Zbyt idealnie
- Автор: Ортолон Джулия
- Язык: польский
- Жанр: Современные любовные романы
Электронная книга - «Zbyt idealnie». Краткое содержание книги:
Amy Baker ma zmierzyć się z lekiem przed podróżami. Wybiera się jako niania w rejs po Karaibach. I gubi się już w pierwszym porcie St. Barts. Statek odpływa, a ona zostaje na wyspie bez pieniędzy. Nie ma nawet szczoteczki do zębów!
Guy Gaspar mieszka w wieży fortecznej i nigdy nikomu się nie pokazuje. Jest ponoć szpetnym, odpychającym samotnikiem, wiec miejscowi nazywają go Bestia. Amy zgłasza się do pracy w forcie, ale spotyka tam tylko jego przystojnego asystenta.
W rzeczywistości Guy to seksowny i bogaty Byron Parks, który z talentem odgrywa role i Bestii, i swojego pracownika. Na wyspie szuka odrobiny spokoju i prywatności. Jako Bestia rozmawia z Amy za pomocą internetu. Nawiązują pełna romantyzmu korespondencje. Byron z wzajemnością zakochuje się w rozmówczyni. Czy odkrycie prawdziwego oblicza księcia z bajki nie zniszczy ich cudownego romansu?
– Tak nawiasem mówiąc, moim zdaniem wyglądasz dobrze taka, jaka jesteś teraz.
– Dziękuję, ale tak nawiasem mówiąc, jestem na diecie dla siebie. I być może dlatego wreszcie mi się udało.
– Co masz na myśli?
– To długa historia. Po prostu ostatnimi czasu robię wiele rzeczy dla siebie. To coś jak zmiana wizerunku, ale od wewnątrz. Trwa już dwa lata.
– Czyż nie po to je się wspólnie kolację? Żeby dzielić się historiami przy posiłku?
– Chyba tak. – Wzięła kawałek ryby i pokiwała z zadowoleniem głową. Nie była tak dobra jak to, co dostał Guy, ale i tak świetnie smakowała. – Hmm, od czego by tu zacząć…
– Od początku – zaproponował. – Powiedz mi o sobie wszystko.
– Wszystko? O rety. – Uśmiechnęła się, słysząc wesołą nutę w jego głosie, a potem spróbowała się zastanowić. Zwykle nie miała kłopotów z opowiadaniem historii – to dar, który odziedziczyła po matce. Ale wymyślanie historii to nie to samo, co mówienie o sobie.
– Chyba powinnam zacząć od tego, że największy wpływ na kształt mojego życia miała matka. Była całkowicie sparaliżowana. Zmarła, gdy miałam dziesięć lat.
Zapadła cisza.
– Przykro mi. Musiało być ci ciężko.
– Tak – westchnęła Amy. – Bardzo przeżyłam jej stratę, ale wcześniej było cudownie. Była niesamowicie odważną i radosną osobą. Życie z nią zdawało się niekończącą się zabawą. Za jej czasów mieszkanie w domu mojej babci było… – Zapatrzyła się w przestrzeń, szukając właściwych słów. – Magiczne.
– Dlaczego twoja matka była sparaliżowana?
Siedząc przy biurku, Byron patrzył na ekran, zafascynowany emocjami pojawiającymi się na twarzy Amy. Jej uśmiech, oczy – wszystko go zachwycało.
– Wyjechała z przyjaciółmi z college'u nad jezioro Travis i nurkowali, skacząc z klifu. Poślizgnęła się przy skoku i uderzyła o brzeg. Złamała sobie kręgosłup. Natychmiast zawieziono ją do szpitala i wtedy dowiedziała się, że jest w ciąży. Do tamtej chwili nie miała pojęcia. Mogła stracić ciążę, bo to były pierwsze tygodnie, a niektóre leki na ciśnienie, które chciano jej podać, mogły mnie zabić. Błagała lekarzy, żeby zrobili wszystko, co w ich mocy, aby mogła mnie bezpiecznie urodzić. Powiedziała mi, że w tym potwornym czasie, kiedy zrozumiała, że nigdy nie będzie chodzić ani nawet ruszać rękoma, stałam się dla niej powodem do życia.
– To niesamowite, że cię nie straciła.
– Rzeczywiście – zgodziła się Amy. – Donosiła ciążę prawie do końca, a potem trafiłyśmy do gazet, gdy lekarze umożliwili poród cesarskim cięciem. Dlatego dorastałam w domu babci.
– Z babcią, która faszerowała cię słodyczami.
– Właśnie. -Amy pokiwała głową, odcinając kawałek ryby widelcem. Miała piękne dłonie i poruszała nimi z wdziękiem. – Daphne Baker, czyli Meme, przygotowywała najlepsze domowej roboty cukierki, herbatniki i ciasta, jakie w życiu jadłam.
– Wierzę – powiedział, z przyjemnością zajadając własny posiłek. – O ile to nie jest zbyt osobiste, mogę zapytać, gdzie w tym czasie był twój ojciec?
– Nie było ojca. – Jej uśmiech zbladł. – To znaczy technicznie rzecz biorąc, gdzieś był, bo inaczej by mnie nie było, ale nie wiem, kto to jest.
– Przepraszani, nie powinienem pytać.
