Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Dzieci Umysłu [Children of the Mind - pl]
Dzieci Umysłu [Children of the Mind - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Dzieci Umysłu [Children of the Mind - pl]

Электронная книга - «Dzieci Umysłu [Children of the Mind - pl]». Краткое содержание книги:

Ostatni tom sagi o Enderze. Sojusznicy Endera wyruszają na spotkanie lusitańskiej flotylli sposobiącej się do zniszczenia planety zamieszkanej przez trzy rasy istot rozumnych. Czy uda im się nie dopuścić do masakry? Jaką rolę odegra Ender? Odpowiedzi na te pytania są bardziej zaskakujące niż ktokolwiek mógłby się spodziewać.
1 ... 19 20 21 22 23 24 25 26 27 ... 85
Перейти на страницу:

— Czy wynika z tych słów coś więcej niż ich zwykłe znaczenie?

— Pan Hikari, moja droga, zdradził się jako potajemny uczeń ua lava. Wang-mu nie rozumiała.

— To był ruch religijny. Albo dowcip. Trudno powiedzieć. Termin pochodzi z samoańskiego i dosłownie oznacza „teraz dosyć”. Jednak tłumaczony jest bardziej precyzyjnie na „już dosyć”.

— Nie wątpię, że jesteś ekspertem od samoańskiego. — Wang-mu nigdy nie słyszała o takim języku.

— Jane jest — odparł kwaśnym tonem. — Ja mam klejnot w uchu, a ty nie. Mam ci powtórzyć, co mi powiedziała?

— Tak, proszę.

— To rodzaj filozofii. Pogodny stoicyzm, można by go określić, ponieważ kiedy sprawy układają się dobrze i kiedy układają się źle, mówisz to samo. Ale, jak nauczała pewna samoańska autorka Leiloa Lavea, to coś więcej niż tylko podejście do życia. Nauczała…

— Ona? Hikari jest uczniem kobiety?

— Tego nie powiedziałem. Jeśli nie będziesz przerywać, powiem ci, co mówiła Jane. Czekała. I słuchała.

— No dobrze. To, czego nauczała Leiloa Lavea, przypominało dobrowolny komunizm. Nie wystarczy śmiać się, kiedy los sprzyja, i mówić „już dosyć”. Trzeba traktować to poważnie: że masz już dosyć. A ponieważ, myśląc tak, jesteś szczera, przyjmujesz nadwyżkę i rozdajesz innym. Podobnie kiedy przychodzi zły los, znosisz go, póki nie stanie się nie do zniesienia: póki twoja rodzina nie zacznie głodować albo nie dajesz sobie rady w pracy. Wtedy znowu mówisz „już dosyć” i coś zmieniasz. Przenosisz się, szukasz innej pracy, pozwalasz małżonkowi decydować o wszystkim. Cokolwiek. Nie znosisz tego, co nieznośne.

— A co to ma wspólnego z „doskonałą prostotą”?

— Leiloa Lavea uczyła, że kiedy osiągniesz w życiu równowagę, kiedy podzielisz się nadwyżką szczęścia i poradzisz sobie z pechem, pozostaje ci życie w doskonałej prostocie. To właśnie powiedział nam Aimaina Hikari. Póki się nie zjawiliśmy, żył w doskonałej prostocie. Wytrąciliśmy go z równowagi. Świetnie… Będzie się starał odkryć, jak w prostocie osiągnąć doskonałość. Będzie otwarty na sugestie. Nie nasze, ma się rozumieć.

— Leiloi Lavei?

— Raczej nie. Nie żyje od dwóch tysięcy lat. Nawiasem mówiąc, Ender poznał ją kiedyś. Przybył Mówić o śmierci na jej ojczystej planecie… Gwiezdny Kongres nadał jej nazwę Pacifica, ale enklawa samoańska nazywa ją Lumana’i. „Przyszłość”.

— Ender Mówił nie o jej śmierci…

— Nie, o śmierci mordercy z Fidżi. Człowieka, który zabił ponad setkę dzieci, samych Tongijczyków. Najwyraźniej nie lubił Tongijczyków. Trzydzieści lat czekali z pogrzebem, żeby Ender mógł przylecieć i Mówić o jego śmierci. Mieli nadzieję, że Mówca Umarłych pomoże im zrozumieć sens uczynków tego człowieka.

— I pomógł? Peter parsknął.

— Oczywiście. Był wspaniały. Ender nigdy nie zawodzi. Ta-da dada dam.

Zignorowała ten odruch niechęci.

— Spotkał Leiloę Laveę?

— Jej imię znaczy „zagubiona, zraniona”.

— Pozwól, że zgadnę. Sama je sobie wybrała.

— Właśnie. Wiesz, jacy są pisarze. Jak Hikari. Tworzą siebie, kiedy tworzą swoje dzieła. A może tworzą dzieła, aby stworzyć siebie.

— Jakże to gnomiczne — stwierdziła Wang-mu.

— Daj mi spokój — burknął Peter. — Naprawdę wierzysz w te bzdury o cywilizacjach pogranicza i centrum?

— Myślałam o tym, kiedy u Hana Fei-tzu pierwszy raz uczyłam się ziemskiej historii. Nie śmiał się, kiedy zdradziłam mu swoje przemyślenia.

