Ogniem i mieczem, tom pierwszy
- Автор: Сенкевич Генрик
- Серия: Ogniem i mieczem #1
- Год: 1987
- Язык: польский
- Год: Fundacja Nowoczesna Polska
- Жанр: Историческая проза
Электронная книга - «Ogniem i mieczem, tom pierwszy». Краткое содержание книги:
— Dojdzie cię na nową ćwierć[641]. To byłeś i w Perejasławiu?
— Byłem. Alem Bohuna tam nie znalazł. Stary pułkownik Łoboda[642] chory. Mówią, że rychło po nim Bohun pułkownikiem zostanie… Ale tam się dzieje coś dziwnego. Semenów[643] ledwie garść przy chorągwi została — reszta, mówią, za Bohunem pociągnęła czy też na Sicz[644] zbiegła i to jest, mój jegomość, ważna rzecz, bo tam się podobno jakaś rebelia knuje. Chciałem się koniecznie czegoś dowiedzieć o Bohunie, aleć tylko tyle mi powiedziano, że się na ruski brzeg[645] przeprawił. Ano! myślę sobie: kiedy tak, to nasza panienka od niego bezpieczna — i wróciłem.
— Dobrześ się sprawił. A przygody jakiej w podróży nie miałeś?
— Nie, mój jegomość, jeno mi się jeść okrutnie chce.
Rzędzian wyszedł, a namiestnik, zostawszy sam, zaczął na nowo odczytywać list Heleny i do ust przyciskać te literki nie tak kształtne jak ręka, która je kreśliła. Ufność wstąpiła mu w serce i myślał sobie: „Niedługo drogi podeschną, byle Bóg dał pogodę. Kurcewicze też dowiedziawszy się, że Bohun hołysz[646], pewnie mnie już nie zdradzą. Puszczę im Rozłogi, jeszcze swego dołożę, byle onej kochanej gwiazdki dostać…”
I przybrawszy się, z jaśniejącą twarzą, z pełną od szczęścia piersią, szedł do kaplicy, by Bogu naprzód za dobrą nowinę pokornie podziękować.
Rozdział VI
Na całej Ukrainie i Zadnieprzu[647] poczęły zrywać się jakieś szumy, jakoby zwiastuny burzy bliskiej; jakieś dziwne wieści przelatywały od sioła do sioła, od futoru[648] do futoru, na kształt owych roślin, które jesienią wiatr po stepach żenie[649], a które lud perekotypolem zowie. W miastach szeptano sobie o jakiejś wielkiej wojnie, lubo[650] nikt nie wiedział, kto i przeciwko komu ma wojować. Coś zapowiadało się wszelako. Twarze ludzkie stały się niespokojne. Rolnik niechętnie z pługiem na pole wychodził, chociaż wiosna przyszła wczesna, cicha, ciepła, a nad stepami dzwoniły od dawna skowronki. Wieczorami ludzie po siołach gromadzili się w kupy i stojąc na drodze, gwarzyli półgłosem o rzeczach strasznych. Ślepców krążących z lirami i pieśnią wypytywano o nowiny. Niektórym zdało się, że nocami widzą jakieś odblaski na niebie i że księżyc czerwieńszy niż zwykle podnosi się zza borów. Wróżono klęski lub śmierć królewską — a wszystko to było tym dziwniejsze, że do ziem onych, przywykłych z dawna do niepokojów, walk, najazdów, strach niełatwy miał przystęp; musiały więc jakieś wyjątkowo złowrogie wichry grać w powietrzu, skoro niepokój stał się powszechny.
Tym ciężej, tym duszniej było, że nikt nie umiał niebezpieczeństwa wskazać. Wszelako między oznakami złej wróżby dwie szczególnie zdawały się wskazywać, że istotnie coś zagraża. Oto naprzód niesłychane mnóstwo dziadów lirników pojawiło się po wszystkich wsiach i miastach, a były między nimi jakieś postacie obce, nikomu nie znane, o których szeptano sobie, że to są dziady fałszywe. Ci, włócząc się wszędzie, zapowiadali tajemniczo, iż dzień sądu i gniewu bożego się zbliża. Po wtóre, że Niżowcy[651] poczęli pić na umór.
