Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Триллеры » Trzeci Bliźniak
Trzeci Bliźniak - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Trzeci Bliźniak

Электронная книга - «Trzeci Bliźniak». Краткое содержание книги:

Jeannie Ferrami, psycholog prowadząca na Jones Falls University badania naukowe w dziedzinie genetyki, dokonuje zaskakującego odkrycia. Przeglądając bazy danych, natrafia na parę jednojajowych bliżniaków, urodzonych w odstępie kilku tygodni przez dwie różne matki. Jeden z nich jest odsiadującym wyrok mordercą i sadystą, drugi Steven Logan, sprawia wrażenie wzorowego obywatela. Nieoczekiwanie Steven zostaje oskarżony o brutalny gwałt, zeznania ofiary nie pozostawiają wątpliwości, że to on jest sprawcą przestępstwa. Przekonana o niewinności Stevena Jeannie podjmuje wysiłki, by rozwiązać zagadkę i oczyścić go z zarzutów. Poszukiwania naprowadzają ją na ślad tajnych eksperymentów medycznych z okresu zimnej wojny. W eksperymenty zamieszane są bardzo wpływowe osoby, a nawet jej sponsor na uniwersytecie. Gra toczy się o wysoką stawkę: miliony dolarów i ambicje prawicowych polityków, którzy pragną przywrócić integralność rasową Ameryki. Czy Jeannie uda się odnaleźć trzeciego bliźniaka – klucz do wyjaśnienia tajemnicy – zanim padnie sama ofiarą zabójcy?
1 ... 23 24 25 26 27 28 29 30 31 ... 90
Перейти на страницу:

– Pinker zaraz tu przyjdzie – powiedział Robinson. Pomógł Jeannie i Lisie przysunąć krzesła do stołu, a potem wszyscy usiedli.

Chwilę później otworzyły się drzwi.

16

Berrington Jones umówił się z Jimem Proustem i Prestonem Barckiem w Monocle, restauracji położonej tuż obok biur Senatu w Waszyngtonie. Był to lokal, gdzie podczas lunchu zapadały decyzje o kluczowym znaczeniu i gdzie spotykali się ich znajomi: kongresmani, polityczni konsultanci, doradcy i dziennikarze. Berrington zdecydował, że nie ma sensu kryć się po kątach. Byli zbyt dobrze znani, zwłaszcza senator Proust zwracający uwagę swoją łysą czaszką i wielkim nosem. Gdyby wybrali mało znany lokal, jakiś reporter mógł ich zobaczyć i napisać, że spotykają się potajemnie. Lepiej było pójść tam, gdzie rozpozna ich trzydzieści osób i wszyscy uznają, że spotkali się, aby porozmawiać na temat prowadzonych wspólnie legalnych interesów.

Berrington zdecydowany był nie dopuścić do zerwania kontraktu z Landsmannem. Zgoda, transakcja była od samego początku ryzykowna, a Jeannie Ferrami mogła jej poważnie zagrozić. Ale poddając się teraz, zaprzepaściliby wszystkie swoje marzenia. Istniała tylko jedna szansa, aby uratować Amerykę i przywrócić jej rasową integralność. Nie było na to za późno, jeszcze nie. Wizja praworządnej, bogobojnej, ceniącej wartości rodzinne Ameryki mogła zostać urzeczywistniona. Wszyscy trzej mieli już jednak prawie sześćdziesiątkę; następna taka okazja mogła im się już po prostu nie trafić.

Jim Proust zawsze robił wokół siebie dużo szumu, i chociaż często irytował Berringtona, można go było łatwo przekabacić. Kulturalny Preston, o wiele bardziej sympatyczny, był również znacznie bardziej uparty.

Berrington miał dla nich złe wieści i przedstawił je na samym wstępie.

– Jeannie Ferrami pojechała dzisiaj do Richmond zobaczyć się z Dennisem Pinkerem.

Jim skrzywił się.

– Dlaczego jej, do diabła, nie powstrzymałeś? – Głos miał głęboki i zachrypnięty od wydawania rozkazów przez wiele lat.

Jego arogancki ton jak zwykle wyprowadził z równowagi Berringtona.

– A co miałem zrobić, związać ją?

– Jesteś chyba jej szefem?

– To jest uniwersytet, a nie pierdolona armia, Jim.

