Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Quo Vadis - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Quo Vadis

Электронная книга - «Quo Vadis». Краткое содержание книги:

«Quo Vadis» — zachaplalny histaryčny raman vydatnaha polskaha piśmiennika, łaŭreata Nobieleŭskaj premiji (1905) Hienryka Siankieviča ab karotkim pieryjadzie pradčuvannia razvału vialikaj Rymskaj impieryi, ab pieršych krokach nikim nie pryznavanych tady, na pačatku novaj ery, «niefarmalnych supołak» chryscijan, ab pieršych krokach chryscijanstva pa hetaj ziamli, ab pieradumovach i abstavinach zmieny vajaŭničaj mientalnasci na humanistyčnuju maral. Nad biełaruskim pierakładam ramana pracavaŭ katalicki sviatar — prełat Piotr Tatarynovič (1896–1978).
Ramantyčnaja historyja kachannia na fonie hetych padziejaŭ robić tvor cikavym dla šyrokaha koła čytačoŭ.
1 ... 21 22 23 24 25 26 27 28 29 ... 32
Перейти на страницу:

Vinić uva ŭsim trymaŭsia słoŭ Piatronija, jaki rajiŭ jamu nie jsci pa Lihiju, tolki pasłać z cezaravym dazvołam Atacyna, a samomu spatkać jaje doma i pryniać z čułaj miłaspahadnasciaj, a nat z žestam asablivaje česci.

— Učora byŭ ty pjany, — viaščaŭ jamu. — Ja bačyŭ ciabie: abchodziŭsia z joju, jak kamianiar z Albanskich hor. Nie budź lišnie nachabny dy pamiataj: dobraje vino treba pić pavoli. Viedaj taksama j toje, što sałodka pažadać, ale šče saładziej być pažadanym.

Chryzatemis mieła na heta svoj, krychu inakšy pahlad, ale Piatroni, nazyvajučy jaje svajoju viastałkaju j hałubkaju, pačaŭ joj utałkoŭvać, jakaja moža być roznica miž vypraktykavanym cyrkavym jazdunom a chłapčaniom, što pieršy raz sadzicca ŭ kvadryhu. Pasla, zviarnuŭšysia da Vinicija, hutaryŭ dalej: — Zdabudź jejny davier, razviesiali jaje, budź dla jaje miłaspahadnym. Ja nie chacieŭ by hladzieć na sumnuju biasiedu. Zaklanisia joj Hadesam, što addasi jaje Pamponiji, a ŭžo tvaja sprava, kab nazaŭtra sama chacieła zastacca, nie viartacca.

Pry hetym, cyknuŭšy na Chryzatemis, daskazaŭ: — Ja piaty voś užo hod štodzień pastupaŭ u taki bolš-mienš sposab z henaj pałachlivaj ptušynaj i nie mahu narakać na jejnuju strohasć.

Chryzatemis šlopnuła za heta jaho pa plačy pavinym vachlarom i skazała: — Abo ž nie praciviłasia, ty, satyr!

— Z uvahi na majho papiarednika… — Abo ž nie prypadaŭ da majich noh?

— Kab na ich palcy nakładać piarscionki.

Chryzatemis mimachoć zirkanuła na svaje stopy, na palcach bo sapraŭdy iskryłasia kaštoŭnaje bliskoccie, i aboje z Piatronijem pačali rahatać. Ale Vinić nie słuchaŭ ichniaje sprečki. Serca jaho niespakojna chvalavałasia pad uzorystaj šataj siryjskaha sviatara, u jakuju vystrajiŭsia na spatkannie Lihiji.

— Užo ž chiba pavinny byli vyjsci z pałacu, — adazvaŭsia jak by sam da siabie.

— Pavinny byli, — pacvierdziŭ Piatroni. — Moža, tabie tym časam raskazać ab varažbie Apałonija z Tyjany abo tuju historyju Rufina, jakoje nie skončyŭ ja, nie pomniu čamu?

Ale Vinicija mała cikaviŭ Apałon z Tyjany, jak i historyja Rufina. Dumka jahonaja nie adstupała ad Lihiji, i choć čuŭ, što pryhažej było spatkać jaje doma, čym isci ŭ roli chapuna da pałacu, a ŭsio ž kajaŭsia, što nie pajšoŭ, choć by j dla taho tolki, kab chutčej pabačycca z joju dy siadzieć pry joj u ciani lektyki.

Niavolniki tym časam uniesli trynožnik, upryhožany hałoŭjem trykaŭ, a na im — bronzavyja misy z vuhalom, na jakoje pačali pasypać małyja sciburki myrry j nardu.

— Užo padychodziać da Karynaŭ, — haračycca znoŭ Vinić.

— Jon nie vytrymaje, vyskačyć nasustrač i hatoŭ jašče z imi razminucca, — adazvałasia Chryzatemis.

Vinić uchmylnuŭsia j biazmysna adkazvaje: — Vytrymaju.

Ale pačaŭ varušyć nozdrami dy sapci. Hledziačy na heta, Piatroni dzivicca: — Niama ŭ im filozafa ni na adnu systercyju, nikoli musi nie zrablu z hetaha syna Marsa čałavieka.

Vinić nie viadzie nat i vucham: — Užo na Karynach!..

A jany sapraŭdy zaviartalisia ŭžo da Karynaŭ. Niavolniki, tak zvanyja lampadaryi, išli napieradzie, inšyja — piedysiekvy — abapał lektyki. Atacyn — za lektykaj, nie spuščajučy z voka pachod.

