczne jest to, co się dzieje na Bałkanach – odpad ambasador. – Krążą pogłoski, że Słowenia domaga się suwerenności, a to może doprowadzić do wojny.

Matki jednak nic nie obchodzili polityka, chciała wiedzieć, co dzieje się z jej synem.

– A ta mania palenia kadzideł?

– To żeby usunąć zapach marihuany – odpowiedział ambasador. – Nasz syn odebrał doskonale wykształcenie i na pewno nie wierzy, że te perfumowane patyczki mogą zwabić duchy.

– Mój syn wpadł w narkotyki!

– To minie. Ja też gdy byłem miody, paliłem marihuanę, ale to mu się szybko znudzi, tak jak i mnie się znudziło.

Ambasadorowa poczuta się dumna i uspokojona. Jej mąż to doświadczony człowiek – brat narkotyki i zdołał oprzeć się nałogowi! Mężczyzna o takiej sile woli jest w stanie zapanować nad każdą sytuacją.

Pewnego pięknego dnia Edward poprosił o rower. – Masz Mercedesa z kierowcą. Po co ci rower? – Żeby mieć jakiś kontakt z przyrodą. Razem z Marią jedziemy na dziesięciodniową wycieczkę. Tu niedaleko jest miejsce, gdzie są ogromne złoża kryształów, a Maria twierdzi, że przekazują dobrą energię.

Rodzice Edwarda zostali wychowani w czasach reżimu komunistycznego – dla nich kryształ był tylko minerałem zbudowanym z atomów połączonych w określony sposób i nie emanowała z niego żadna energia, ani pozytywna, ani negatywna. Zaczęli się rozpytywać i odkryli, że te idee o "wibracjach kryształów" stały się ostatnio modne.

Gdyby ich syn wpadł na pomysł rozmawiać o tym na jakimś oficjalnym przyjęciu, mógłby narazić ambasadora na śmieszność. Po raz pierwszy ojciec przyznał, że sytuacja staje się poważna. Brasilia była miastem kipiącym od plotek i wkrótce wyszłoby na jaw, że Edward jest zwolennikiem pseudonaukowych teorii i konkurenci jego ojca w ambasadzie mogliby pomyśleć, że przejął je od rodziców, a dyplomaci przecież, nie powinni w żadnych okolicznościach uchybiać regułom protokołu i wymogom obyczaju.

1 ... 27 28 29 30 31 32 33 34 35 ... 37
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)