Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Człowiek plus [Man Plus - pl]
Człowiek plus [Man Plus - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Człowiek plus [Man Plus - pl]

Электронная книга - «Człowiek plus [Man Plus - pl]». Краткое содержание книги:

„Człowiek Plus”, książka opublikowana po raz pierwszy w ojczyźnie autora w roku 1976, w rok później doczekała się nagrody Nebula. W ironiczny, interesujący sposób przedstawia w niej Pohl wizję tragicznie przeludnionego świata po roku 2000. W podzielonym jak dziś politycznie świecie odbywa się wyścig do skolonizowania Marsa, co ma być receptą na przeludnienie.
Śledzimy więc frenetyczne wysiłki Amerykanów, którzy szykują się do eksperymentu: astronauta Roger Torraway, spreparowany przez lekarzy i cybernetyków, ma jako cyborg wylądować na Marsie. Ten eksperyment służy Pohlowi do rozważań nad osobistą tragedią człowieka, który ma odegrać tę pionierską rolę.
Kiedy Amerykanie odnoszą sukces umieszczając Rogera Torrowaya na Marsie, okazuje się, że przez cały czas byli igraszką w rękach… komputerów.
1 ... 20 21 22 23 24 25 26 27 28 ... 60
Перейти на страницу:

Poczuł nagły ból gdzieś w głębi, ogarniający go szalonym wirem, i osunął się w pustkę. Dorka!

Drzwi rozwarły się z trzaskiem.

Klara Bly wleciała z jasnymi oczami jak koła w czarnej, ślicznej twarzyczce.

— Roger! Co ty wyprawiasz?

Odetchnął głęboko, powoli, nim przemówił.

— O co chodzi?

Słyszał drewniane brzmienie własnego głosu — mało zostało w nim barwy po tym, co mu zrobili.

— Wszystkie twoje czujniki dostały pląsawicy! Myślałam… Nie wiem, co myślałam, Roger. Ale cokolwiek się stało, sprawiło ci kłopot.

— Przepraszam, Klaro.

Obserwował ją, gdy pomknęła do monitorów na ścianie, sprawdzając je pośpiesznie.

— Wyglądają już nieco lepiej — powiedziała z ociąganiem. — Chyba wszystko w porządku. Ale coś ty u licha ze sobą wyczyniał?

— Martwiłem się — rzekł.

— Czym?

— Tym, że nie wiem, gdzie jest śledziona. Ty wiesz?

Przyglądała mu się przez chwilę w zamyśleniu, zanim odparła:

— Pod dolnymi żebrami, z lewej strony. Mniej więcej tam, gdzie wydaje ci się, że masz serce. Odrobinę niżej. Robisz ze mnie balona, Roger?

— No, coś jakby. Przypuszczam, że wspominałem coś, czego nie powinienem, Klaro.

— Proszę, żebyś tego więcej nie robił!

— Postaram się.

Lecz myśl o Dorce i Bradzie nadal czaiła się gdzieś na skraju jego świadomości. Zmienił temat:

— Coś jeszcze: usiłuję zamknąć oczy i nie mogę.

Zbliżyła się i pogłaskała go z serdecznym współczuciem po ramieniu.

— Będziesz mógł, kochanie. — Uhm.

— Ależ naprawdę. Byłam przy Willym mniej więcej w tym samym czasie i to go też nieźle zniechęciło. Ale poradził sobie. No, a na razie — powiedziała oddalając się — ja to zrobię za ciebie. Cisza nocna, gasimy światła. Rankiem musisz być rześki jak skowronek.

— Po co? — odezwał się podejrzliwie.

— Och, nie będzie już żadnego krojenia. Z tym na razie koniec. Czy Brad ci nie mówił? Jutro podłączają cię do komputera, żeby ruszyć z tą całą mediacją. Będziesz miał huk roboty, Roger, więc prześpij się trochę.

Zgasiła światło i Roger przyglądał się, jak jej ciemna buzia przechodzi w łagodną światłość, kojarzącą mu się z kolorem brzoskwini. Coś mu przyszło do głowy.

— Klara? Zrobisz coś dla mnie?

Przystanęła z dłonią na drzwiach.

— Co takiego, kochanie?

— Chcę cię o coś zapytać.

— Więc pytaj.

Zawahał się, rozmyślając, jak przeprowadzić to, co zamierzał.

— Chciałbym się dowiedzieć — rzekł układając to sobie w głowie na gorąco — mianowicie, jakby to… ach, tak. Chciałbym się dowiedzieć mianowicie, w jakich pozycjach odbywasz stosunek z mężem?

— Roger!

Światłość jej twarzy podskoczyła na pół decybela; widział pod jej skórą siatkę żyłek nabiegających krwią.

— Przepraszam cię, Klaro — powiedział. — Pewnie… pewnie od tego ciągłego leżenia nachodzi mnie, no wiesz, chętka. Zapomnij, że cię o to pytałem, bardzo proszę.

