Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Rzeź bezkręgowców - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Rzeź bezkręgowców

Электронная книга - «Rzeź bezkręgowców». Краткое содержание книги:

Rzeź bezkręgowców
1 ... 22 23 24 25 26 27 28 29 30 ... 49
Перейти на страницу:

– Nie znam ani Krzyckiego, ani Magdy, więc możesz mówić dalej – zarządziła Lalka surowo. – Później do niej zadzwonisz. Czy tam do tego Krzyckiego, wszystko jedno.

Pomysł wydał mi się doskonały. Kontynuowałam.

– Zadrażnienia miał z jednym takim, pisarz w zasadzie, ale nie w moim guście, a zarazem scenarzysta początkujący, i okazuje się, że oprócz Kossak – Szczuckiej, Wajchenmann czaił się na Tyrmanda. „Zły” mu się przypomniał, a co obaj razem do spółki mogliby zrobić ze „Złego” wolę sobie nawet nie wyobrażać, bo szanuję własne życie i zdrowie. Tu właśnie podobno ruszyły ostre zadrażnienia i sama gotowa byłabym stawiać na pisarza… chociaż może raczej na Tyrmanda osobiście, ale odpada z przyczyn zasadniczych… i nawet znaleziono drobne notatki w niechlujnym stanie, ale znów, z drugiej strony, gdyby to był współautor dzieła, notatki powinien podwędzić. A zostały. Więc nie wiadomo. Zresztą, zdaje się, że w ogóle nie wchodził do domu, z ogrodu go kropnął. Ponadto jeszcze parę osób, których w ogóle nie znam i nawet nazwisk nie pamiętam, ale motywy mają tak do siebie podobne, że tylko alibi ich ratuje.

– Wolałabym o znajomych – mruknęła Lalka i przypomniała o datach i godzinach.

Musiałam posłużyć się kalendarzem. Zapisała wszystko, co trzeba.

– Jeszcze nie wiem, jak wykosili Poręcza – wyznałam z niezadowoleniem. – Wajchenmann i Drżączek jednakowo, strzały z broni palnej, Zamorski, o, proszę, masz znajomego, dostał w łeb przedmiotem twardym dosyć ozdobnym, a jak Poręcz, nie mam pojęcia i nawet żywię poważne obawy, że Martusię poniosło, nie mogę się dodzwonić ani do niej, ani do jej córki. Ale ona przy sobie zbrodniczych narzędzi raczej nie nosi, a skoro Poręcz ogólnie mieszka w Warszawie, nie spodziewała się go chyba w Krakowie i nie mogła się przygotować.

– Mówisz, że tam kamienne. I stare. Nie obruszył się przypadkiem któryś kamień?

– A cholera go wie…

– Czekaj, a u tego… zaraz… drżączka to trawa dekoracyjna, ja zawodowo znam takie rośliny… Drżączek… co u niego znaleźli?

– Też odciski palców, liczne teksty w komputerze i mnóstwo papierów. Głównie fragmenty twórczości, ze trzy nowe scenariusze podobno sobie wymyślił, co jeden, to gorszy. I próby przerabiania na filmy paru książek, w tym jedną taką, którą wyjątkowo lubię i już za tę jedną sama bym go zabiła!

– Właściwie wcale się nie dziwię, że byłaś podejrzana – stwierdziła Lalka łaskawie. – Ewa też pasuje, dziki fart, że wyjechała. Nie ma jeszcze kogoś, kto tak samo albo podobnie został ściachany?

Prawie poczułam się obrażona, niejako w zastępstwie.

– Nie rozśmieszaj mnie, od Szekspira… co ja mówię, od Homera poczynając, do tej pory, co najmniej parę setek by się znalazło…

– Nie, tym nieżywym dajmy spokój, najwyżej straszyliby po nocach, bo w żadne klątwy mumii nie wierzę. Szczególnie taka na przykład Emilia Bronte, córka pastora, już ją widzę, jak w charakterze ducha łapie spluwę i wali. Czy ktoś w ogóle w to wnika?

Zastanowiłam się, zawahałam i zatroskałam.

