Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Триллеры » Krwawa Linia
Krwawa Linia - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Krwawa Linia

Электронная книга - «Krwawa Linia». Краткое содержание книги:

Pełna dramatyzmu powieść o chciwości, zdradzie, sabotażu, niebezpieczeństwie i związkach, które prowadzą do zbrodni. Roffe Sons, potężna międzynarodowa korporacja farmaceutyczna, na czele której stoją zdesperowani, żądni pieniędzy członkowie rodziny Roffe, traci swego właściciela, jednego z najbogatszych ludzi na świecie, który ginie w tajemniczym wypadku, pozostawiając zarządzanie imperium swojej jedynej córce. Elżbieta, inteligentna, ambitna i piękna kobieta, wbrew oczekiwaniom pozostałych członków rodziny, nie zgadza się po śmierci ojca na sprzedaż Roffe Sons. Postanawia nie tylko ocalić firmę od bankructwa, ale doprowadzić ją do dawnej świetności. Aby tego dokonać, musi zmierzyć się z tymi, którzy podstępnie usiłują jej w tym przeszkodzić, jak również z tym, który czyha na jej życie…
1 ... 20 21 22 23 24 25 26 27 28 ... 57
Перейти на страницу:

Płacząc i śmiejąc się na przemian, zdała sobie sprawę, że jest najnormalniejszą w świecie dziewczyną, którą Bóg stworzył po to, aby dawała rozkosz mężczyźnie i urodziła mu potomka.

Rozdział 13

Ostatnie ferie wiosenne Elżbieta postanowiła spędzić w willi na Sardynii. Ponieważ tuż przed końcem semestru ukończyła kurs prawa jazdy, mogła teraz przemierzać okolice Costa Smeralda swoim ulubionym jeepem.

W dzień zażywała morskich kąpieli, a w nocy, leżąc w łóżku, słuchała żałosnego zawodzenia “śpiewających skał”.

Pewnego razu wybrała się na festiwal do Tempio, gdzie podziwiała narodowe stroje, w których paradowali mieszkańcy pobliskich wiosek. Dziewczęta miały na twarzach przedziwne maski i zapraszały chłopców do zabawy, tańcząc przed nimi w takt muzyki. Tamtej nocy rzadko która broniła im dostępu do swoich wdzięków.

W Punta Murra Elżbieta rozkoszowała się smakiem pieczonych jagniąt przyrządzanych przez Sardyńczyków, piła miejscowe wino selememont, nieznane nigdzie indziej na świecie z tej prostej przyczyny, że łatwo psuło się podczas podróży.

Często też zaglądała do gospody w Porto Cervo. Znajdowało się tam zaledwie dziesięć małych stolików, a za staromodnym kontuarem otyły barman sprzedawał trunki. Przebywała tam w towarzystwie synów z najbogatszych rodzin na wyspie, którzy po obiedzie zapraszali ją na prywatki lub konną jazdę. Czasami co bardziej romantyczni proponowali kąpiel w morzu przy blasku księżyca.

– To dżentelmeni w każdym calu – zapewniał ojciec.

Żeby tylko wiedział, jak bardzo się mylił. Wszyscy oni, jak jeden mąż, za dużo pili, zagadywali ją na śmierć i obłapiali przy każdej okazji. Za nic mieli jej osobowość. Nie pytali, co czuje lub jakie ma plany na przyszłość. Liczyły się jedynie jej wdzięki i to, oczywiście, że jest córką wielkiego Roffe'a.

Jakimś dziwnym zmysłem czuli, że jest dziewicą, i sądzili, że jeżeli uda im się zaciągnąć ją do łóżka, to z wdzięczności ona pozostanie ich niewolnicą do końca życia.

– Pragnę pójść z tobą do łóżka, Elżbieto – szeptał każdy z nich, odprowadzając ją po kolacji do domu.

Ci dżentelmeni w każdym calu nie rezygnowali nawet wówczas, gdy im grzecznie odmawiała.

Nie wiedzieli, co o niej sądzić. Była piękna, a zatem musiała być głupia. Bo czy ktoś słyszał, aby dziewczyna była nie tylko piękna, ale i – o zgrozo – inteligentna?

Elżbieta umawiała się na randki jedynie po to, aby zadowolić ojca.

Któregoś dnia w ich domu niespodziewanie pojawił się Rhys Williams. Podobał się jej jeszcze bardziej niż wtedy, gdy widziała go po raz pierwszy. On również wydawał się zadowolony ze spotkania z nią.

– Bardzo się zmieniłaś od ostatniego razu – powiedział na powitanie.

– Nie rozumiem, proszę pana.

– A co tu jest do rozumienia? Przeglądałaś się ostatnio w lustrze?

Elżbieta oblała się rumieńcem. Lubiła, gdy tak do niej mówił.

Odkąd się pojawił, nie odstępowała go na krok. Czasem, gdy siedział zajęty rozmową z ojcem, wpatrywała się w jego pogodną twarz i słuchała, jak mówił o interesach.

Po jednej z takich rozmów Rhys zaprosił ją na obiad. Zaproponowała, by udali się do jej ulubionej gospody w Porto Cervo. Rhys przystał z ochotą. Po obiedzie grał w bilard z zupełnie obcymi mężczyznami i Elżbieta nie mogła się nadziwić, z jaką łatwością nawiązywał kontakty. Był człowiekiem, który wszędzie czuł się dobrze. Idealnie pasowało do niego pewne hiszpańskie określenie: “człowiek o wielu wcieleniach”. Po kilku wygranych rundach Rhys wrócił do stolika i zamówił piwo. Siedzieli chwilę w milczeniu, popijając doskonały miejscowy trunek.

