Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Gwiazdkowi nowożeńcy - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Gwiazdkowi nowożeńcy

Электронная книга - «Gwiazdkowi nowożeńcy». Краткое содержание книги:

To miały być wspaniałe i spokojne wakacje. Niestety, urlop zaczyna się dla Thei dość pechowo, bo już pierwszego dnia wdaje się w awanturę z Rhysem, mężczyzną zamieszkującym sąsiedni domek. Na szczęście szybko wyjaśniają nieporozumienie, co więcej, zaprzyjaźniają się do tego stopnia, że wspólnie obmyślają pewną intrygę. Jednak Thea może tylko pomarzyć o upragnionym spokoju, bo Rhys coraz częściej gości w jej myślach…
1 ... 18 19 20 21 22 23 24 25 26 ... 29
Перейти на страницу:

Wieczorem siostrze wystarczył jeden rzut oka na twarz Thei, by odgadnąć, że coś jest nie tak i nie chodzi wyłącznie o stres związany z powrotem do szarej rzeczywistości.

– Co się dzieje? Czy to znowu ten przeklęty Harry? – spytała gniewnie. – Czyżby nie zadzwonił?

– Zadzwonił – odparła apatycznie Thea. – I co miał do powiedzenia?

– Że chce spróbować jeszcze raz i że mnie kocha. Jeszcze przed miesiącem wydałoby się jej to ziszczeniem najpiękniejszych snów, lecz gdy Harry zadzwonił, słuchała go jednym uchem, z roztargnieniem rysując coś długopisem na kartce.

– Isabelle znalazła kogoś i nie będzie dłużej potrzebować pomocy Harry’ego, więc jego zdaniem nasze problemy się skończyły – relacjonowała dalej.

Nell aż prychnęła.

– Jak tylko ten nowy sobie pójdzie, ona pstryknie palcami, a Harry przyleci do niej w podskokach.

– Wiem – zgodziła się ze znużeniem Thea.

– I co mu powiedziałaś? – spytała z niepokojem siostra.

– Że za późno na zaczynanie na nowo i że mam dość bycia nagrodą pocieszenia.

– Bardzo dobrze! – zawołała z ulgą Nell. – Nie gniewaj się, ale moim zdaniem nigdy nie byłabyś z nim szczęśliwa.

– Wiem – zgodziła się ponownie. Jej głos brzmiał zupełnie bezbarwnie.

– Co z tobą? – zatroskała się Nell. – Chyba nie żałujesz?

– Nie, zupełnie nie! Po prostu jestem zmęczona.

– Nonsens, nie możesz być wciąż zmęczona, wróciłaś przed tygodniem, miałaś masę czasu na… – Nagle Nell doznała olśnienia. – Ach! Chodzi o Rhysa, prawda?

– Nie wiem, o czym mówisz – broniła się Thea, lecz musiał ją zdradzić wyraz twarzy.

– Nie udawaj. Clara ciągle mi opowiada, że Sophie to, a wujek Rhys tamto… Słyszałam o waszych zaręczynach.

– Nie było żadnych zaręczyn, my tylko udawaliśmy i Clara doskonale o tym wie!

– Udawanie uczucia to niebezpieczna zabawa – zauważyła rozsądnie Nell. – Często zmienia się w rzeczywistość, nawet nie wiadomo kiedy.

– Czemu mi tego nie powiedziałaś przed moim wyjazdem na Kretę? – jęknęła Thea.

– Bo myślałam, że będziesz zajmować się moją córką, a nie zaręczać się z zupełnie obcymi ludźmi – zażartowała Nell, lecz Thea nawet nie próbowała się uśmiechnąć. – W czym właściwie problem? Na zdjęciach wygląda na bardzo sympatycznego, Clara za nim przepada i uważa, że jest stworzony dla ciebie.

– Ja też tak uważam, ale w drugą stronę to nie działa. Ja nie jestem stworzona dla niego! – Głos jej się załamał, łez nie dało się już dłużej powstrzymywać i Thea rozpłakała się rozpaczliwie.

Nell zerwała się z krzesła, w mig znalazła się przy siostrze, przytuliła ją mocno.

– Aż tak źle? – spytała ze współczuciem.

– Gorzej! – wyszlochała Thea. – Co jest ze mną nie tak?

– Nic!

– To czemu zawsze zakochuję się bez wzajemności? Nell podała jej paczkę chusteczek.

– Skąd wiesz, że Rhys cię nie kocha? Thea głośno wytarła nos.

– Bo mi powiedział, że nie ma czasu na angażowanie się w związek Sceptyczna mina Nell mówiła sama za siebie.

– Praktycznie nie rozstawał się z tobą przez te dwa tygodnie. To nie wygląda na niechęć do angażowania się.

– Ale wakacje rządzą się własnymi prawami i wszystko wygląda inaczej! W dodatku nic między nami nie zaszło. Przyjaźniliśmy się i już. Och, Nell, nie masz pojęcia, jak ja za nim tęsknię! – Po tych słowach nastąpił kolejny wybuch płaczu.

– Zadzwoń więc do niego.

– Nie mogę!

– Czemu nie? Przecież się przyjaźnicie, sama tak powiedziałaś, a przyjaciele mają prawo do siebie dzwonić.