Ale jšli pavoli, bo latarni ŭ rukach niavolnikaŭ nie nadta pakazvali darohu ŭ nieasvietlenym horadzie. Dyj vulicy poblizu pałacu byli biazludnyja, redka siamtam z latarniaju prasoŭvaŭsia chto, ale dalej byli poŭnyja ruchu. Z kožnaha, badaj, zavułka vychodziła pa troch-čatyroch, usie biez sviatła, usie ŭ ciomnym akrycci. Niekatoryja stupali pospał z pachodam, miašajučysia z niavolnikami, inšyja bolšymi hramadami zachodzili nasuprać. Niekatoryja słanialisia, moŭ pjanyja. Časami pachod natykaŭsia na takoje zaminišča, što lampadaryi musili pakrykvać: — Prachod dla kryvičesnaha trybuna Marka Vinicija!

Lihija bačyła praz adchilenyja firanki henyja ciomnyja hramady i až kałaciłasia. Ahortvała jaje to nadzieja, to tryvoha. «Heta jon! Heta Ursus i chryscijanie?

Staniecca toje ŭžo chutka, — šaptała dryžačymi vusnami. — O Chryscie, dapamažy! Chryscie, ratuj!»

Ale Atacyn, jaki spačatku nie nadta zvažaŭ na abydny vuličny ruch, ciapier nasciarožyŭsia. Tut było niešta niejkaje. Lampadaryi musili štoraz časciej pakrykvać: «Darohu dla lektyki kryvičesnaha trybuna!» Z bakoŭ nieviadomyja prachadzimcy tak napirali na lektyku, što Atacyn zahadaŭ adhaniać ich kijem.

Naraz padniaŭsia napieradzie kryk, svietačy vomih patuchli. Kala lektyki zrabiłasia sumiatnia i bojka. Atacyn skiemiŭ: heta byŭ napad.

I, uciamiŭšy heta, atrupieŭ. Usie viedali, što cezar časta dla hulni bujanić z aŭhustyjanami i na Subury, i ŭ inšych kvartałach horadu. Viedama było, što časami nat prynosiŭ z tych načnych hulniaŭ siniaki j huzy, ale chto baraniŭsia, išoŭ na smierć, choć by j sienatar. Dom vartaŭnikoŭ, abaviazkam jakich byŭ nahlad nad horadam, byŭ nie nadta daloka, ale staroža ŭ hetkich vypadkach starałasia ničoha nie čuć i nie bačyć. La lektyki tym časam kipieła. Ludzi pačali zmahacca, bicca, valać dy taptać adzin druhoha. Atacynu blisnuła ŭ hałavie dumka: ratavać pierad usim Lihiju j siabie, a reštu pakinuć k lichoj doli. Dyk, vyciahnuŭšy jaje z lektyki, schapiŭ na ruki j davaj uciakać upociemki.

Ale Lihija pačała klikać: — Ursus! Ursus!

Była ŭ biełaje apranuta, dyk lohka było jaje dahledzieć. Atacyn pačaŭ druhoju volnaju rukoju nakidać na jaje svoj płašč, jak tut strašennyja abcuhi schapili jahony karak, a zvierchu niešta ciažkaje hrymnuła pa hałavie.

I jon upaŭ, by voł, udarany abucham pierad ałtarom Joviša.

Niavolniki bolšaj častkaj lažali na ziamli abo baranilisia, hopajučysia ŭ pociemkach ab załomy muroŭ. Na miejscy astałasia tolki pachrabustanaja ŭ ščepki lektyka. Ursus imčaŭ Lihiju ŭ bok Subury, spadručniki jahonyja biehli za im, pavoli rassypajučysia pa darozie.

Niavolniki pačali zbiracca la domu Vinicija j rajicca. Nie smieli ŭvajsci.

Pasla karotkaj narady viarnulisia na miejsca napadu, znajšli tam niekalki zabitych, a miž imi Atacyna. Jon jašče sciepvaŭsia ŭ smiarotnych kanvulsijach, raptam u apošniaj silniejšaj kanvulsiji sprucianieŭ i tak zastyŭ.

Tady zabrali jaho i, viarnuŭšysia, zatrymalisia znoŭ pierad bramaju. Tre było, adnak, paviedamić haspadara, što stałasia.

— Huł chaj paviedamić, — šaptali niekalki hałasoŭ. — Kroŭ u jaho płyvie pa tvary, jak i nam, dyj haspadar jaho lubić. Hułu zručniej, čym kamu.

A hiermanin Huł, stary niavolnik, jaki vyniańčyŭ Vinicija, a trapiŭ da jaho ŭ spadčynie ad matki, Piatronijevaj siastry, kaža: — Ja dałažu, ale pojdziem usie. Chaj hnieŭ jahony nie spadzie na mianie adnaho.

Vinić zusim znieciarpliviŭsia. Piatroni j Chryzatemis pasmichalisia z jaho, a jon biehaŭ siudy-tudy pa atryjumie, paŭtarajučy: — Užo ž pavinny byli być!.. Užo ž pavinny być! — i rvaŭsia jsci, ale henyja aboje ŭstrymoŭvali jaho. Naraz u sieniach pačulisia kroki, i da atryjuma hurtam ubiehli niavolniki. Pastali borzda pad scianoju, padniali ruki ŭharu dy pačali tryvožliva jenčyć: — Aaaa!..Aa!

1 ... 21 22 23 24 25 26 27 28 29 ... 32
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)