Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Elfy i ludzie
Elfy i ludzie - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Elfy i ludzie

Электронная книга - «Elfy i ludzie». Краткое содержание книги:

Po Żmijach i kretach. po Szczurach i rekinach. przychodzi czas na prawdziwe bestie. Elfy i ludzie. Ostatni tom sagi Ukochani Poddani Cesarza. I ostatnia szansa. aby dowiedzieć się. co się stało z rudowłosą złodziejką Jongą. z tchórzliwym generałem Tundu Embroja. z pięknym majorem Hengistem… i z samym Cesarzem. Czy opowieść. która dzieje się w świecie gorszym niż nasz. może skończyć się dobrze?Ukochani poddani Cesarza znajdują się w Rombie. gdzie torturowane są nawet rośliny. a cierpienia fizyczne i psychiczne są tak misternie kombinowane. aby połączyły się w doskonałą jedność. Tymczasem grupa gotowych na wszystko krasnoludów przekrada się do stolicy. aby zgładzić Cesarza. Ktoś musi ponieść karę za męczarnie wszystkich istot… Ale kto. jeśli to wszystkie istoty są winne?
1 ... 21 22 23 24 25 26 27 28 29 ... 32
Перейти на страницу:

– Wysypisko obrazów – powiedział Naku.

– Świętych Obrazów – stwierdził Ardżu. – Tak zwanych Świętych Obrazów.

– To ma być niby ten Obraz, co przedstawia powstanie ludzi?

– Tak.

– To gówno prawda, oczywiście – stwierdził Naku. – Po co miałby być Święty Obraz przedstawiający powstanie ludzi, jak nie ma obrazu przedstawiającego powstanie krasnoludów.

– W naszym przypadku to powinna raczej być rzeźba. Z kamienia.

– Jasne, że z kamienia.

– Nie – uciął nagle Agni. – Nie, ta cała historia z Obrazem nie jest taka głupia.

– Z całym szacunkiem – powiedział Naku – ale pieprzysz pan, panie dowódco.

– Nie, pomyślcie przecież… Jeżeli na tym Obrazie jest pokazane, jak powstali ludzie, to pewnie można z niego też się domyśleć, jak się ich pozbyć, wszystkich naraz. Pewnie dlatego nie chcą go publicznie pokazywać. A pomyślcie, gdyby się tylko dowiedzieć…

– Ha! – zaśmiał się Ardżu. – Kocham naszego dowódcę.

– Bima powiedziałby: jak go kochasz, to idźcie w krzaki.

– Bima.

– Bima sam był niezły numer. Wiesz, co on wyprawiał na kopalni z tamtym drugim czarnulkiem…

– Ale co ma zrobić biedny krasnolud, gdy nie ma kogo gwałcić?

– No nie, to perwersja jest. Przecież krasnolud powstał po to, żeby walić konia. Krasnolud to jest byt, taki jak kamień i sam sobie wystarcza. Nikomu się nie śniło, że można inaczej, póki nie pojawiły się elfy.

– Jak ja się pojawiłem, to elfy już były.

– I były elfki.

– No. I można było taką elfkę złapać…

– Albo elfa. Jak się go gwałciło, to kobieciał. Chyba że naprawdę się wkurwił.

– Jak się wkurwił, to się nie skurwił.

– Zaraz. – Ardżu wrócił do poprzedniego tematu, który najwyraźniej frapował go bardziej… – Nie wiem, czy z Obrazu można się dowiedzieć, jak pozbyć się ludzi. Przecież podobno jest tyle wersji tego bohomazu…

– Tak – przyznał Agni. – I właśnie o tym myślę. Myślę, dlaczego wyrzucili te Obrazy do śmieci.

– Może się zużyły?

– Obraz przechowywany w suchej drewnianej świątyni i prawie zawsze przykryty zasłoną nie zużywa się tak łatwo. Może to były te wersje Obrazu, które ktoś kazał zniszczyć.

– Czyli te prawdziwe!

– Niemożliwe – stwierdził Ardżu po namyśle. – Gdyby je chcieli zniszczyć, toby je spalili.

– Są ślady spalenizny – zauważył Saha.

– Bo też pewnie i próbowali je spalić. Ale wiesz, jak oni wszystko robią. Podpalili z wierzchu i odjechali. A potem spadł deszcz. Nie wrócili, żeby poprawić, bo to by oznaczało przyznanie, że nie wykonali dobrze rozkazu za pierwszym razem, czyli tortury, śmiertelne piekło, Romb…

– To może – powiedział Ardżu. – Przeszukajmy teren! Obejrzyjmy te wszystkie płachty! Dowiemy się wreszcie, co ten bohomaz przedstawia!

– Tak… Można to zrobić – Agni zastanawiał się przez chwilę. – Może i warto. Ale ryzykujemy, bo jesteśmy na otwartym terenie. Nie dłużej niż pół godziny i tylko na czworakach.