Druga oznaka była jeszcze niebezpieczniejsza. Sicz[652], w zbyt szczupłych granicach objęta, nie mogła wszystkich swych ludzi wyżywić, wyprawy nie zawsze się zdarzały, przeto stepy nie dawały chleba Kozakom, mnóstwo więc Niżowców[653] rozpraszało się rokrocznie, w spokojnych czasach, po okolicach zamieszkałych. Pełno ich było na Ukrainie, ba! nawet na całej Rusi. Jedni zaciągali się do pocztów[654] starościńskich, inni szynkowali wódkę po drogach, inni trudnili się po wsiach i miastach handlem i rzemiosłami. W każdej prawie wsi stała opodal od innych chata, w której mieszkał Zaporożec[655]. Niektórzy mieli w takich chatach żony i gospodarstwo. A Zaporożec taki, jako człek zwykle kuty i bity, był poniekąd dobrodziejstwem wsi, w której mieszkał. Nie było nad nich lepszych kowali, kołodziejów, garbarzy, woskobojów[656], rybitwów[657] i myśliwych. Kozak wszystko umiał, wszystko zrobił: dom postawił i siodło uszył. Powszechnie jednak nie byli to osadnicy spokojni, bo żyli życiem tymczasowym. Kto chciał wyrok zbrojno[658] wyegzekwować, na sąsiada najazd zrobić lub się od spodziewanego obronić, potrzebował tylko krzyknąć, a wnet mołojcy[659] zlatywali się jak krucy[660] na żer gotowi. Używała ich też szlachta, używało duchowieństwo wschodnie, wiecznie spory ze sobą wiodące, gdy jednak i takich wypraw brakło, to mołojcy siedzieli cicho po wsiach, pracując do upadłego i w pocie czoła zdobywając chleb powszedni.
I trwało tak czasem rok, dwa, aż nagle przychodziła wieść o jakowejś walnej wyprawie czy to jakiego atamana na Tatarów, czy na Lachiw[661], czy wreszcie paniąt polskich na Wołoszczyznę[662] i wnet ci kołodzieje, kowale, garbarze, woskoboje porzucali spokojne zajęcie i przede wszystkim poczynali pić na śmierć we wszystkich szynkach ukraińskich.
Przepiwszy wszystko, pili dalej na borg[663], ne na to, szczo je, ałe na to, szczo bude[664]. Przyszłe łupy miały zapłacić hulatykę.
Zjawisko owo powtarzało się tak stale, że później doświadczeni ludzie ukraińscy zwykli mawiać: „Oho! trzęsą się szynki od Niżowców[665] — w Ukrainie coś się gotuje.”
I starostowie wzmacniali zaraz załogi w zamkach, pilnie dając na wszystko baczenie, panowie ściągali poczty, szlachta wysyłała żony i dzieci do miast.
Owóż wiosny tej Kozacy poczęli pić jak nigdy, trwonić na ślepo wszelakie zapracowane dobro, i to nie w jednym powiecie, nie w jednym województwie, ale na całej Rusi, jak długa i szeroka.
Coś się więc gotowało naprawdę, chociaż sami Niżowcy nie wiedzieli zgoła, co takiego. Zaczęto mówić o Chmielnickim, o jego na Sicz[666] ucieczce i o grodowych[667] z Czerkas[668], Bogusławia[669], Korsunia[670] i innych miast, zbiegłych za nim — ale powiadano też i co innego. Od lat całych krążyły już wieści o wielkiej wojnie z pogany[671], której król chciał, by dobrym mołojcom[672] łupu przysporzyć, ale Lachy[673] nie chcieli — a teraz te wszystkie wieści pomieszały się ze sobą i zrodziły w głowach ludzkich niepokój i oczekiwanie czegoś nadzwyczajnego.