– Nie wydzierajcie się tak głośno – zwrócił im uwagę podenerwowany Preston. Na nosie miał wąskie okulary w czarnych oprawkach; nosił takie same od roku 1959 i Berrington zauważył, że ostatnio znowu wracają do mody. – Wiedzieliśmy, że to może się kiedyś wydarzyć. Moim zdaniem powinniśmy przejąć inicjatywę i do wszystkiego się przyznać.

– Przyznać się? – powtórzył z niedowierzaniem Jim. – Uważasz, że zrobiliśmy coś złego?

– Niektórzy ludzie mogą to tak widzieć.

– Może już zapomniałeś, że po przedstawieniu przez CIA raportu, od którego wszystko się zaczęło, „Nowe osiągnięcia sowieckiej nauki”, sam prezydent Nixon stwierdził, że to najbardziej niepokojące wieści z Moskwy, odkąd Sowietom udało się rozbić atom.

– Ten raport nie musiał być wcale prawdziwy – mruknął Preston.

– Ale myśleliśmy, że jest. Co więcej, uwierzył w to nasz prezydent. Nie pamiętasz, jak cholernie groźnie to wtedy wyglądało?

Berrington dobrze wszystko pamiętał. Sowieci mają program hodowli ludzi, twierdziła CIA. Mają zamiar stworzyć genialnych naukowców, genialnych szachistów, niepokonanych sportowców i niepokonanych żołnierzy. Nixon zlecił Wojskowej Służbie Badań Medycznych opracowanie podobnego programu i przedstawienie metody stworzenia idealnych amerykańskich żołnierzy. Jim Proust miał czuwać nad jego realizacją. Natychmiast zwrócił się o pomoc do Berringtona. Kilka lat wcześniej Berrington zaszokował wszystkich, zwłaszcza swoją żonę Vivvie, wstępując do wojska w momencie, gdy wśród jego rówieśników sięgnęły szczytu antywojenne nastroje. Zaczął pracować w Fort Detrick w Frederick, w stanie Maryland, gdzie badał odporność żołnierzy na zmęczenie. Na początku lat siedemdziesiątych stał się czołowym światowym ekspertem, jeśli chodzi o dziedziczenie takich typowo żołnierskich cech osobowych, jak wytrwałość i agresja. W tym czasie Preston, który pozostał na Harvardzie, dokonał kilku przełomowych odkryć, pozwalających lepiej poznać proces ludzkiego zapłodnienia. Berrington namówił go, aby opuścił uniwersytet i razem z nim i Proustem wziął udział w wielkim eksperymencie.

To była jedna z najpiękniejszych chwil w jego życiu.

– Pamiętam również, jakie to było ekscytujące – stwierdził. – Otwieraliśmy nowe horyzonty nauki, ratowaliśmy Amerykę przed kryzysem i sam prezydent prosił nas, byśmy wykonali dla niego to zadanie.

Preston dziobnął smętnie swoją sałatkę.

– Czasy się zmieniły. Dzisiaj nie wystarczy już tłumaczyć, że zrobiło się coś, bo prosił o to osobiście prezydent Stanów Zjednoczonych. Ludzie trafiają do więzienia za to, że zrobili coś, o co prosił ich prezydent.

– Co było w tym złego? – zapytał gniewnie Jim. – Robiliśmy to w tajemnicy, zgoda. Ale do czego mamy się, na litość boską, przyznawać?

– Zeszliśmy do podziemia – powiedział Preston.

Jim zaczerwienił się pod swoją opalenizną.

– Kontynuowaliśmy nasze badania w sektorze prywatnym – stwierdził z naciskiem.

Ładny eufemizm, pomyślał Berrington, nie powiedział jednak tego na głos, żeby nie denerwować Jima. Ci klauni z komitetu na rzecz reelekcji Nixona włamali się do hotelu Watergate i wszyscy w Waszyngtonie zaczęli srać ze strachu. Preston założył Genetico jako spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością, a Jim podrzucił jej dość intratnych wojskowych kontraktów, żeby stanęła na nogi. Po pewnym czasie ośrodki sztucznego zapłodnienia stały się tak dochodowe, że mogli finansować dalsze badania bez pomocy wojska. Berrington wrócił na uniwersytet, a Jim przeszedł z armii do CIA, a potem do Senatu.

– Nie mówię, że nie mieliśmy racji – powiedział Preston – ale pewne rzeczy, które robiliśmy na początku, były niezgodne z prawem.

Berrington nie chciał, żeby doszło między nimi do sporu.

