Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Władcy marionetek [The Puppet Masters]
Władcy marionetek [The Puppet Masters] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Władcy marionetek [The Puppet Masters]

Электронная книга - «Władcy marionetek [The Puppet Masters]». Краткое содержание книги:

Jedna z najlepszych powieści science fiction o inwazji obcych na Ziemię. W powieści tej słusznie dopatrywano się w latach zimnej wojny alegorii do możliwości inwazji sowieckiej na USA. Kilka lat temu dokonano udanej ekranizacji z Donaldem Sutherlandem w roli głównej.
Na południu Stanów Zjednoczonych ląduje obcy pojazd kosmiczny. Agenci wysłani do zbadania zjawiska znikają lub nadają informację, że to mistyfikacja miejscowych farmerów, którzy chcą zarobić parę dolarów.
W teren wyrusza szef specjalnej jednostki prezydenta USA. Odkrywa, że na Ziemi wylądowali Obcy, którzy pasożytując na ludziach opanowują ich umysły. Dla postronnego obserwatora wszystko wygląda normalnie, życie toczy się bez zakłóceń — tymczasem najeźdźcy bardzo szybko zdobywają nowych nosicieli. Wkrótce całe południe USA roi się od Władców Marionetek.
Pasożyty są niewielkich rozmiarów, przylegają do pleców nosicieli. Jedynym sposobem rozpoznania osoby zarażonej jest chodzenie bez ubrań. W Ameryce wybucha panika, ulice wyglądają jak plaże nudystów, każdy ubrany przechodzień jest natychmiast zabijany.
Czy ludzie mają szansę obronić się przed podstępnym wrogiem?
1 ... 21 22 23 24 25 26 27 28 29 ... 61
Перейти на страницу:

— Satysfakcjonujące rozwiązanie — pochwalił ją. Tymczasem Cummings ciągle nie mógł uporać się z marynarką. Był purpurowy na twarzy. W tym momencie wstał senator Gottlieb. Wyglądał nie najlepiej, chyba powinien leżeć w łóżku. Jego twarz była szara, miał zapadnięte policzki i sine usta. Ale trzymał się prosto, z godnością za przykładem Prezydenta. Bez wahania obnażył ramiona, ukazując szkarłatny ślad po pasożycie.

— Ostatniej nocy stałem tu i mówiłem rzeczy, których teraz nie powtórzyłbym nawet, gdyby obdzierano mnie ze skóry. Ale wtedy nie byłem panem siebie. Dzisiaj jestem. Czy nie widzicie, co dzieje się dookoła?! — Nagle zobaczyłem w jego ręce pistolet. Wstańcie, tchórze i próżniaki. Daję dwie minuty, by ściągnąć rzeczy i pokazać nagie plecy, inaczej strzelam.

Siedzący obok niego zerwali się i próbowali złapać senatora za ramię, ale ten przerzucił sprawnie pistolet do drugiej ręki i uderzył jednego z nich w twarz. Przygotowałem broń, by go osłonić, lecz okazało się to niepotrzebne. Zrozumieli, że nie dadzą mu rady. Był jak rozwścieczony byk, więc szybko cofnęli się. W ten sposób sytuacja została rozstrzygnięta. Wszyscy zaczęli ściągać ubrania w przyspieszonym tempie. Jakiś człowiek rzucił się do drzwi. Schwytaliśmy go, na szczęście nie miał pasożyta.

— Niemniej złapaliśmy aż trzy. Po dziesięciu minutach rozpoczęła się transmisja, z pierwszego w historii, posiedzania Kongresu z „nagimi plecami”.

ROZDZIAŁ CZTERNASTY

Chcieliśmy odnaleźć i zabić wszystkie pasożyty w ciągu tygodnia. Poza silną propagandą, kraj był podzielony na sektory, w których wciąż trwały poszukiwania latających talerzy. Radar był nieustannie gotowy do przyjęcia informacji o niezidentyfikowanych obiektach, a jednostki wojskowe gotowe do walki, jeśli jakikolwiek by wylądował. Ale nic się nie działo. Cała akcja przypominała odpalenie zepsutego fajerwerku. Na nieopanowanych terenach ludzie bez sprzeciwu poddawali się zarządzeniom. Chodzili z obnażonymi plecami, sprawdzali się nawzajem, ale nic nie znajdowali. Oglądali wiadomości, czekając aż rząd wreszcie ogłosi, że niebezpieczeństwo zostało zażegnane.

Z czasem zaczynali wątpić w konieczność biegania po ulicach w strojach kąpielowych. Nie przemawiało do nich zagrożenie ze strony pasożytów, których nikt nie widział.

A zarażone tereny? Raporty stamtąd, właściwie niczym się nie różniły od raportów z innych części kraju.

Centralna telewizja, a więc i wiadomości nie docierały wszędzie. Pełną kontrolę nad stacją nadawczą mieliśmy tylko w stolicy. Nie wiadomo było, co nadają stacje lokalne.

Podejrzewaliśmy, że na niektórych terenach władcy kontrolują stacje telewizyjne. I o ile, ludzie tam pewnie nie słyszeli ostrzeżeń, mieliśmy wszelkie dane, by przypuszczać, że przybysze z Tytana je słyszeli. Nadchodziły raporty z Iowa. Gubernator stanu Iowa był jednym z pierwszych, którzy przesłali wiadomość Prezydentowi. Obiecywał w niej pełną współpracę. Zawiadamiał, iż policja stanu krąży po drogach, zatrzymując i sprawdzając wszystkich. Połączenia lotnicze nad Iowa zostały wstrzymane na czas zagrożenia, tak jak zarządził Prezydent. Gubernator przekazał nam nawet relację z wystąpienia nakłaniającego mieszkańców do chodzenia z obnażonymi plecami. Podczas transmisji eksponowano jego twarz. Chciałem, by się odwrócił. Ale nagie plecy zostały pokazane z innej kamery.