— Ależ ja też się nie śmieję. To naiwne brednie, naturalnie, ale właściwie nie są zabawne.

Wang-mu nie zwróciła uwagi na jego kpiny.

— Skoro Leiloa Lavea nie żyje, to dokąd pójdziemy?

— Na Pacificę. Na Lumana’i. Hikari poznał ua lava w czasie studiów na uniwersytecie. Od samoańskiej studentki, wnuczki ambasadora Samoa. Oczywiście, nigdy nie była na Lumana’i, więc tym gorliwiej pielęgnowała stare zwyczaje i stała się całkiem sprawną misjonarką. To było wiele lat przed tym, zanim Hikari cokolwiek napisał. Nigdy o tym nie mówi, nigdy nie pisał o ua lava, ale teraz, kiedy pokazał nam karty, Jane znajduje w jego pracach wszelkiego rodzaju wpływy tej religii. W dodatku ma przyjaciół na Lumana’i. Nigdy ich nie spotkał, ale korespondują poprzez sieć ansibli.

— A co z wnuczką ambasadora?

— Jest w tej chwili w statku kosmicznym. Leci do domu, na Lumana’i. Wystartowała dwadzieścia lat temu, kiedy zmarł jej dziadek. Dotrze na miejsce… za jakieś dziesięć lat mniej więcej. Zależy od pogody. Z całą pewnością zostanie przyjęta z honorami, a ciało dziadka będzie uroczyście pochowane albo spalone czy co oni tam robią… spalone, mówi Jane…

— Ale Hikari nie będzie próbował się z nią porozumieć.

— Wobec prędkości lotu przesłanie najprostszej wiadomości zajęłoby tydzień. Nie da się w ten sposób prowadzić filozoficznych dyskusji. Wnuczka ambasadora dotrze do domu, zanim Hikari zdąży jej wyjaśnić, o co chodzi.

Po raz pierwszy Wang-mu pojęła wygodę natychmiastowych podróży kosmicznych, z jakich wraz z Peterem korzystali. Można zapomnieć o tych długich, morderczych podróżach.

— Gdyby tylko… — westchnęła.

— Wiem — zgodził się Peter. — Ale nie możemy. Miał rację, oczywiście i dlatego polecimy sami — stwierdziła, wracając do tematu. — I co potem?

— Jane już pilnuje Hikariego, bo on się z kimś porozumie. To będzie osoba, która może na niego wpłynąć. A zatem…

— Z nią właśnie musimy porozmawiać.

— Właśnie. Chcesz zrobić siusiu, zanim zorganizuję transport do naszej chatki w lesie?

— Z przyjemnością. A ty mógłbyś się przebrać.

— Myślisz, że nawet ten konserwatywny strój okaże się zbyt śmiały?

— A jak się ubierają na Lumana’i?

— Większość po prostu chodzi na golasa. W tropikach. Jane ostrzega, że Polinezyjczycy często są bardzo masywni, więc jest to niezapomniany widok.

Wang-mu zadrżała.

— Ale nie będziemy udawać miejscowych, prawda?

— Nie tam. Jane sfałszuje dane. Będziemy pasażerami ze statku, który wczoraj przyleciał z Moskwy. Pewnie jakimiś urzędnikami rządowymi.

— To chyba nielegalne?

Peter spojrzał na nią znacząco.

— Wang-mu, już opuszczając Lusitanię jesteśmy winni zdrady Kongresu. To zbrodnia. Nie sądzę, żeby wielką różnicę zrobiło podszywanie się pod jakiegoś urzędnika.

— Ja nie opuściłam Lusitanii — przypomniała. — Nigdy nawet jej nie widziałam.

— Niewiele straciłaś. Same sawanny i lasy, czasem fabryka Królowej Kopca, gdzie montują kosmoloty… W drzewach mieszkają bandy prostaczkowatych obcych.

— Jestem wspólniczką zdrady, tak? — upewniła się Wang-mu.

— Jesteś także winna zmarnowania całego dnia japońskiemu filozofowi.

— Ściąć mi głowę.

Godzinę później lecieli już prywatnym poduszkowcem, tak prywatnym, że pilot nie zadawał żadnych pytań. Jane dopilnowała, żeby dokumenty mieli w porządku. Przed wieczorem znaleźli się w swoim małym stateczku.

— Powinniśmy zostać na noc w mieszkaniu — mruknął Peter, niechętnym wzrokiem spoglądając na prymitywne posłanie.

Wang-mu zaśmiała się i zwinęła na podłodze. Rankiem, wyspani, odkryli, że Jane nocą przeniosła ich na Pacificę.

Aimaina Hikari przebudził się ze snu w świetle, które nie było ani nocą, ani rankiem. Wstał z łóżka. Powietrze nie było ani ciepłe, ani chłodne. Sen nie dał mu wypoczynku, dręczyły go brzydkie, gorączkowe mary, w których wszystko, czego dokonał, powracało jako przeciwieństwo jego zamierzeń. W snach Aimaina wspinał się, by dotrzeć na dno kanionu. Mówił, a ludzie od niego odchodzili. Pisał, a stronice książki wyślizgiwały się spod ręki i rozsypywały na podłodze.

1 ... 19 20 21 22 23 24 25 26 27 ... 85
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)