– Nie, nie szkodzi – zapewniła go. – Ale martwię się, że ludzie będą oceniać moją matkę surowo, kiedy powiem, że w rubrykę z nazwiskiem ojca na moim akcie urodzenia musiała wpisać „nieznany". W jej obronie chciałabym zaznaczyć, że była młoda, studiowała w college'u i przeżywała najbardziej szalony okres w życiu. Ale nie była aż tak szalona. To nie tak, że nie znała jego nazwiska, bo sypiała z tyloma, że mógł to być ktokolwiek. Pewnej nocy spotkała kogoś na dyskotece. Zaiskrzyło. Poszli do jego pokoju w hotelu, bo przyjechał z innego miasta. Przed wyjściem zostawiła mu swój numer telefonu, ale nigdy nie zadzwonił. – Zmarszczyła nos, jakby chciała powiedzieć „typowe, prawda?". – Więc kimkolwiek był, nie ma nawet pojęcia, że istnieję.
– Jego strata – odparł szczerze Byron. – Opowiedz mi o tym magicznym dzieciństwie w domu dziadków.
– Stałyśmy się z mamą ich całym światem – powiedziała z przekonaniem. -Jak możesz sobie wyobrazić, opieka nad sparaliżowaną kobietą i nieoczekiwaną wnuczką to mnóstwo pracy. Ruszenie się gdziekolwiek było wielką wyprawą. Po części z powodów logistycznych, ale także z powodu mojej babci, Meme, która wiecznie się zamartwia. Gdy Papa chciał nas gdzieś zabrać, Meme wymieniała całą listę katastrof, które z pewnością się wydarzą. Więc oboje się starali, żeby siedzenie w domu było zabawne.
– Udało im się?
– Zdecydowanie! – Rozpromieniła się. – To nie było trudne, ponieważ znali wszystkich w mieście. Dorastałam w miejscu, które kiedyś leżało poza Austin, ale w ciągu lat zostało pochłonięte przez miasto. Bakerowie to ważniacy, swego czasu posiadali połowę interesów w mieście. Papa sprzedał wszystko po wypadku mamy, żeby zostać w domu i pomagać. A jeśli idzie o sam dom, to prawdziwe cudo.
Zauważył, że gdy opowiadała o domu, mówiła z mocniejszym akcentem, a jej gesty stały się bardziej ożywione. Uznał, że jedno i drugie jest niezwykle czarujące.
– Wyobraź sobie Tarę z Przeminęło z wiatrem – powiedziała – tylko pomniejsz ten dom z ogromnego do po prostu dużego. Należał do rodziny od kilku pokoleń. Papa zawsze lubił zajmować się ogrodem, więc kiedy przeszedł na emeryturę, przyłączył się do męskiego klubu ogrodniczego i zamienił tereny wokół domu w wielokrotnie nagradzane ogrody. Ścieżki wiły się, łącząc trawniki i ustronne ławeczki, a wszystko otoczono klombami, na których kwiaty kwitły przez cały rok. Daphne królowała w naszym kręgu towarzyskim, więc niemal cały czas urządzaliśmy przyjęcia. Albo ludzie po prostu do nas wpadali. Jednak przez większość czasu mama i ja po prostu siedziałyśmy w ogrodzie, w jednym z miejsc, które dziadek stworzył specjalnie dla nas. On pracował, a my wymyślałyśmy historie. Może i nie mogłyśmy tak naprawdę nigdzie pojechać, ale podróżowałyśmy po całym świecie w naszym magicznym latającym statku, który potrafił nas zabrać w dowolne miejsce i czas.
– To musiała być naprawdę świetna zabawa.
Zastanawiał się, jak to jest, dostać tyle miłości i uwagi.
– Była. – Westchnęła, a na jej twarzy pojawiła się tęsknota. – Miałam bardzo niezwykłe dzieciństwo.
Przyjrzał jej się.
– Dlaczego to cię smuci?
Wzruszyła ramionami i skubnęła sałatą.
– Bo chyba bardzo za tym tęsknię. Wszystko się zmieniło, gdy mama zmarła.
– Mogę zapytać, co się stało?
– Na pewno chcesz to słyszeć? Od tego momentu historia nie jest zbyt radosna.
– Mnóstwo historii nie jest. – Pomyślał o własnym dzieciństwie, pełnym podróży po prawdziwym świecie, a nie tym wymyślonym. Podróże Amy były chyba o wiele przyjemniejsze. -Ale i tak chcę posłuchać.
– Dobrze więc. Kiedy podrosłam, mama martwiła się, że nie mam „normalnego" dzieciństwa, bo nie mam z kim się bawić. Żadne z naszych sąsiadów nie miało dzieci w moim wieku, a większość ludzi, którzy nas odwiedzali, to byli znajomi babci. Dlatego mama postanowiła wysłać mnie na letni obóz. Bardzo spodobał mi się ten pomysł – powiedziała wesoło. – Chyba spodziewałam się, że będzie jak w wymyślonych podróżach, w które wybierałyśmy się z mamą. Meme rzecz jasna prawie dostała zawału na samą myśl, że wyślą dziesięciolatkę samą w świat. Mama jednak się uparła, więc pojechałam. Wcale nie wyglądało to tak, jak sobie wyobrażałam. – Zmarszczyła nos. – Początkowo było mi źle. Dzieciaki potrafią być takie okrutne wobec kogoś, kto nie jest idealny.