– To nie do końca tak – powiedziała niewyraźnie Thea, siąkając w chusteczkę. – On wrócił do Anglii, by zajmować się córką, ma tyle do nadrobienia… Czułby się winien, gdyby ją znów zaniedbał, tym razem nie ze względu na pracę, lecz na inną osobę.

– Po pierwsze, poświęcanie na siłę całego czasu dziecku jest niezdrowe. Po drugie, skoro twoje towarzystwo sprawiało mu przyjemność, a wyraźnie tak było, to będzie mu go brakować niezależnie od tego, czy Rhysowi to na rękę, czy nie. Wcale się nie zdziwię, jeśli on zadzwoni do ciebie.

– Nawet mnie nie poprosił o numer telefonu.

– Sądząc po zdjęciach i po relacji Clary, to bardzo przytomny człowiek – zauważyła spokojnie Nell. – Zdobycie twojego telefonu nie powinno przedstawiać dla niego trudności.

– Gdyby zatęsknił, już by zadzwonił. – Chlipnęła po raz ostatni. – Skoro nie odezwał się do tej pory, to nie ma już na co liczyć.

Następnego dnia Thea wróciła z supermarketu, lecz po raz pierwszy jej sobotnie zakupy nie przedstawiały się imponująco, zapełniła nimi lodówkę ledwie w trzeciej części, czując, że i tak nie ma najmniejszej ochoty na jedzenie. Zupełnie straciła apetyt, ale nie cieszyło jej nawet to, że może wreszcie straci parę kilo. Jakie to miało znaczenie?

Nalała sobie szklankę wody niegazowanej, bo nic innego nie zdołałaby w siebie wmusić. Zauważyła, że na telefonie pulsuje dioda automatycznej sekretarki, z roztargnieniem stuknęła palcem w przycisk.

– Witaj, Theo, tu Rhys. Dostałem twój numer…

Aż podskoczyła na dźwięk znajomego głosu. Wylała na siebie całą wodę, wdusiła przycisk jeszcze raz, by usłyszeć wiadomość od początku.

– Witaj, Theo, tu Rhys. Dostałem twój numer dzięki Sophie i Clarze, przez które skontaktowałem się z twoją siostrą, a ona wyświadczyła mi tę grzeczność. Chciałbym cię prosić o pewną przysługę. Czy mogłabyś do mnie oddzwonić, gdy wrócisz? – Podyktował swój numer i zakończył prostym: – Do usłyszenia.

Musiała odsłuchać wiadomość jeszcze trzy razy, nim zdołała zapisać numer, gdyż ręce tak jej się trzęsły, że nie nadążała z pisaniem cyfr. Wreszcie spojrzała na kartkę z koślawo wypisanym numerem, a serce w niej śpiewało: To on! To on! Zadzwonił do mnie!

Usiadła, gdyż nogi się pod nią ugięły i zadzwoniła do Nell.

– A nie mówiłam, że zadzwoni? – spytała siostra bez żadnych wstępów. – To naprawdę szalenie sympatyczny człowiek, bardzo miło sobie pogawędziliśmy.

– Ale chyba nie zdradziłaś mu…

– Nie obawiaj się. Powiedziałam, że słyszałam o nim od Clary, dodałam tylko, że na pewno będzie ci bardzo miło, gdy do ciebie zadzwoni. I co? Rozmawiałaś z nim już?

– Nie, strasznie się boję – wyznała Thea. – Palnę coś głupiego i wszystko zepsuję.

– Daj spokój, nie możesz nic zepsuć. Sam cię prosi o przysługę i o telefon, nie narzucasz więc mu się. Zadzwoń, spytaj, o co chodzi, jeśli jego prośba okaże się rozsądna, spełnisz ją, a jak nie, to nie. Oczywiście obstawiam to pierwsze, bo gdyby to był jakiś nieodpowiedzialny człowiek, w ogóle byś się z nim nie zadawała. Dzwoń. Przecież o to ci chodziło, prawda?

Prawda, tylko siostrze łatwo było tak mówić, bo to nie jej serce łomotało w piersi, a żołądek ściskał się w supeł ze zdenerwowania. Po zakończeniu rozmowy z Nell Thea parokrotnie wyciągała rękę w stronę słuchawki i za każdym razem wpadała w panikę. Wreszcie, po serii bardzo głębokich oddechów, zebrała się na odwagę i wybrała numer. Usłyszała jeden sygnał… drugi… trzeci… Pewnie nie było go w domu.

– Rhys Kingsford, słucham.

Słuchawka omal nie wyleciała jej ze spoconej dłoni.

– To ja – powiedziała mało inteligentnie i w sumie mało grzecznie, po czym zreflektowała się i wyjaśniła: – Thea.

– Thea!

Usłyszała po jego głosie, że się uśmiechnął.

– Dziękuję, że zadzwoniłaś – ciągnął. – Co u ciebie?

– W porządku, dziękuję – skłamała. – A u ciebie? Przez kilka chwil wymieniali podobne grzeczności. Thea spytała o to, jak Sophie zniosła powrót do szkoły i czy mają już odbitki, podczas gdy w rzeczywistości pchały jej się na usta pytania, czy tęsknił za nią, czy pamięta, jak się całowali na werandzie i czy nie mógłby jej pokochać.

1 ... 18 19 20 21 22 23 24 25 26 ... 29
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)