Milczała przez chwilę. Kiedy odzyskała głos, przemówiła oficjalnym tonem, już nie serdecznym.

— Oczywiście, Roger. Nie ma sprawy. Po prostu trochę mnie zaskoczyłeś. Wszystko… no, wszystko w porządku, tylko że nigdy z niczym takim do mnie nie wyskakiwałeś.

— Wiem. Przykro mi.

Ale nie było mu przykro, czy też niezupełnie. Patrzył, jak zamykają się za nią drzwi, i studiował prostokątny obrys światła przesączającego się z korytarza. Przezornie ze wszystkich sił starał się zachować spokój. Nie chciał, żeby monitory ponownie uderzyły na alarm. Chciał bowiem pomyśleć o czymś, co znajdowało się na samej granicy strefy zagrożonej, a mianowicie jak to się dzieje, że numer, jaki wykręcił Klarze Bly, wywołał na jej twarzy rumieniec, który tak bardzo przypominał raptowną światłość wywołaną na twarzy Brada pytaniem o to, czy był u Dorki.

Nazajutrz znajdowałyśmy się w stanie pełnej mobilizacji, kontrolując obwody, dołączając systemy rezerwowe, upewniając się, że przekaźniki automatyczne są nastrojone na przełączanie przy najsłabszym sygnale awarii. Brad przybył o 6.00, osłabiony, lecz z jasną głową i gotowy do pracy. Weidner oraz Jon Freeling zjawili się dosłownie chwilę po nim, chociaż główna robota na ten dzień należała w całości do Brada. Nie wytrzymali i przyszli. Katarzyna Doughty była też, a jakże, tak jak była przy wszystkich etapach, nie dlatego, że dyktowały jej to obowiązki, lecz dlatego, że dyktowało jej to serce.

— Nie zamęcz mi chłopaka — warknęła znad papierosa. — Będą mu potrzebne wszystkie siły, kiedy ja zabiorę się za niego w przyszłym tygodniu.

— Katarzyno — powiedział Brad, akcentując każdą zgłoskę. — Zrobię, do jasnej cholery, co w mojej mocy.

— Aha. Wiem, że zrobisz, Brad. — Zgniotła papierosa i natychmiast zapaliła drugiego. — Nigdy nie miałam dzieci, więc pewnie Roger i Willy to dla mnie swego rodzaju namiastki.

— Aha — mruknął Brad już nie słuchając.

Nie miał kwalifikacji ani pozwolenia, żeby tknąć się 3070 bądź któregoś z urządzeń pomocniczych. Pozostało mu tylko patrzeć i czekać, aż technicy i programiści zrobią swoje. Kiedy trzeci sprawdzian dobiegał końca bez zgrzytu, wreszcie opuścił pomieszczenie komputera i pojechał windą trzy piętra wyżej do pokoju Rogera. Przed drzwiami przystanął na chwile i odetchnął parę razy, po czym z uśmiechem na ustach otworzył drzwi.

— Jesteś prawie gotowy do podłączenia, chłopie — rzekł. — Czujesz się na siłach?

Owadzie oczy obróciły się ku niemu. Bezbarwny głos Rogera powiedział:

— Nie wiem, jak mam się czuć. Bo to, co czuję naprawdę, to strach.

— Och, nie masz się czego bać. Dziś jedynie — dodał pośpiesznie Brad — przetestujemy mediację, nic więcej.

Nietoperzowe skrzydła zadrżały i zmieniły położenie.

— Czy to mnie może zabić? — spytał irytująco monotonny głos.

— Och, daj spokój, Roger! — rozeźlił się nagle Brad.

— To przecież tylko pytanie — zatykotał głos.

— To jest do dupy pytanie! Słuchaj, wiem, jak się czujesz…

— Wątpię.

Brad zamilkł, wpatrując się w nieodgadnioną twarz Rogera. Po chwili rzekł:

— Pozwolisz, że powtórzę wszystko jeszcze raz. Moim celem jest nie zabicie ciebie, tylko, przeciwnie, utrzymanie cię przy życiu. Ty myślisz, rzecz jasna, o tym, co spotkało Willy’ego. Ciebie to nie spotka. Poradzisz sobie ze wszystkim, co cię czeka tutaj oraz na Marsie, gdzie to się liczy.

— Dla mnie liczy się tutaj — rzekł Roger.

— Och, na litość boską. Kiedy system rozkręci się na całego, będziesz widział i słyszał jedynie to, co potrzebujesz. Albo co zechcesz. Będziesz miał od groma wolicjonalnej kontroli. Będziesz w stanie…

— Ja nawet jeszcze nie jestem w stanie zamknąć własnych oczu, Brad.

— Będziesz. Będziesz w stanie ruszać wszystkim. Ale nie ruszysz niczym, dopóki z tym nie wystartujemy. Wówczas cały ten gips odfiltruje niepotrzebne bodźce, żebyś nie popadł w dezorientację. Bo to właśnie zabiło Willy’ego: dezorientacja.

1 ... 20 21 22 23 24 25 26 27 28 ... 60
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)