– Otóż widzisz, nie jestem pewna. W obawie o Ewę Marsz unikałam wszelkich sugestii, w każdym razie starałam się unikać, ale boję się, że za późno. Z początku, w rozpędzie, ględziłam do nich na ten temat i nie pamiętam, co. Zlekceważyli mnie i nabrałam nadziei, że samodzielnie na tym tle nic im nie przyjdzie do głowy, oni preferują raczej motywy konkretne, rabunek, konkurencja, miłość – zazdrość – zemsta, te takie więcej życiowe. W literackie chyba mocno powątpiewają. Poza jednym, zdaje się, że jednemu na myśl przyszło… Ale skoro ona ma alibi, mogę im teraz żywiej podsunąć.

– Bardzo dobrze, podsuń, niech coś wykryją, bo sama jestem ciekawa. Czekaj, teraz prywatne…

Przerwałam jej, bo koty zaczynały promieniować tajemniczymi fluidami, wszystkie naraz i bardzo zgodnie. Wiedziałam, o co im chodzi, resztki z misek zostały dokładnie wylizane nie wiadomo, kiedy, nadszedł czas posiłku. Widziały mnie przez szybę i wywierały nacisk, jeszcze nieurażone, ale już lekko zdziwione opieszałością obsługi. Przeszkadzały mi te bodźce zewnętrzne, wolałam się ich pozbyć, szczególnie, że karmienie nie stanowiło wielkiej uciążliwości i wymagało ledwo paru minut.

Lalka przeczekała moje manipulacje z pełnym zrozumieniem i wręcz z przyjemnością. Jeśli się lubi koty, ich widok koi wszelkie uczucia i napełnia roztkliwieniem nawet najgorszą zołzę. O ile oczywiście zołza jest zdolna lubić koty…

– Coś ty! – zgorszyła się Lalka, kiedy wyjawiłam jej swoją wątpliwość. – Lubić koty, dla zołzy to zbyt szlachetne uczucie. A propos, wyraźnie ona mi tego nie powiedziała, tylko takie strzępeczki z niej wylatywały, ale połapałam się, że chyba o matce chciałaby się czegoś dowiedzieć. O tatusiu mniej…

– O tatusiu, jak sądzę, chętnie by usłyszała, że wpadł pod tramwaj – przerwałam jej zimno. – Do niego to podobne, żeby jeszcze i motorniczemu miły żarcik wywinąć. Z tym, że na śmierć, bo jako paralityk wykończyłby cały obóz przetrwania. Mamusia przydeptana koncertowo, o czym Ewa zapewne świetnie wie, trwa to bez zmian, teraz opiekuje się małżonkiem w sanatorium, zdrowa, o żadnej chorobie sąsiadka nie napomykała, sanatorium zresztą, jak wywęszyłam, też takie lipne, więcej dla przyjemności niż z potrzeby. O, proszę, poluj tylko z potrzeby, nie dla przyjemności, Kipling też spieprzony!

– Kipling trudny.

– Trzeba było się nie brać. Czego kto nie potrafi, niech się za to nie łapie.

– Zwariowałaś, rząd by w tym kraju nie istniał…

– Tylko nie zaczynaj o polityce!

Lalka przestraszyła się samą wizją tematu i czym prędzej dolała nam wina. Uświadomiłam sobie, że czegoś mi tu brakuje. Tak samo jak Ewa Marsz byłam spragniona informacji.

– Facet Ewy ma na imię Henryk, chcę nazwisko i adres, dowiedz się od niej, nie wiem, po co mi to potrzebne, ale chcę, może na wszelki wypadek. Jak się nazywa chłopak Miśki? Znasz go chyba, skoro widziałaś, że się dusił?

– Znam. Głupio. Piotr Peter.

– Proszę…?

– No i co ci poradzę, tak go ochrzcili. I nie uwierzysz, kto w tym palce maczał, wielce szanowny pan Wystrzyk. Tatuś Ewy.

Z ulgą przypomniałam sobie, że mam więcej wina, możemy sobie pozwalać, na trzeźwo człowiek takich dziwolągów nie zniesie.

– Jakim cudem…?!