Jeśli jakieś miejsce w Stanach było największym skupiskiem przybyszów z Tytana, to właśnie Iowa. Zastanawiałem się nad tym wszystkim siedząc w sali konferencyjnej. Zgromadziła się znowu spora grupa ekspertów. Obok Prezydenta stał Starzec i oczywiście Mary. Był też minister bezpieczeństwa — Martinez i główny szef sztabu — marszałek Rexton. Dostrzegłem również grube ryby z gabinetu Prezydenta, ale oni właściwie się nie liczyli.

— I co, Andrew? Iowa jest nasza — Prezydent zwrócił się do Starca po obejrzeniu przekazu z Iowa.

— Wydaje mi się — powiedział Rexton — że nie mieliśmy dość czasu, by ocenić sytuację. Oni chyba zeszli do podziemia. Musimy sprawdzić każdy skrawek podejrzanego obszaru.

— Przetrząsnąć Iowa?! Może snopek po snopku, co? Nie, to do mnie nie przemawia — odezwał się Starzec.

— A jak inaczej, by się pan do tego zabrał?

— Niech pan wyobrazi sobie przeciwnika! Oni nie mogli zejść do podziemia. Nie mogą funkcjonować bez żywicieli.

— No dobrze, załóżmy, że to prawda. Ile pasożytów może być według pana w Iowa?

— Do cholery, skąd mam wiedzieć? Nie zwierzają mi się!

— Możemy założyć w przybliżeniu, że…

— Nie ma pan żadnych podstaw do jakichkolwiek założeń — krzyknął Starzec. — Czy nie widzicie, oni wygrali następną rundę?

— Co?

— Słyszeliście gubernatora. Pozwolili nam zobaczyć jego plecy, choć nie mamy żadnej pewności, że to były jego plecy. Przecież potem nie obrócił się ponownie do kamery?

— Odwrócił się — ktoś wtrącił. — Sam widziałem.

— Ja też odniosłem podobne wrażenie — powiedział Prezydent wolno, jakby z namysłem. — Czy sugerujesz, że gubernator Pocher ma pasożyta?

— Oczywiście! Widziałeś to, co chciałeś zobaczyć. Było cięcie zanim się odwrócił. Ludzie zazwyczaj tego nie zauważają, są przyzwyczajeni. W ten sposób każda informacja z Iowa może być fałszywa.

Prezydent zamyślił się. Minister Martinez stanowczo pokręcił głową.

— Niemożliwe — powiedział. — Przyznaję, że wiadomość od gubernatora mogła być sfałszowana. Każdy zręczny aktor umiałby to zrobić. Pamiętacie przemowę inauguracyjną w czasie kryzysu w roku dziewięćdziesiątym szóstym, kiedy Prezydent zachorował na zapalenie płuc? Takie rzeczy można sfałszować. Ale co ze sceną z ulicy w Des Moines? Niech mi pan nie mówi, że podstawiono setki półnagich ludzi biegających po ulicy. A może te pasożyty potrafią stosować zbiorową hipnozę?

— O ile wiem, nie potrafią — przyznał Starzec. — Gdyby potrafiły, moglibyśmy równie dobrze złożyć broń i stwierdzić, że rasa ludzka przestała istnieć. Ale co upewniło pana, że ta wiadomość była przekazem z Iowa?

— Co?! Do cholery, sir, przecież była na kanale z Iowa!

— To niczego nie dowodzi. Przeczytał pan jakąś nazwę ulicy? Wyglądała jak typowa ulica śródmieścia, jaką można znaleźć w każdym stanie. Czy spiker coś powiedział?

Minister otworzył usta. Przypomniałem sobie również cały przekaz. I nie tylko nie potrafiłem powiedzieć, jakie to miasto, ale nawet w jakiej części kraju. Może Memfis, Seattie albo Boston, lub żadne z nich. Wyłączając charakterystyczne miejsca jak Canal Street w Nowym Orleanie, czy Civic Center w Denver, śródmieścia wszędzie są takie same, podobne do siebie jak salony fryzjerskie.

— Niech pan się nie przejmuje — westchnął Starzec. Ja też nie potrafiłbym powiedzieć, choć szukałem jakichkolwiek punktów orientacyjnych. Wytłumaczenie jest proste. Stacja DesMoines wybrała scenę uliczną w mieście nieopanowanym przez pasożyty i puściła to na swoim kanale, z własnym komentarzem. Pocięli taśmę tak, że nie można było zlokalizować miejsca…i daliśmy się oszukać.

Zaplanowali wszystko w najmniejszych szczegółach i są gotowi wywieźć nas w pole, bez względu na to, co postanowimy zrobić by ich zniszczyć.

— Nie przesadzasz, Andrew? — zapytał Prezydent. — Jest jeszcze jedna możliwość. Może przenieśli się w inne miejsce.

— Są ciągle w Iowa — powiedział stanowczo Starzec. — Ale nie można tego sprawdzić za pomocą tego sprzętu. — Wskazałna nadajnik wideofoniczny.

— To absurdalne! — krzyknął Martinez. — Twierdzi pan, iż nie otrzymamy żadnego prawdziwego raportu z Iowa, dopóki będzie opanowane przez pasożyty.

1 ... 21 22 23 24 25 26 27 28 29 ... 61
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)