– Ironia losu polega na tym – stwierdził spokojnie – że wyhodowanie idealnych Amerykanów okazało się niemożliwe. Cały projekt szedł w złym kierunku. Naturalna hodowla nie pozwalała na dokładność. Ale my byliśmy dość sprytni, żeby dostrzec możliwości, jakie daje inżynieria genetyczna.

– Wówczas nikt jeszcze nie łączył tych dwu cholernych słów – mruknął Proust, krojąc swój stek.

– Jim ma rację – przyznał, kiwając głową Berrington. – Powinniśmy być dumni, a nie wstydzić się tego, co zrobiliśmy. Kiedy się nad tym zastanowić, dokonaliśmy cudu. Postawiliśmy sobie jasne zadanie: ustalić, czy pewne cechy, takie jak inteligencja i agresywność, są dziedziczne; zidentyfikować odpowiedzialne za to geny; na koniec zaś umieścić je w hodowanych w probówce embrionach… i otarliśmy się niemal o sukces!

Preston wzruszył ramionami.

– Zajmują się tym biolodzy na całym świecie…

– Niezupełnie. My byliśmy bardziej ukierunkowani i lepiej się zabezpieczyliśmy.

To prawda.

Obaj przyjaciele Berringtona udobruchali się, każdy na swój sposób. Ich reakcje tak łatwo było przewidzieć, pomyślał pogodnie; może tacy są właśnie wszyscy starzy przyjaciele. Jim sypał zawsze pogróżkami, a Preston szukał dziury w całym. Może teraz, kiedy się uspokoili, zdołają ocenić na trzeźwo sytuację.

– W ten sposób wracamy do Jeannie Ferrami – oznajmił. – Za rok albo dwa doktor Ferrami może nam powiedzieć, jak wzbudzić w ludziach agresję, nie zmieniając ich w kryminalistów. Na swoje miejsce trafią ostatnie fragmenty łamigłówki. Dzięki ofercie Landsmanna przyspieszymy tempo badań, a Jim może znaleźć się w Białym Domu. Nie pora teraz się wycofywać.

– Wszystko to bardzo pięknie – stwierdził Preston – ale co mamy konkretnie robić? Landsmann jest cholernie czuły na punkcie etyki.

Berrington przełknął kawałek steku.

– Przede wszystkim musimy sobie uświadomić, że nie mamy do czynienia z kryzysem, lecz z problemem – oświadczył. I że tym problemem nie jest Landsmann. Ich księgowi nie odkryją prawdy, gdyby nawet sto lat wertowali nasze księgi. Naszym problemem jest Jeannie Ferrami. Nie możemy dopuścić, żeby dowiedziała się czegoś więcej, przynajmniej przed poniedziałkiem, kiedy podpiszemy umowę.

– Nie możesz jej przecież niczego zabronić, bo to jest uniwersytet, a nie pierdolona armia – stwierdził z przekąsem Jim.

Berrington pokiwał głową. Teraz obaj główkowali dokładnie tak, jak chciał.

– To prawda – odparł spokojnie. – Nie mogę jej wydawać rozkazów. Ale istnieją bardziej subtelne metody manipulowania ludźmi aniżeli te, którymi posługują się wojskowi. Jeśli zostawicie to mnie, na pewno to załatwię.

Preston nie wydawał się usatysfakcjonowany.

– W jaki sposób? – zapytał.

Berrington od dłuższego czasu zadawał sobie w myśli to pytanie. Nie miał na razie planu, ale chodził mu po głowie pewien pomysł.

– Wydaje mi się, że mogą wyłonić się pewne problemy w związku z wykorzystywaniem przez nią danych medycznych. To budzi wątpliwości natury etycznej. Sądzę, że uda mi się zmusić ją do zaniechania dalszych badań.

– Musiała się jakoś zabezpieczyć.

– Nie potrzebuję ważnego powodu, lecz pretekstu.

– Jak – ona wygląda? – zapytał Jim.

– Ma koło trzydziestki. Wysoka, bardzo wysportowana. Ciemne włosy, kolczyk w nosie, jeździ starym czerwonym mercedesem. Przez dłuższy czas miałem o niej bardzo dobre zdanie, ale wczoraj wieczorem odkryłem, że jest dziedzicznie obciążona. Ma ojca kryminalistę. Lecz jest również sprytna, zadziorna i uparta.

1 ... 23 24 25 26 27 28 29 30 31 ... 90
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)