– No co, życia nie znasz? – zdenerwowała się Lalka. – Poprzednie pokolenie też składało się ze znajomych, krewnych i przyjaciół, bardziej niż nasze. Jeszcze się po nich kołatały szczątki przedwojennych stosunków towarzyskich, oni kiedyś mieli więcej czasu! Ci przedwojenni! Siostrzeńcy pana radcy, wnuki pana mecenasa, kuzynki syna szwagra pana ministra…

– Lubię historię – powiedziałam żałośnie – ale teraz akurat trochę mi wchodzi w paradę, za dużo supłów współczesnych, pomijając to, że kuzynki synów szwagrów panów ministrów nic nie straciły na aktualności…

– O, ja też nie wiem, kto tam się, z kim znał, tyle, że Miśkę też zdziwiło i zapytała, a ten Piotrek nawet nie ma pretensji do swoich starych, trochę zły, ale śmiał się, że chrzestny tatuś osobliwe poczucie humoru posiadał. Jakaś tam znajomość po dziadkach się plątała i pan Wystrzyk sam się zaofiarował, chciał nawet z hukiem, bo to przecież był jeszcze tamten ustrój, więc żeby na przekór. Konsekwentny, to mu trzeba przyznać, wszystkiemu na złość. Piotrka matki przy chrzcie nie było, leżała jeszcze, a ojciec zbaraniał. Tyle wiem od Miśki, a na temat tatusia Ewy słowem się wtedy nie odezwałam, bo mi mowę odjęło. I skąd, u diabła, miałam wcześniej wiedzieć, że chrześniak tego cholernego grzmota skojarzy się z moją siostrą, skoro ona w ogóle miała wtedy innego męża, Boże, co ja mówię, żadnego męża nie miała, później miała, ale ja do wróżki nie chodziłam!

No dobrze, wygrzebałam się spod oszołomienia. Żadna z nas nie należała do królewskiego rodu, w którym kwestia rodziców chrzestnych nabierała wagi państwowej, a w ogóle bywało ich po trzy pary, nasza wiedza w tej dziedzinie pałętała się blisko zera, uświadomiłam sobie, że mój starszy syn swojego chrzestnego ojca zna wyłącznie z fotografii, ja swojego również, zaś chrzestna matka w całym moim otoczeniu plącze się tylko jedna, przez chrzestną córkę odwiedzana głównie, dlatego, że jest z zawodu księgową i genialnie wypełnia zeznania podatkowe.

– No dobrze, niech się nazywa jak chce, co robi? Podobno siedzi w branży telewizyjnej, Miśka tak mi dała do zrozumienia, i podobno mnie lubi.

– To możliwe. Nie ma zakazu, nawet w telewizji. Z głosem coś robi.

– Własnym…?

– Nie, cudzymi. Osobiście milczy. Rozumiesz, pilnuje, przy montażu jak sądzę, żeby nie było głupot. Dziecko ciągnie kota za ogon i mówi „ach, jak ślićnie pachnie”, bo im się minęło z papką jarzynową. Gwałtownie przeszukałam pamięć.

– A…! Kiedyś to się nazywało synchronizacja głosu, teraz podobno postsynchrony, przy dubbingach zazwyczaj, teraz jest lektor, ale nawet i lektor nie może pytać „czy chcesz ją pojąć za żonę”, kiedy pan młody padł już trupem po strzale, a panna młoda uciekła. Tłumaczone w ogóle są tylko reklamy, ale i tak obraz z dźwiękiem powinien się zgadzać. Rozumiem, znaczy on dźwiękowiec, znaczy dużo ludzi zna, znaczy reżyserów koniecznie… Z Miśką się dzisiaj widziałaś?

– W drzwiach się z nią minęłam. Bo co?

– Bo to on, ten Piotruś Pan, ostrzegał mnie przez Miśkę, że jakiś Jaworczyk świnię mi podkłada, i miałam nadzieję, że, też przez Miśkę, dowiem się dokładniej, kto to jest Jaworczyk i co ja mu złego zrobiłam, bo tego z plotek nie odgadłam. Mało ważne, tylko z pustej ciekawości chciałabym wiedzieć.

– Skorzystaj, że Miśka taka zadowolona ze swojej ręki i popytaj ją – poradziła mi Lalka z lekkim rozgoryczeniem. – Bo ten Piotrek bezpośrednio może ci nie dać rady, chyba, że się z nim spotkasz natychmiast po kąpieli i w szmatach prosto z pralni. Za dużo kotów masz na sobie.

– O, rzeczywiście, jaka mimoza! – rozgniewałam się. – One zewnętrzne, na kolanach mi nie leżą, mogę z nim gadać na odległość i pod wiatr.

1 ... 22 23 24 25 26 27 28 29 30 ... 49
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)