– Co słychać w szkole? – zapytał niespodziewanie Rhys.

– Całkiem nieźle, proszę pana. Dopiero teraz zaczynam rozumieć, jak mało jeszcze umiem. Rhys uśmiechnął się.

– Doskonale, moja panno. Jesteś lepsza od wielu ludzi, których znam. Dla nich to, co mówisz, byłoby herezją. Szkołę skończysz w sierpniu, prawda?

– Tak, proszę pana.

“Ciekawe, skąd on o tym wie?” – pomyślała.

– Co zamierzasz robić potem?

To pytanie sama zadawała sobie setki razy.

– Nie wiem, proszę pana.

– Czy chcesz wyjść za mąż?

“Chyba nie chce mi się oświadczyć?” – pomyślała, a serce zabiło jej mocniej. Po chwili zdała sobie jednak sprawę, że pytał bez wyraźnej przyczyny.

– Jeszcze nie poznałam nikogo odpowiedniego. Przypomniała sobie madame Harriot i zaśmiała się głośno.

– A może jednak nie mówisz prawdy?

– Może…

Elżbieta chętnie zwierzyłaby mu się z różnych swoich tajemnic, ale nie znała go dostatecznie dobrze. Był czarującym, przystojnym mężczyzną, który pewnego razu ulitował się nad nią i zgodził się zjeść z nią kolację. Wiedziała też, że doskonale znał się na swojej pracy. W wielu sprawach wyręczał ojca. Nic jednak nie wiedziała o jego życiu osobistym. Był dla niej zagadką.

To przez niego Elżbieta straciła dziewictwo. Od dawna pragnęła zbliżenia z mężczyzną, chociażby dlatego, żeby przekonać się, jak to jest. Musiał to być jednak ktoś wyjątkowo czuły i delikatny.

W najbliższą sobotę ojciec Elżbiety urządzał wystawne przyjęcie.

– Włóż coś ładnego, Elżbieto. Chciałbym cię przedstawić paru osobom – oznajmił przed balem Rhys.

Elżbieta była przekonana, że Williams w nieco zawiły sposób zaproponował jej randkę. Była w siódmym niebie i z niecierpliwością oczekiwała na rozpoczęcie balu.

Gdy w końcu ujrzała go w towarzystwie jasnowłosej piękności, wybuchnęła płaczem. Czuła się upokorzona. O północy opuściła przyjęcie w towarzystwie rosyjskiego malarza Wasilewa. Kilka minut później szukała ukojenia w jego ramionach.

Jej pierwsze doświadczenie seksualne okazało się zupełną porażką. Była zbyt zdenerwowana, a Wasilew zbyt pijany, aby dać jej choć namiastkę rozkoszy. Ich zbliżenie zdawało się nie mieć ani początku, ani końca.

Wasilew po prostu zdjął spodnie i zwalił się na nią całym ciężarem ciała. W pierwszej chwili miała ochotę uciec z sypialni. Postanowiła jednak ukarać Rhysa za jego zdradę.

Brodaty malarz wszedł w nią, zanim się spostrzegła. Czuła się dziwnie. Nie… to coś, co poruszało się w niej, nie sprawiało jej bólu. Ale też to, co odczuwała, nie było podobne do trzęsienia ziemi, o którym pisali poeci. Wasilew unosił rytmicznie obwisłe pośladki. Po chwili zaryczał jak raniony zwierz i zastygł w bezruchu. Jeszcze moment i w całym domu rozległo się jego głośne chrapanie. Elżbieta czuła obrzydzenie. Myślała o Rhysie i chciało jej się płakać.

Następnego dnia rano w towarzystwie Rhysa i ojca odleciała do Szwajcarii na pokładzie ich prywatnego samolotu. Samolot mógł pomieścić aż stu pasażerów. W tylnej jego części znajdowały się dwie sypialnie z łazienkami. Dalej było biuro, skąd ojciec mógł w każdej chwili rozmawiać z przedstawicielami wszystkich agend “Roffe & Sons” na całym świecie. Z biura przez rozsuwane drzwi można było przejść do salonu, a stamtąd do małej galerii obrazów.

Jeszcze jako mała dziewczynka myślała o tym samolocie jak o latającym dywanie jej ojca.

Przez całą niemal podróż ojciec i Rhys rozmawiali o interesach. W wolnej chwili Elżbieta i Rhys zasiedli do szachów. Kiedy Elżbieta wygrała, Rhys powiedział:

– Jestem mile zaskoczony.

– Dziękuję – odparła, a na jej twarzy pojawił się rumieniec.

Kilka miesięcy roku szkolnego minęło błyskawicznie. Nadeszła pora, aby pomyśleć o przyszłości. “Co zamierzasz robić po szkole?” – dźwięczało jej w uszach pytanie Rhysa. Do tej pory nie zastanawiała się nad przyszłością. Pamiętnik pradziadka Samuela sprawił jednak, że coraz bardziej zaczynała się interesować korporacją. Intrygował ją zapis w testamencie dziadka, który mówił, że najpierw jej ojciec, a później ona przejmą całkowitą kontrolę nad firmą.

1 ... 20 21 22 23 24 25 26 27 28 ... 57
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)