Zadziwiający Maurycy i jego uczone szczury [The Amazing Maurice and his Educated Rodents - pl]
- Автор: Пратчетт Теренс Дэвид Джон
- Год: 2004
- Язык: польский
- Год: Pr
- ISBN: 83-7337-621-6
- Переводчик: Dorota Malinowska-Grupinska
- Жанр: Фэнтези
Электронная книга - «Zadziwiający Maurycy i jego uczone szczury [The Amazing Maurice and his Educated Rodents - pl]». Краткое содержание книги:
A zdaniem Maurycego najtrudniej jest określić różnicę między szczurem a człowiekiem.
Można też powiedzieć, że jest to opowieść o opowieściach. A zdaniem Malicii, kiedy samemu nie tworzy się opowieści, staje się tylko postacią w opowieści snutej przez kogoś innego.
A ta opowieść zaczyna się, przynajmniej jej część zaczyna się w powozie pocztowym jadącym przez góry z odległego miasta na równinie. W powozie siedzi chłopiec z fujarką w ręce. Pozornie nie ma tam nikogo więcej. Z kim więc rozmawia chłopiec?
Koty nie widzą w ciemnościach. Potrafią natomiast widzieć przy bardzo niewielkiej ilości światła. Cienki promień księżyca wpadał do piwnicy przez dziurę w suficie, tak małą, że mysz ledwie by się w niej zmieściła, z pewnością za małą dla Maurycego — założywszy, że do niej by dosięgnął.
Promień księżyca oświetlał też sąsiednią piwnicę. Jej także używały szczurołapy, w jednym rogu leżało kilka beczek i stos połamanych klatek. Maurycy chodził wkoło, szukając wyjścia. Znalazł drzwi, ale miały klamki, a choć był zadziwiająco mądry, nie umiał rozwiązać zagadki klamek. Zauważył jednak kolejną rurę ściekową w ścianie. Wskoczył w nią.
Prowadziła do jeszcze jednej piwnicy. Gdzie także znajdowały się pudła i worki. Przynajmniej tu jest sucho, pomyślał.
Jakim stworzeniem jesteś? — rozległ się za nim głos.
Maurycy obrócił się. Zobaczył tylko pudła i worki. Wszędzie śmierdziało szczurami, słychać było nieustający szelest i od czasu do czasu słaby pisk, ale i tak ta piwnica była małym niebem w porównaniu z piekłem klatek.
Głos dochodził z tyłu, prawda? Na pewno go słyszał, nie ma wątpliwości. Chociaż… teraz Maurycemu wydawało się, że głos pojawił się od razu w jego głowie, nie kłopocząc się przechodzeniem przez uszy. Tak samo było ze szczurołapami. Rozmawiali, jakby słyszeli głos i brali go za własne myśli. Czyżby tego głosu tak naprawdę nie było?
Nie widzę cię, odezwało się wspomnienie. Nie wiem, kim jesteś.
To nie był dobry głos dla pamięci. Dźwięki bardziej przypominały szepty, które wcinały się w umysł niczym ostry nóż.
Podejdź bliżej.
Maurycego zaświerzbiały łapy. Chciały uciekać co sił. Wyciągnął pazury i odzyskał panowanie nad sobą. Ktoś się po prostu kryje za pudłami, pomyślał. I odezwanie się w tej sytuacji raczej nie jest dobrym pomysłem. Ludzie mają głupie skojarzenia na widok mówiącego kota. Trudno liczyć, że się znowu spotka kogoś równie świrniętego jak ta dziewczynka.
Podejdź BLIŻEJ.
Musiał coś powiedzieć. Ten głos nie da mu spokoju.
— Całkiem mi dobrze tu, gdzie jestem — odparł Maurycy.
W takim razie czy podzielisz się z nami naszym BÓLEM?
Ostatnie słowo zabolało. Ale nie bardzo, i to było zadziwiające. Głos brzmiał głośno, wyraźnie, dramatycznie, jakby jego właściciel chciał ujrzeć Maurycego zwijającego się w bólach. Zamiast tego zaaplikował mu lekki ból głowy.
Potem głos zabrzmiał znowu i tym razem pojawiła się w nim podejrzliwość.
Jakim stworzeniem jesteś? Twój umysł jest NIEDOBRY.
— Wolę słowo „zadziwiający” — rzekł Maurycy. — Ale kim ty jesteś, że zadajesz mi takie pytania z ciemności?
Czuł jedynie zapach szczurów. Usłyszał lekki szmer po swojej lewej stronie i w tej samej chwili dostrzegł wielkiego szczura pełznącego w jego kierunku.
Inny dźwięk zwrócił jego uwagę. Z drugiej strony zbliżał się drugi szczur. W ciemnościach widział tylko jego zarys.
Szelest z przodu podpowiadał, że tam sunie kolejny.
Oto nadchodzą moje oczy… CO?! KOT! KOT! ZABIĆ!
Rozdział 8
Pan Królik uświadomił sobie, że jest tłustym króliczkiem w Ciemnym Lesie, i nagle zapragnął nie być królikiem albo przynajmniej nie być tłustym. Ale już nadchodził szczur Szymon. Który zresztą w ogóle nie wiedział, co go czeka.