Niepokój ów przedarł się i za mury łubniańskie[674]. Na te wszystkie oznaki niepodobna było oczu zamykać, a zwłaszcza nie miał tego zwyczaju książę Jeremi. W jego państwie niepokój nie przeszedł wprawdzie we wrzenie — strach trzymał w ryzie wszystkich — ale po niejakim czasie z Ukrainy zaczęły dolatywać słuchy, że tu i owdzie chłopi zaczynają dawać opór szlachcie, że mordują Żydów, że chcą się gwałtem zaciągnąć do regestru na wojnę z pogany i że liczba zbiegów na Sicz coraz się powiększa.
ćwierć — kwartał, okres trzech miesięcy.
Łoboda, Fedir (zm. 1666) — dowódca pułku perejasławskiego w latach 1648–1653, sędzia generalny starszyzny kozackiej, po bitwie pod Konotopem (1659) pojmany przez Rosjan, zmarł w Rosji na zesłaniu.
semen (daw.) — Kozak na czyjejś służbie, zbrojny służący.
Sicz Zaporoska — wędrowna stolica Kozaków Zaporoskich, obóz warowny na jednej z wysp dolnego Dniepru.
ruski brzeg — prawy brzeg Dniepru nazywano ruskim, lewy tatarskim. [przypis autorski]
hołysz (z ukr.) — golec, biedak.
Zadnieprze — Lewobrzeżna Ukraina, tereny na wschód od Dniepru, gdzie położone są np. Połtawa i Łubnie.
futor a. chutor — pojedyncze gospodarstwo, oddalone od wsi; przysiółek.
żenie (z ukr.) — gna.
lubo (starop.) — chociaż.
Niżowcy — wolni Kozacy z Niżu, tj. z Zaporoża.
Sicz Zaporoska — wędrowna stolica Kozaków Zaporoskich, obóz warowny na jednej z wysp dolnego Dniepru.
Niżowcy — wolni Kozacy z Niżu, tj. z Zaporoża.
poczet — orszak, drużyna, słudzy, towarzyszący panu w podróżach.
Zaporożec — Kozak z Zaporoża.
woskoboj a. woskobojnik (daw.) — człowiek zajmujący się obróbką wosku pszczelego, używanego do produkcji świec.
rybitwa (starop.) — rybak.
zbrojno — dziś popr.: zbrojnie.
mołojec (ukr.) — młody, dzielny mężczyzna, zuch; tu: Kozak.
krucy — dziś oppr. forma M. lm: kruki.
na Lachiw (daw. ukr.) — na Polaków.
Wołoszczyzna — państwo na terenach dzisiejszej płd. Rumunii, rządzone przez hospodara i zależne od Imperium Osmańskiego.
na borg (ukr.) — na kredyt.
ne na to, szczo je, ałe na to, szczo bude (ukr.) — nie za to, co jest, ale za to, co będzie.
Niżowcy — wolni Kozacy z Niżu, tj. z Zaporoża.
Sicz Zaporoska — wędrowna stolica Kozaków Zaporoskich, obóz warowny na jednej z wysp dolnego Dniepru.
grodowi — tu: załoga zamku, zbrojni, Kozacy.
Czerkasy — miasto na prawym brzegu środkowego Dniepru, położone ok. 200 km na płd. wschód od Kijowa.
Bogusław — miasto na środkowej Ukrainie, położone ok. 100 km na południe od Kijowa, nad rzeką Roś.
Korsuń (dziś ukr.: Korsuń-Szewczenkiwskij) — miasto na środkowej Ukrainie nad rzeką Roś, w średniowieczu zamek władców kijowskich, w XVII w. rezydencja Wiśniowieckich; w bitwie pod Korsuniem (1648) Kozacy Chmielnickiego wraz z Tatarami zwyciężyli wojska polskie.
z pogany — dziś popr. forma N. lm: z poganami.
mołojec (ukr.) — młody, dzielny mężczyzna, zuch; tu: Kozak.
Lachy (z ukr.) — tak nazywali Polaków wschodni sąsiedzi.
Łubnie — miasto na Połtawszczyźnie, na śr.-wsch. Ukrainie, rezydencja książąt Wiśniowieckich.