Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Strach - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Strach

Электронная книга - «Strach». Краткое содержание книги:

Strach. Każdy z nas chciałby pozbyć się go raz na zawsze ze swojego życia. Egzystencja wydawałaby się wtedy o niebo łatwiejsza. Jednak ta książka uczy nas, że strach – jakkolwiek postrzegany przez większość ludzi jako coś negatywnego – tak naprawdę jest nam bardzo potrzebny. Co więcej, może nawet właśnie dzięki niemu do tej pory żyjemy.
Jim Rook jest nauczycielem klasy specjalnej w Los Angeles. Jest bardzo lubiany przez uczniów, otwiera przed nimi świat, ukazuje nowe możliwości. Jim to postać niezwykle wyjątkowa. Ma rzadki dar – potrafi dostrzegać postacie przychodzące z zaświatów. Meksykanin Rafael Diaz to nowy uczeń w klasie Jima, który przeprowadza na części uczniów rytuał oparty na magii Majów, mający przepędzić z nich strach. Jeden z oczyszczonych zapada w śpiączkę, wkrótce rozpoczyna się seria bardzo brutalnych morderstw. Jim rozpoczyna walkę z czasem, aby zapobiec kolejnemu rytuałowi.
Akcja horroru niewątpliwie trzyma w napięciu, wiele się dzieje. Chociaż niektóre sceny, cóż, wydawały mi się nieco komiczne. Jakoś nie przemawiało do mnie wyjście jednej osoby z wnętrza drugiej (ale w końcu nie jest to książka oparta na faktach autentycznych). Całość psuło mi odwoływanie się do kart tarota, ponieważ osobiście uważam to za kompletnie nieracjonalne i bezsensowne. Być może mam zamknięty umysł, albo karty do mnie nie przemawiają… W każdym razie nie każdemu musi to przeszkadzać. Ogólnie fabuła jest bardzo dobrze zbudowana, nie braknie urozmaiceń a poza tym, jak sama nazwa wskazuje, można się przestraszyć. Napięcie jest doskonale stopniowane, z początkiem każdego rozdziału odkrywamy nową tajemnicę i często nie sposób oderwać się od książki.
Każdy bohater jest jedyny w swoim rodzaju. Uczniowie są bardzo różni od siebie, każda postać jest nam przybliżona, można odnieść wrażenie, że zna się tę doskonale dogadującą się ze sobą grupę ludzi. Postać Jima również bardzo intryguje ze względu na jego paranormalne zdolności. Równie ciekawa jest tajemnicza postać Rafaela Diaza.
Książka ta skłania do rozmyślań nad samą istotą strachu. Czytelnik dochodzi do wniosku, że tak naprawdę strach jest bardzo potrzebny, a sama myśl o tym, że mogłoby się strachu nie odczuwać wręcz napawa przerażeniem. Podnoszę jej ocenę głównie z powyższego względu i sądzę, że warto ją przeczytać. Czytając nie unikniemy stawiania się na miejscu bohaterów. Strach jest nieodłącznym elementem życia każdego człowieka, choć próbujemy oszukać samych siebie i pozbyć się go. Ale za jaką cenę chcemy to zrobić?…
1 ... 22 23 24 25 26 27 28 29 30 ... 49
Перейти на страницу:

– Szybciej! – ryknął na nią Jim bliski apopleksji.

Dziewczyna na wpół odwróciła się, jakby wyczuwając rozpędzoną istotę za swymi plecami, lecz nie było po niej widać strachu ani paniki, na jej twarzy malowała się jedynie pulchna, różowa beztroska.

ROZDZIAŁ 11

Jim zbiegał po stoku tak szybko, jak nigdy w życiu. Wpadł na Charlene – miał wrażenie, że zderzył się z bokserskim workiem treningowym. Dziewczyna przewróciła się i potoczyła w dół zbocza, Jim zaś turlał się za nią. Jednocześnie poczuł uderzenie w ramię; było to coś tak twardego, chropawego i ciężkiego jak betonowy blok.

