Zima w Edenie [Winter in Eden - pl]
- Автор: Гаррисон Гарри Максвелл
- Серия: Eden (pl) #2
- Год: 1992
- Язык: польский
- Год: Phantom Press
- ISBN: 83-7075-005-2
- Переводчик: Janusz Pultyn
- Жанр: Альтернативная история
Электронная книга - «Zima w Edenie [Winter in Eden - pl]». Краткое содержание книги:
Kerrick wraz ze swą żoną i synkiem wyrusza na pomoc ludzkości. Wśród jaszczurów żyje istota, której celem jest zniszczenie przeciwnej kultury. To właśnie knowania Vanite doprowadzają do nieustannych starć i tragedii. Kerrick zna jednak sposób na wymuszenie rozejmu.
— Wściekły-nierozmowny — powiedział Imehei. — Boję się tego kamiennego zęba na kiju.
— Poluje dla nas, ukończmy więc pracę. Weź mój kamienny ząb i natnij jeszcze gałęzi. Przydadzą się do wykończenia szałasu. Najpierw jednak pokażę wam tajemnicę hèsotsanu, byście mogli się bronić i zdobywać świeże mięso. W jeziorze są ryby i małże, łatwo je złapać, jeśli się wie jak…
Kerrick zdążył objaśnić używanie hèsotsanu na długo przed powrotem łowcy, gdyż wiedział, że Ortnar z trudem zaakceptowałby widok Yilanè trzymających broń. Ukrył ją teraz w szałasie i dał samcom końcowe wskazówki.
— Konserwowanego mięsa używajcie tylko wtedy, gdy nie zdobędziecie świeżego lub ryb; nie ma go za wiele, nie starczy na długo.
— Ból-rąk, zmęczenie-ciała- przekazał Nadaske. Imehei potwierdził to barwami dłoni. Kerrick z trudem opanował gniew.
— Mocne żądanie pełni waszej uwagi. Musicie robić, jak wam powiedziałem, bo inaczej umrzecie z głodu. To powolna śmierć, zapasy ciała się wyczerpują, skóra zwisa fałdami, zęby psują się i wypadają…
Krzyki męki Nadaske i ruchy posłuszeństwa wskazały, że przyjęli przestrogi.
— Nie dojdzie do tego, jeśli będziecie sprytni, bo jest tu mnóstwo zwierzyny. Najgroźniejsze będą dla was samice Yilanè. Znajdą was, jeśli się nie zabezpieczycie.
Wpatrywali się w niego rozszerzonymi oczami w milczeniu.
— Znacie ptaki, które latają i wracają ze zdjęciami. Dlatego przebywajcie jak najwięcej w ukryciu i wypatrujcie wielkich ptaków. Gdy zwiędną gałązie szałasu, zastąpcie je świeżymi. Postępujcie tak, bo inaczej znajdą was, a potem zabiorą do hanalè i na plaże.
Kerrick i Ortnar odeszli o świcie; obaj Yilanè śledzili ich wymarsz, wypełnionymi strachem oczami. Zdecydowali jednak sami o swym losie. Kerrick zrobił dla nich, co tylko mógł, zaopatrzył w żywność i broń. Miał nadzieję, że nauczą się polować, nim skończy im się konserwowane mięso. Będą mieli więc szansę, jakiej pozbawieni są Tanu. Mogą też wrócić do swoich. Zrobił dla nich, co tylko mógł. Teraz musi myśleć o sobie i czekającej go długiej wędrówce. Chciał myśleć tylko o Armun przebywającej gdzieś na północy, nie wiadomo gdzie. Liczył na to, że odnajdzie ją żywą. Jezioro i szałas zniknęły im z oczu za zakrętem drogi.
ROZDZIAŁ XV
efenabbu kakhalabbu hanefensat sathanaptè.
Życie równważy śmierć, jak morze równoważy niebo. Kto zabija życie — ten zabija siebie.