– Masz coś?

– To wygląda jak ząb.

– To wygląda jak fiut.

– To wygląda jak wszystko. To może być wszystko. Przecież to kompletnie rozmazane jest od deszczu.

– A to?

– Jakby ucho.

– Takie wielkie? Przecież na obrazie jest człowiek naturalnej wielkości.

– Podobno. A bo wiesz, co tam naprawdę jest?

– To nie może być ucho, bo u mnie jest brzuch. I ten brzuch jest na pewno naturalnej wielkości. Człowiek to potwór, ale nawet on nie ma uszu jak ćwierć brzucha.

– Zauważyliście, że to ucho nie jest jakieś normalne?

– A to jakby ryj.

– Nie, z ryja takie rzeczy nie wystają.

– No, to zależy, co się do niego wsadzi. Powiedziałby Bima.

– Bima.

– Bima to różne rzeczy do gęby wsadzał. Ale nie sobie!

– Bima był zabawowy zawodnik.

– To co teraz?

– Gówno mamy. To się kupy nie trzyma.

– Jakbyśmy mieli dwa obrazy. Jeden przedstawia człowieka normalnej wielkości, a drugi olbrzyma.

– Może były dwie wersje, mała i duża?

– Wszystkie ramy są tej samej wielkości.

– Z tych strzępów łamigłówki nie ułożymy.

– Nie da rady.

– Wszystko rozmyte.

– Przegniłe.

– Gówno.

– Nie, chłopaki. Ludzi trzeba będzie załatwić inaczej.

– Normalnym, krasnoludzkim sposobem.

– Obraz… No więc, mój mały kłamczuszek chce wiedzieć o Obrazie.

– Taaak!!!

– To było szczere „taaak!!!”. Ciągle słyszę różnicę między szczerym a nieszczerym „taaak!!!”. I to nie tylko w myślach, ale także w twoim głosie. A może porozmawiamy w myślach?

– Błagam, nie… Pozwól mi krzyczeć… W ten sposób bardziej eksploruje się cierpienie… Bardziej świadomie…

– Chcesz powiedzieć, że łatwiej się je znosi? Właśnie dlatego powinienem zakazać ci krzyczeć.

– Też bym krzyczała…

– A wtedy musiałabym cię dodatkowo karać…

– A ja bym jeszcze bardziej krzyczała…

– To jest myśl! No właśnie. Wiedza o Obrazie jest czymś, co zwiększa świadomość do tego stopnia, że zwykła mięsopustka, choćby jak najintensywniej stosowana, nie wystarczy, by zrównoważyć świadomość bólem… Tak, powiem ci o Obrazie, ale wprowadzimy zasadę zakazu krzyku. I karą za wydawanie jakichkolwiek odgłosów – choćby to był tylko chrzęst twoich stawów – będzie przyżeganie.

– Taaak!!!

– Znów ta nieszczerość w twoim głosie, w twoich myślach… Kiedy ona wreszcie zniknie?

– A czy ona w ogóle kiedyś znika? Czy znikła ci u jakiegoś skazańca?

– Szczerość nie. Ale istnieje taka granica męki, za którą wszystkie zachowania stają mechaniczne. Z punktu widzenia moralnego są więc obojętne. A to już lepsze niż nieszczerość, a w każdym razie mniej złe. Ale wolisz, żebym opowiedziała ci o tym… Czy o Obrazie?

– O Obrazie! Tak, o Obrazie!

– Obraz… Obraz, synku córeczko, jest potężną bronią. Powiedz mi, jak sądzisz, czy ja jestem nieomylna?

– Taaak!!!

– O, zaczynam słyszeć coś ciekawego w głosie i w myślach. To jeszcze nie było szczere, chociaż już nie nieszczere. Ale nie było też mechaniczne. Krzyknęłaś to z dezorientacją. Coś umęczonego w tobie pomyślało: „A może on rzeczywiście jest nieomylny?”.

– Taaak!!!

– Dobrze, dobrze… Chociaż miał być zakaz krzyczenia…

– Taaak!!!

– Ale to po opowieści. Zakaz krzyczenia, a szerzej, wydawania jakichkolwiek odgłosów, jest rzeczą pyszną. Będę mógł cię pytać o różne rzeczy. Odpowiedź na pytanie będzie karana przyżeganiem, brak odpowiedzi – ścieraniem – za pomocą stalowego gładzika – kości małego palca, uprzednio obnażonej z mięsa.

– Taaak!!!

– Odpowiedź w myślach nie będzie wystarczającym wybiegiem, aby uniknąć obu z tych kar. Szacunek dla Cesarza wymaga głośnego mówienia!

– Taaak!!!

– No dobrze, mówiliśmy o Obrazie. Obraz jest potężną bronią. I w związku z tym pytałam cię, czy myślisz, że jestem nieomylna.

1 ... 21 22 23 24 25 26 27 28 29 ... 32
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)