Zatrzymali się u stóp stoku, Charlene łapała oddech szeroko otwartymi ustami. Leżała na plecach, brzuch wylewał się jej spod dresu, małe białe tenisówki wierzgały w powietrzu. Jim pozbierał się z trawy i chwycił ją za ręce. – Charlene, wstawaj! Posłuchaj mnie, musisz wstać! Na szczycie pagórka ujrzał zawracający cień. Przez moment słońce przeświecało przezeń, zamieniając dymne zawirowania w swego rodzaju twarz, potem następną i jeszcze jedną. Jim w całym swoim życiu nie był tak przerażony. Wiedział, na co patrzy – na twarze zbiorowego strachu. Najgorsze lęki, jakie kiedykolwiek prześladowały ludzką rasę, ukształtowane w jedną formę. I ich zamiarem było rozerwanie go na kawałeczki. – Charlene! Musisz wstać!

Lecz Charlene dalej sapała, jęczała i kopała powietrze, nie zamierzając się ruszyć. Ważyła chyba dwieście siedemdziesiąt funtów i Jim po prostu nie był w stanie jej dźwignąć.

– Dziewczyno, na miłość boską, grozi nam śmierć!

– Ja nie… nie rozumiem – wydyszała Charlene.

Jim raz jeszcze złapał ją za nadgarstki, próbując podnieść.

– Charlene, musisz mi zaufać. Wiesz, że widzę rzeczy, których nie widzą inni. Coś nas goni, tu i teraz, i jest to ta sama istota, która zabiła Fynie. Tak więc, proszę cię, Charlene, wstawaj z ziemi i biegnij tak szybko, jak potrafisz!

– Nie mogę, proszę pana…

Utworzony z cienia Lęk był już w połowie zbocza, niemalże wprost nad nimi. Dostrzegał go tylko Jim, lecz na swej drodze poruszał trawę, wyciskając w niej spiralne wzory, przypominające angielskie kręgi w zbożu. Jim widział dziesiątki bladych, wpatrzonych w siebie oczu, falujących na utkanej z dymu głowie, ściągnięte wargi odsłaniające rzędy krzywych kłów.

Gdy Lęk był już blisko, Jim poczuł nagłe uderzenie wiatru, silnego niczym huragan, a jednocześnie bezdźwięcznego. W mgnieniu oka zmierzwił mu włosy, krawat owinął się wokół szyi.

– Charlene! – ryknął. – Musimy się stąd natychmiast wynieść!

Charlene chwyciła Jima za rękaw i zdołała wstać. Lecz zamiast rzucić się do ucieczki, po prostu stanęła w miejscu, z zaróżowionymi policzkami i z błogim, pustym uśmiechem na twarzy.

– Co z tobą, Charlene? – krzyknął Jim. – Co, do cholery, się z tobą dzieje? Uciekaj!

Ona jednak pokręciła głową.

– Nic się ze mną nie dzieje, proszę pana. Zupełnie niczego się nie boję.

Jim nie wiedział, co powiedzieć. Lęk gnał ku nim, był zaledwie dziesięć stóp od nich i musiała wyczuwać jego bliskość. A jednak wcale się nie bała. Była jak ślepa dziewczyna z demonicznego tarota, pogrążona w błogiej nieświadomości tego, że śmierć uderzy szybciej niż jej serce.

– Uciekaj! – zaryczał na nią Jim. – Nie pytaj dlaczego, Charlene. Po prostu uciekaj!

Charlene postawiła trzy czy cztery ciężkie kroki, lecz zaraz zatrzymała się, kręcąc głową. W porywie desperacji Jim chwycił ją za kołnierz dresu, starając się zmusić do biegu, lecz dziewczyna przy każdym kroku zapierała się nogami o podłoże. Było za późno. Jim obejrzał się – Lęk znajdował się bezpośrednio za nimi, jego dech targał mu włosy, wysuszał spojówki.

– Padnij! – rozkazał, usiłując zmusić ją do przypadnięcia do ziemi. Jego palce zahaczyły o naszyjnik i zerwały go, paciorki rozsypały się dookoła nich. Zielone onyksowe paciorki, jak te z naszyjników Davida i Fynie.

Charlene wywróciła się na trawę, Jim padł na nią. Zabierz mnie, pomyślał wiedząc, że w idiotyczny sposób przypomina teraz ojca Karrasa z Egzorcysty. Ale Charlene była taka młoda i niedoświadczona, miała przed sobą całe życie, nie wiedziała jeszcze nawet, co znaczy miłość.

