Maskarada [Maskerade - pl]
- Автор: Пратчетт Теренс Дэвид Джон
- Год: 2003
- Язык: польский
- Год: Pr
- ISBN: 978-83-7648-034-3
- Переводчик: Piotr W. Cholewa
- Жанр: Фэнтези
Электронная книга - «Maskarada [Maskerade - pl]». Краткое содержание книги:
— Wcale nie chce — zgodził się Kozaberger.
— Chce — nie ustępowała babcia. — Chce trochę pieniędzy za każdą książkę, jaką sprzedaliście.
— Ale nie chciałabym, żeby mnie traktowali jak jakąś tantiemę — wtrąciła niania.
— Ty się nie odzywaj — upomniała ją babcia. — Wiem, czego chcesz. Chcemy pieniędzy, drogi panie.
— A jeśli wam nie dam?
Babcia przyjrzała mu się surowo.
— Wtedy odejdziemy i zastanowimy się, co robić dalej.
— To nie jest czcza pogróżka — ostrzegła niania. — Wielu ludzi żałowało, kiedy Esme się zastanowiła, co robić dalej.
— No to wróćcie, jak już się zastanowicie! — burknął Kozaberger. Rozzłościł się. — Sam już nie wiem! Autorzy chcą, żeby im płacić! Dysk się kończy…
Zniknął między pakami książek.
— Eee… myślisz, że ta rozmowa mogła pójść lepiej? — spytała niania.
Babcia zerknęła na stół obok. Leżały tam długie arkusze papieru. Szturchnęła krasnoluda, który z pewnym rozbawieniem obserwował dyskusję.
— Co to takiego? — spytała.
— To korekta Almanachu — wyjaśnił. Dostrzegł jej brak zrozumienia. — To próbny wydruk książki, żeby można poprawić wszystkie błędy, jakie tam zostawili.
Babcia wzięła arkusz.
— Idziemy, Gytho — rzekła.
— Nie chcę kłopotów, Esme — przekonywała ją niania, ruszając za nią. — To przecież tylko pieniądze.
— To już nie są pieniądze — odparła babcia. — To sposób obliczania wyników.
Kubeł podniósł skrzypce. Były przełamane na dwie części i trzymały się tylko na strunach… z których jedna właśnie pękła.
— Kto mógłby zrobić coś takiego? — zapytał. — Szczerze mówiąc, Salzella… Jaka właściwie jest różnica między operą a obłędem?
— To podchwytliwe pytanie?
— Nie.
— W takim razie odpowiem: lepsze dekoracje. Aha! Spodziewałem się tego…
Dyrektor muzyczny odgarnął szczątki i podniósł list.
— Mam go otworzyć? — zapytał. — Jest adresowany do pana.
Kubeł zamknął oczy.
— Niech pan otwiera — rzekł. — Może pan sobie darować szczegóły. Proszę mi tylko powiedzieć, ile jest wykrzykników.
— Pięć.
— Och.
Salzella wręczył mu kartkę.
Kubeł odczytał:
Szanowny Panie Kubeł!
Łups!
Ahahahahahahahaha!!!!!
Wyrazy szacunku