Jim zacisnął oczy, napinając mięśnie grzbietu i czekając na cios, który przerwie mu rdzeń kręgowy. Charlene szamotała się pod nim, lecz nie pozwalał jej wstać.

– Proszę pana – protestowała – nie bardzo wiem, co pan robi!

Czekał i czekał, napinając całe ciało, lecz nic się nie wydarzyło, żadnych ciosów, pazurów, rozdzierania na strzępy. Bardzo ostrożnie uniósł głowę, spodziewając się, że w każdej sekundzie ją utraci. Lecz Lęk zniknął. Wiatr ucichł, słyszał jedynie odległy szmer ruchu ulicznego i tupot stóp.

Usiadł, potem pomógł usiąść Charlene.

– Proszę pana? – spojrzała na niego ogłupiała.

– Coś próbowało nas zaatakować, Charlene. Nie widziałaś tego, ale ja tak.

– Coś tu było, proszę pana. Wiem, czułam to.

– I nie bałaś się. Pokręciła głową.

– Nie, ani trochę. – Rozejrzała się, jak gdyby wciąż spodziewała się ujrzeć Lęk stojący tuż obok niej. – Dzięki niemu czułam się chciana.

Ciebie to coś chciało na pewno. Wierz mi, Charlene, chciało ciebie.

Zjawił się Rafael, w ciemnych okularach i długiej, trzepoczącej czarnej koszuli, a za nim Dolly Ausgarde, również w czarnej koszulce i najciaśniejszych czarnych dżinsach, jakie kiedykolwiek wymyślono, oraz Mikę DiLucca. Susan także zbiegła po stoku.

– Czy to było „to"? – zapytała.

– Tak – skinął głową. – Było olbrzymie. Wyglądało jak wszystko, czego się kiedykolwiek bałaś, zgniecione w jedną formę.

– Ale odeszło. Dlaczego odeszło?

– Nie wiem. – Jim strzepnął trawę z koszuli. – Po prostu cieszę się, że odeszło.

– Nic ci się chyba nie stało?

– Rano wyjdzie mi parę sińców, ale nic gorszego. Spojrzał na Rafaela. Chłopak przykląkł na jedno kolano na trawie, przesuwając dłonią wokół wygnieceń, jak gdyby czegoś szukał dotykiem.

– Rafael! – zawołał Jim, lecz ten w pierwszej chwili nawet nie zareagował.

– Tylko spójrz na siebie, Charlene! – paplała zaaferowana Dolly. – Co ty wyprawiałaś? – Przygładziła skłębione dziko włosy Charlene i wyprostowała jej dres. – Będę musiała ci pożyczyć lakieru do włosów.

Jim uświadomił sobie, że Dolly niczego nie widziała, z wyjątkiem wiatru chylącego trawy. W rzeczywistości on jeden w pełni zdawał sobie sprawę z grozy tego, co się wydarzyło.

Mike DiLucca podszedł do Jima.

– Coś się tu święci, proszę pana? – zapytał.

– To coś, co zaatakowało Fynie… było tutaj.

– Niczego nie widziałem. No, patrzyłem, jak pan biegnie i w ogóle, ale niczego nie dostrzegłem.

– Ponieważ nikt nic jest w stanie tego ujrzeć oprócz mnie. Strachu nie można zobaczyć, można go jedynie poczuć.

– Już odszedł? – pragnął upewnić się Mike, rozglądając się dookoła.

– Mam nadzieję – Jim skinął twierdząco głową. – Nie sądzę, bym w całym moim życiu widział coś równie przerażającego.

– To dopiero. Ten pański pusty zmysł to nie byle co, proszę pana.

– Szósty zmysł – poprawił go Jim. – Ale dziękuję. Rafael podszedł do nich. W dłoni podrzucał garść onyksowych paciorków.

– Widział to pan, proszę pana? Ja to jedynie poczułem.

– Widziałem. Tak jak teraz ciebie. I wydaje mi się, że jesteś winien Susan przeprosiny. Lęk nie rozwiał się niczym dym. Był tutaj i okazał się absolutnie rzeczywisty, a gdybym nie zainterweniował w ostatnim momencie, Charlene byłaby już martwa… zabita tak samo jak Fynie.

1 ... 22 23 24 25 26 27 28 29 30 ... 49
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)